Wiedzma bloguje: U wiedźmy w spiżarce - naturalny krem oliwkowy

poniedziałek, 14 listopada 2011

U wiedźmy w spiżarce - naturalny krem oliwkowy

Robi się zima. Na zewnątrz chłód i wiatr, wewnątrz centralne ogrzewanie i susza. Cóż więc wiedźma czyni? Remedium na niepogodę i wyschniętą skórę ;]

NATURALNY KREM


Krem oliwkowy

Wiedźma przed zrobieniem własnego kremu na oczy nie widziała przepisu z porządnym dawkowaniem. Wystarczą składniki i jazda :)



Potrzebujemy:
Tłuszcz - oczywiście roślinny. To od niego zależy, jaki krem będzie. Jeśli weźmiemy masło np shea - dostaniemy ciężkie masło o konsystencji budyniu, jeśli lekki olej - lżejszą emulsję.
Oczywiście nie czarujmy się - nie wyjdzie nam lekki żelik matujący. Ma być sama natura a natura jest konkretna ;]
Wody - może być demineralizowana, może być dowolny hydrolat dobrany do rodzaju skóry, zapachu, widzimisię, może być napar ziołowy. Zdecydowanie odradzam kranówkę, nt mineralnej nie mam zdania.
I bohater programu:
Emulgator! Przetestowałam lecytynę sojową z apteki i SLP ze strony www.zrobsobiekrem.pl, jestem z nich zadowolona. Lecytyna jest warta uwagi ze względu na łatwą dostępność w aptekach, dodatkowe działanie zmiękczające na skórę (i włosy) a także - jest jadalna! SLP natomiast jest bardziej skuteczne jako emulgator jeśli mnie stare oczy nie mylą ;)
*Działanie emulgujące ma też lanolina (np maść Babydream fur mama), na pewno pojawi się informacja, jak się sprawuje.
Dodatki - olejki zapachowe, np taki do ciasta albo eteryczny dopuszczony do stosowania na skórę. Składniki nawilżające, przeciwzapalne, np ekstrakt aloesowy.

Pojemnik na nasz krem - np pudełko po kremie, słoiczek - KONIECZNIE DOKŁADNIE UMYTE, ODTŁUSZCZONE I ZDEZYNFEKOWANE!!!!
Temat podejmuje i dobrze opisuje Czarszka KLIK 
Na potrzebę produktów o krótkim terminie przydatności powinno wystarczyć wyparzenie w zmywarce

Narzędzia:
Ogrzewacz - miseczka do kąpieli wodnej, mikrofala,
Miseczka do mieszania, chyba że robimy w słoiku szklanym, w którym krem będzie mieszkał,
Mieszadło - najlepiej obojętne chemicznie, np wykałaczka. Wypas, jeśli mamy mieszadełko do kawy - odwali za nas całą robotę :]
Miejsce do pracy -  wygodne, łatwe do uprzątnięcia.
Jeśli los dał dwie lewe ręce - fartuch ;)
Tak jak pudełko - wszystkie narzędzia powinny być czyste!! Inaczej zjedzą nas ropuchy ;]
Kremik przygotowany w mniej wybrednych warunkach może się szybciej zepsuć plus zaszkodzić skórze.

  1. Olej/masło/mieszankę podgrzewamy. Masło trzeba podgrzać do całkowitego rozpuszczenia, olej wystarczy o kilka stopni - będą łatwiej poddawać się dalszej obróbce.
  2. Dodajemy emulgator - na ok łyżkę oliwy wystarczy kapsułka lecytyny (1200mg) lub groszek SLP.
  3. I teraz dodajemy wodę! Mieszamy energicznie - emocje rosną! W pewnym momencie przezroczysta mieszanka zacznie bieleć - jesteśmy w domu :)
  4. Jeśli krem jest jeszcze przezroczysty - dodajemy wody i mieszamy. Jeśli chcemy bardziej go "rozmnożyć" - dodajemy emulgator i wodę i mieszamy :)
  5. Emulgator i wodę warto dodawać maleńkimi porcjami, łatwo wtedy utrafić na moment, kiedy konsystencja już nam odpowiada.
  6. Gotowy krem wstawiamy do lodówki i kiedy zgęstnieje - gotowe! Choć nic nie stoi na przeszkodzie, żeby użyć go od razu.

Kremik mieszka w lodówce. Trwałość to około dwa tygodnie.

Warto robić mniejsze porcje - raz, że zdążymy je zużyć, dwa - tyle jest możliwości do przetestowania!



 Dzisiejszy bohater - krem oliwkowy


Składniki (w przepisie: oliwa, SLP, woda destylowana)

 Powstały wcześniej takie kremy:
  • waniliowy - masło mango, lecytyna, hydrolat migdałowy, olejek do ciast waniliowy (kropla)
  • tłuścioch dla wrażliwców - masło shea, olej słonecznikowy, ciut lanoliny, lecytyna, hydrolat
  • z aloesem do twarzy - mieszanka z shea z dodatkiem SLP, hydrolatu i kilku kropel ekstraktu aloesowego (ZSK)
Żaden z nich już nie istnieje - bardzo przypadły do gustu domownikom :)


A wiedźma użyła ich:
  • do twarzy
  • do rąk
  • do ciała po kąpieli
  • jako odżywka do włosów przed myciem (taka ulepszona wersja olejowania; krem świetnie zmył się odżywką)

Smacznego ;)

7 komentarzy:

  1. Dziękuję :)
    Bardzo mi się podoba takie babranie :D Polecam, dobra zabawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie opisane! Po Twoim opisie wydaje mi się, że to dziecinnie proste. Mam już lecytynę i nie zawaham się jej użyć! Dziś bawię się w małego chemika :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej
    Chciałam spytać czym dezynfekujesz opakowania na kosmetyki i sprzęt labo;) ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyparzam w zmywarce. Wydaje mi się, że wystarcza, zwłaszcza na krótkoterminowe produkty

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za odpowiedź. Moja niestety nie działa :(
    i będę musiała znaleźć inny sposób. Spróbuję wymyć, polać wrzątkiem, alkoholem i wodą dest. i może wystarczy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie o przygotowaniu pojemników i narzędzi opowiada Czarszka http://czarszka.blogspot.com/2011/10/dezynfekcja-pojemnikow-i-narzedzi.html
    Już dodaję notkę w poście

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!