Wiedzma bloguje: Proteiny dla włosów nie lubiących protein

piątek, 21 września 2012

Proteiny dla włosów nie lubiących protein

Temat na zamówienie, zaproponowany przez Anonimkę w zakładce Tematy na zamówienie :)

Najlepiej będzie, jeśli po prostu akapit po akapicie odpowiem tutaj:
W artykule "Proteiny w pielęgnacji włosów i skóry" wspomniałaś: "Brak równowagi wodno-olejowo-proteinowej. Proteina to głupia cząsteczka, które żre i pije co znajdzie. Jeśli dostarczymy niewystarczającą ilość wody i olejów razem z proteinką - zamiast efektu WOW spowoduje efekt Piorun w Miotłę - suche siano podatne na łamanie." 
Na wielu blogach znajduję przepis na przeproteinowanie, sprowadzający się do odstawienia protein na rzecz nawilżaczy (humektantów) i olei (emolinetów). Moje włosy wybitnie nie przepadają za proteinami - laminowanie z dodatkiem łyżki oleju również zakończyło się puchem. I w tym momencie zaczynam walić głową w mur - czy mam dostarczać moim włosom protein, chociaż reagują na nie puchem? Czy jeżeli jednak MUSZĘ ich dostarczać, to jestem skazana za każdym razem na kilkudniową walkę z powstałą przez nie "dziką szopą"? Może istnieje jakiś sposób, konkretna kolejność nakładania produktów?
Tak, włosom ogólnie powinno się dostarcza protein. Bez nich o faktycznym wzmocnieniu włosa możemy zapomniec, żaden olej ani silikon nie odbuduje ubytku w łuskach tak jak proteina i nic tak nie nada kręciołom skrętu, a prostym gładkości.
Ale już bardzo indywidualną sprawą jest, jakie to będą proteiny, w jakich ilosciach i jak często będziemy je aplikowac. A następnie ile trzymac i co potem nakładac.

Na moich włosach, które w ewidentny sposób nie lubią protein (po większości są oblepione i matowe, nawet po keratynie, a po cysteinie pokazały klasyczne przeproteinowanie) brak protein oznacza skręt słaby i bez życia, a tego bardzo nie chcę. Jedyną formą dostarczania protein, który gra, jest maska głęboko nawilżająca na odżywce emolientowej z dodatkiem spiruliny, w której występują proteiny i aminokwasy ale w niewielkim stężeniu i podane z cukrami.

Nie warto skazywac się na dziką szopę, wlosy spuszone są podatne na zniszczenia. Chyba, że szopa nie doskwiera dotkliwie a nam nie przeszkadza te kilka dni w koczku - ale to i tak na mocniejszych włosach.
Weźmy na przykład laminowanie - służy mi ono częściowo - włosy, jeżeli spojrzeć na nie pojedynczo, stały się śliskie i BARDZO błyszczące, jednak w całości stanowią puchate gniazdko, które zupełnie straciło jakikolwiek kształt, wręcz odstają od głowy, po chwyceniu w palce nie "przelewają się", opadając swobodnie. Podejrzewam, że większość włosomaniaczek, której laminowanie nie dało efektu błyszczącej tafli jak z reklamy ma takie same odczucia jak ja.
Anonimka opisuje (chyba) po częsci rozmiękczenie, po części przeproteinowanie - czyli brak równowagi olejowo-proteinowej jak i wpływ nieodpowiedniego rozmaru cząsteczki.
Rozmiar protein jest przeciez bardzo różny - od wielkocząsteczkowej żelatyny właśnie, jajka i mleka po pojedyncze aminokwasy.
Po pierwsze, jeśli dany typ protein nie działa dobrze - sięgnęłabym po inny kaliber, więc jeśli Anonimce nie służy żelatyna - z domowych sposobów ma jeszcze piwo (hydrolizowane proteiny zbożowe), a w kosmetykach jedwab i keratynę, albo nawet aminokwasy (KLIK).
Byc może też laminowanie bylo robione w nieodpowiednich warunkach pogodowych, bo kolagen jak każda proteina jest też humektantem i reaguje na wilgotnosc powietrza.
Widać więc, że laminowanie (dostarczenie protein) ma dla moich włosów swoje plusy (błysk, śliskość), teraz pozostaje więc kwestia wyeliminowania minusów - puchu, sztywności, braku elastyczności. Pytanie jak to zrobić? Czy od razu po zmyciu protein (żelatyny) nałożyć na włosy warstwę oleju, by zabezpieczyła "wbudowane" proteiny, pozostawiając warstwę ochronną? Tutaj znajduję jednak jeszcze jeden problem :) a mianowicie uwagę blogerki BlondHairCare "Suche włosy koniecznie olejujemy pamiętając, że sam olej nie nawilży włosów - koniecznie potrzebna jest maska nawilżająca zaraz po zmyciu oleju." W taki sposób dochodzi kolejny krok, a mianowicie zastosowanie odżywki/maski z humektantami.
Jeśli po kuracji występuje suchy puch - tak, olej a jeszcze lepiej maska olejowa nalożona po lub razem z kuracją proteinową wydaje się byc najlepszym rozwiązaniem.
Z wielu względów maska z olejami jest lepszym rozwiązaniem, niż sam olej, bo dostarcza od razu olej z wodą i łatwiej się potem zmywa.
Powstaje więc ciąg przyczynowo-skutkowy: proteiny-olej-nawilżacz :)
Cała pielęgnacja włosów jest takim ciągiem przyczynowo-skutkowym :) Punktem optymalnym jest znalezienie równowagi, kiedy wszystko gra: i tanio, i wygodnie, i dobrze się wygląda i jeszcze na dodatek ładnie pachnie ;)
Dziewczyny, których włosy dobrze tolerują proteiny, zachwycone laminowaniem, prawdopodobnie nie muszą przestrzegać tej zasady, ich włosy wyglądają świetnie już po samej proteince czy samym oleju. Jest jednak na pewno grupka dziewczyn, które są już zmęczone, wręcz sfrustrowane faktem, że to, co u ich kosmetycznych „guru” sprawdza się niesamowicie, u nich daje efekt mizerny lub w ogóle go nie ma.
I stąd wzięłam się m.in. ja, niestatystyczna i inna ;) i cały wizaż. Dzięki źródłom informacji, w których ja się pławię od dawna, wiemy już chociaż w przybliżeniu, dlaczego wlosy są tak różne i o co w ogóle kaman.
Dzięki włosomaniaczkom - świat już wie :)
Bardzo się rozpisałam, jednak pisząc tą notkę sama poukładałam sobie w głowie informacje, które zbieram czytając poszczególne blogi, których autorki mają różne włosy. Czasami mam wrażenie, że jestem jedyną osobą, która nie może dojść do ładu ze swoimi falowanymi kudłami :D Wszyscy dookoła cieszą się niesamowitymi, błyszczącymi jak szalone włosami, podczas gdy moje czasami bywają znośne.
Chyba wszystkie falowane to czują :) Wydaje mi się, chociaż nie jestem obiektywna, że falowane włosy najtrudniej ujarzmic. Proste to proste, loki to loki. A fale nie są ani takie ani takie, nie są gładkie i lśniące bo nie są proste.
Z takimi włosami najważniejsze to je pokochac właśnie takie! Są jedyne w swoim rodzaju na całym świecie :) A potem tylko je rozpieszczac :)
Cóż, pozostaje mi dalej czerpać wiedzę z Waszych blogów, śpiewać psalmy pochwalne na Waszą cześć, kombinować, mieszać, nakładać, zmywać, próbując znaleźć swoją drogę. Jestem ogromnie wdzięczna wszystkim Włosomaniaczkom, za tak szczodre dzielenie się swoją wiedzą, poświęcanie czasu na jej spisywanie, by takie frustratki jak ja miały gdzie znaleźć pomoc :) Jesteście super, buźka !
Za co i ja Wam dziękuję, Włosomaniaczki :)


Przydatne linki:

Czarownicująca vel Wiedźma

56 komentarzy:

  1. Hm ciekawe :) Raczej kolejnego podejścia do laminowania już nie zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat w sam raz dla mnie;) wiele razy przekombinowałam z pielęgnacją tylko po to, żeby ostatecznie stwierdzić, że moje włosy kochają minimalizm, zwłaszcza proteinowy;) na laminowanie się jeszcze nie zdecydowałam i chyba jestem teraz dalej niż bliżej, żeby się odważyć:) bardzo chętnie przeczytam o aminokwasach, będę czekać z niecierpliwością!:) Wiedźmo Kochana, bardzo Ci dziękuję za te wszystkie wpisy uświadamiające o porowatości włosów, składnikach, PR. Każdy kto zaczyna przygodę z włosomaniactwem, powinien właśnie od nich zacząć, żeby uniknąć wielu błędów po drodze. To wspaniałe, że mając tak ogromną wiedzę, potrafisz dzielić się nią z innymi w tak przystępny sposób!:) Pozdrawiam cieplutko!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam podobne dylamaty. Moje włosy, nawet kiedy były wymęczone trwałą, nie znosiły protein. Dlatego, że nie odkryłam wtedy, z którymi z nich mogę się zaprzyjaźnić:) Keratyna powiększała kopkę siana na głowie, po jajku miałam tragedię dekady, do tego smród po tej kuracji zmusił mnie do mycia głowy drugi raz. Laminowania nie chcę próbować, przypuszczam, że efekt byłby nieciekawy, bo kolagen też coś moim włosom nie podchodzi. Ale za to bardzo im podchodzi jedwab i z przyjemnością używam maski Organique Anti-Age z tym składnikiem. Ostrożnie zaczynam też testy z innymi roślinnymi proteinami.
    Piwo też stosowałam, bywało różnie. Najciekawsze, że efekt zależał od rodzaju piwa. Piękne włosy miałam po ciemnym, irlandzkim piwie, które kiedyś Lidl miał w edycji limitowanej;) Niestety później nie mogłam go już nigdzie znaleźć.
    Pożalić się tylko mogę na to, że większość kosmetyków jako proteinę ma keratynę, która ma u mnie drugie miejsce (zaraz po jajcu) na mojej prywatnej czarnej liście.

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, siostro!
      Też wszędzie widzę keratynę (albo jedwab, który mi też niespecjalnie służy) - dyskryminacja!
      Po Twoim opisie muszę się w końcu skusic na piwo na włosy :)

      Usuń
  4. Twój post podniósł mnie na duchu, bo moje włosy początkowo zachwycone laminowaniem teraz są miękkie, ale proste i oklapłe :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie rozumiem, jakbym po chińsku czytała :D U mnie się sprawdza tylko jedno - metoda prób i błędów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może trzeba coś wyjaśnic, dopowiedziec? :)

      Usuń
  6. No artykuł dla mnie po prostu:) Mogłabym się podpisać pod wszystkimi słowami Anonima:D
    Wiedźmo Kochana powiedz mi czy możliwe jest przeproteinowanie po zbyt częstym stosowaniu maski BingoSpa Masło Shea i 5 alg? Mam typowe objawy przekarmienia proteinkami i nie wiem czy to to, czy może po prosty nie toleruje masła shea w większych ilościach, co już wczesniej podejrzewałam...
    Ewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie ma bata zeby to było przeproteinowanie, za mało jest alg w Bingaczu, a za mało proteiny w aldze :)
      Prędzej włosy po prostu się przejadły - pora na SLS i lżejszą dietę!

      Usuń
    2. Ta odpowiedź mnie satysfakcjonuje, bo zostało mi jescze ponad pol opakowania tego cudu i żal mamie wszystko oddawać:D
      Dzięki :)

      Usuń
  7. hmm czyli jeżeli dobrze rozumiem, po dawce proteinowej mam nałożyć maskę do której dodam kilka kropli oleju? moje włosy reagują puchem na laminowanie ;/ ostatnio kolega powiedział mi, że wyglądają na popalone (a prostownicę i suszarkę odrzuciłam ponad rok temu:()

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej, zeby nie bylo dawki proteinowej tylko dodateczek, ale tak, po proteinie cos z olejem, moze byc emolientowa odżywka albo kilka kropli oleju (moje włosy o dziwo przyjmują nawet łyżeczkę oleju lnianego na porcję emolientowej juz maski Bingo shea)

      Usuń
  8. Od niedawna zaczęłam czerpać wiedzę z blogów więc dopiero uczę się dbać o włosy. Odnośnie protein, to jestem po drugim laminowaniu. Za pierwszym razem byłam zadowolona ale nie zachwycona. Teraz za drugim razem mam siano na głowie i właśnie nie wiem, czy to przez te proteiny? Odstęp między laminowaniami miałam 3 tygodnie, dodam że od tygodnia myję włosy szamponem bez SLS. Na razie jestem zielona i do końca nie wiem co jest dobre dla moich włosów, czas spróbować z piwem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam do Ciebie pytanko...Czy włosy mogą zacząć wypadać poprzez ich przeproteinowanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, chyba że je tak przesuszyło że się łamią

      Usuń
  10. Droga Wiedźmo,
    jestem ową Anonimką, która wylała na Twym blogu swe włosowe frustracje, nie podejrzewając nawet, że zaowocują one tak obszerną, ciekawą i podnoszącą na duchu odpowiedzią :) Jesteś naprawdę kochana ;*

    Twój artykuł sprawił, że ogarnęłam w jakąś w miarę spójną całość te wredne proteiny. Utwierdziłam się w przekonaniu, że nie poddam się tym wredotom i je ujarzmię! :D Na pierwszy ogień pójdzie spirulina, którą szczęśliwie posiadam na stanie, może to będzie właśnie to? ^^

    Mam nadzieję, że Twój post pomoże też tysiącom (wiem, wiem, ten patos :P) innych dziewczyn/chłopaków.

    A na koniec, bezczelnie nadużywając Twojej dobroci, zapytam o jeszcze jedno - czy masz może jakiekolwiek pojęcie dlaczego moje włosy zaraz po myciu są niesamowicie suche, wręcz "kruszą" się pod palcami, a dzień/dwa po stają się gładziutkie aż po same końce?! No bo tego to już naprawdę nie rozumiem ;)

    Jeszcze raz ślicznie dziękuję ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba mamy bardzo podobne włosy:) moje też tak reagują po myciu. jedyne antidotum jakie do tej pory odkryłam to płukanka z siemieniem lnianym.

      Usuń
    2. zajrzałam na Twojego bloga, rzeczywiście mamy dość podobne :) moje są tylko o wiele ciemniejsze.

      Będę zaglądała co jakiś czas, może uda się coś wyszpiegować ;> Mnie na to sianko zaraz po myciu pomaga troszkę olej jojoba. Gdy już spłuczę włosy chłodną wodą, rozcieram w dłoniach 2-3 kropelki olejku i takimi natłuszczonymi dłońmi odciskam wodę z włosów, posuwając się od poziomu karku w dół. Może to cokolwiek Ci pomoże :)

      Usuń
    3. zapraszam i dzięki:)

      Usuń
    4. a miałam pytać Anonimko, jak Twoje włosy reagują na kokoska czy ogólnie oleje nasycone? Bo im dalej od mycia tym więcej sebum, a sebum zawiera tłuszcze nasycone
      olej jojoba też jest w jakiś sposób podobny do sebum więc to może być ten sam trop

      Usuń
    5. Kokosa lubią czasowo, po kilku użyciach stają się bardzo miękkie, ale w taki zły sposob ...

      A co do przetłuszczania, to niestety nie to - jestem w trakcie kuracji Aknenorminem i włosy nie są tłuste nawet tydzień po myciu (nawet te przy samym przedziału), myje je, bo sa ukurzone, brudne, a nie tłuste.. Więc na bank nie chodzi o sebum. ;) i dlatego tak mnie to zastanawia ...

      Usuń
  11. dla mnie świetny wpis:) po keratynie i żelatynie mam siano na głowie. przez długi czas trzymalam sie z daleka od protein, ale widzę że to też źle. ostrożne próby z kolagenem i elastyną przynoszą pozytywne efekty. raz dodałam mleko do odzywki i również byłam zadowolona. napiszesz coś wiecej o spirulinie i jej efektach na włosach? w necie nie za wiele znalazłam. nie wiedzialam tez ze to proteina(?). pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spirulina nie jest proteiną :) ale zawiera dużo dobrego: cukry, witaminy, proteiny i aminokwasy.
      U mnie spirulina sprawia, że włosy są gładkie i błyszczące i kręcą się jak wariaty, pokazywałam się nawet tutaj (maska z olejem z rokitnika i spiruliną): http://czarownicujaco.blogspot.com/2012/07/rokitnikowe-spa.html
      skóra też była bardzo zadowolona! nawilzona i zero obciążenia czy oblepienia

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. A ja mam zatem pytanie: czy mimo iż spirulina nie jest proteiną ale takowe zawiera, może służyć jako jedyne źródło protein dla włosów? Przyznam się od razu iż mimo stosowania CG od lutego, nie rzuciłam się jeszcze na proteiny. Więc trudno mi stwierdzić które mojej fali posłużą. Za to spiruline posiadam i zastanawiam się mocno czy nie zacząć właśnie od zmieszania jej z Glorią.

      Usuń
    4. Może. Włosy nie potrzebują protein do funkcjonowania.

      Usuń
  12. Ja tez mam falowane włosy i tez problemy z proteinami. laminowanie doprowadzilo za kazdym podejsciem moje wlosy do przesuszenia..
    co 2-3 raz do maski dodaje 2-3 kropel hydrolizowanej keratyny. poza tym w mojej jednej masce jest chyba nieco protein. ja i tak zawsze jeszcze dodaje nawilzaczy

    OdpowiedzUsuń
  13. Moje kłaki nie bardzo przepadają z proteinami,chyba pokombinuję z keratyną... Laminowania nawet nie robiłam,bo boję się buszu na głowie. Co prawda zdarzyło mi się pseudo-laminowanie i nawet nie było źle,ale mimo wszystko wolę jeszcze wgłębić się w temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też się naczytałam o laminowaniu włosów i po tych wszystkich ohah i ahah postanowiłam spróbować. Dodałam do żelatyny trochę oleju i kropelkę octu, nałożyłam, wysuszyłam. Zmywając wyjęłam dwie garści włosów (zawsze wypadają mi włosy, może przez to że były posklejane wydawało mi się że tym razem wyjęłam ich więcej?) Efekt po wysuszeniu był taki, że od czubka głowy do brody włosy były błyszczące i bardzo sypkie, takie lejące, a od brody do końcówek (czyli mniej więcej do łopatek) istna masakra, sztywne, szorstkie i niedające się rozczesać. Dodam że mam całkiem proste włosy, zupełnie nie przetłuszczające się (myję głowę raz w tygodniu i to tylko po to żeby je "odświeżyć") tak więc dla każdego coś innego. Niebawem będę zamawiała składniki do swojego "kociołka" to będę pewnie podpytywać co i jak. Pozdrawiam. PS. Dziękuję, że piszesz tego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, suche niekoniecznie polubią laminowanie. Lepiej działać wielorako i dać wszystkiego po troszkę, laminowanie jest silną proteinową kuracją

      Usuń
  15. jako początkująca włosomaniaczka próbuję sobie to poukładać w głowie i mam może trochę śmieszne pytanko ale różne nazewnictwo przysparza mi nie mało problemów bo tu piszą o tym tam o tamtym i trochę głupieje

    więc tak
    "Powstaje więc ciąg przyczynowo-skutkowy: proteiny-olej-nawilżacz" czy można to nazwać w ten sposób: proteiny, emolienty i humektanty?
    i czy w ten sposób można określić meritum prawidłowej pielęgnacji włosów? czyli, że wszystkie te składniki należy dostarczać włosom (a w jakiej postaci i w jakim towarzystwie to kwestia indywidualna)
    a czy o czymś jeszcze powinniśmy pamiętać aby dostarczać włosom?
    btw. Twój blog mi baaaardzo pomaga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłości ;)
      Można to tak ująć :) Chociaż funkcje się mieszają, proteiny też są humektantami itd
      Można tak podsumować dbanie o włosy :)

      Usuń
    2. Mam pytanko i ja, co do tego "łańcucha';) Bo tak: przed 'namaszczeniem włosów olejam';) spryskać włosy mgiełką woda + odrobina czystego soku z aloesu, i potem jeszcze mała łyżeczka do szamponu. To wszystko bez protein. Potem odzywkad/s BigoSpa z ghossoul lub b/s (Naturia z Kiwi) czy z takiego zestawu włosy bd zadowolone? Tzn, aloes= humektant, olej= emolient, czy bez proteiny nadal bd ryzyku szopy na głowie? Moje włosy trochę grymaszą na proteiny, mleka nie lubią wcale a żadnych półproduktów póki co nie posiadam, jak obejśc te 'gupie' proteiny?:D

      Usuń
    3. Da się funkcjonować bez protein w pielęgnacji, chociaż bez nich nie ma efektu wow :P
      Ja funkcjonuję bez protein całkiem nieźle, tylko o super-lokach mogę bez nich zapomnieć...

      Usuń
    4. Yhym... nie ukrywam, ze na takim własnie efekcie mi zależy, zatem nie pozostaje nic innego jak zaprzyjaźnić się z tymi proteinami:/ Ja z kolei wolałabym wygładzić moje lekko falowane włosy;)

      Usuń
  16. ha "proteiny też są humektantami" podaję się:D
    dzięki:*

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba ja mam ten problem ale to co piszesz to dla mnie czarna magia chyba :D sama już nie wiem czego używać a czego nie :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Pojawiła się u mnie rzecz dziwna ...umyłam włosy żółtkiem z odrobiną soku z cytryny. Włosy, skóra głowy oczyszczone dobrze. Z daleka błyszczące i wyglądające ok. Z bliska szok, każda końcóweczka odchylona w inną stronę i zakręcona (tylko końcówki i krótsze włoski, bo na długości proste pozostały). Wyglądało to jakby spodnia warstwa włosów była normalna a na górze taka aureola, kurcze nie wiem jak to opisać...hm...jakby mnie ktoś lekko prądem poraził ;P
    I teraz moje pytanie do szanownej Czarownicującej co sie z nimi stało??? Włosy mam z tych nisko porowatych, i nie wiem czy wielkokalibrowe proteiny z jajka mogłyby przepchać się między łuski i je rozepchać( dodam,ze nie mam porozdwajanych końcówek, a to im sie oberwało najmocniej)? i jesli tak czemu nie zrobiły tego z resztą włosów???...tylko z końcówkami i krótkimi włoskami na czubku i po bokach głowy? hmmm....czy może to było przeproteinowanie?,ale dotychczas myslałam,ze mam je jak za często używam maski z jedwabiem(np. isany różowej)sa wtedy obciążone, wyglądają jakby były niedomyte..., ale wtedy szampon z sls i gra, a teraz takie coś RATUNKU!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że przytrafiło Ci się przeproteinowanie.
      Efekt "niedomycia" po masce z jedwabiem to przekarmienie, czasem włosy tak reagują na składnik bez względu na ilość i towarzystwo.

      Usuń
    2. Chyba tak, ograniczyłam proteiny i olejowałam je i jest dużo,lepiej.Chociaż baby hair'y nadal oporne i odstają jak sprężyny ze starego łóżka;P Normalnie włosy mi ratujesz i wizerunek zarazem. Jak coś się dzieje z włosami to zaraz szukam rozwiązania u Ciebie- dziękujemy tzn. ja i moje włosy :*

      Usuń
    3. Ja tak mam cały czas :( Wieczna aureola, mam wrażenie, że moje włosy kręcą się, z tym że każdy z osobna w inną stronę. Jak dotąd nic nie pomaga, olej rycynowy troszkę załagodził sytuację na froncie, ale spirulina zrobiła mi mega siano na głowie.

      Usuń
  19. Ja tez jestem początkująca i gubię się w labiryncie tak kompleksowej pielęgnacji, ale się nie podam, obietnica zadbanych gładkich i lśniących włosów jest zbyt kusząca:)
    proteiny proteiny... kiedyś po nałożeniu maski z żółtkiem, miodem i jogurtem były nawilżone i sypkie, byłam zadowolona z efektu, ale jak miałam do czynienia z innymi proteinami typu maska mleczna, to była tragedia, puch stulecia a potem oklap, kłaczki zwariowały:D pomocy:)
    zdaję sobie sprawę, jak proteiny są ważne ale weź to człowieku dobierz dla siebie:D proteiny, humektany itp itd oj długa i kręta droga jeszcze przede mną:/
    Cudowny Blog, będę czerpać z Twoich rad!
    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  20. Poratuj mnie i moje włosy kochana i powiedz mi, czy dobór protein do włosów WysokoPorowatych jest nieco analogiczny do doboru olei? Czy też powinnam zacząć od protein wielkocząsteczkowych? Żółtko sprawdziło się całkiem w miarę ale za mlekiem nie przepadają. Aj, te proteiny potrzebne ale tyle z nimi ambarasu! Nie mam pomysłu od czego zacząć, by nie przedobrzyć i jednocześnie nie zachłysnąć się mazidłami i półproduktami. Ale obawiam się, ze jedyne co się sprawdzi to metoda prób i błędów:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślę, że kluczem jest rozmiar cząsteczek.
      Zobacz w najnowszym wpisie: http://czarownicujaco.blogspot.com/2013/03/proteiny-w-liczbach.html

      Proteiny żółtka mają 14 - 77 kDa
      Mleko 14,1 - 24 kDa
      Żelatyna prawdopodobnie 50 - 200 kDa

      Skoro włosy nie polubiły mleka, mogą woleć większe cząsteczki, czyli wolałyby np hydrolizowany jedwab niż keratynę z półproduktów

      Z czystej ciekawości spróbowałabym też płukanki z piwa

      Wprowadzaj po jednym nowym składniku i obserwuj włosy, masz być z nich zadowolona :) Jeśli będziesz testować z głową - będzie ok :)

      Usuń
    2. Dziękuje Ci, za wyczerpująca odpowiedź i rady:*
      Bd próbować dotąd aż zarówno moje włosy jak i ja będziemy zadowoleni;-D
      Aa i oczywiście obiecuję umiar, bo wiadomo co za dużo to niezdrowo;)

      Usuń
  21. ja też po pierwszym laminowaniu byłam zadowolona ale nie zachwycona. Stwierdziłam ze pewnie włosy były zbyt suche na ten zabieg(był to początek włosomaniactwa) i nie poddałam się :-) Kupiłam na mazidłach keratynę ale zauważyłam po dodaniu jej do maski że włosy się puszą. I przez miesiąc stosowałam pielęgnację baaardzo nawilżającą (maski tunningowane miodem, aloesem, kwasem hialuronowym, siemie laniane i inne cuda wianki) i tłustą (zaczęła się moja przygoda z amlą i zakochałam się w tym oleju - włosy go wypijają, żaden olej nigdy mi się nie tak nie wchłaniał). I dopiero po miesiącu ponowiłam próbę z żelatyną (dodając do mieszanki kroplę oleju arganowego dla odmiany) i efekt był już baaardzo zadowalający. co więcej dzięki temu że uniknęłam przeproteinowania efekt utrzymuje się nadal (2 tyg po laminowaniu). Po tych obserwacjach (moje włosy gdy są zbyt suche protein nie tolerują) postanowiłam nadal wojować z nawliżaniem i olejami (nigdy nie udało mi się ich przeciążyć, co dużo mówi o ich potrzebach i opłakanym stanie w jakim po latach zaniedbań sie znajdują) a proteiny stosować w większej dawce nie częściej niż raz na miesiąc. Oczywiście jeśli uda mi się osiągnąc opytmalny poziom nawilżenia to będe z nich korzystać cześciej. Dzięki za ten wpis!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wreszcie się zarejestrowałam i moje peany na Twoją cześć przestaną być anonimowe :)
    Wczytywałam się w kolejne wpisy, dbałam, odżywiałam, maskowałam... Dzięki temu moje niskoporowate włosy po raz pierwszy zaczęły gwiazdorzyć, wyślizgiwały się z każdej gumki, schły pół godziny dłużej niż zwykle, ale chyba coś zepsułam :( Po przeczytaniu Twoich wpisów o równowadze w pielęgnacji postanowiłam zaserwować im trochę protein, na próbę w płukance mlecznej. Pierwszy raz od dłuższego czasu wymyłam zdzieraczem (Eva-Natura z rzepą), polałam mlekiem pół na pół z wodą, na to nałożyłam od serca maski Alterra granat/aloes, po kwadransie spłukałam. Po polaniu mlekiem włosy zrobiły się bardzo szorstkie, gdy wyschły okazało się, że są sztywne, wysuszone gorzej niż po tygodniu naprzemiennego moczenia w morzu i suszenia na słońcu, skalp piecze, włosów nie da się nawet lekko zapleść, bo "ciążą"... Czy to możliwe, że przeproteinowałam się mimo fury odżywki? Mój skalp jest raczej pancerny, nigdy tak nie reagował a oba kosmetyki dotychczas się sprawdzały.
    Po mocnym nawilżeniu włosy wyglądają znacznie lepiej, ale zastanawiam się co oznacza taka reakcja i co dalej z tymi proteinami?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeproteinowanie mogłoby spowodować taką nagłą reakcję włosów, ale nie skalpu! Jestem prawie pewna, że skal źle przyjął połączenie szamponu zdzieraka i alkoholu w masce Alterry...
      Nawilżaj i bądź delikatna dla skalpu

      Tymczasem co do reakcji włosów... jest zaskakująca. Jak Twoje włosy reagują na inne proteiny?
      Co na przyszłość - unikaj kuracji ;] z domowych sposobów raczej dodaj łyżeczkę piwa do maski niż płucz nim itp.
      Co do rozmiaru cząsteczki (patrz wpis: http://czarownicujaco.blogspot.com/2013/03/proteiny-w-liczbach.html) - proteiny w mleku mają 14-20kDa, okazały się złe.
      Spróbowałabym czegoś o bardzo innym rozmiarze cząsteczki, np laminowania (maleńko!!) albo jedwabiu

      Usuń
    2. Albo zrezygnuj z protein, bez tego da się funkcjonować. Odrobina spiruliny czy mączka owsiana i też będzie dobrze :)

      Usuń
  24. a ja już dostaje krejzi od włosów mojej 7 letniej córki ostatnio szaleją , olej nie proteiny , nie siemię nie co robić wyglądają jakby miały się wykruszyć , w słońce zwijam jej w kok boj ak nie to siano. są cienkie delikatne strasznie rzadkie wypadają masakrycznie ... zauważyłam ze córce wytwarza się dużo soli, gdyż jak jej czesze włosy są dziwnie oporne , plączą się na odcinku karku , a moje dłonie szczypią po uczesaniu dobieranego np..dziwne prawda , myje głowę jej co 2 dzień , ale boje się ze będzie łysa... baby drem się nie sprawdza już nie wiem co robić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1) Jaki olej, jakie proteiny?

      2) Wypadanie - z cebulką czy łamią się u nasady? Jeśli wypadanie to do lekarza!

      3) Na samo plątanie - coś z lekkimi silikonami http://czarownicujaco.blogspot.com/2013/04/odzywki-do-wosow-z-silikonami_23.html

      4) Szampon BD nie jest ani delikatny ani 100% bezpieczny. Ma pH ok 7 czyli w połączeniu z twardą wodą ma prawo uszorstniać włosy. Kwaśną płukankę chociaż...

      Usuń
    2. 1.)oleje lniany , słonecznikowy, rzepakowy winogronowy, oliwa z oliwek, baby dream i baby dream sensitive ,eliksir odżywczy z lorela ,olejki łopianowe z GP trzy rodzaje - każdy z tych wszystkich wymienionych olei w sumie nie lubią się z jej włosami chyba najlepiej zachowują się po słonecznikowym
      2.)ma spore prześwity miedzy przedziałkami ,ale i również wiele takich połamanych, byłam z tym u endokrynologa ale nie została dalej skierowana gdyż ma 7 lat i nie maja nic dla dzieci na wypadanie , nawet sam po aptekach chodziłam i pytałam o witaminy ,
      3.)dziękuje na pewno skorzystam z tej listy , używam alterry i mrs.poters b/s z d-pantenolem ale one plączą się po nocy po bieganiu na dworze wiec nie wiem czy to pomoże, po samym umyciu rozczesują się świetnie są śliskie ale na szczotce zostaje wiele włosów mimo delikatnego rozczesywania
      4.)a to rzeczywiscie tak się właśnie dzieje i mogę stwierdzić bez bicia woda okropnie chlorowana

      Dziękuje kochana ,za odpowiedz przeprasza ,że się tak rozpisałam

      Usuń
    3. proteiny mleka , piwa ,żelatyny,żółtka }je bardziej kołtunią wysuszają , jedwab najbardziej do nich pasuje - używam.

      Usuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!