Wiedzma bloguje: Dyskutujemy o odżywianiu włosów i wodzie - NH Blog

środa, 17 października 2012

Dyskutujemy o odżywianiu włosów i wodzie - NH Blog

Po przeczytaniu Waszych komentarzy pod moim niedawnym wpisem Odżywianie z wodą czy bez? zainspirowanym lekturą bloga Natural Haven Blog i dyskusją, która rozwinęła się w komentarzach - nadeszła chwila na moje przemyślenia na ten temat :)

http://freefunnyshit.com
  Cytując siebie :)
W najświeższym wpisie Deep Conditioning: Dry Hair, Wet Hair or Shampoo Hair? donosi, że olej powinno się nakładać na suche włosy - bo woda odpycha olej i jeśli nałożymy go na mokre, to mniej się go wchłonie. Chyba że zależy nam na tym, żeby mniej dociążać włosy.

Maski
(czuli emulsja, olej, woda i więcej) natomiast można a nawet powinno się nakładać na włosy zwilżone, czy to przed myciem czy po, a najlepiej po szamponie np z SLS (i ALS, i SLES itp.), który ładuje powierzchnię włosa ujemnie, dzięki czemu dodatnio naładowane składniki odżywki lepiej się przyciągają (zapewne chodzi o sklepową odżywkę z antystatykami kationowymi).
Więcej i dokładniej przeczytacie w w/w wpisie u autorki.

Nie mogę podważać faktów i źródeł, na których opiera się autorka, bo sama ani nie mam wykształcenia "włosologicznego", ani nie przeprowadziłam nigdy żadnych badań, nawet obserwacji pod mikroskopem.
Mam tylko moje własne kudełki i testy organoleptyczne.

http://sites.cdnis.edu.hk
 
"DOBRZE" I "ŹLE"
Wydaje mi się, że autorka nieszczęśliwie użyła sformułowania, że olej nałożony na suche włosy to dobrze a na wilgotne to źle. "Dobrze" i "źle" bardzo zależy od tego, czego chcemy od kuracji, więc ujęłabym to tak:
  • jeśli chcemy, żeby olej wnikną we włosy - nakładajmy na suche
Powiedzmy, że wniknięcie cząsteczek oleju we włosy jest głównym założeniem olejowania. Obecność tych cząsteczek ma/może na dłuższą metę poprawić elastyczność włosa. Ma to sens, nie? :)
Dalej, w innych wpisach autorka podkreśla, że wniknąć do trzonu włosa potrafi tylko woda i cząsteczki oleju kokosowego i oliwy (ja bym się tutaj już spierała: skoro kokos wnika to czy olej palmowy już nie? i analogicznie z olejami o podobnym składzie jak oliwa, czyli te z dużą zawartością omega-9), niektóre peptydy jak np. lawson z henny (i może aminokwasy) potrafią wniknąć pomiędzy łuski, reszta jest za duża. Autorka nie używa naszego pojęcia "porowatości" więc nie mam jak się odnieść, ale dzieli włosy na naturalne (czyli niska?) i normalne, "używane" (wysoka?).
  • ale możemy też chcieć zatrzymać wodę we włosie - nakładałabym olej na wilgotne włosy
Wtedy, jak rozumiem, mniej oleju we włosy wniknie, ale wodę się zatrzyma. Ma to plusy i minusy. Jeśli chcemy olejowania, czyli wnikania cząsteczek oleju do trzonu włosa - być może nakładając olej na wilgotne włosy strzelamy sobie w stopę.
Jeśli chcemy za to szybszego efekty, kondycjonowania, blasku, miękkości - tu stawiałabym na olejowanie na wodę właśnie.

*Jeśli u kogoś nakładanie oleju na suche włosy się nie sprawdza - najpierw spróbowałabym jeszcze  z innym olejem - ale nie ma co się męczyć. Pielęgnacja ma nam sprawiać przyjemność!

** Napisałam, że u siebie widzę niejako potwierdzenie tej tezy. Otóż - jeśli nałożę olej (lniany, z orzechów włoskich, palmowy) na suche włosy, to mam wrażenie, że się w większości wchłania i nie mam problemów ze zmyciem reszty. Jeśli nałożę olej na zwilżone włosy, ten sam - zmycie go to kupa zabawy ;]

http://www.healthspablog.org
A W ZIMIE?
Zastanowiłabym się nad celowością olejowania na wodę w zimie.
Zamykamy we włosie olejem wodę. Dzień później wychodzimy na mroź - a ta woda nadal tam jest pod olejem, mało ale jest. Woda zamarzając lubi rozsadzać ośrodek, w którym się znajduje.
Jeśli nakładamy olej na sucho regularnie, to jego pewna ilość w trzonie włosa może zostać na dłuższy okres. Czyli olej nakładany na sucho może dodatkowo uodpornić włosy na zimno, uszczelniając całą strukturę włosa.
A może się mylę* ;)

*wydaje mi się, że przesadziłam. Nawilżanie włosów poprze olejowanie i na mokre i na suche jest pozytywne i w zimie i przez cały rok.
Zagrożenie dla włosów i zdrowia (bardzo poważne!!) stanowi wychodzenie na mróz w wilgotnych włosach!  W takiej sytuacji nie dość że możemy złapać silne przeziębienie jak i zafundować włosom sytuację przedstawioną na poniższym zdjęciu...

http://wildernesshealing.blogspot.com

~DOPISEK~
Jak ja to widzę - rysunki :) Podziwiajcie Miszczynię Painta!! :D




Rysunki są inspirowane ilustracjami z bloga NH 

*jeśli mój opis jest niejasny spróbuję go jeszcze dopracować*



KATIONY & ANIONY
Jeśli chodzi o odżywki sklepowe - zaprojektowano je do nakładania na mokre włosy oczyszczone szamponem i jak najzupełniej ma to sens. Odżywka d/s ma działać powierzchniowo, wygładzić włos i ułatwić rozczesywanie.
I tak ich używa większość populacji, z lepszym lub gorszym skutkiem.
Od zadań specjalnych są maski, których używa się inaczej.

My, włosomaniaczki, przy każdej okazji fundujemy włosom głębokie odżywianie, które dla autorki prędzej miałoby coś wspólnego z olejowaniem niż z odżywką ;)

http://commons.wikimedia.org

~ ~ ~

Takich ciekawostek jest wiele!
Oczywiście zachęcam do dowiadywania się o nich u źródła - www.thenaturalhavenbloom.com

Pozdrawiam
Czarownicująca :)

51 komentarzy:

  1. Az umyje dzis wlosy szamponem z SLS i porownam dzialanie odzywek ;) Przez dluzszy czas uzywam specyfiku z ALS, a trudno o to, zeby byl to zasadowy rownie bardzo, jak [b]Sodium[/b]-LS ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ALS i SLS mimo innej technologii wytwarzania i innej siły zdzierającej ładunek "-" mogą mieć podobny
      a najbardziej zasadowe są mydła (~10) i glukozydy (~11!!!), o SLS nie znalazłam ale coc. betaine jest chyba kwaśna :) szalone, nie? :D

      Usuń
    2. Nie wiem czemu, ale od zawsze to pierwsze "A" w ALS kojarzyło mi się z aluminium. A to jest amonium! Zasada jak ja cię pierdzielę!

      Usuń
    3. ALS jest zasadą czy amoniak jest zasadą? :)

      Usuń
    4. No dobra SLS to zasada jak nie wiem - roztwór 1% ma pH 9-10
      SLES: 6 - 7.5 (10% Sol.)
      http://chemicalland21.com
      Alsów nie ma :/

      Usuń
    5. Coc betaine 4.5 - 7.0 (10% Sol.)
      Lauramidopropyl betaine 8 (10% Sol.)
      nie znalazłam soli Oo

      Usuń
    6. No amoniak. A w ALS właściwie to pochodna tego... no... czy ja naprawdę muszę sobie przypominać tą moją porażkę (czyt. egzamin z chemii organicznej)... amin. Pochodna amin. Aminy są zasadowe, bo mają właściwości podobne do amoniaku (na oko widać, że budowę też).

      Usuń
    7. Nie jestem chemiczna :) Czekam z niecierpliwością :D

      Usuń
    8. 'If you were to look at ALS, ALES, SLS and SLES in isolation, the pH can vary widely depending on specific formulation and solution concentrations between suppliers, but as a snapshot from Lubrizol as an example the pH ranges in a 10% solution appropriate for use in shampoo are as follows:

      ALS: 6-7
      ALES: 6-7
      SLS: 7.5-8.5
      SLES: 7.5-8.5'

      z tego wpisu: http://stonebridgehair.blogspot.com/2011/04/sodium-laureth-sulfate-and-ammonium.html

      i jeszcze to:

      'Acidic inorganic salts, such as Ammonium lauryl sulfate, are generally soluble in water. The resulting solutions contain moderate concentrations of hydrogen ions and have pH's of less than 7.0. They react as acids to neutralize bases'.

      stąd: http://www.chemicalbook.com/ChemicalProductProperty_EN_CB9114513.htm

      Usuń
    9. tylko czy te rozważania nad pH detergentów solo mają sens, skoro znajdują się one przecież w gotowym produkcie?

      ostrzegam, że na chemii się nie znam:)

      Usuń
    10. Właściwie to nie mają sensu ;) Acz można przyjąć, że detergenty zostawiają ładunki elektryczne na powierzchni włosów, tak samo jak pocierane włosami o szalik też sprawia, że są naładowane elektrostatycznie. Być może nie każdy szampon, a być może każdy, ale zależy to pewnie też od włosa.

      Ale tego - nie wiem, czy to efekt placebo, ale umyłam włosy SLS i - no właśnie, placebo? - wydaje mi się, że włosy są sto razy lepiej odżywione (/zmiękczone) odżywką, niż po szamponie z ALS.

      Mój ALS - Elseve Nutri - Gloss Cristal
      Mój SLS - Elseve Multi - Vitamine Fresh

      Usuń
  2. A propos olejowania w zimie, to ma sens chyba tylko kiedy wychodzimy z naolejowaną głową na mróz. W pomieszczeniach przecież mrozu nie ma i woda we włosie nie zamarza :) Aczkolwiek fajnym pomysłem byłoby np. nakładanie małej ilości oleju podczas wyjazdu na narty. Ochrona i przed mrozem i uszkodzeniami (kto nie zna tych kołtunów po całym dniu na stoku?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi mi o ten olej wsiąknięty we włosa; jeśli olejujemy ciągle od dłuższego czasu to może go tam coś jest zawsze?
      Spróbuję narysować :) ale myszkę mam lewą (jakkolwiek to nie brzmi :P )
      Najgorsze są nie temperatury a zmiany temperatury - zamarzanie, odmarzanie i tak w kółko - czyli przejście przez pole, czekanie na autobus, jazda autobusem itp

      Usuń
    2. No właśnie, tylko chodzi mi o to że z naolejowanymi włosami raczej nie wychodzimy z domu, czy to na wodę czy nie na wodę :P Więc nie ma znaczenia czy na wilgotne włosy skoro nie wychodzimy z domu, czy to zima czy lato.

      Usuń
    3. Chyba piszemy o czym innym - popatrz na rysunki które dodałam, ja to sobie tak wyobrażam :)
      A teraz możemy mieć po prostu inną opinię ;)

      Usuń
    4. Już wieeem o co Ci chodzi. Ale nie wiem jak to działa w takim razie :P

      Usuń
  3. Bardzo sie cieszę, ze podjelas się rozwinięcia tematów zaczerpniętych z bloga NH:) i próby odniesienia tego na nasze wlosomaniackie określenia;) mnie zwłaszcza zaciekawiła opisana możliwość wnikania hydrolized wheat protein w temp 37 C w czasie ok 30 min na naturalnych wlosach:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypomniałaś mi, że mam test z chemii o.o"
    Coś mi mówi, że dobrze będzie olejować: jesień, zima-na sucho, wiosna, lato-na mokro xD
    CHYBA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kciuki za test!
      Zasoby wiedzy z forum zakręconego na wizażu głoszą, żeby w zimie nakładać olej, a w lecie odżywki zmieszane z olejem - zgadzałoby się :)

      Usuń
    2. Dzięki xD
      Muszę się wreszcie na ten wizaż zapisać i nauczyć poruszać >>'

      Usuń
  5. Bardzo przydatny wpis :) Mi olejowanie na mokro nigdy nie wychodziło,może to dziwne,ale zawsxe po takim olejowaniu włosy były bardziej obciążone.
    Ja mam pytanie. Masz może jakąs naukową radę na wypadanie włosow? Od wakacji lecą mi strasznie, mam dwa,a nawet trzy razy rzadsze włosy niż kiedys :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie wszystko co wiem jest tutaj: http://czarownicujaco.blogspot.com/2012/08/zrodo-wszelkiego-za-przyczyny-i-skutki.html
      A jeśli przyczyna jest jesień... przeczekać :(

      Usuń
  6. Hmm... no proszę, a u mnie jest na odwrót - kiedy nałożę olej na suche włosy, to jest sporo zabawy ze spłukiwaniem, a kiedy nałożę na wilgotne, to zmywa się ot tak, bez problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. od encanto nakładam na suche włosy, bo z mokrych za nic nie mogłam go wymyć, coś w tym jest!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też widzę, że olej schodzi ciężej, gdy położony był na mokro. A na sucho piją do czysta ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam zawsze nakładam olej na suche włosy. Nakładanie na mokre kojarzy mi się z nakładaniem kremu na mokrą twarz. Nakładanie maski na mokre włosy ma sens, bo łuski włosa otwierają się. Cały rytuał kojarzy mi się z tym, że olej w wodzie się nie rozpuszcza, inaczej jest z odżywkami, maskami, które dadzą się swobodnie wymieszać z wodą ale może to nie ma wogóle związku z tematem ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. a co z nakładaniem oleju na odżywkę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy tak nie nakładałam, nie mam własnych obserwacji :) zawsze mieszam, a to jest maska a nie olejowanie :)

      Usuń
    2. Świetny post! Jakoś zawsze nakładałam oleje na sucho, nigdy chyba nie pomyślałam o tym, żeby to robić na mokro.

      Również zaczęłam się zastanawiać jak to jest z nakładaniem na odzywkę - lubię ten sposób. Ale nie stosuję go przy tradycyjnym olejowaniu, ale pomiędzy - rano/wieczór, najpierw mała ilość odżywki, potem taka sama ilość oleju. Zazwyczaj wszystko szybko "wsiąka" we włosy, są bardziej nawilżone, skręcają się - dobre przy reanimacji:)

      Usuń
  11. świetnie że o tym napisałaś, sama się nad tym zastanawiałam -gdy nałoże na suche-olej jakby wsiąka i po myciu włosy sa bardzo miękkie i odżywione natomiast na mokre jakbym w ogóle ich nie naolejowała:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja się bawię :) Raz na mokro, raz na sucho - choć zauważyłam preferencję kładzenia oleju na suche włoski u siebie. Natomiast zastanawia mnie informacja o zimie... Zgodnie z prawami fizyki Twoja uwaga o rozsadzaniu ma pełną słuszność... Lubię po myciu nałożyć na włosy olej, dzięki temu udaje mi się dłużej uchronić je przed puszeniem, itd, co jak sądzę wynika właśnie z zatrzymania w nich wody. Na zimę chyba jednak zrezygnuję z tej metody, a niewielką ilość oleju będę rozprowadzać po myciu dopiero na suchych włosach.
    No i tu mi się rodzi pytanie - olej nałożony na mokro PRZED myciem też zatrzymuje wodę w środku PO myciu (czy po prostu jak to działa przy OMO, gdzie 1. O to olej - zasada jest taka sama?)?
    Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkradła się literówka, miało być: czyli po prostu jak to działa przy OMO?

      Usuń
    2. Słuszne spostrzeżenie, w ogóle o tym nie pomyślałam!
      Muszę się zastanowić :)

      Usuń
    3. moim zdaniem problem wody zatrzymanej we włosie zimą da się bardzo łatwo rozwiązać ciepłą czapką ;) wtedy nie ma mowy o żadnym rozsadzaniu

      Usuń
    4. ha. takie to proste, a zupełnie nie pomyślałam o tym rozwiązaniu :D Dzięki!

      Usuń
  13. Ja właśnie zaczęłam nakładać oleje na suche włosy i widzę lepsze efekty tzn bardziej widoczne niż wtedy kiedy nakładałam je na mokre włosy czy też na mokre włosy i na odżywkę. Tak więc pozostanę przy takim sposobie 'olejowania' :) A co będzie dalej to się zobaczy. Moje włosy mają tendencję do nagłych zmian i może się okazać, że za parę miesięcy taki sposób okaże się kompletną klapą. No ale na razie jest ok więc oby tak zostało jak najdłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Droga Czarownicująca- mam dla Ciebie prezent:)

    Jako że ogromnie cenię Twoją pracę nad blogiem, pragnę przekazać Ci wyróżnienie:

    http://natural-perfects-secret.blogspot.com/2012/10/za-pasje-kreatywnosc-cierpliwosc-i-nie.html

    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi zdecydowanie dużo bardziej służy nakładanie oeju na suche włosy. Mam podobne spostrzeżenia co do zmywania. Olej nałożony na suche włosy dużo łatwiej mi zmyć.
    Jak zwykle bardzo przydatny i konstruktywny post.

    OdpowiedzUsuń
  16. A u mnie bardziej słuzy olejowanie na mokro.Próbowałam tez na sucho ale efekty sa lepsze na mokro.Włosy mieciutkie, gładziutkie i nawilzone.I co zrobic z tym fantem?

    OdpowiedzUsuń
  17. śWIETNY POST :0
    Informacyjny;)
    Chociaż ja jestem tego zdania, że te osoby, które reklamują szampony, odżywki itp mają włosy sztuczne tak jak i gwiazdy :P

    OdpowiedzUsuń
  18. ciekawe, to dlatego ostatnio nie udało mi się dobrze zmyć oleju :/

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny post :)
    Tez zauważyłam, że olej zmywa się lepiej nakładany na suche włosy i ten sam olej zupełnie inaczej działa w zależności od tego, czy położę go na wilgotne, czy na suche włosy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajny wpis.
    Zapraszam do dodania bloga do spisu blogów gdzie głównym tematem są włosy:)
    http://czuprynkowo.blogspot.com/
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!