Wiedzma bloguje: Herbaciany wpis - alergik vs herbata i recenzja herbatki owocowej

czwartek, 1 listopada 2012

Herbaciany wpis - alergik vs herbata i recenzja herbatki owocowej

Kto tu zagląda ten wie - Wiedźma jest wielką miłośniczką herbaty.
Dzień bez herbaty to dzień stracony! Zmarnowany i w ogóle... co to za życie - bez herbaty!?

Ludzkość miała świetny pomysł z tym napojem - a z mnogością jej rodzajów jeszcze lepszy :)

źródło: google

Czy jest sens pisać o dobrodziejstwach drzemiących w liściach herbaty?
Nie ma :) Znajdziecie tysiące świetnych artykułów o herbacie za pośrednictwem wujka google.
Ogólnie każdemu coś tam wiadomo: zielona herbata to antyutleniacze - opóźnia starzenie komórek i zwiększa ochronę przed wieloma chorobami.
Rozjaśnia myśli i poprawia koncentrację, mniej szkodząc niż kawa.
Owocowa dostarcza witamin.
Mówi się, że zdrowsza jest sypana niż ta z torebki.
Mówi się, żeby nie pić ekspresówki, bo to odpady i dodatkowo pijemy zaparzany papier.

A ja z innej beczki.

ALERGIK VS HERBATA

Jako alergik próbuję rezygnować ze szkodzących mi produktów. Już dawno odkryłam, że najbardziej szkodzą codzienne, małe, wydaje się niewinne grzeszki (to się tyczy wszystkich dziedzin życia!). Niektóre szkodliwe składniki wydają się oczywiste: za dużo cukru, za dużo kawy (tu nie w kontekście alergii ale ogólnie zdrowtnie-dietetycznym), za dużo kolorowych ciastek (tu oba konteksty). Że cola i chipsy dzień w dzień to nie jest dobry pomysł to wiemy.
Na inne produkty trzeba "wpaść", u mnie to takie "przebłyski" - "zaraz, zaraz, to chyba nie jest takie dobre i słuszne".
Po jednym z takich przebłysków wzięłam do ręki pudełko herbaty, ot takie np owocowe w piramidkach. W składzie - 20% owoców, barwnik i aromat... I tak zaczęło się szukanie.

Niewiele z Was zdaje sobie pewnie sprawę, że większość herbat jest aromatyzowana! Również liściaste i te na wagę. Na jednym ze stoisk z herbatami na wagę poprosiłam o herbatę bez sztucznych aromatów i pani między dziesiątkami pudełek znalazła tylko DWIE, czystą Yerbę i Senchę!

Ba! Łatwo dać się nabrać na aromatyzowane herbatki w ładnych, nasuwających skojarzenia z naturą opakowaniach...

CO PIĆ?

Czyste najczystsze i najprostsze!
Czystą czarną, zieloną, białą lub czerwoną herbatę, rooibos, yerbę. Te, całkiem dobrej jakości da się znaleźć już na półkach zwykłych sklepów.

Aromat? Dodać samemu!
Najprostsza wersja - do herbaty dodać soku owocowego, skórki z cytrusów, kawałek ananasa.

A owocowe?
Ususzyć :)
Traf chciał, że kilka lat temu u mnie w domu pojawiła się suszarka do owoców i grzybów, więc z mamą suszyłyśmy wszystko, co dało się ususzyć. Nasuszyłyśmy jabłek, malin, jagód, dodałyśmy płatków hibiskusa i nagietka na wzór i podobieństwo sklepowej herbatki owocowej... i jakież było nasze rozczarowanie, kiedy ta nasza herbatka okazała się taka mniej kolorowa i mniej aromatyczna... 
Hej! - to my zrobiłyśmy prawdziwą herbatkę owocową, a to oni oszukują!


Herbatki prawdziwie owocowe są o wiele delikatniejsze od aromatyzowanych. Nie tak efektowne, nie tak oczywiste.
I zdrowsze - jeśli mam wybór, dlaczego więc mam się faszerować zbędną chemią?

...albo poszukać na sklepowej półce :)

Np w zielarni, sklepie ze zdrową żywnością :)

TESTOWO - OWOCOWO


Nie uwierzycie pewnie, że to zbieg okoliczności - zaczęłam pisać ten artykuł o herbatach kilka miesięcy temu, kiedy zaczęłam szukać zdrowszej alternatywy dla herbaty i kawy - a dojrzał dopiero teraz, przy okazji testów.


W miesiącu październiku, w ramach współpracy z rzeszowską Zielarnią Lawenda, miałam przyjemność popijać herbatkę owocową Korzenny Bukiet firmy Naturvit.


Wybrałam ją, gdyż: 
Primo - szukałam czegoś rozgrzewającego na jesienne wieczory. Secundo - zaiste ta herbatka jest owocowa i nie jest sztucznie aromatyzowana!

Wrażenia
Jak to prawdziwa owocowa niearomatyzowana ma delikatny, wręcz nieśmiały aromat. Przypomina mi bardziej wieloowocowy kompot z dodatkiem korzennych przypraw niż to co się popularnie nazywa herbatami owocowymi. Jest nieco kwaskowata, chociaż nie tak bardzo jak herbaty bazujące na hibiskusie. Rozgrzewania nie zauważyłam. Dobrze smakuje z miodem.

Jest bardzo podobna do herbatek owocowych robionych przez moją mamę :) Czyli prawdziwie naturalna.
Lepiej sprawuje się parzona w sitku lub odcedzana, gdyż część suszu pływa po powierzchni i lubi pchać się do ust.


Ocena
Podoba mi się :) Taka lekka herbatka, jedna z wielu w ciągu dnia.
Wydaje się wydajna, z łyżeczki suszu otrzymujemy dobrze smakujący napar.

Nie zdetronizowała bynajmniej mojej ukochanej Earl Grey, ale sięgam po nią prawie codziennie, a to mówi samo za siebie?

PONOWNIE ROKITNIK

Ostatnio dodaję też do parzenia odrobinę Owoców rokitnika firmy Flos, które również testuję dla Zielarni Lawenda w mijającym miesiącu.




Po owoce rokitnika sięgnęłam, podobnie jak swego czasu po olej z rokitnika (o którym możecie przeczytać tu: KLIK i KLIK) - żeby wspomóc odporność organizmu, zwłaszcza dzięki końskiej dawce witaminy C.

Spójrzcie, co o właściwościach tych niepozornych owocków pisze Wikipedia:
Owoce są bogate w witaminy i mikroelementy: zawierają 2,4 razy więcej witaminy C niż czarna porzeczka, witaminy: E, F, K, P, kwas foliowy, prowitaminę A i D, antocyjany, flawonoidy, fosfolipidy, garbniki, nienasycone kwasy tłuszczowe oraz makro i mikroelementy, m.in. mangan, żelazo, bor.
Owoce stosuje się przy dolegliwościach żołądkowych, chorobach reumatycznych, przeziębieniach i chorobach skóry.
Maseczki kosmetyczne z owoców rokitnika poprawiają wygląd cery i opóźniają jej starzenie się.
Producent zaleca zaparzyć owoce i wypić uzyskany z nich napar. Nie znalazłam informacji, co dzieje się podczas parzenia z witaminą C. Bądźmy jednak dobrej myśli.
Same owoce podobno można dodawać do jogurtów surowe, jak rodzynki - ale nie przełamałam się, są bardzo kwaśne. W smaku przypominają jarzębinę i coś wędzonego, co jest ciekawym ale pozytywnym połączeniem. W herbacie korzennej aromat owoców ginie całkowicie.

Czy herbaciany zestaw działa pozytywnie na moją odporność - trudno mi powiedzieć, gdyż cały październik jestem lekko przeziębiona. Może to źle, że jednak mnie to przeziębienie złapało i nie puszcza - a może właśnie dobrze, bo jakoś się trzymam?


A co Wy pijecie teraz, w te chłodne jesienne wieczory?

~ ~ ~
Przede mną kilka wolnych dni, mam nadzieję nadrobić chociaż trochę blogowych zaległości :)
Możecie spodziewać się jeszcze kilku recenzji, w tym efektów włosowego eksperymentu z silikonami, którego efekt był zaskakujący!

Czarownicująca

25 komentarzy:

  1. Albo ciepłe kakao (naturalne, gorzkie, a jakże!) albo herbatę (sztuczną) pu-erh - ale to na litry, bo kocham miłością bezgraniczną ;)

    W ogóle nie ruszam kawy, bo nie cierpię, żadnej, soków też nie bardzo, ale za herbatę dam się pokroić :)

    OdpowiedzUsuń

  2. ojej, ja uwielbiam herbaty. Ciekawe czy znajde gdzieś stacjonarnie takie owocowe cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja popijam czarną herbatę z dodatkiem cytryny :) podoba mi się ten Korzenny Bukiet, zaciekawiłaś mnie :D miłośniczka herbaty pozdrawia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. dlatego najbardziej lubię czarną z plasterkiem cytryny i łyżeczką miodu. kupiłam ostatnio herbatę gruszka i ananas, w składzie są na ostatnim miejscu i to po 0,5% :P a na początku cynamon i lukrecja, bueee :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli myślisz, że każda ekspresowa zielona, biała czy Roiboos jest niedobra? :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli mam wyjście to wolę pić liściaste niż torebkowe.
      Ale w pracy wolę torebki :)

      Usuń
  6. herbatka dobra na takie wieczory jak dzisiejszy :)

    ja lubię dodać owocu pigwowca i szczyptę imbiru :D mniam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mniam :D
      nie mam pigwy :(
      ale mam nalewkę pigwową :D

      Usuń
  7. Nie pomyślałam o tym, żeby szukać herbat niearomatyzowanych. Z resztą ja pijam wstrętnie sztuczne, ale w smaku pyszne piramidki Liptona :) Tudzież białe herbaty:)

    OdpowiedzUsuń
  8. kocham herbatę a najlepiej mi smakują w dużym, ogromnym, prawie 0,5 litrowym kubku z kłapouchym ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja bardzo lubię pić susze owocowe. A jak herbata, to tylko liściasta. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem miłośnikiem herbatki każdej i nigdy jej nie odmawiam ;) Zdarza mi się pić jakąś aromatyzowaną, ale raczej kiedy sama kupuję szukam takich w miarę naturalnych :) No i z czarnej herbatki, czy zielonej, albo ziółek można cuda smakowe wyczarować. Dlatego zwłaszcza jesienią i zimą mam w kuchni soki do rozcieńczania, konfiturki (ulubiona opcja mojej Mamy :)), suszone owoce, miód, cukier trzcinowy, imbir (suszony i świeży), cynamon, goździki... MNIAM! I od razu człowiekowi cieplej.
    Co do opisywanej herbatki - już jakiś czas temu miałam wersję malinową, zachwycona właśnie naturalnym składem. Polecam szukać w aptekach - ja właśnie tam ją upolowałam :)
    Opcji malinowej na sitku nie parzyłam - z tego prostego powodu,że zawierała same owoce, które ze smakiem wcinałam :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem herbatoholiczką. Dla mnie również dzień bez herbaty jest dniem straconym :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam spory zapas herbat z Hong Kongu, głównie zielona, cudna. Na naszych półkach sklepowych jeszcze takiej dobrej nie znalazłam :/

    OdpowiedzUsuń
  13. ja się staram ograniczać herbatę, bo na studiach byłam już takim nałogowcem, że brat się zaczął o mnie martwić (chociaż może chodziło mu bardziej o notoryczny brak czystych kubków?;)). a że cierpię na 'składnikową manię', to niestety mniej-więcej się orientuję, jaki naprawdę skład mają te wszystkie herbatki;) przez jakiś czas piłam niektóre z herbat z darów natury (http://darynatury.pl/) i pamiętam, że miały chyba fajne składy, ale cenowo dość drogie. w każdym razie mogę polecić, żeby chociaż przejrzeć ofertę;)

    OdpowiedzUsuń
  14. też kocham herbatę! ostatnio pałam miłością do rooibos karmelowej oraz zielonej z dodatkiem imbiru, mniam :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja najbardziej kocham czerwoną, zieloną i białą, wszystkie czyste, bez dodatków :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Polecam herbatki z rossmanna. Ostatnio siegnelam po tę o smaku banana i wiśni, i w składzie naprawdę miała dokładnie te owoce! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam herbaty! Czerwone, zielone, czarne, owocowe, białe już mniej, nigdy nie próbowałam żółtej. Szukam oryginalnych smaków, zazwyczaj kieruję się zapachem i nikłą wiedzą o każdym rodzaju. Dlatego informacja, że nawet te "na wagę" z herbaciarni są "sztuczne" bardzo mnie zasmuciła.Miałam nadzieję że naprawdę piję coś naturalnego. Informacja ta jednak nie zmieni mojego upodobania do tego napoju:)

    OdpowiedzUsuń
  18. aż się wstyd przyznać że nigdy się nie próbowało takiej ''prawdziwej'' herbaty :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Herbata TAK, ale tylko jesienią i zimą. Wtedy najlepsza jest malinowa + duuużo soku, również malinowego. Prawdziwy lepik. Ostatnio staram się, żeby częściej w moim kubeczku lądowała herbata zielona, nie ukrywam, że ze względu na to, że to naturalny bloker DHT, bo smakiem niestety mnie nie urzeka. Latem - woda, duuużo wody. Jestem typowym kawoszem. Zaczynam i kończę dzień od filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kończysz??? Nie masz problemów z zasypianiem potem? :>

      Usuń
  20. Uwielbiam czystą zieloną herbetę, zazwyczaj piję koło litra dziennie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę :) nie lubię zielonej, a myślę że służyłaby mi :)

      Usuń
  21. Jak herbata to tylko Zielona . Lisciasta . Także wieczorem i w chwili relaksu
    Ale cappucino z rana. I esspresso po posiłku to punkt obowiązkowy dnia , co uwielbiam tak samo mocno jak zielona herbatę :))

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!