Wiedzma bloguje: Masełka shea z Blisko Natury - cz.1

piątek, 2 listopada 2012

Masełka shea z Blisko Natury - cz.1

Witajcie!
Jak już wiecie - biorę udział w testowaniu czterech masełek shea ze sklepu Blisko Natury.
Mam je już prawie trzy tygodnie! Powoli nadchodzi pora na recenzję.
W pierwszej części opiszę Wam masełka ogólnie, w drugiej postaram się porównać je między sobą. Zapraszam!

BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER - OGÓLNIE

Masło shea jest jednym z moich ulubionych tłuszczów roślinnych. Używam go pod różną postacią od około dwóch lat.
Jest jednym z bezpieczniejszych tłuszczów dla skóry alergicznej, stosuje się je nawet w kosmetykach dla niemowląt z atopowym zapaleniem skóry.
Komedogenność masła shea jest dyskusyjna, różne źródła podają różne odpowiedzi.
Jest niezrównane dla skóry podrażnionej i przesuszonej. Łagodzi podrażnienia po depilacji, wygładza spękane usta, zmiękcza szorstkie pięty, koi skórę dłoni po domowych porządkach, nadaje się do masażu obolałych mięśni.
Nadaje się również do pielęgnacji grubych, szorstkich i niskoporowatych włosów, chociaż trudna w obsłudze konsystencja nieraz zmusza do kreatywności.

4x masło shea



Opis producenta:
Masło ma działanie mocno nawilżające i natłuszczające, uzupełnia w skórze niedobory witamin, wygładza, działa przeciwzmarszczkowo, posiada naturalny filtr słoneczny. Nie zawiera żadnych konserwantów i barwników, nie jest deodoryzowane, posiada naturalny łagodny zapach.

Wg mnie:
Jest najbardziej podstawową wersją masła shea i też najbogatszą. Nieoczyszczone masło shea ma zbitą konsystencję, trzeba poświęcić dłuższą chwilę jego rozgrzaniu i rozmasowaniu. Pozostawia na skórze woskową warstewkę.
Masła nie powinno się podgrzewać, gdyż straci część swoich cudownych właściwości. 
Masło pachnie orzechami. Od razu po otwarciu opakowania powędrowało na wysuszone usta :)


Opis producenta:
Brak opisu :)

Wg mnie:
Masło rafinowane ma podobną, chociaż minimalnie mniej zbitą konsystencję niż nierafinowane. Prawie nie ma zapachu, oprócz tego w użyciu jest bardzo podobne do masła nierafinowanego, chociaż ledwo zauważalnie łatwiejsze w nakładaniu.
W odróżnieniu od pierwszego masełka - masło rafinowane można podgrzewać, topić i w ten sposób mieszać z innymi składnikami.



Opis producenta:
Właściwości mocno nawilżające, dostarczające skórze witamin A i E, zabezpieczające przed czynnikami zewnętrznymi. Nilotica polec się do pielęgnacji delikatnej skóry twarzy, również pod oczami, szyi, biustu i dekoltu.

Wg mnie:
Szkoda, że producent tak mało napisał na jego temat. To masełko pochodzi z innej części Afryki, z Ugandy.
Jest zauważalnie inne niż dwa pierwsze masła. Kolor jest jasnożółty, zapach świeższy. Konsystencja przypomina roztapiający się olej kokosowy (lub masło shea zmieszane z olejem lnianym).
Jak na masło jest bardzo lekkie.O wiele łatwiej się je nakłada. Szybko się wchłania, nie pozostawiając woskowej warstewki, a nadal dobrze nawilża.



Opis producenta:
Oleina zawiera więcej składników regulujących poziom nawilżenia a także najwyższą koncentrację jedno- i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych w stosunku do masła. Oleina jest bardziej miękka i oleista. W kontakcie ze skórą natychmiast staje się płynna. W temperaturze pokojowej jest półstała. Działanie oleiny: mocno nawilżające i natłuszczające, uzupełnia w skórze niedobory witamin, wygładza, działa przeciwzmarszczkowo, posiada naturalny filtr słoneczny. 

Wg mnie:
Oleina masła shea jest mazią, która dobrze się rozprowadza i nieźle wchłania, pozostawiając cienką, tłustawą ale nie woskową warstewkę.
Możliwe, że składowo pod względem kwasów tłuszczowych przypomina nieco oliwę z oliwek - może mamy przed sobą masło shea w wersji dogodniejszej dla włosów o wyższej porowatości? :)

Więcej szczegółów na temat masełek poznacie w drugiej części wpisu.
Zapraszam!

Czarownicująca

15 komentarzy:

  1. Super! :) Ja właśnie się zastanawiałam gdzie mogę dostać masło shea z wschodniej części Afryki, bo czytałam, że to właśnie to masło jest mniej twarde.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wiesz :)
      Nie słyszałam o nim wcześniej. Jestem bardzo przyjemnie zaskoczona :)

      Usuń
  2. Ja nie lubię masła shea do ciała właśnie za ta tłustą powłokè, ale za to włosy je kochają.
    A tobie Wiedzmo, chciałam podziękować za przepis na maski głęboko nawilzajace do włosów , glut lniany i spółka i moje włosy pierwszy raz zaliczyła wielkie wow!

    OdpowiedzUsuń
  3. Masło shea nierafinowne to mój ulubiony kosmetyk na początku przeszkadzała mi jego konsystencja ale teraz nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez tego specyfiku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym w końcu spróbowac tego masła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masełko shea robi z moimi włosami niesamowitą szopkę, podobnie jak kokos, dlatego używam tylko do suchej skóry dłoni i skórek, do tego celu jest idealny! Myślę, że większość kręconowłosych podzieli moje doświadczenie, niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego zwracam uwagę na oleinę shea, ma szansę mocno się różnić od tradycyjnego masła

      Usuń
  6. mam dokładnie to samo nierafinowane, niestety moja skóra się z nim jakoś szczególnie nie lubi niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na nogach skóra jest typowo podrażniona, co w sumie jest dziwne. próbowałam wmasowywać ba-ardzo delikatnie albo nawet praktycznie wcale nie rozmasowywać, ale nic to w sumie nie dało. ogólnie to masło jak na siebie nałożę, to jest ono na mnie do czasu kąpieli, co też mnie trochę irytuje, bo lepię się przez 12 godzin, a nie używam jakiś końskich ilości;) jeśli nałożę pod oczy, to mnie strasznie pieką, więc tu też odpada. najlepiej spisuje się na ustach, ewentualnie dłoniach. ale ogólnie nie kocham go;)

      Usuń
  7. Oleina mnie zwłaszcza interesuje i to masełko Nilotica :) Ja mam zwykłe masło shea - jako balsam do ust jest super, ale do włosów to muszę je w kąpieli wodnej rozpuszczać. W dłoniach słabo się rozpuszcza i źle nakłada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie są i moje wrażenia - twarde masło jest skuteczne jako środek łagodzący ale musi mi się bardzo chcieć nim bawić ;]

      Usuń
  8. Nie znam tego sklepu, ale masło shea to mój "masthew" na zimną porę roku. -)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!