Wiedzma bloguje: Pomadka ochronna w sztyfcie DIY

niedziela, 23 grudnia 2012

Pomadka ochronna w sztyfcie DIY

Witam :)
Zrobiłam kolejny, bardzo prosty a tak niezbędny kosmetyk :) I pędzę Wam o tym donieść :D

http://www.hellawella.com
Pomadka w sztyfcie! Niezaprzeczalny niezbędnik w kobiecej torebce i w męskiej kieszeni :)
Mam ją od tygodnia i mogę już uznać - to był strzał w 10!!

Podparłam się:
  • przepisem ze strony ZSK - KLIK
  • filmikiem instruktażowym Czarszki - KLIK
Przepis dostosowałam do własnych potrzeb, życzeń i zawartości kuferka z półproduktami :)

Składniki


Podane ilości wystarczą na dwie pomadki

Baza
  • wosk pszczeli - 2g (niecała łyżeczka pastylek) - u mnie wosk pszczeli żółty ze sklepu ZSK - KLIK!
  • masło roślinne twarde - 4g (czubata łyżeczka) - może to być masło shea, kakaowe, mango, cupacu, illipe - ale nie kokosowe. U mnie masło shea rafinowane ze sklepu Blisko Natury - KLIK! KLIK! KLIK!
  • olej odporny na podgrzewanie - 4g (łyżeczka) - tu może być olej kokosowy; u mnie olej migdałowy, gdyż: ma świetne działanie nawilżające, zmiękczające i łagodzące - i neutralny zapach
*docierają do mnie różne głosy na temat oleju kokosowego: u niektórych sprawdził się jako twarde masło, u innych nie. Być może da się to wyregulować zawartością wosku pszczelego? Osobiście nie próbowałam pomadki z olejem kokosowym i nie mam pojęcia jak się zachowa.

Dodatki
  • lanolina - np taka KLIK KLIK
  • lecytyna - u mnie lecytyna granulkowa, rozpuszczona w oleju, ale dla Waszego dobra - wybierzcie tę w kapsułkach; ilość na porcję mazidła to ok. 600-800mg, czyli dwie małe kapsułki lub jedna gigant, np taka KLIK (spory wpis o lecytynie KLIK)
  • witamina A, E - kapsułka lub dwie
  • olejki eteryczne - kilka - kilkanaście kropki na całą mieszankę
UWAGA!
Upewnijcie się,  że olejki eteryczne można stosować na skórę. To raz, a dwa - olejki eteryczne mogą bardzo uczulać, więc alergikom radzę duuużą ostrożność!!

Składniki te powinny być rozpuszczalne w tłuszczach, nie zawierać wody, dzięki temu nasza pomadka nie musi zawierać konserwantów i będzie stosunkowo trwała.
Lanolina i lecytyna poprawią smarowność ale też rozmiękczą pomadkę - ale uwielbiam ich działanie na usta.

Sposób przygotowania

Opakowanie
Opakowanie po zużytej pomadce należy wyczyściś z resztek pomadki i dokładnie umyć, np namoczyć w wodzie z kilkoma porcjami płynu do mycia naczyń.
Można też kupić opakowanie na pomadkę na stronach z półproduktami KLIK - ale skoro udało mi się wyczyścić opakowanie po zużytej pomadce, to poczekam z zamówieniem :)
Opakowanie należy zdezynfekować - np alkoholem.
Zgodnie z uwagą podaną w w/w filmiku - otwór na dnie opakowania trzeba zatkać kawałkiem sztywnej folii.
Sztyft skręcamy, żeby weszło nam jak najwięcej pomadki :)
Opakowanie gotowe do użytku!

Mieszanka
W kąpieli wodnej rozpuścić masło, olej i wosk pszczeli.
Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, co to kąpiel wodna: nasze składniki umieszczamy w małym szklanym naczyniu, które wraz z zawartością umieszczamy we większym naczyniu z taką ilością wody, żeby nie przelewała się przez brzegi małego naczynia. Ten zestaw naczyń podgrzewamy - najprościej: umieszczając w kuchence mikrofalowej na średnią moc i czas 10-20 sekund.
Jeśli nasz olej nie jest odporny na podgrzewanie, należy rozpuścić masło i wosk a olej dodać później, razem z resztą dodatków.
Roztapiać można w mikrofali - ale UWAGA! Za każdym razem nie dłużej niż 10-20 sekund, wyjąć, zamieszać, dać temu chwilkę i ewentualnie zagrzać ponownie.
Naczynia do roztapiania powinny być szklane lub ceramiczne, mamy do czynienia z wysoką temperaturą i produkt będzie używany do ust, czyli też częściowo zjadany!
Oczywiście naczynia przed wyrobem myjemy i dezynfekujemy, w zmywarce do naczyń lub alkoholem.

Dodatki
Do klarownej już mieszanki tłuszczu i wosku dodajemy nasze dodatki, mieszamy i czym prędzej przelewany do foremki.

Formowanie
Zgodnie z filmikiem instruktażowym. Naszą mieszankę przelewamy do opakowania na pomadkę (pamiętamy o zatkaniu otworu w dnie i skręceniu opakowania). Widać, jak mieszanka stygnie w oczach, więc trzeba sprawnie zalać oba opakowania. Najlepiej nad zlewem lub zabezpieczoną powierzchnią.
Zatykamy szczelnie od góry np folią, zatykamy sztyft i stawiamy otworem do dołu z lodówce.
Za kilka godzin pomadka jest gotowa do użytku.

Użytek
Trzeba pamiętać o kilku sprawdach.
  • Wykręcamy tylko milimetr pomadki, gdyż nie będzie ona chciała wkręcić się sama z powrotem.
    Można ją wepchnąć palcem, ale po to mamy sztyft zamiast słoiczka, żeby nie grzebać w nim palcami :)
  • Dbamy o to, żeby nie stawiać jej koło grzejnika. Jest delikatniejsza niż sklepowe i może nam się niecnie rozpuścić. 
  • Jeśli pomadka nam się złamie - możemy ją przetopić, o ile nie znalazły się w niej składniki wrażliwe na podgrzewanie. Czyli wydłubać z opakowania, opakowanie oczyścić, a mieszankę rozpuścić w kąpiel wodnej i uformować ponownie.
  • W ten sam sposób można poprawić konsystencję, dodając wosku pszczelego dla utwardzenia lub oleju, witamin albo lecytyny dla lepszej smarowności - ponownie, jeśli nie były dodawane składniki wrażliwe na podgrzewanie.
  • Trwałość pomadki to około dwa miesiące. 
  • Pod koniec tego terminu można ją zużyć do skórek u rąk, do suchych stóp.
  • Dodanie składnika z zawartością wody - np gliceryny, sorbitolu, pantenolu - skraca trwałość pomadki.
  • Jeśli pomadka zmienia wygląd, kolor i zapach - uznajemy ją za zepsutą.
Na koniec - jeśli zrobiłyśmy pomadkę tylko dla siebie - druga niech czeka na swoją kolej w lodówce. Moja czeka w słoiczku, będzie przetapiana ponownie i za drugim razem znajdą się w niej dodatkowe składniki. Jeszcze nie wiem jakie, to wyniknie z potrzeby :)


Moja pomadka jest mocno natłuszczająca - zostawia na ustach wyczuwalną, otulającą warstewkę. Nie wysusza. Na lato byłaby o wiele za ciężka - teraz jest w sam raz!

Czy Wy macie już swoje własne pomadki w sztyfcie? :D
Co znajduje / znajdzie się w Waszej?

Pozdrawiam 
Czarownicująca

13 komentarzy:

  1. ooooooj nie chciało by mi się, ale pomysł oczywiście bomba :)
    I.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super pomysł :)
    Chyba i ja spróbuję coś ukręcić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam zabierać się za robienie pomadki, ale na razie znalazłam swójn ideał - sylveco:) Ale może spróbuję jak znajdę chwilę.

    P.S Widziałaś, że wracają olejki alterra!:) Na razie papaja, po którą poleciałam od razu do rossa, ale liczę na pomarańczę!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak już w końcu zużyję, którąś ze swoich pomadek to chętnie sięgnę po ten przepis, jestem ciekawa jaka będzie różnica między taką DIY a taką ze sklepu

    OdpowiedzUsuń
  5. kiedys robilam balsam do sloiczka ale nie mialam wosku... jak kupie przy kolejnych zakupach to na pewno pojdzie lepej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakiś czas temu robiłam sobie pomadkę w sztyfcie i użyłam oleju kokosowego w charakterze tłuszczu stałego, konsystencja jest jak najbardziej w porządku i działanie też super. Myślę, ze kokos użyty zamiast oleju płynnego spowoduje, ze balsam będzie zbyt twardy.

    OdpowiedzUsuń
  7. dzięki za pomysł, chyba wypróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  8. kilka dni temu robiłam swoją - z masłem kakaowym, miodem i czekoladą :D jest pyyyyszna, ale zaburzyłam proporcje i muszę ją trzymać w lodówce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojaaaaaaa z miodem? :D
      jak się miód zachowuje w mieszaniu? :)

      Usuń
  9. Pomadka fajna i na pewno działa lepiej niż te sklepowe, ale jestem zbyt leniwa i wolę kupić ;P Wesołych Świąt ;0

    OdpowiedzUsuń
  10. Pomysłowe i ciekawe, ale nie dla mnie. Mam za mało cierpliwości do takich rzeczy. Ale gratuluję sukcesu DIY :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja swoją mam zamiar zrobić! Robiłam już taką w słoiczku, ale taka w sztyfcie będzie wygodniejsza :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba zbyt skomplikowane dla takiego leniwca jak ja :)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!