Wiedzma bloguje: kwietnia 2012

niedziela, 29 kwietnia 2012

Szampon nr 2 - bez fazy

Wprowadzam Projekt Denko - po raz setny :] ciągle bezskutecznie.
Dzielnie wykończyłam kilka opakowań, parę rozdałam, parę poprawiłam - a końca nie widać ;]

Jednakowoż - udało mi się wczoraj nie kupić milionowego szamponu, a konkretnie Bambino różowego - KWC.
Zawiera Sodium Myreth Sulfate (bliski kuzyn SLS) ale nie ma ani Betainy Coc. ani soli. Ma tak jakby fazę tłuszczową - znaczy wiązankę emulgujących emolientów... I nie pachnie zasypką ;] Mam już po kokardkę  zapachu zasypki :P

No ale kiedyś trzeba zużyć to morze półproduktów - inaczej gdzie pomieszczę nowe zbiory? :) A już się do mnie uśmiecha kwas hialuronowy potrójny, olej z brokuła...
Oczywiście to, że w kuchni ponownie zamieszkał olej lniany to zupełnie inna bajka :P Mama kupiła na odporność, a na włosy to tylko przypadkiem, prawda? ;)


Wiedźma - nie marudzić, podnieść poślady i zrobić swój!
Przecież wszyscy wiemy, że będzie lepszy :)


Szampon (prawie) bez fazy 

Szampon nr 2

piątek, 27 kwietnia 2012

Z jajem :) Jajecznica pikantna na słodko

Dawno nie było o jedzeniu :D

Jajecznica pikantna na słodko


Usmaż neutralna jajecznicę na masełku - po prostu jajka i masło.
Wilgotną, suchą - co kto lubi.

Na talerzu dopraw:
  • szczypta soli
  • łyżeczka cukru
  • cynamon
  • odrobina czerwonej papryki

Dla mnie to smak Chorwacji :)

Smacznego!

W.


środa, 25 kwietnia 2012

Trochę o budowie i porowatości włosów

Adnotacja:
W wyniku porządków na blogu poniższy wpis został podzielony na dwa krótsze, za to bardziej zwarte tematycznie. Drugą część znajdziecie tutaj: Podział olejów kosmetycznych.
Tekst wzbogaciłam komentarzami - wnioskami wynikającymi z doświadczeń włosomaniaczek stosujących porowatologię na sobie :)

Po-przedmowa
Pisząc z perspektywy - temat porowatości włosów to jedno z najczęściej rozważanych zagadnień świadomej pielęgnacji wśród włosomaniaczek.
Czy słusznie? Zapewne i tak, i nie :)
Czemu tak? Bez pobieżnego pojęcia zagadnienia porowatości nie ma zrozumienia budowy włosa i świadomej pielęgnacji - przynajmniej moim "naukowym" zdaniem.
Czemu nie? Bo nawet znajomość wszystkich szczegółów "technicznych" nie da gotowego przepisu na włosy idealne. Można wszystko wiedzieć, znać swoje włosy na wylot a mimo to nie mieć pięknej lwiej grzywy - a można też nie mieć o nich pojęcia ale jednak mieć je piękne i zdrowe.
Mimo wszystko - myślę, że skoro już chcemy dbać świadomie - pewna wiedza nie zaszkodzi.


Dziękuję za uwagę! Wpis właściwy:

~Porowatość włosów~

W dużej mierze, to, jaka pielęgnacja będzie pasować naszym włosom, zależy od ich porowatości i stanu.

Porowatość to rozmiar przerw między łuskami włosa i to, czy łuska łatwo się odchyla. Zależnie od porowatości - różne rozmiary cząsteczek będą "pasować" lub nie.
Porowatość zależy od kondycji włosów, wieku włosa i genów.

Źródło: www.hairfinder.com


NISKA POROWATOŚĆ

Włosy niskoporowate nie zdarzają się często -  niektóre zdrowe włosy takową mają i naturalnie tracą tę cechę w miarę zużywania się.

źródło: http://www.wiedzmabloguje.com/2013/11/wos-pod-mikroskopem-rewolucja-w.html

W dużym powiększeniu - ich łuska przylega ciasno i szczelnie, jak pancerz i niechętnie się podnosi, zwłaszcza na włosach grubych i prostych. Włosy cieńsze oraz kręcone o niskiej porowatości będą miały inne
potrzeby, bliższe potrzebom włosów o wyższej porowatości (np Kascysko - kręcona niskoporowata :>).

Mity:
  • włosy NP są grube i silne - grubość włosa zależy od genów i stanu zdrowia. Zdrowie włosa zależy od naszego traktowania - włosy NP tak samo da się zniszczyć nieodwracalnie
  • długo schną i trudno je zmoczyć - Czas schnięcia włosów nie jest precyzyjnym wyznacznikiem porowatości, gdyż zależy od zbyt wielu czynników - KLIK!
  • nie puszą się - mają z założenia niższą tendencję ale przy nieszczęśliwie dobranym kosmetyku (z odpowiednio złośliwym humektantem) puch ma miejsce

Fakty:
  • włosy łatwo obciążyć i oblepić - wyrównana łuska nie potrzebuje "łatania" - wiele substancji odżywczych będzie nieodpowiednim balastem. Jakich? Wypróbuj i oceń!
  • trudniej je zafarbować - mocna łuska niechętnie poddaje się koloryzacji i nie chce przyjmować pigmentu. Tylko dobrze i fachowo przeprowadzona koloryzacja daje świetne efekty.
  • trudniej je rozjaśnić i poddać trwałej ondulacji - patrz powyżej. Dodatkowo, aby osiągnąć pożądany efekt rozjaśnienia lub trwałej trzeba użyć silniejszych produktów, więc włos i tak się niszczy


Włosy o naturalnie niskiej porowatości można doprowadzić do stanu wysokiej porowatości poprzez zaniedbanie i nieodpowiednie traktowanie.

ŚREDNIA I MIESZANA POROWATOŚĆ
Porowatość średnia i mieszana to stan, jaki ma na głowie większość z nas - osoby spoza włosomaniaczego grona przy głowie i na odrostach, włosomaniaczki o okiełznanych już czuprynach - na całej długości, czasem z wyjątkiem końcówek.

Zdrowe włosy o średniej porowatości mogą łączyć cechy porowatości niskiej i wysokiej, przy ogólnym stanie dobrym.
Normalnym zjawiskiem są też włosy o niskiej/średniej porowatości przy głowie i wysokiej na końcach.  
Niezniszczone włosy o średniej porowatości można doprowadzić do niższej porowatości troską i odpowiednią pielęgnacją (np Kasia).

WYSOKA POROWATOŚĆ - WRODZONA I NABYTA

Wysoką porowatość ma większość z nas, zwłaszcza długowłose oraz regularnie farbujące włosy (inaczej niż henną i farbami ziołowymi).
Jak wspomniałam powyżej - włosy kręcone i falowane mają z natury raczej wyższą porowatość, gdyż płaska łuska nie jest w stanie ściśle przylegać do wygiętej i wyginającej się wciąż powierzchni. Im większy skręt tym większa porowatość wrodzona - chociaż i tu są wyjątki.

Porowatość się zwiększa w naturalny sposób pod wpływem zwykłego używania: mycia, czesania, stylizacji, oraz szybciej - zabiegów fryzjerskich, chemicznych, słonecznych wakacji :)

Włosy porowate w wyniku zużycia można przywrócić do stanu niższej porowatości dzięki zaprzestaniu zniszczeń i odpowiedniej pielęgnacji, choć nadal będą one delikatne i wrażliwe, bo "konstrukcja" łusek jest naruszona (przykład - prawdopodobnie BlondHairCare :) ).


Włosy o porowatości wysokiej naturalnie nie dają się "naprawić", ale można zadbać o ich kondycję unikając zniszczeń (by nie naruszyć "konstrukcji" łusek) i cerując odpowiednio (przykładowo urywki z pielęgnacji naturalnie wysokoporowatej zakręconej wizażanki Sensualitki: KLIK, KLIK ).

porowatość wysoka naturalnie, włos w dobrym stanie
http://www.wiedzmabloguje.com/2013/11/wos-pod-mikroskopem-rewolucja-w.html


jak twierdzi opis - włosy porowate bo zniszczone
http://curly2kinky.com/wp-content/uploads/2012/01/HIGH-POROSITY.jpg


porowatość wysoka wtórnie, włos pozbawiony łuski w wyniku zniszczeń
http://www.wiedzmabloguje.com/2013/11/wos-pod-mikroskopem-rewolucja-w.html

Fakty
  • włosy WP są delikatniejsze - tak, zwłaszcza te porowate przez zniszczenie oraz naturalne + cienkie

Mity
  • włosy są podatne na zabiegi fryzjerskie, np farbowanie - tak i nie, tzn łatwiej złapią farbę, ale też łatwiej złapią ją nierównomiernie i będą nierównomiernie tracić pigment
  • włosy szybko schną - niekoniecznie, patrz link powyżej :)


Porowatość włosa a rozmiar cząsteczek olejów i protein
Dla włosów o niskiej porowatości dobre będą oleje o małych cząsteczkach, które wypełnią przestrzenie między łuskami oraz wielkie, które pokryją włosy filmem.
Pośrednie - mogą spowodować puszenie, źle się zmywać. Które z pośrednich olejów będą dobre a które nie - to bardzo indywidualne dla danych włosów w danym miejscu w czasie.
Zdrowe włosy o niskiej porowatości dobrze zniosą jednorodne kuracje, np proteinowego kopa,  nieustanne olejowanie, humektanty bez towarzystwa olejów (ale tylko w dobrych warunkach pogodowych).

Dla włosów o wysokiej porowatości lepsze będą produkty o średnich wielkościach oraz mieszanki, bez cech skrajnych a za to działające bardziej kompleksowo. Zamiast jednorodnych kuracji znacznie lepsze będą wszechstronne emolientowo-proteinowo-humektantowe, w mniejszych dawkach a za to regularnie.

Przykładowe wpisy o rozmiarach cząsteczek:
Proteiny w liczbach
Kwasy tłuszczowe w olejach roślinnych
Oleje. Szczegóły wnikania wg kwasów tłuszczowych

Rozmiar ma znaczenie :)



Uprzedzając pytania

Czy łatwo określić porowatość?
Niekoniecznie. Czasem wiemy od razu. Czasem w wyniku niewłaściwej pielęgnacji włosy robią psikus, np puszą się niemożliwie. Czasem mają różny stopień nasilenia cech.
Np włosy niskoporowate zazwyczaj są lśniące. Naturalnie jasne są raczej matowe. Włosy jasne o niskiej porowatości mogą być równie dobrze lśniące jak matowe.

Czy porowatość włosa jest zawsze taka sama?
Nie. Porowatość włosa zmienia się zależnie od traktowania i pogody. Nawet zdrowy włos będzie bardziej porowaty w parny dzień.
Porowatość może się zmieniać wraz z długością - im dalej tym bardziej ;]
Można mieć na głowie włosy o różnej porowatości - inne za uchem, inne na grzywce.

Olej się sprawdził. Czy będzie zawsze pasował?
Nie. Choćby w moim przypadku - włosy przejadły się olejem kokosowym (przestał się łatwo domywać, znaczy że przestał się wchłaniać - czyżby wypełnił wszystkie pory w swoim rozmiarze?) i trzeba było przestawić się na inny kaliber.

Nie sprawdziła mi się oliwa. Czy wszystkie omega-9 są nie dla mnie?
Nie :) Jest prawdopodobne, że nie będzie dobry olej z podobną zawartością JNN, ale być może sprawdzi się z inną, z innym KT następnym w składzie, innymi witaminami.

Jak z dobieraniem oleju do skóry głowy? Czy będzie pasować to samo co włosom?
Niestety nie. Skóra może być sucha i kochać oleje półwnikające (najlepiej koją) a włosy zdrowe i łatwe do przekarmienia.
Albo w drugą stronę - skóra tłusta, łojotokowa lubiąca rycynę a włosy mocno zniszczone, łaknące oliwy.

Czy każda skóra głowy polubi oleje?
Nie. Oleje mogą się dołożyć do problemu skóry, jeśli takowy mamy.
Jeśli leczymy się u dermatologa, warto przedyskutować olejoterapię. Olej może wspomóc ale i upośledzić kurację.

Kiedy nie namaszczać skalpu?
  • Jeśli nałożenie oleju powoduje wypadanie włosów, świąd skóry, wysypkę, krostki (ewentualnie odważyć się z olejem z kompletnie innym składem).
  • Jeśli mamy stwierdzony łupież - ten prawdziwy, z grzybkami. Olejem dokarmimy grzybki i będą jeszcze prężniejsze

Muszę dobrać olej pod problemy skóry (np podrażniona - awodako, lniany). Moje włosy go nie lubią, są puszone. Czy warto przemęczyć?
Nie. Włosy spuszone czy gumowate są bardziej narażone na uszkodzenia.
Warto za to pomęczyć się z nakładaniem - na skórę co innego, na włosy co innego.


Podział olejów kosmetycznych

Adnotacja:
Wpis jest efektem porządków na blogu. W tym przypadku rozbicia baaardzo długiego wpisu na dwie części. Pierwotna data publikacji to 25.04.2012. Mam nadzieję, że nie spowoduję bałaganu na blogu :)

http://www.essentialoils.co.za/carrier-oils.htm

Niedawno pochwaliłam się sporą kolekcją olejów i maseł roślinnych we wpisie Olej to! i Wiedźma kręci!
Mam, używam, uwielbiam - chociaż nie bezkrytycznie.

Pomówmy o olejach. Są ich setki i żeby łatwiej poruszać się między nimi - wprowadzamy podziały.

Pochodzenie
  • Oleje (tłuszcze) roślinne
  • Oleje (tłuszcze) mineralne
  • Oleje silikonowe - pochodne ropy naftowej
Tłuszcze roślinne pochodzą z nasion / łodyg / korzeni / owoców roślin. Są mieszaniną np organicznych kwasów tłuszczowych, poza tym witamin, protein, cukrów, minerałów. Dużo i dobrze :D

Oleje mineralne są mieszaniną różnego rodzaju węglowodorów, na mój babski rozum - różnią się między sobą zawartością frakcji ciekłej (coś jak płynna parafina) i stałej (coś jak wazelina). Nie mają właściwości odżywczych. Ciekawostka - w medycynie stosuje się parafinę jako środek przeczyszczający: wypita "przeleci na wylot".


Oleje silikonowe - otrzymane syntetycznie oleje. Nie uczulają, nie powinny podrażniać, mogą powodować zapychanie. Podobnie jak parafiny - nie mają właściwości odżywczych, ale są lżejsze i pozwalają skórze oddychać. Jak dobrze wiemy z nagonki medialnej - silikony niezmywane odpowiednio nadbudowują się, tworząc warstwę, która nie przepuszcza składników odżywczych.

Jako atopowiec - nie jestem przeciwniczką olejów mineralnych! Tworzą trwały film na skórze, dobrze zatrzymują wilgoć w naskórku.
U mnie nie wywołują uczuleń ani podrażnień (ale u niektórych mogą!) - tak jak substancjom roślinnym się zdarza. A wręcz zmniejszają zaostrzone zmiany zmiany atopowe i koją uporczywe swędzenie tak skutecznie jak masło shea.
Używane w dużym stężeniu i regularnie - tworzą na skórze film, który nie wypuszcza wody ale też nie wpuszcza jej przy kolejnych zabiegach. Całkowicie i do spodu da się usunąć "parafiny" SLSem albo szorowaniem. Warto więc stosować lżejsze mieszanki, których składniki wymyją się mniej drastycznymi metodami i tam, gdzie możemy sobie pozwolić na gruntowne oczyszczanie.
Nie lubię ich na włosach. Acz - znowu wyjątek: w kremie, którego używam do stylizacji fal i ujarzmiania puchu znajduje się niewielki dodatek parafiny, ale hen daleko za składnikami roślinnymi.
Nie lubię też na twarzy. Większy dodatek parafiny powoduje u mnie wysyp zaskórniczków, a w cieplejszą pogodę uczucie wiecznie spoconej skóry !?
Podobnie ma się temat silikonów.

Podział tłuszczów roślinnych ze względu na wysychanie
  • Oleje schnące
  • Oleje półschnące
  • Oleje nieschnące
Wysychanie zależy od zawartości kwasów omega-3 i omega-6  w oleju.

Po więcej informacji odsyłam Was do pięknego obszernego posta Italiany (Ita - skąd wiedziałaś, że piszę post olejowy? :D ). Z którego ładnie wynika, jakie oleje będą najlepsze do jakiej cery.


Skoro mam okazję pójść na łatwiznę - skupię się na włosach i skórze głowy, którym rzadziej dolega trądzik i zaskórniki.


Podział olejów wg wnikania - zawartość kwasów tłuszczowych

U nas na zakręconym wątku wizażowym - dzielimy oleje wg wnikania zależnie od zawartości kwasów tłuszczowych.
No bo jak to jest - wszyscy mi trąbią, jak świetny jest olej kokosowy jest taki dobry dla włosów - kupuję i wychodzi - uwaga! suche siano?
Albo oliwa, królowa olejów, regeneracji i nawilżania - a tu proszę, smętne sianko.
Od czego to zależy, czy to czysty totolotek? - nie.

Najpierw jednak o wielkości cząsteczek. Kwasy tłuszczowe, których jest najwięcej, będą decydować o właściwościach oleju.
Rozmiar cząsteczek i ich wnikanie prezentuje się mniej więcej tak:
  • wnikające 
    • KT nasycone krótkie - olej kokosowy, palmowy
  • półwnikające 
    • KT jednonienasycone - omega-9 -  oliwa, olej migdałowy, sezamowy
  • niewnikające
    • KT wielonienasycone - omega-3 i omega-6 - olej z pestek winogron, olej lniany (dużo omega-3), olej słonecznikowy
    • KT nasycone długie - masła, np shea, kakaowe
Dokładniejszy spis olejów z każdej grupy dostępny w blogu Myszki.
Łatwo ocenić olej, który ma zdecydoweaną przewagę jednego rodzaju KT - np słonecznikowy - ok 70% omega-6 czy kokosowy - prawie same KT nasycone.
Trudniej, kiedy proporcje są wyrównane, np olej ryżowy (nie mam butelki pod ręką, ale stanowi ciekawą mieszankę typu po 40% omega 6 i 9) - znaczy taki olej może się u nas sprawdzić, ale nie pomoże w określeniu, co nasze włosy lubią na dłuższą metę.


Więcej znajdziecie we wpisie Oleje - szczegóły wnikania według zawartości kwasów tłuszczowych

W.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Przykazania wrażliwca

Wiosna, wiosna - hej!

A wiedźma znowu marudzi :)
Dopadło mnie podrażnionko skóry głowy ;] Może coś pyli - brzoza czy inna topola. Albo o jeden eksperyment za dużo?
Zanim znowu wydam kasę na sto-pierwszy szampon z bobasem - gwoli przypomnienia - dla mnie i dla potomnych ;)



KOSMETYCZNE PRZYKAZANIA WRAŻLIWCA

piątek, 20 kwietnia 2012

Organizacyjnie

Witam Szanownych Państwa!

NOTKA CZYSTO ORGANIZACYJNA

Prawdopodobnie dało się zauważyć, że cosik na blogu nie bangla ;]
Próbowałam zmienić ustawienia bloga, ale nie spodobał mi się efekt i wróciłam do pierwotnych. 
Przynajmniej tak mi się wydawało :P Nie wszystko wróciło na miejsce.

Więc (nie zaczynaj zdania od "więc" :P) prośby do Was mam takie:
  • Jeśli coś nie działa tak, jak powinno - piszcie!
  • Jeśli coś w sumie działa, ale jest wkurzające, np weryfikacja obrazkowa pod komentarzami - piszcie!
  • Macie pomysł co do udoskonalenia bloga od strony "informatycznej" - nowy gadżet, udogodnienie takie jak wprowadzone przeze mnie niedawno zakładeczki - piszcie!

Źródło: http://lajfmajster.pl/2009/07/12/jak-blogowac-poradnik-dla-poczatkujacych
Prowadzenie bloga rozwija. Odkrywcze :P
To ciekawe doświadczenie, które może zaowocuje w przyszłości. Uczy tworzenia stron, odniesień, umieszczania multimediów. Nie jest to może wyższa informatyka, ale może to doświadczenie zaowocuje w przyszłości - np w nowej pracy, w ciekawej inicjatywie promującej ciekawą inicjatywę, czy choćby żeby pomóc dziecku rozwijać ciekawe zainteresowania ;) Uczy kreowania wizerunku.
Bawi oczywiście też :D
Więc - jeśli macie uwagi - piszcie :)

***

Retyy ale poważnie :D

No to mniej poważnie:
Od samego początku miałam napisać - skąd się wzięła "Czarownicująca" ?
Z dowcipu!! Ostrzegam - taki głupi że aż śmieszny :>

Mówi blondyn do blondynki:
-Kochanie, wyglądasz dziś czarownicująco.
-Czy to miał być kompleks?
-Tak, chciałem ci zaimpnąć!


W.

czwartek, 19 kwietnia 2012

Wiedźma poprawia - wiosenne porządki cz.2

Dawno dawno temu ;) powstał wpis o nowym życiu nielubianych kosmetyków.
Dzisiaj powoli dojrzewa ciąg dalszy.

WIOSENNE PORZĄDKI W KOSMETYKACH cz.2



Nie wiem jak u Was, ale u Wiedźmy Włosomaniaczki zalegają niezliczone pudełka z szamponami i odżywkami do włosów. Połowa nietrafiona w taki czy inny sposób ;]

wtorek, 17 kwietnia 2012

Suplementy - Calcium Pantethonicum

Na koniec wywodu o suplementach - jako że nie wyprę się - biorę :)
Biorę magnez, witaminy B complex, dorywczo witaminę C czy rutinoscorbin (nie na przeziębienie a na pękające naczynka).
Popijam łyżkę oleju jak sobie przypomnę. Po oleju lepiej przyjmuje mi się poranna kawa :)

Z kuracji witaminowych - w styczniu i lutym skusiłam się na modny w tej chwili w blogosferze Calcium Pantothenicum - odkryty i wypromowany przez Anię z bloga Ania Maluje (poprawcie mnie jeśli się mylę?).


CALCIUM PANTOTHENICUM

Źródło: http://www.e-medest.pl

niedziela, 15 kwietnia 2012

Suplementowe pułapki

Po ostatnim wpisie o suplementach pojawiła się potrzeba ciągu dalszego.


W dzisiejszych czasach... Żyjemy szybko, jemy w pośpiechu i byle jak.
Mimo że się staram - i ja muszę przyznać: moja dieta nie wygląda najlepiej. Bez suplementów pewnie byłoby ze mną źle co wiosnę, jesień, co miesiąc, bom kobita.
Jakie są zalety suplementów wiemy dobrze - dostarczamy naszemu organizmowi witamin i minerałów, których inaczej by brakło. Uzupełniamy niedobory i niedostatki z diety ;]
Musimy dbać o odżywianie mózgu, czy pracujemy fizycznie czy intelektualnie, czy siedzimy plackiem czy też uprawiamy sport i pocimy się jak fretka kilka godzin w tygodniu, pijemy litry kawy czy herbaty. Magnez i witamina B6 love forever!
Preparaty multiwitaminowe i minerałowe mogą uratować tyłek w okresach osłabienia - ale kuracja, miesiąc czy też ile nie zaleca ulotka - i wsjo.
To uważam, że jest potrzebne. Tysiąc lat temu człowiek nie żył tak intensywnie, więc może być faktycznie potrzeba wspomagać się, oprócz odpowiedniej diety.

piątek, 13 kwietnia 2012

Suplementy

Z okazji piątku 13-tego - mały wpisik o małym peszku ;)

Suplementy. Są dzisiaj na porządku dziennym. Ja biorę kapsułki na cerę, moja mama bierze witaminki na oczy, brat coś na stawy bo trenuje, siostra bierze bo w ciąży. Dziadziowie chyba nie, bo tabletek i tak mają dość. Jakbym miała psa to pewnie też by brał ;] Takie czasy

SUPLEMENTY - TAK! ALE Z GŁOWĄ!


środa, 11 kwietnia 2012

Sto jeden zastosowań - mleczko Ziaja Med

Kolejny kosmetyk, z którym można zrobić o wiele więcej, niż podpowiada producent? Mleczko do twarzy!

Sto jeden zastosowań - Ziaja Med


Mam sobie takie oto mleczko do demakijażu :

Ziaja Med, Kuracja Lipidowa, Fizjoderm, Żel KWC 



wtorek, 10 kwietnia 2012

Znowu TAG - 50 pytań do... Wiedźmy



Nie było mnie ledwo jedno popołudnie, a pół blogosfery opanował nowy TAG Vexgirl.

TAG - 50 pytań do... Wiedźmy


Przyznaję, że zastanawiałam się dłuższą chwilkę, czy chcę wziąć udział... Zdecydowałam się ;) Bądźcie jednak wyrozumiałe (wyrozumiali?), że na niektóre pytania wolę odpowiedzieć wymijająco.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

TAG - Jesteś piękna!

Kolejny TAG :)
Babski i wiosenny ;D

JESTEŚ PIĘKNA!

 Źródło KLIK

Zostałam otagowana przez Łojotokową Głowę. Dziękuję :D

piątek, 6 kwietnia 2012

Zmiany, zmiany...

Jak widzicie - we Wiedźmim Kotle trwają wiosenne porządki :)
Przemeblowanie na całego :D

Jeszcze wizja się nie ziściła, ale przez najbliższe kilka tygodni blog będzie wyglądał jak widać, mniej więcej :)

Zmianki dedykuję koledze, wiernemu fanowi bloga :)
Stara, ja nie ma pojęcia o czym Ty piszesz ;] Ale jak czytam to mi się tak lepiej robi!
Ostatnio zwrócił mi uwagę, że ta nowa tapetka owszem ładna, ale taka - nie moja? Taką to sobie może każdy umieścić ;) Trzeba wychylać się bliżej krawędzi, jak się umie ;)
Więc wychylam!

Pozdrowionka

A Wam - bardziej pasuje szalone tło? :P

środa, 4 kwietnia 2012

Organicum po raz drugi

Oj tak... czas leci, leci i się "zapomło" :)


Dawno, dawno temu, jeszcze zanim złote liście na dobre spadły z drzew... Wiedźma wygrała paczuszkę kosmetyków w konkursie u Anwen.


Były tam:
  • KHADI - Olejek stymulujący porost włosów
  • ORGANICUM - Szampon stymulujący wzrost włosów z organicznymi hydrosolami do włosów suchych i normalnych
  • ORGANICUM - Szampon stymulujący wzrost włosów z organicznymi hydrosolami do włosów tłustych
  • ORGANICUM - Intensywna odżywka wzmacniająca cebulki włosowe z hydrosolami do każdego rodzaju włosów
Minęło sto lat i mogę już się wypowiedzieć na ich temat :)

Olejek stymulujący porost włosów KHADI
Prześlicznie pachnie ziołami i jest bardzo wydajny. Bardzo łatwo się nakłada i takoż zmywa. Włosy są potem mięsiste i błyszczące a zapach niemożebnie mnie rozleniwia :D
Niestety nie jest dla mnie w tym etapie życia skóry... Dopóki borykam się z suchością i podrażnieniami mogę zapomnieć o ziołach (z wyjątkiem lipy, prawoślazu i siemienia).
Czeka aż będę miała jakieś włosy "poniżej ucha", dopóki mam pazia nie ma sensu dzielić głowy na pół, nie da się ;]
Ciekawe, ile doczeka :P Olejek dopadła mama, też uwielbia ziołowe zapachy :)


Teraz ORGANICUM...
Co to są te magiczne hydrosole? Odpowiadają MAZIDŁA:
Hydrolaty (Hydrosols) są nazywane inaczej ‘wodami kwiatowymi’, ‘wodami roślinnymi’ lub destylatami. Nazwa ‘woda kwiatowa’ może być nieco myląca, gdyż terminem tym określane są często wody powstałe przez wymieszanie syntetycznych olejków zapachowych lub naturalnych olejków eterycznych z wodą. Tak otrzymana woda kwiatowa nie ma nic wspólnego z naturalnym hydrolatem, którego nie da się otrzymać poprzez wymieszanie olejku z wodą.
Prawdziwe hydrolaty powstają jako uboczny produkt pozyskiwania olejków eterycznych w procesie destylacji z parą wodną całych roślin lub ich części. Podczas procesu destylacji para wodna porywa nierozpuszczalne w wodzie drobiny olejku eterycznego, a następnie po wychłodzeniu olejek jest oddzielany od wody. Pozostała woda destylacyjna, która zawiera rozpuszczalne w wodzie części składowe materiału roślinnego oraz niewielkie (0.02% - 0.5%) ilości olejku eterycznego to właśnie hydrolat.
Hydrolaty do niedawna traktowano jako często bezużyteczny produkt uboczny w procesie otrzymywania głównego materiału, jakim był olejek eteryczny, obecnie jednak są one coraz bardziej doceniane i wiele procesów destylacji materiału roślinnego przeprowadza się głównie w celu otrzymania samego hydrolatu.
Hydrolaty mają postać czystego płynu o konsystencji wody i pH zbliżonym do naturalnego odczynu skóry. Ich zapach jest subtelniejszy w porównaniu z zapachem odpowiadającego im olejku eterycznego. Ponieważ hydrolaty oprócz małej ilości olejku eterycznego zawierają także inne komponenty materiału roślinnego, dlatego zdarza się, iż ich zapach jest zupełnie inny niż olejku eterycznego.
Hydrolaty podobnie jak olejki eteryczne to czyste esencje danego materiału roślinnego, tyle, że w łagodniejszej i rozcieńczonej formie. Dzięki temu mogą być one stosowane bezpośrednio na skórę bez rozcieńczenia w formie toniku lub odświeżającej wody, często są też lepiej tolerowane przez osoby o wrażliwej skórze, które mają problem ze skoncentrowanymi olejkami eterycznymi. Hydrolatami można też zastępować fazę wodną w produktach kosmetycznych.
Hydrolaty nie mają tak silnych właściwości antybakteryjnych jak olejki eteryczne, dlatego mogą łatwo ulec zepsuciu, aby temu zapobiec konserwuje się je za pomocą niewielkiej ilości konserwantu syntetycznego lub alkoholu, poza tym ich zapasy powinny być przechowywane w lodówce.

ORGANICUM - Intensywna odżywka wzmacniająca cebulki włosowe z hydrosolami
Odżyweczkę zużyłam do końca. Jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona i będę szukać czegoś o podobnym składzie lub polować na promocje na www.helfy.pl (jak zużyję chociaż część zapasów z niedomykającej się szafy z kosmetykami :P)
Po pierwszym użyciu byłam... zdziwiona. Odżywka ma bardzo wodnistą konsystencję, włosy piją ją z miejsca tak, że trudno ocenić, czy się ją już tam nakładało. Po umyciu jednak włosy były sypkie i gładkie.
Wszystkie następne razy odżywkę nakładałam samą na skalp a na włosy razem z moją ukochaną BINGO SHEA. I to był genialny pomysł, odżywki dobrze się dogadały i oczy me ujrzały śliczne gładkie błyszczące fale i spiralki - znaczy skóra była zadowolona a włosy porządnie nawilżone. One nie pofalują tak z byle powodu, jaśniepaństwo jest wybredne :P
Wypadanie w tym myciu było przyjemnie małe :)
Gwoli wyjaśnienia - jeśli wiedźmie uciekają włosy, to wtedy kiedy skóra jest niezadowolona z kosmetyku, który na niej siedzi - czyli w trakcie mycia czymś podejrzanym lub po, aż do kolejnego mycia.

ORGANICUM - Szampon stymulujący wzrost włosów z organicznymi hydrosolami
Do włosów suchych i normalnych.
Wspomniałam już o czymś... Niemiłe zaskoczenie. Producent obiecuje nam brak SLS w składzie, a zastosował podobnie wrednego braciszka - ALS = Ammonium Laureth Sulfate, silny detergent anionowy, do tego niezrównoważony wcale emolientami. (Citrus Oil to nie emolient)
No nic, testing.
Szampon ma fajną gęstą konsystencję i ładny zapach, który kojarzy mi się z Ice Tea. Świetnie się pieni, dobrze rozprowadza, włosy potem są świeże, sypkie i radosne. Jest wydajny.

Jest też bardzo bardzo silny - skóra już nie była taka szczęśliwa. Raz czasem można wyczyścić podłogę razem z parkietem, ale "raz czasem" to dość. Próbka była maleńka a ciągle ją mam, boję się użyć na wiecznie podrażnioną skórę.
Nie kupię ;]

ORGANICUM - Szampon stymulujący wzrost włosów z organicznymi hydrosolami
Jako suchar nawet nie próbowałam. Próbkę dostała siostra koleżanki, o tłustej skórze, borykająca się z wypadaniem. Czekam na odzew, nie tylko mnie się "zapomło" ;)


Zawsze się cieszę, jeśli mogę przetestować nowy kosmetyk. Dla nas, alergików i wrażliwców to bezcenne. Daje możliwość odkrycia czegoś, co na co dzień byłoby poza naszym zasięgiem. Daje możliwość uniknięcia kolejnego bolesnego rozczarowania ;]

Pozdrawiam przedświątecznie
Wiedźma :)

niedziela, 1 kwietnia 2012

TADAM - szampon!

Uwaga...
Rodacy! Nadejszła wiekopomna chwila!
Werble...

WIEDŹMI SZAMPON

Inspiracją był skład szamponu ekologicznego wykopany gdzieś na internecie. Nie wiem, co to. W sumie nie obchodzi mnie to, bo nie mogę pokrzywy, więc i tak nie kupię.
Chcecie, to wydowiem się, to dopiszę :)

Skład pierwowzoru: woda, glukozyd kokosowy, olej kokosowy*, wyciąg z pokrzywy *, wyciąg ze skrzypu polnego*, lecytyna, wyciąg z rozmarynu*, sok z liści aloesu*, kwas lewulinowy & gliceryna (pochodzenia roślinnego), guma ksantanowa, wyciąg z brodaczki, kwas cytrynowy, wyciąg z rumianku*.
*surowce certyfikowane

Jakaś dobra, wizażowa dusza spytała analizatorkę Eloe - guru zakręconych włosomaniaczek - czy może by tak ze składu wywróżyć przepisik, bo składniki posiada i chce sobie popełnić coś inspirowanego.

Przepis wg Eloe:
Woda destylowana - od 50 do 60 %
Coco glucoside do 15%
Olej kokosowy od 5 do 10%
Wyciągi skrzyp/pokrzywa po 5%
Lecytyna ok. 5%
Reszta w ilościach minimalnych.

Tak wzięła i z głowy :) Genialna dziewczyna, nie? :D
Dodała, że większym problemem niż proporcje składników będzie kolejność dodawania i mieszanie faz. Takoż i dlategóż chwilę to trwało. Zwłaszcza zebranie się w sobie, dobry dzień, pogoda i chata wolna, coby mi się nikt w kuchni pod nogami nie pałętał :)

Troszkę zmodyfikowałam, troszkę samo wyszło :P

Mój ekstraprzaśny skład:
woda destylowana 60ml
lauryl glucoside 12ml - najdelikatniejszy dostępny detergent
olej kokosowy 8ml
pantenol 4ml 

gliceryna 2ml

lecytyna 2ml (2x kapsułka) - emulgator, antystatyk, kondycjoner, nawilża skórę
maść Babydream (lanolinowa) 1cm
kwas mlekowy  - w sumie 20k - jako regulator kwasowości i składnik nawilżający i łagodzący podrażnienia
keratyna 5k - jako składnik nawilżający i ułatwiający rozplątanie ewentualnego dreda
jedwab 8k - jw ;)
mleczan sodu 5k
FEOG 10k - konserwant
guma ksantanowa - szczypta
alantoina - szczypta

Wielce zaawansowany sprzęt:
  • butelka na gotowy szampon - podróżna z Rossmanna za 1,99zł
  • rurka z pompki - w roli mieszadła
  • widelec - w roli mieszadła
  • kilka filiżanek - na żel wodny, na kąpiel wodną dla fazy tłuszczowej
  • uwaga - łyżeczka miarowa 1ml i 2 ml

Podzieliłam składniki na trzy fazy:

1. Faza wodna - w szklance
woda
guma
alantoina
gliceryna

2. Faza tłuszczowa - w buteleczce
olej
lecytyna
maść BD

3. Dodatki - reszta co płynne i wartościowe - do buteleczki z prawie gotowym szamponem
proteiny
konserwant 
kwas mlekowy - do odpowiedniego pH

PRZYGOTOWANIE :)

A. Żel wodny 
Woda, guma x, gliceryna
Żadna filozofia. Zrobienie żelu wodnego. Widelcem :P


B. Faza tłuszczowa
Do minimalnie podgrzanego oleju kokosowego wykapać kapsułkę lecytyny i dodać 1cm maści BD. Mieszać potrząsając buteleczką. Do skutku. W międzyczasie osiągnie temperaturę pokojową.


C. Małe zamieszanie
Do fazy tłuszczowej dodawać po łyżeczce żelu wodnego i potrząsać do połączenia. Aż do momentu, jak mieszanka będzie bardziej mleczna niż przezroczysta.


D. Żel detergentowy
Do pozostałej porcji żelu dodać odmierzoną ilość glokozydu. Stopniowo, po łyżeczce. Glukozyd momentalnie zagęści żel.
**U mnie była potrzeba podgrzać butelkę z glukozydem w kąpieli wodnej, gdyż bardzo zgęstniał. Tak jak to miewa olej kokosowy :)


E. Już prawie szampon
Do emulsji lecytynowej dodać stopniowo żel detergentowy i delikatnie mieszać, np rurką od pompki :)
Najpierw stopniowo po łyżeczce, potem już jak leci

F. Dodatki
Wszystko płynne więc wystarczy wkroplić i zamieszać.
Poczynając od kwaśnych: kwas mlekowy, coby nam protein szlag nie trafił

G. PH dla zasady
Mierzymy pH koniecznie. Odczyn może być bardzo skrajny, patrz obrazek poniżej:
Po prawej pierwotne pH - bardzo bardzo zasadowe. Po lewej poprawione. Neutral :)


 Paseczek lakmusowy zdeterminował dodatnie tony kwasu mlekowego i keratyny, której mi nie żal bo już ma farfocle ;)

H. TADAM! :D
Gotowy szampon :)
Przystojny, nieprawdaż?


Najpierw ramach testu umyłam nim ręce. Test alergiczny - zawsze!
Jest raczej nietłustą emulsją, która lekko się pieni, niż tym co kojarzy się z szamponem ;) Nawet wiedźmie jest dziwnie, chociaż przywykłam do kosmetyków bez konsystencji.

Mieszanka ma świetny kolor - jak "kogel-mogel", pachnie jak szampon z apteki, znaczy się: glukozyd tak pachnie.

Na razie myłam nim włosy dwukrotnie.
Ma bardzo wodnistą konsystencję i najlepiej nakładać go metodą kubeczkową - rozrobić w pół kubeczka ciepłej wody i takim płynem polać włosy i skórę. Rozmasować, zostawić na chwilkę. Potem odżywka, jak zwykle.
Pomimo konsystencji jest nawet wydajny, mam wrażenie, że go niewiele ubyło.

Zdjęcie z pierwszej próby, w towarzystwie maski Yes To Carrots, która nic a nic nie myje, żeby nie zaburzyć obrazu :)
Obiecałam sobie nie wrzucać tu facjaty, ale włosy raz mogę :) Jak dla mnie tak właśnie wyglądają dobrze umyte włosy :D Zdjęcie można obejrzeć w sporym powiększeniu.


*puszek i rozpirz to efekt dyfozora. Zresztą cóż - przy falach puszek jest w abonamencie :)

Eksperyment był świetny i przez kilka dni opalałam się w promieniach mojej zayebistości ;) No bo hej, znajdźcie mi kogoś, kto zrobił własny szampon praktycznie bez przepisu :D
Zabawa była przednia i nieraz pobawię się ponownie :)
No i mam własny szampon bez "śniętej trójcy" tzn SLS, CB i SC, bez zapachu i z fazą tłuszczową jak ta lala ;)

Jakie mam uwagi do szamponu?
Raz - konsystencja. Ale w metodzie kubeczkowej daje radę :) Koleżanka chciałaby spróbować ale myślę, że ona tej konsystencji nie obsłuży.
Dwa - nie umiem nim zmyć oleju :) Nawet kokosowego. Ale żadnym szamponem nie umiem, tak się przyzwyczaiłam do zmywania odżywką, nawet tłuściochem jak Bingo Shea mi łatwiej niż szamponem z SLS :)
Trzy - cóż. Chlip. Nadal za mocny :( Przy drugim myciu wypadło mi troszkę więcej włosów niż zwykle i skóra była siakaś wrażliwsza? Popiekuje i wcieram cały czas żel ksantanowy z alantoiną.

Tej butelki mam jeszcze pół więc wymyślam na szybko, czym go złagodzić. Butelka żelu ksantanowego do rozmajenia już czeka, sok aloesowy w szafie takoż, no i pewnie dokapię kroplę oleju już do odmierzonej porcji. Może nawet silikonu żeby detergent go nie rozpuścił.
Może jeszcze obniżyć pH. Dzisiaj sprawdzałam raz jeszcze - neutral. Równiutkie 7. Tak zejść do 5,5...

Jak Wam się podoba wiedźmi szampon?
Bardzo szeroko uśmiecham się do Italiany - może masz pomysł, co można w przepisie poprawić?

Ależ się rozpisałam :D
Zmykam w świat i polecam i Wam nacieszyć się niedzielą, choćby mroźną :)
Biochemiczna Wiedźma