Wiedzma bloguje: października 2012

sobota, 27 października 2012

POKOCHAJ SWOJE FALE :)

Witajcież!

Dzisiaj dojrzał i rozchylił pączek temat bliski sercu memu - falowane włosy.


Fale to nie kształt fryzury - to natura włosów i kilka konkretnych cech.
Falowane włosy są z natury delikatne. I z natury zmienne -w ciągu dnia i w ciągu roku.
Nieodpowiednio traktowane buntują się - teraz już dowiesz się, czemu.

Falowane włosy są wyjątkowe. Są jak kobieta: piękne, zmienne, uparte, mają własne zdanie, bo tak! :)

Fala jest jak pożądanie, możesz z nią walczyć, ale przyjemniej jest jej się poddać.
(by Maliniarka)

"You don’t look at the ocean at sunset and think, “Gee, it’s too bad these waves aren’t curly.” "
cytat z scienceyhairblog.blogspot .com
[tłum. Patrząc na ocean o zachodzie słońca nie myślisz "Rany, szkoda, że te fale nie są lokami"]
I taki zabawny matematyczny cytacik:
 (fale => ~proste) ʌ (~proste => kręcone) <=> (fale => kręcone)
(by Czarownicująca)


Skąd się biorą fale?
Tendencja do falowania włosów jest dziedziczna - wiąże się z budową cebulki włosa, która produkuje włos o nieco spłaszczonym przekroju, nie jest on okrągły jak u włosów prostych ani tak mocno eliptyczny jak na włosie afro.

Chciałabym zapoczątkować cykl wpisów o pielęgnacji i traktowaniu właśnie fal. O nauce akceptacji ich zwariowanej i nieprzewidywalnej natury.

Przez ponad 20 lat szczerze nie cierpiałam swoich "krzywych" i opornych włosów, wiecznie suchych jak na złość, albo wrednie spuszonych i zazdrośnie patrzyłam na proste tafle lśniących włosów lub sprężyste loczki, marząc cicho o lokach ("jak będę duża zrobię sobie trwałą").
A potem okazało się, że mam włosy dokładnie takie o jakich zawsze marzyłam - tylko nie wiedziałam, jak je odkryć.
Bardzo ucieszę się, jeśli kilku osobom pomogę zaakceptować siebie - cieszmy się sobą zamiast marnować energię na walkę ze sobą samym.

google

Niestety często traktuje się falowane włosy jak niedorobione proste albo nieudane loki - a to nieprawda! Są jakie są i właśnie dlatego są wyjątkowe. Tylko trzeba nauczyć się wydobyć ich piękno.

SŁOWA WSTĘPU...

Jakiś czas temu zrobiłam kilka wpisów na wizażowym blogu (skromniejszy niż ten ale zapraszam :) ) adresowanych dla falowanych :)


Jak sprawdzić, czy jesteś falowana:
  • zawsze sądziłaś, że twoje włosy są proste ale "krzywe"
  • mają wywijające się końcówki
  • przez jakiś okres w twoim życiu miałaś falki a nawet loczki: w dzieciństwie, okresie dojrzewania
  • włosom zdarzało się poskręcać np po prysznicu, na plaży
  • mogą łapać lekki puch w wilgotne dni
  • włosy mają tendencję do wyglądania nieporządnie
  • walczysz z wysuszonymi końcówkami
  • po wyschnięciu są krótsze niż na mokro nawet o dobre parę centymetrów
  • lepiej wyglądają wycieniowane
  • nie tak łatwo było Ci znaleźć fryzjera, który potrafi dobrze obciąć twoje włosy
Jeśli odpowiedź na większość pytań brzmi "tak" - gratulacje, masz fale

Ciesz się nimi i dbaj o nie, bo to skarb. Włosy wymagające ale warte zachodu. Najlepiej zadbaj o nie wg metody CG i porad w najnowszym wątku o pielęgnacji loczków i fal.

Źródło: Lorraine Massey "Curly Girl 2"
Obserwacje własne i cudze



Ogólnie o falach:
  • fale tak jak i loki nie są włosami prostymi są delikatniejsze, podatne na zniszczenie i wysuszanie.
  • fale obcinamy na sucho, nie na mokro bo wysychając skręcają się w różnym stopniu
  • falowanych włosów nie można rozczesywać na sucho*!!! Powinny być rozczesywane na mokro, po nałożeniu odzywki, zaczynając od końców i stopniowo przesuwając się w gore. Rozczesywanie fal powoduje efekt przeciwny do zamierzonego - napuszone włosy.
  • unikamy alkoholu w kosmetyku na włosy
  • * nie wspominając już, że żadnych włosów nie powinno się rozczesywań kiedy są wilgotne!! Bardzo się wtedy niszczą...

Mycie:
  • unikamy SLS i innych silnych detergentów
  • im rzadziej używamy detergentów tym lepiej dla włosów (ale są jeszcze odżywki do mycia, płukanie itp)
  • zamiast wycierać odciskamy włosy w gładki materiał - pielucha, ściereczka w mikrofibry (taka z Biedronki), gdyż używanie ręczników frotte może pogłębiać puszenie

Odżywianie:

  • Nie spotkałam się jeszcze z wypowiedzią falowanej głowy, która źle reaguje na hennę, wręcz odwrotnie. No i jest to dodatkowy, znakomity zabieg pielęgnujący włos
  • Jednym włosom pasują oleje, innym nie
  • Jednym włosom pasują wygładzacze, innym nie
  • Jednym włosom pasuje mycie odżywką, innym
  • Jednym włosom pasują silikony, innym nie
  • Jednym włosom pasują proteiny, innym nie
  • Fale łatwo obciążyć ALE nie można rezygnować z bogatej maseczki np co tydzień

Stylizacja:
  • Można powymachiwac lbem na wszystkie strony. Po czym nalozyc dobry leave-in i dac wlosom schnac. Nalozenie odzywki na ociekajace woda, roztrzepane wlosy pozwoli im skuteczniej uformowac sie w fale - poszczegolne pasma odseparuja sie od siebie
  • Dobrym rozwiazaniem dla fal jest PLOPPING (jak zwykły turban; nie mylić z plunkingiem KLIK, ktory nie powinien sie sprawdzac) **u mnie akurat się sprawdza ;P
  • Niektorzy wlasciciele fal zauwazaja, ze produkty do stylizacji (zele, pianki itp) nie sa najlepsze dla tego typu wlosow, gdyz zmieniaja sie one w ciagu dnia. Kluczowe zatem jest dobranie sobie wlasciwej odzywki typu leave-in.
  • Ciekawostka, metoda nazwana przez autorkę SuperSoaker - dla posiadaczek grubych, gęstych włosów, którym zależy na uzyskaniu loków zbitych w grube, mięsiste kosmyki. Tutaj opis metody w języku angielskim. (by Volyova KLIK)
Źródło: post tulipanny (kursywą) KLIK
Obserwacje własne i cudze

~ ~ ~

Krótsze i dłuższe wpisy o falach w każdym możliwym aspekcie będą się pojawiać w miarę mojego wolnego czasu i Waszych pytań :)
Wybaczycie nieregularne wpisy zapracowanej Wiedźmie? :)


Czarownicująca

piątek, 26 października 2012

Kosmetyczka dorosłego atopowca - pielęgnacja ciała

Dzisiaj zamieszczam kolekcję kosmetyków, których używam do pielęgnacji ciała.
Przez lata  szukałam kosmetyków pozbawionych zapachów, dość łagodnych i do tego niedrogich.
Na szczęście w odpowiednim momencie trafiłam do Rossmann. Oby nigdy nie wycofali moich ulubieńców :)


Pokazany zestaw właściwie spełnia wszystkie moje codzienne potrzeby. Nie powiem - korzystam czasem z mojej kolekcji olejów czy półproduktów, pożyczę mleko kokosowe z kuchni - ale ten zestaw robi swoje i działa.

1. Alterra, Parfume - jedyne perfumy, których zapach nie przeszkadza mi w ciągu dnia. Świeży, wakacyjny zapach. Używam ich od święta.
2. Lactacyd plus - płyn ginekologiczny do zadań specjalnych, zawsze jest w domu na wypadek podrażnień i szczególnych sytuacji. Na co dzień używam żelu Facelle.
3. Ziaja, bloker - znany Wam zapewne bardzo dobrze niedrogi a całkiem skuteczny bloker. Jako że pocę się bardzo, bez względu na porę roku - regularnie robię kuracje z jego użyciem. Niezaprzeczalnie pomaga, tak że na co dzień wystarczy mi zwykły antyperspirant.
4. Babydream, Pflegeoel - oliwka z Rossmanna, moja pierwsza bez parafiny w składzie. Lubię ją za wszechstronne zastosowanie - nadaje się do nawilżania skóry po kąpieli, do kąpieli, do demakijażu, nawet czasem dodaję ją do odżywki albo szamponu podczas mycia włosów. Lubię ją za łagodny zapach - coś co przeszkadzało mi w różowej wersji oliwki.
Najczęściej nakładam ją po prysznicu na jeszcze mokrą skórę. Szybko się wchłania i świetnie nawilża.
5. Facelle sensitive, żel do higieny intymnej - hicior internetu, często używany do mycia włosów jako łagodny szampon. U mnie stosowany zgodnie z przeznaczeniem. Do mycia ciała też jest ok. Do włosów niezbyt - podrażnia mój nadwrażliwy skalp (zawiera cocamidopropyl betaine i sól :( ).
6. Isana med, DuschOel - olejek pod prysznic. Więcej na jego tematu tutaj: Kosmetyczny niezbędnik. Powoli wypiera go robiony przeze mnie olejek myjący: Myjadła
7. Isana med, Peeling - przelany z niewygodnej wg mnie tubki, przyzwoity bezzapachowy peeling. Używam sporadycznie.
8. Isana med, Waschlotion - bezbarwny, bezzapachowy żel pod prysznic. Nie robi nic szczególnego, myje i nie pachnie, to jego wielkie zalety w okresach nasilenia alergii.
9. Cien, Deodorant classic - pierwszy lepszy dezodorant w sprayu o neutralnym zapachu. Nie zawiera alkoholu. Nie jest zbyt skutecznym antyperspirantem jak na moje potrzeby ale uzupełnia pielęgnację w okresach pomiędzy kuracjami blokerem ziajowym i co ważne - nie podrażnia. Ma przyjemny zapach, o którym zaraz zapominam.

Z serii Isana Med nie służą mi tylko szampony i krem do rąk. I nie wiem jak kremy do twarzy, jeszcze ich nie próbowałam.


Nie każdemu wrażliwcowi ta kolekcja będzie służyć, każdy jest inny.

~ ~ ~

Następne w kolejce są kolekcje  kosmetyków do włosów...
Już kilka razy przymierzam się do tego zestawienia i jeszcze nie podołałam: jest ich dużo, są porozstawiane w kilku pomieszczeniach i skrytkach, ciężko je podzielić na kategorie :)

Co o tej kolekcji sądzą moje wrażliwe i atopowe czytelniczki? I te nieatopowe - jak je widzicie na tle innych drogeryjnych produktów?

Miłego dnia
Czarownicująca

czwartek, 25 października 2012

Październikowa maseczka - na tak, na nie i na TAG :)

NA NIE - RIVAL DE LOOP, ZIELONE JABŁUSZKO

Kolejną z październikowych maseczek została Rival de Loop jabłkowa.


Maseczka ma ładny, bogaty skład - raczej relaksujący i nawilżający niż cokolwiek innego - i miły owocowy zapach. Gęsta konsystencja, łatwa aplikacja, nie ścieka, nie zasycha w skorupę - brzmi jak cechy dobrej maseczki.

Jak dla mnie plusów jest tyle, bo jest wieeeelki minus: maseczka podrażniła mi skórę.
Nie wiem czemu, skład wydaje się ładny - ale maseczki RdL, mimo braku lub niewielkiej zawartości alkoholu podrażniają mi skórę bardzo - z wyjątkiem alkoholowej peel off.

Skład: Aqua, Glycerin, Sorbitol, Butylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Decyl Oleate, Glyceryl Stearate Citrate, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Pyrus Malus Juice, Vitis Vinifera Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Phenoxyethanol, Xanthan Gum, Carbomer, Parfum, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Lycium Barbarum Fruit Extract, Beta-Carotene, Pantolactone, Ascorbyl Palmitate, Hexyl Sinnamal, Citric Acid, Ascorbic Acid, Sorbic Acid, CI 42090.

Tak więc ta część eksperymentu niestety zakończyla się niepowodzeniem.

NA TAK - SODOWA NIE-WODA

Druga część eksperymentu to taka maseczka / kuracja oczyszczająca.
Zainspirowana wpisem Kascysko: Peeling sodowy - koniecznie przeczytajcie jej uwagi!!

Nie jest to kuracja dla cer wrażliwych i aktualnie podrażnionych!!
Soda ma bardzo wysokie, zasadowe pH. Pod żadnym pozorem nie wolno robić ich częściej niż 2x w tygodniu!!!



Moja mieszanka powstała z łyżeczki sody kuchennej i podobnej ilości mleka owsianego.
  • soda tak jakby rozpuszcza martwy naskórek i brud, pomaga oczyścić pory,
  • mleczko owsiane łagodzi podrażnienia

Otrzymaną papkę nałożyłam na kilka punktów na twarzy na suche skórki i na rejony zaskórników. Zmyłam po kilku minutach, ostrożnie i bez pocierania.

Suche skórki zmiękły, od zaskórników chyba nie mogę niczego wymagać po kilku minutach pod maseczką :) Jestem zadowolona!

Po takiej kuracji konieczne jest dobre nawilżenie skóry - np serum z oleju z nasion malin z kwasem hialuronowym lub żelem aloesowym.

Z INNEJ BECZKI

Rzucił mi się w oczy dzisiaj nowy TAG / nowa akcja pielęgnacyjna: Listopad miesiącem SPA dla włosów.

Akcja zachęca, żeby chociaż raz w tygodniu w ciągu tego miesiąca zrobić włosom kurację z użyciem naturalnych składników, jak jajka, miód - cała długa lista znajduje się u pomysłodawczyni bloga,w tym wpisie: Listopad miesiącem SPA dla włosów

Też kiedyś popełniłam taką listę składników nadających się do użytku w maseczkach - Spiżarka.
Masę maseczek tego typu znajdziecie u mnie na blogu w zakładce DIY.


Mnie, jak się domyślacie nie trzeba tagować, takie maseczki i tak robię bardzo regularnie od dawna - ale te z Was którym się nie chce - zachęcam!!


Możecie zacząć już dziś :)

Miłego wieczoru
Czarownicująca

środa, 24 października 2012

Inteligentny wpis

Dzisiaj wpis zupełnie z innej bajki. Ale zapraszam!
Gdyby ktoś pytał - zainspirowały mnie ostatnie zmiany u Ani (AniaMaluje) i moje kochane zakręcone i uśmiechnięte wizażanki.
Zainteresował mnie niedawno temat rodzajów inteligencji. Choćby minimalna orientacja w tym temacie może pomóc w lepszej organizacji nauki i pracy - i może pomóc wybrać odpowiednie dla nas hobby.
google
Rodzaje inteligencji według Howarda Gardnera
  • Inteligencja językowa – umiejętność czytania, pisania i porozumiewania się za pomocą słów, doskonale rozwinięta u pisarzy, poetów i mówców.
  • Inteligencja logiczna lub matematyczna – umiejętność rozumowania oraz liczenia. Najlepiej jest rozwinięta u ekonomistów, naukowców, inżynierów, prawników i księgowych.
  • Inteligencja wizualno-przestrzenna – umiejętność malowania, rysowania, robienia artystycznych fotografii, rzeźbienia lub wyobrażania sobie trójwymiarowych kształtów; doskonale rozwinięta u nawigatorów i artystów.
  • Inteligencja muzyczna – umiejętność układania piosenek, śpiewania, gry na instrumencie, pisania wierszy, a także stosowania rymu i rytmu. Szczególnie rozwinięta u kompozytorów, dyrygentów, muzyków.
  • Inteligencja interpersonalna (społeczna) – umiejętność nawiązywania kontaktów; rozwinięta u sprzedawców, nauczycieli i przywódców.
  • Inteligencja intrapersonalna (refleksyjna) – umiejętność skupienia uwagi na swoich uczuciach, umiejętność wyciągania wniosków z przeżytych doświadczeń i umiejętność planowania. Ten rodzaj zdolności wiąże się u niektórych ludzi z wielką intuicją.
  • Inteligencja ruchowa – zdolności manualne oraz umiejętności sportowe; dobrze wykształcone u gimnastyków, tancerzy, rzemieślników i sportowców, a także chirurgów.
  • Inteligencja przyrodnicza – umiejętność rozumienia praw natury i postępowania zgodnie z nimi; dobrze rozwinięta u biologów, rolników i osób działających na rzecz ochrony przyrody.
Jedynie dwa pierwsze rodzaje inteligencji są uznawane przez klasyczne modele edukacyjne.
Źródło

Proste? :)

Z pewnymi predyspozycjami człowiek się rodzi. Jeśli mamy wśród przodków muzyków - to spora szansa, że i nam słoń na ucho nie nadepnął i będziemy muzykalni, jeśli się tym zajmiemy. A resztę można kształtować i rozwijać, jeśli się trafi na dobrego nauczyciela - a jak się ma świadomość i trochę chęci, to można też samemu.
google
Teraz zróbmy sobie test, np ten:

*Pisałam ten tekst dla testu pokazującego wyniki dla wszystkich rodzajów inteligencji, ale został on usunięty :( Ten podaje strony dominujące.

**Dla zainteresowanych inny, bardziej wszechstronny test KLIK!

Ten test jest skierowany co prawda na rodzaje inteligencji w aspekcie nauki języków, ale od czegoś trzeba zacząć :)
Weźmy pod uwagę, że człowiek rozwija się i zmienia - moje wyniki 10 lat temu wyglądałyby pewnie zupełnie inaczej.

Specjalnie dla Was - moje wyniki:


Jak widać - dominuje u mnie inteligencja muzyczna i ruchowa - zapewne za sprawą tańca, który trenuję już 7 lat (kiedy to zleciało!). Muzyka była mi bliska zawsze. Ruch jako taki też mi towarzyszy: ćwiczę kilka razy w tygodniu, lubię się zmęczyć w górach... i dużo gestykuluję mówiąc :) Bez ruchu (treningów) tracę energię.
Zaraz potem matematyczno-logiczna. To dzięki matematyczno-logicznej Wiedźmie macie wszystkie wpisy pseudonaukowe, eksperymentalne przepisy maseczkowe i rozważania dietetyczne.
W liceum pewnie miałam niezłą inteligencję językową. Teraz - szału nie ma: studia techniczne wysuszają mózg ;] Ale dzięki blogowi wraca mi umiejętność wypowiadania się, a dzięki regularnej grze w scrabble ponownie wzbogacam słownictwo.
Na niskim poziomie jest u mnie inteligencja intrapersonalna, czyli zarządzanie sobą. Brak czasu goni brak czasu, zbyt wiele uwagi poświęcam błahostkom. Pomóc mogę sobie tylko ja sama - zaczynam dziś! (Albo jutro ;) ).

Szukam i czytam, w jaki sposób mogę wykorzystać moje mocne strony i rozwinąć słabsze.
A może zmienić coś więcej?
Zobaczymy, jaki zawód widziałaby dla mnie literatura - a może Wy macie jakieś pomysły?

Mam nadzieję, że choć kilka z Was zainteresowałam tematem :)

Mała uwaga - to jest zabawa - nie traktujcie takich testów zbyt poważnie :)


Pozdrawiam słotnie jesiennie
Czarownicująca

wtorek, 23 października 2012

Wyróżnienia i TAGi :)

Dziękuję Wam bardzo bardzo za wyróżnienia :D Jest mi szalenie miło :)

WYRÓŻNIENIE ZA PASJĘ, ZA KREATYWNOŚĆ,
ZA CIERPLIWOŚĆ I WIELE INNYCH...

To wyróżnienie przyznały mi Prozerpine, Złotowłosa, księżniczka Hidoi, Smykusmyk.

Z mojej strony chciałam wyróżnić następujące blogerki i ich blogi.

Naprawdę chylę czoła przed pracą, jaką wkładacie w Wasze blogi i każdy pojedynczy wpis :)

WYRÓŻNIENIE: BE YOURSELF

To wyróżnienie przyznała mi Mayanna - twórczyni pięknych aniołków, świetna mama i ogólnie fajna babka :)


Znam w blogosferze wiele, wiele świetnych dziewczyn, które nie boją się być sobą :) (obyście w życiu potrafiły tak samo!)
Revv (ponownie :) po prostu babo masz zdrowo nas*ane i to jest piękne :D)

TAG: MOJE WŁOSY W PIGUŁCE

TAG od Hidoi-Hime :)
Zapraszam wszystkie dziewczyny wyróżnione przeze mnie powyżej :)

1.Twój naturalny kolor włosów
~Naturalny.
2.Twój obecny kolor włosów
Myszowaty ciemnoblond-jasnobrązowy, bardzo różny zależnie od światła :)
3.Aktualna długość włosów
Najkrótsza warstwa do połowy ucha, najdłuższa 4-5cm za obojczyk. 
4.Długość na jaką chciałabyś zapuścić włosy
Jeszcze z 10cm i zobaczymy. Podobno apetyt rośnie w miarę jedzenia
5.Jak często podcinasz końcówki
Kiedy widzę taką potrzebę, krótsze włosy co miesiąc, takie dające się związać co dwa miesiące.
6.Twoje włosy są proste ,kręcone czy falowane
Falowane, z całym dobrodziejstwem inwentarza! 
7.Jaką porowatość mają Twoje włosy
Niską, niziutką. Teraz są nieco zniszczone, ale nadal mają niską patrząc na składniki jakie lubią, za to piją ich więcej.
8.Jakie są Twe włosy-np.suche,przetłuszczające się
Suche z natury, łatwe do oblepiania. 
9.Jak wygląda Twój rytuał codziennej pielęgnacji
Praktykuję zmodyfikowane OMO. Myję włosy co 2-3 dni. Przed każdym myciem staram się nałożyć odrobinę oleju lub odżywki, czasem myję odżywką Bingo i tyle. Punkt obowiązkowy - płukanka lniana!
Co weekend staram się zrobić włosom SPA - olej na całą noc, mycie i domowa maska pod folię.
1O.Czego nie lubią Twoje Włosy-np.wiatru,silikonów,wszystko co przyjdzie do głowy
Wilgoci! Zmieniają się w koszmarny gumowy puch.
Ostatnio nie przepadają za proteinami
11.Co lubią Twoje włosy-np.olejowanie, spacery przy blasku księżyca 
 Maski głęboko nawilżające, słoneczne dni
12.Jaka jest Twoja ulubiona fryzura
Codzienna i najwygodniejsza - koczek na czubku głowy, na razie ciasny bo włosy krótkie.
Uwielbiam warkocze i zaplatańce, ale mam do nich jeszcze za krótkie włosy 
13.Gdyby włosy umiały mówić,to co by powiedziały
"wyluzuj, jest OK" :) 
14.Od kiedy stosujesz świadomą pielęgnację
Zainteresowałam się pielęgnacją włosów metodą CG w sierpniu 2010r.

TAG: MOJE BLOGOWE SEKRETY
1. Ile czasu prowadzisz bloga i jak często publikujesz posty?
Bloga utworzyłam w maju 2011r. ale regularnie posty zaczęły się pojawiać jesienią.
Czasem zrobię wpis codziennie, czasem co tydzień, ale staram się, żeby kilka razy w tygodniu coś się pojawiło :)

2. Ile razy dziennie zaglądasz na bloga i czy robisz to w pierwszej kolejności?
Wiele, wiele razy!
W kolejności poczta -> blog -> wizaż -> fb


3. Czy Twoja rodzina i znajomi wiedzą o tym, że prowadzisz bloga?
Tak, teraz wiedzą członkowie rodziny i bliżsi znajomi. Cieszą się, że znalazłam pasję, w której nie przeszkadza mi nienormowany czas pracy. Kilka osób zagląda na bloga, ostatnio usłyszałam parę miłych słów na jego temat od koleżanki, a znajomy w bliżej nieokreślonej przyszłości pomoże mi przygotować pewną niespodziankę :)
Na początku się kryłam z blogiem, bo bałam się krytyki i niezrozumienia - mi samej do niedawna blogi kojarzyły się z pełnymi błędów wywodami nastolatek (koffane DziuBasski <3 ). A jednak da się pisać / pokazywać ciekawe rzeczy / sprawy i zdobyć popularność bez pokazywania cycków :)

4. Posty jakiego typu interesują Cię najbardziej u innych blogerek?
Właściwie wszystkie ciekawie napisane. Od pielęgnacyjnych, życiowych po przepis na mazurka ;)
Niespecjalnie interesują mnie wpisy o lakierach do paznokci czy makijażu, ale miło popatrzeć na ładną buzię, dobre zdjęcie i żywe kolory :)

5. Czy zazdrościsz czasem blogerkom?
Tylko w pozytywnym sensie - sukcesy innych mobilizują mnie do pracy nad sobą albo nad blogiem.

6. Czy zdarzyło Ci się kupić jakiś kosmetyk tylko po to, by móc go zrecenzować na swoim blogu?
Jeszcze nie i nie sądzę, żeby tak się zdarzyło. Czasem kupuję niepotrzebne kosmetyki dla poprawienia sobie humoru.

7. Czy pod wpływem blogów urodowych kupujesz więcej kosmetyków, a co za tym idzie, wydajesz więcej pieniędzy?
Oj taaaaak... Dzięki blogom odważyłam się kupić kilka kolejnych półproduktów :)
Większość opisywanych przez Was kosmetyków jednak raczej inspiruje mnie do zrobienia czegoś podobnego niż do zakupu.

8. Co blogowanie zmieniło w Twoim życiu?
Przypomniałam sobie, że potrafię być kreatywna.
Uczę się komponować bloga (wiem, w tej chwili jest bałagan :) ).
Mam satysfakcję, bo stworzyłam coś absolutnie swojego!


9. Skąd czerpiesz pomysły na nowe posty?
Zewsząd - z otoczenia, z własnej potrzeby, czasem znajdę inspirację u Was, a czasem odpowiadam na czyjeś pytania.

10. Czy miałaś kiedyś kryzys w prowadzeniu bloga, tak że chciałaś go usunąć?
Nie.

Dodatkowe pytanie:
11. Co najbardziej denerwuje Cię w blogach innych dziewczyn? 
Tu chyba nie napiszę nic nowego - szeroko pojęty brak szacunku dla czytelnika, kalanie mowy ojczystej (w dobie opcji sprawdzania pisowni w przeglądarkach? Każdy popełnia błędy językowe i logiczne, ale bez przesady), przypisywanie sobie owoców cudzej pracy.

~ ~ ~
Korzystając z okazji, że wiem, że lubicie TAGi i wiele z Was tutaj zajrzy - może tak kliczek na Emilkę? :) KLIK!

Pozdrawiam jesiennie
Czarownicująca

poniedziałek, 22 października 2012

Wiedźma pichci - twarożek bez twarożku, mleko bez mleka

Przed Wami dwa niezwykłe przepisy :)

TWAROŻEK ORZECHOWY

twarożek orzechowy
Moja wersja została zainspirowana przepisem z niedawno odkrytego przeze mnie bloga kulinarnego: Smakoterapia, Serek bez sera czyli wegański twarożek

Bazą tego twarożku są... migdały! A u mnie orzechy włoskie!

Składniki
  • szklanka orzechów włoskich (albo cokolwiek Wam do głowy przyjdzie!! nasiona strączkowe powinny być wdzięczną bazą twarożko-pasty)
  • olej - np lniany (w przepisie oliwa)
  • przyprawy - sól, pieprz, papryka, zioła prowansalskie
  • sok z cytryny

Sposób przygotowania
Orzechy zalać wodą i moczyć przez dobę. Po upłynięciu tego czasu odcedzić i zmiksować, dodając maleńkiej ilości wody dla mniej pastowatej konsystencji.
Doprawić łyżką oleju, odrobiną soku z cytryny i dodać przypraw.
Smarować pieczywo jak zwykłym twarożkiem :) Przykładowy sposób podania na zdjęciu :)
Mój smakuje prawie jak fromagge.
Można dodać do smaku - rzodkiewki, szczypiorku, cebulki, doprawić inaczej.

Dobrze smakuje z kawą cykorią z mlekiem owsianym!

Przechowywanie:
Twarożek przechowywać w lodówce do ok. doby.

Prosta, łatwa w wykonaniu i zdrowa alternatywa dla sera dla osób z nietolerancją laktozy, niedoborem magnezu lub dla każdego szukającego nowych wyzwań kulinarnych :)

~ ~ ~

Jestem oczarowana tym przepisem. Mam nadzieję, że wejdzie w mój jadłospis tak łatwo jak mleko owsiane, które robię już od czerwca i nie mam go dosyć!

MLEKO OWSIANE

Przepis zaczerpnięty stąd: Trochę inna cukiernia, Jak zrobić mleko owsiane 
Wynaleziony przeze mnie w czerwcu w ramach oszczędności... Czerwiec miesiącem oszczędności

Składniki:
0,5 szklanki płatków owsianych
woda

Sposób przygotowania:
Płatki zalać szklanką wrzątku i namaczać pół dnia (tzn nastawione rano nadają się do obróbki wieczorem, natomiast nastawione wieczorem można przetwarzać rano). Po upływie tego czasu płatki wraz z wodą zmiksować, dolewając (przegotowanej!!) wody do łącznej objętości około 0,5 litra.
Gotowe!

Przechowywanie:
Przechowywać dwie doby w lodówce.

Ilość wystarcza mi akurat na dwa dni - czyli na cztery "kawy" i ewentualnie zupkę "mleczną".
Mleko można doprawić cukrem i szczyptą soli, aby bardziej przypominało w smaku mleko, ale ja za to po prostu więcej słodzę poranną "kawę". 
Otrzymane mleko można przecedzić lub pić razem z nimi. Pasuje do kawy, nadaje się jako mleko do płatków... No, bez sensu jest mleko owsiane jako baza owsianki :) Ale poza tym sprawuje się nieźle :)

Takie mleko też jest świetnym rozwiązaniem dla osób z nietolerancją laktozy, dodatkowo może być ciekawym urozmaiceniem diety (witaminy B1, B2, PP, E, cynk i błonnik :) ), jak również - koktajl na takim mleku może zastąpić śniadanie, jeśli nie mamy rano apetytu - wypić zawsze łatwiej niż zjeść.

Próbowałam robić też mleko z ryżu albo z gotowanych płatków - ale to nie to. Płatki zaparzane rządzą!! :)

~ ~ ~

Przyznaję, że sięgam po takie przepisy z powodu nietolerancji - ale zostaję przy nich, bo mi smakuje i czuję się potem dobrze! I przygotowywanie tych specyfików nie jest męczące, to mój miły rytuał.

Rozróżnijmy nietolerancję laktozy i uczulenie na białka mleka.
Dieta przy nietolerancji laktozy odrzuca nabiał mało przetworzony, czyli mleko, twaróg i śmietanę; żółty ser i napoje fermentowane jak kefir i jogurt są już mile widziane. Przy uczuleniu na białka mleka należy odstawić wszystkie produkty pochodzenia krowiego, z mięsem włącznie.
Ja mam to pierwsze ale zalecono mi na jakiś czas pożegnanie się z nabiałem całkowicie, również tym niskolaktozowym jak kefir czy żółty ser.

Jeszcze tylko zastępstwo dla kawy! Smakowe już znalazłam - cykoria. Ale nic nie potrafi postawić mnie na nogi tak jak "mała biała" :)

Jakie są Wasze ciekawe spożywcze rytuały?
Może znacie inne potrawy dla "bezmlecznych"? :)

Smacznego!
Czarownicująca

niedziela, 21 października 2012

Fale. Stylizacja i czesanie fal

Od dawna noszę się z wpisem o pielęgnacji włosów falowanych... Ale nie będzie łatwo. To temat rzeka. Więc zacznę po troszkę :)

Nie tak dawno Anwen pisała o stylizacji włosów, jako wisienka na torcie skomplikowanych i czasochłonnych zabiegów pielęgnacyjnych.
Pod wpływem jej wpisu Maliniarka pokazała swoje śliczne fale stylizowane i pozostawione same sobie.

Kolej na mnie :)



Od razu poruszę drugą kwestię: FALOWANYCH WŁOSÓW SIĘ NIE CZESZE, zwłaszcza kiedy schną, ale najlepiej wcale. Dlaczego? Spójrzcie!


Włosy falowane, rozczesywane na wilgotno łatwiej się puszą i tracą kształt (pomijając, że są wtedy o wiele bardziej delikatne i podatne na zniszczenia!).


Włosy podsuszone i podrasowane suszarko-lokówką - IMO już nieco lepiej.

Teraz włosy z płukanką z żelu lnianego, ugniecione ściereczką z mikrofibry i pozostawione same sobie:



Tak, tak! Wszystkie zdjęcia powstały w ciągu ostatniego miesiąca, kondycja włosów jest pi razy oko taka sama.

Jak wielką różnicę robi sama stylizacja i niedotykanie?

sobota, 20 października 2012

Tydzień włosowej pielęgnacji - październik

Miałam nadzieję razem z tym wpisem przedstawić Wam receptę na jesienną słotę.
Nie udało się - październik mija moim włosom pod znakiem przesuszu i puchu na zmianę; wszelkie próby zabezpieczania i nawilżania kończą się potrzebą sięgnięcia po szampon z SLS jak najszybciej ;]

Niedziela
dzień wcześniej na końce troszkę oleju rycynowego z proteinami (odżywką do paznokci :) ), metodą kucykową

O: odżywka Cece-Salon z algami
M: szampon Barwa Naturalna z lnem
O: maska Bingo shea + łyżka amli + łyżka shikakai + łyżeczka oleju lnianego
P: płukanka lniana z prawoślazem
b/s: odrobina zielonego kremu do rąk z Biedronki
S: stylizacja - odciskanie wody ręczniczkiem z mikrofibry; plunking pieluchą

Efekt: susza, jak to po ziołach...

Wtorek
O: olej z orzechów włoskich na suche włosy, na mniej niż godzinę
M: szampon Anthyllis z lnem metodą normalnę, zostawiony na dłuższą chwilę
O: maska Bingo z zieloną glinką z dodatkiem 5k olejku macerat lawendowy + olej kokosowy 1:1
P: płukanka z żelu aloesowego FarmVix

Efekt: niestety zapomniałam o b/s -> nadal susza

Środa
Fryzjer! Końcówki :)
Potem szybie mycie, bo nagle zmieniły mi się plany.

M: szampon Anthyllis z lnem i malwą
O: maseczka Bingo z masłem shea na kilka minut
P: płukanka z żelu lnianego z prawoślazem
b/s: zielony krem do rąk z Biedronki

Efekt: dzięki podcięciu końcówek o wiele lepiej, ale nadal susza


MASECZKOWA SOBOTA!! :D
Po niepowodzeniach - postanowiłam wrócić do mojej sprawdzonej maseczki głęboko nawilżającej, jaką robiłam w lecie.
Troszkę teorii o maseczce głęboko nawilżającej i przykładowe przepisy znajdziecie tutaj.

Olejowanie: oleina masła shea na noc, na skalp i całe włosy

M: 2x szampon z SLS, Barwa Naturalna z lnem
O: maseczka głęboko nawilżająca (przepis poniżej) - nałożona na odsączone ale wilgotne włosy grubą warstwą, owinięta folią spożywczą i ręcznikiem na ponad 30 minut
P: płukanka z żelu lnianego
b/s: zielony krem do rąk z Biedronki
S: odciskanie wody ręczniczkiem z mikrofibry (z Biedronki)

Efekt: już podczas nakładania zauważyłam, jakby włosy i skóra "piły" maseczkę.
Po odgnieceniu włosy same ułożyły się w kręcioły, i to bez puchy. Z niecierpliwością obserwowałam, czy będzie tłusto czy nie... Nie jest :) Powiem więcej, włosy są idealne :D
Oby tak dalej!



Zestawienie kosmetyków do włosów używanych przeze mnie w tym tygodniu:


Na zdjęciu nie znalazła się Amla, Shikakai, oleje z lodówki i żel lniany.


Przepis na tę konkretną maseczkę głęboko nawilżającą:
  • 1/4 szklanki żelu lnianego
  • łyżeczka miodu
  • łyżeczka oleju lnianego
  • 2 łyżeczki maski Bingo z zieloną glinką
Składniki zblendować ze sobą. Zużyć od razu, tzn w przeciągu paru godzin.

CO JESZCZE NA WŁOSOWYM FRONCIE?

Nadal szukam przepisu na włosy na słotę. W ramach eksperymentu - kupiłam na aukcjach charytatywnych Agapeanimali zestaw odżywek do włosów z silikonami, po raz pierwszy od paru (jak to brzmi!) lat. Zobaczymy, co mi o nich włosy powiedzą po takiej przerwie.
Nie planuję wracać do silikonowo-SLSowej pielęgnacji włosów, ale w nieprzyjaznych warunkach nie ma co męczyć włosów i siebie :)

INNE SPRAWY

Zostałam poproszona o pomoc w rozgłoszeniu informacji na temat małej Antosi. Dziewczynka ma rzadką chorobę układu kostnego, ale ma szansę na operację (niestety bardzo drogą), która pomoże jej uniknąć amputacji kończyn.
Być może ta informacja trafi do kogoś, kto będzie mógł przeznaczyć większą sumę na leczenie dziewczynki. Prosimy też o polubienie fanpage na facebooku i udostępnienie go swoim znajomym.

Facebook: 

Strona prywatna poświęcona Antosi:

Adres bloga - bezpośredni odnośnik do postu o Antosi:
http://aanneke.blogspot.com/2012/10/akcja-charytatywna-pomoc-dla-antosi.html

Uciekam :)
Czarownicująca

piątek, 19 października 2012

Październik miesiącem maseczek - glinka

Tym razem skorzystałam z wolnego popołudnia i na mojej twarzy zagościła - uwaga! - gotowa maseczka oczyszczająca :)

Pierwsza maseczka, której nie można zjeść ;)


Maseczki tej nie dostaniecie w naszych sklepach - pochodzi zza oceanu i dostałam ją w prezencie. Skierowana jest do każdego rodzaju skóry i ma łagodnie oczyścić pory i wygładzić skórę, nie wysuszając.




(Podczas pisania tego wpisu działo się coś dziwnego - jedno ze zdjęć bawiło się w kotka i myszkę z myszką!? Dziwne, zaskakujące i zabawne! Zdarzyło się Wam coś takiego?)

Skład maseczki jest długi ale prosty, pewnie można zrobić sobie podobną maseczkę z półproduktowych zasobów. Opiera się głownie na glinkach, tlenku cynku, ma dużo soku z aloesu i masę ekstraktów. Tajemnicze enzymy z alg to nic innego jak algi, zapewne sproszkowane.

Teraz o użyciu:
Maseczka jest biała i mazista. Zapach jest prawie niewyczuwalny i świeży, nie taki kurzowy jak niektórych glinek.
 Nakłada się ją na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu (mycie żelem Facelle), po upływie 5 minut zmywa, przeciera tonikiem i już można cieszyć się oczyszczoną i gładką skórą.
Ja jako "suchar" przemyłam twarz i szyję po maseczce hydrolatem różanym i wklepałam "serum"- tzn olej z pestek malin i żel hialuronowy w mniej więcej równych proporcjach.

Maseczka sprawia wrażenie, jakby zawierała alkohol - a nie zawiera. Lekko podszczypuje skórę ale da się to wytrzymać przez przepisowe 5 minut. Po myciu skóra była lekko zaczerwieniona ale szybko nie było śladu po podrażnieniu.

Na drugi dzień skóra jest nadal przyjemnie gładka :)
Dam jej kolejną szansę mimo lekkiego podrażnienia, bo wierzę, że pomoże mi oczyścić pory (przy testach masełka shea dorobiłam się kilku grudek podskórnych).

A Was zachęcam do umieszania podobnej maseczki w domu:
  • łyżka glinki dobranej do rodzaj cery (spytajcie wujka google) - do kupienia np. w aptece,
  • po kilka kropli ekstraktu z aloesu, pantenolu, kwasu hialuronowego, oleju
  • z domowych zasobów: kilka kropli gliceryny i lekkiego oleju
  • szczypta tlenku cynku, mączki z ryżu / owsa,
  • wody, wody ryżowej / owsianej, naparu ziołowego lub hydrolatu w ilości potrzebnej do uzyskania konsystencji śmietany
*mączka ryżowa/owsiana - proszek, który zostaje na dnie pudełka po ryżu czy czystych płatkach owsianych
*woda ryżowa / owsiana - woda w której zostały wypłukane ziarenka ryżu lub płatki owsiane

Do skóry suchej i podrażnionej polecałabym raczej wodę / mączkę z owsa, pomoże złagodzić podrażnienia. Do skóry tłustej, świecącej się - mączkę i wodę z ryżu.


Smacznego :)
Czarownicująca

czwartek, 18 października 2012

Wiedźmowo na dłonie i paznokcie

Jedna z moich znajomych - lubi "bawić" się w domowe sposoby i robi sobie chętnie sama maseczki, odżywki i psikanki, dodając gliceryny "uratowała" krem. Lubi tanie i łatwe rozwiązania.
Jakiś czas temu napisała do mnie na GG z prośbą:
"Wymyśl mi coś na skórki przy paznokciach".



SPA nawilżające na dłonie

Składniki podstawowe:
  • duża porcja dowolnego kremu do rąk
  • olej rycynowy
  • gliceryna
Inne składniki, dostępne w aptece i spiżarce:
  • ocet owocowy - kilka kropli
  • sok z cytryny - kilka kropli
  • miód - ile dusza zapragnie
  • inne oleje roślinne
  • masło
  • troszkę jogurtu
i wiele półproduktów:
  • D-pantenol
  • proteiny
  • mocznik

Rękawiczki:
  • bawełniane - do kupienia w niektórych zestawach kuracji na dłonie, np Bielendy,
  • foliowe - takie jak na stacjach benzynowych albo w sklepach spożywczych; można zamówić na allegro za kilka złotych.
Do porcji kremu do rąk dodaj kilka kropli oleju rycynowego i gliceryny.
Nałóż grubą warstwą na ręce, wmasuj dokładnie w skórki i paznokcie i potrzymaj ile się da.
Mile widziane rękawiczki bawełniane np na całą noc - lub rękawiczki foliowe (takie jak np na stacjach benzynowych) na 30 minut.

Warianty rękawiczkowe

Rękawiczki bawełniane można założyć na całą noc. Zabezpieczają przed brudzeniem, utrzymując delikatnie wyższą temperaturę poprawiają wchłanianie się mieszanki.

Rękawiczki foliowe zapewniają szybsze wchłanianie kremu, ale ze względu na ograniczony dostęp powietrza niekoniecznie zostawiałabym je na noc. Zresztą nie ma potrzeby - po 30-40 minutach efekt jest bardzo dobry!

Krem + rękawiczki foliowe + rękawiczki bawełniane i 30-40 minut - przepis na kurację supernawilżającą. Ratuję w ten sposób dłonie po domowych porządkach.

Beauty gloves - wersja SPA dla dłoni by Anthea Turner ("Perfekcyjna Pani Domu"). Nakremuj dłonie, nałóż bawełniane rękawiczki a na to... gumowe rękawice do sprzątania! Ty zmywasz i szorujesz - a dłonie pięknieją :)

Koleżanka używa wariantu z rękawiczkami foliowymi i okiełznała suche skórki :)


Odżywka proteinowa do suchych i łamliwych paznokci

Tę zrobiłam dla siebie.
Po zakończeniu akcji żelatynowej paznokcie powoli i nieubłaganie wróciły do swojej marności... Ale biorąc pod uwagę świetne działanie na nie żelatyny wewnętrznie - zaaplikowałam ją zewnętrznie w postaci Kolagenu i Elastyny (ZSK).

Opakowanie
  • buteleczka po odżywce Wibo. Jest najlepsza!
Składniki
  • olej rycynowy - 5 ml
  • elastyna i kolagen (ZSK) - 5 kropli
  • hydrolizowana keratyna  (ZSK) - 3 krople
  • Ekstrakt z Argininą, Karnityną i Kofeiną (ZSK) - 3 krople
Sposób użycia
Przed użyciem wstrząsnąć.
Olejkiem smarować paznokcie i skórki 1-2 razy dziennie, następnie wetrzeć.
Dobrze byłoby w ciągu dnia wcierać w dłonie nawilżający krem, bo kuracja sama w sobie może wysuszać płytkę.

Można też wcierać w dłonie i paznokcie masło shea, co czynię testując masełka ze sklepu Blisko Natury :)

~ ~ ~
Czy Wam początek ogrzewania daje się we znaki?

Jesienna
Czarownicująca

środa, 17 października 2012

Dyskutujemy o odżywianiu włosów i wodzie - NH Blog

Po przeczytaniu Waszych komentarzy pod moim niedawnym wpisem Odżywianie z wodą czy bez? zainspirowanym lekturą bloga Natural Haven Blog i dyskusją, która rozwinęła się w komentarzach - nadeszła chwila na moje przemyślenia na ten temat :)

http://freefunnyshit.com
  Cytując siebie :)
W najświeższym wpisie Deep Conditioning: Dry Hair, Wet Hair or Shampoo Hair? donosi, że olej powinno się nakładać na suche włosy - bo woda odpycha olej i jeśli nałożymy go na mokre, to mniej się go wchłonie. Chyba że zależy nam na tym, żeby mniej dociążać włosy.

Maski
(czuli emulsja, olej, woda i więcej) natomiast można a nawet powinno się nakładać na włosy zwilżone, czy to przed myciem czy po, a najlepiej po szamponie np z SLS (i ALS, i SLES itp.), który ładuje powierzchnię włosa ujemnie, dzięki czemu dodatnio naładowane składniki odżywki lepiej się przyciągają (zapewne chodzi o sklepową odżywkę z antystatykami kationowymi).
Więcej i dokładniej przeczytacie w w/w wpisie u autorki.

Nie mogę podważać faktów i źródeł, na których opiera się autorka, bo sama ani nie mam wykształcenia "włosologicznego", ani nie przeprowadziłam nigdy żadnych badań, nawet obserwacji pod mikroskopem.
Mam tylko moje własne kudełki i testy organoleptyczne.

http://sites.cdnis.edu.hk
 
"DOBRZE" I "ŹLE"
Wydaje mi się, że autorka nieszczęśliwie użyła sformułowania, że olej nałożony na suche włosy to dobrze a na wilgotne to źle. "Dobrze" i "źle" bardzo zależy od tego, czego chcemy od kuracji, więc ujęłabym to tak:
  • jeśli chcemy, żeby olej wnikną we włosy - nakładajmy na suche
Powiedzmy, że wniknięcie cząsteczek oleju we włosy jest głównym założeniem olejowania. Obecność tych cząsteczek ma/może na dłuższą metę poprawić elastyczność włosa. Ma to sens, nie? :)
Dalej, w innych wpisach autorka podkreśla, że wniknąć do trzonu włosa potrafi tylko woda i cząsteczki oleju kokosowego i oliwy (ja bym się tutaj już spierała: skoro kokos wnika to czy olej palmowy już nie? i analogicznie z olejami o podobnym składzie jak oliwa, czyli te z dużą zawartością omega-9), niektóre peptydy jak np. lawson z henny (i może aminokwasy) potrafią wniknąć pomiędzy łuski, reszta jest za duża. Autorka nie używa naszego pojęcia "porowatości" więc nie mam jak się odnieść, ale dzieli włosy na naturalne (czyli niska?) i normalne, "używane" (wysoka?).
  • ale możemy też chcieć zatrzymać wodę we włosie - nakładałabym olej na wilgotne włosy
Wtedy, jak rozumiem, mniej oleju we włosy wniknie, ale wodę się zatrzyma. Ma to plusy i minusy. Jeśli chcemy olejowania, czyli wnikania cząsteczek oleju do trzonu włosa - być może nakładając olej na wilgotne włosy strzelamy sobie w stopę.
Jeśli chcemy za to szybszego efekty, kondycjonowania, blasku, miękkości - tu stawiałabym na olejowanie na wodę właśnie.

*Jeśli u kogoś nakładanie oleju na suche włosy się nie sprawdza - najpierw spróbowałabym jeszcze  z innym olejem - ale nie ma co się męczyć. Pielęgnacja ma nam sprawiać przyjemność!

** Napisałam, że u siebie widzę niejako potwierdzenie tej tezy. Otóż - jeśli nałożę olej (lniany, z orzechów włoskich, palmowy) na suche włosy, to mam wrażenie, że się w większości wchłania i nie mam problemów ze zmyciem reszty. Jeśli nałożę olej na zwilżone włosy, ten sam - zmycie go to kupa zabawy ;]

http://www.healthspablog.org
A W ZIMIE?
Zastanowiłabym się nad celowością olejowania na wodę w zimie.
Zamykamy we włosie olejem wodę. Dzień później wychodzimy na mroź - a ta woda nadal tam jest pod olejem, mało ale jest. Woda zamarzając lubi rozsadzać ośrodek, w którym się znajduje.
Jeśli nakładamy olej na sucho regularnie, to jego pewna ilość w trzonie włosa może zostać na dłuższy okres. Czyli olej nakładany na sucho może dodatkowo uodpornić włosy na zimno, uszczelniając całą strukturę włosa.
A może się mylę* ;)

*wydaje mi się, że przesadziłam. Nawilżanie włosów poprze olejowanie i na mokre i na suche jest pozytywne i w zimie i przez cały rok.
Zagrożenie dla włosów i zdrowia (bardzo poważne!!) stanowi wychodzenie na mróz w wilgotnych włosach!  W takiej sytuacji nie dość że możemy złapać silne przeziębienie jak i zafundować włosom sytuację przedstawioną na poniższym zdjęciu...

http://wildernesshealing.blogspot.com

~DOPISEK~
Jak ja to widzę - rysunki :) Podziwiajcie Miszczynię Painta!! :D




Rysunki są inspirowane ilustracjami z bloga NH 

*jeśli mój opis jest niejasny spróbuję go jeszcze dopracować*



KATIONY & ANIONY
Jeśli chodzi o odżywki sklepowe - zaprojektowano je do nakładania na mokre włosy oczyszczone szamponem i jak najzupełniej ma to sens. Odżywka d/s ma działać powierzchniowo, wygładzić włos i ułatwić rozczesywanie.
I tak ich używa większość populacji, z lepszym lub gorszym skutkiem.
Od zadań specjalnych są maski, których używa się inaczej.

My, włosomaniaczki, przy każdej okazji fundujemy włosom głębokie odżywianie, które dla autorki prędzej miałoby coś wspólnego z olejowaniem niż z odżywką ;)

http://commons.wikimedia.org

~ ~ ~

Takich ciekawostek jest wiele!
Oczywiście zachęcam do dowiadywania się o nich u źródła - www.thenaturalhavenbloom.com

Pozdrawiam
Czarownicująca :)

wtorek, 16 października 2012

Kosmetyczka dorosłego atopowca - kolorówka

Ponownie w temacie AZS

W poprzednim wpisie pokazałam Wam moją kolekcję kosmetyków pielęgnacyjnych do twarzy: Kosmetyczna dorosłego atopowca - pielęgnacja twarzy

Dzisiaj kolorówka - niezbędne minimum, dzięki któremu wyglądam jak człowiek, jeśli już muszę :)

Mój makijaż to niezbędne minimum. Na co dzień się nie maluję (moja praca tego nie wymaga, a rano jestem tak nieprzytomna, że z radością rezygnuję z każdej czynności wymagającej minimum skupienia).
Wypróbowałam wiele kosmetyków kolorowych, droższych i tańszych, prostych i bajeranckich - i doszłam do wniosku, iż najlepiej sprawdzają mi się proste i niedrogie kosmetyki znanych firm, w wersjach podstawowych (np tusz to po prostu tusz, nie wydłuża ani nie pogrubia; od tego jest baza albo odżywki) - które po okresie minimalnej przydatności, czyli te 3-6 miesięcy - mogę bez żalu wyrzucić.
Kolorystyka jest zazwyczaj bardzo naturalna i neutralna, świeża. Czasem pozwalam sobie na akcent kolorystyczny, np turkusową kreskę na dolnej powiece.
Bardzo przestrzegam terminu przydatności "z otwartym wieczkiem" przy kosmetykach do okolic oczu. Moje kosmetyki raczej nie pachną.

Czuję się w obowiązku przypomnieć, że to, że dany kosmetyk nie powoduje nieprzyjemnych skutków ubocznych u mnie nie oznacza, że nie może wyrządzić szkody nawet u osoby bez problemu nadwrażliwości!

A teraz do rzeczy :)




Zalotka - tradycyjna i podgrzewana
Jako posiadaczka grubych i sztywnych rzęs - polecam. Żaden tusz tak nie podkreśli oka jak 10s z zalotką :)

Eveline, 3w1 odżywka do rzęs i baza pod tusz
Sporo na jej temat pisałam niedawno w recenzji: Recenzja - Odżywka do rzęs 3w1
Użyta samodzielnie ładnie podkreśla rzęsy, użyta jako baza przedłuża trwałość tuszu i zdecydowanie wydłuża rzęsy.

Miss Sporty, Fabulous Lash, Tusz podkręcający
Prosty i tani tusz do rzęs. Samodzielnie nic szczególnego nie robi - ot, podkreśla rzęsy. Ma wygodną, wygiętą szczoteczkę, ale wolałam wersję z silikonową szczoteczką.
Po liku miesiącach używania zaczyna się kruszyć i szczypać oczy, ale dzięki bazie Eveline jeszcze może być!

Bell, Glam&Sexy Mascara - fioletowy tusz do rzęs
Taki właśnie niewinny akcent kolorystyczny. Niestety kolor jest nie taki jak na testerze: miał być fiołkowy, opisany jako blue-violet - a jest jakby bordowy i przy moich niebieskich oczach nie wygląda dobrze :(

Bell, Multi Mineral, Anti-age concealer
Korektor pod oczy, wg opisu rozświetla cienie od oczami. Co czyni :) I nie podrażnia oczu.

Lovely, Eyeliner
Przyzwoity, nawet trwały czarny liner. Wygodny, cienki pędzelek pozwala regulować grubość kreski. Jeśli dostanie się do oka to niestety szczypie.

Miss sporty, Eyeliner brązowy
Delikatnie podkreśla oko przy braku makijażu lub w towarzystwie korektora. Ma ciekawy, plastykowy "pędzelek". Niestety podobnie jak powyższy szczypie, jeśli dostanie się do oka.

Róż
...który zrobiłam sama! Powstał z nieużywanych cieni do powiek: jeden zbyt różowy, drugi zbyt łososiowy. W sumie dają odcień delikatny, łagodnie brzoskwiniowy - taki "efekt spaceru".
Róż w razie potrzeby służy też za cień do powiek.

Inglot, Cień do powiek
Trwały choć delikatny cień, który u mnie świetnie nadaje się też do konturowania twarzy - odcienie idealnie oddają grę światła na skórze.

Inglot, kremowy błyszczyk
Błyszczyk w apetycznym różowo-brzoskwiniowym kolorze, dobrze pasuje do makijażu "efekt spaceru". Niezbyt trwały i łatwo się zjada, jak to błyszczyk.

Kredki
Obowiązkowo brązowa kredka do podkreślenia brwi.
Oprócz tego kredka w kolorze sepii - do podkreślenia oka, kiedy nie chce mi się malować :)
Zielona i niebieska kredka na dolną powiekę, kiedy mam ochotę na małe szaleństwo.

Muszę nabyć płynny puder lub podkład do makijażu na scenę, ale na co dzień nie jest mi potrzebny.

Dzięki temu zestawowi mogę wykonać i delikatny, codzienny makijaż, i drobne korekty - i mocny makijaż sceniczny, jeśli jest taka potrzeba. Jeśli jeden kosmetyk skończy się, zniszczy lub przeterminuje - na jego miejsce kupuję nowy, podobny.

~ ~ ~

Czy Wy macie swoją bazę makijażową, czy kupujecie kosmetyk bo się Wam spodobał i już? :)

~ ~ ~

Świeżutki news :D
Dokładnie przed chwilą (czyli kiedy będziecie czytać etn wpis to wczoraj) listonosz dostarczył mi paczuszkę z masełkami shea, które będę testować w ramach konkursu na blogu Śliwki robaczywki - tudzież sklepu Blisko Natury.
Oczywiście już nie wytrzymałam i rozpakowałam jedno z maseł. Więcej o zawartości paczki i pierwszych wrażeniach już wkrótce!

Pozdrawiam
Czarownicująca

poniedziałek, 15 października 2012

Kosmetyczka dorosłego atopowca - pielęgnacja twarzy

Kontynuujemy temat AZS ale w milszym aspekcie - mazidełka :D

Wymienię tylko moje kosmetyki, a tak więcej gdybania, czym się kierowałam - cóż, o tym jest cały blog i niemożliwe jest zebranie tylu informacji w jednym miejscu!

Moja skóra twarzy jest sucha ale z pewną skłonnością do oblepiania się i zaskórników - więc jak na suchoskórną wybieram raczej lekkie kosmetyki, jesienią bardziej nawadniające niż natłuszczające.

PIELĘGNACJA TWARZY


OCZYSZCZANIE I DEMAKIJAŻ

1. Płyn micelarny produkcji własnej - przepis możecie zobaczyć tutaj: Wrześniowe kręcenie kosmetyków
Kieruję się zasadą, że kosmetyki do oczyszczania mają oczyszczać i nie szkodzić, nie sprawiając przy tym problemu np dziwną konsystencją.
Ten micel spełnia zadanie. Miałam nadzieję, że dzięki pewnej zawartości kwasu mlekowego pozytywnie wpłynie na pożegnanie z blizną po bardzo wrednym pryszczu - niestety nie ta liga. Ale mamy jesień, może akurat w tym roku zapoznam się bliżej z kwasami?

2. Mieszanka olejowa do OCM z maceratem lawendowym, o której również możecie przeczytać tutaj: Wrześniowe kręcenie kosmetyków 
Oczyszcza, nie szkodzi i ładnie pachnie :) Stosuję oczyszczanie twarzy metodą OCM wieczorem, z użyciem bawełnianej chusteczki albo małego ręczniczka frotte. Wykonuję od czasu do czasu.

3. Ziaja med, Fizjoderm Żel - możecie o nim przeczytać tutaj: Sto jeden zastosowań - mleczko Ziaja Med
Radzi sobie z niewodoodpornym makijażem i brudem codziennym. Używam go wtedy, kiedy nie mam ochoty na rytuał OCM lub do zmycia makijażu, jeśli takowy nałożę. Bardzo łagodne mleczko, nie podrażnia i nie napina skóry.

NAWILŻANIE I OCHRONA

4. ZSK, Hydrolat z róży stulistnej
Bardzo przyjemny produkt: odświeża skórę i włosy i pięknie pachnie, używam go w formie mgiełki. Nie zauważyłam rewelacyjnego działania na skórę, ale twarz nie jest po tej mgiełce ściągnięta tak jak po wodzie albo naparach z ziół nieoleistych. Dla samego zapachu - warto :)

5. Eva Natura, Herbal Garden, Krem intensywnie nawilżający z ekstraktem z melisy
Mój nowy nabytek, ale używam go codziennie, rano i wieczorem od kilku tygodni i bardzo mi odpowiada. Ma lekką konsystencję, więc szybko się wchłania, ale nawilżające działanie czuć na skórze przez dłuższy czas. Nałożony grubszą warstwą łagodzi wysuszenie i ściągnięcie skóry po kąpieli. Delikatny i przyjemny roślinny zapach znika w ciągu kilku minut.
W opakowaniu airless sprawuje się jeszcze lepiej, bo wygodniej :) Uwielbiam pompki :D

6. Flos-Lek, Żel arnikowy
Żel zakupiony na sińce pod oczami i sportowe siniaki - służył mi przez połowę wakacji jako nawilżacz do twarzy do spółki z olejem z pestek malin.

7. Ziaja Med, Fizjoderm, Krem na dzień / na noc - więcej na jego temat możecie przeczytać tutaj: Kosmetyczny niezbędnik
Mój must have na wszelkie podrażnienia skóry i większe wysuszenie. Jednocześnie nie ma uciążliwej konsystencji i dość szybko się wchłania.

8. Delia, Bio roll-on pod oczy z oliwką, chłodzący
Niedroga, polska kulka pod oczy o bardzo łagodnym składzie: nie zawiera wszechobecnej w kosmetykach pod oczy kofeiny, która mnie podrażnia. Używam tej kulki codziennie rano na poranne powieki - szybko i skutecznie pomaga mi pozbyć się podpuchniętych oczek. Bardzo przyjemnie orzeźwia. Nie zauważyłam wpływu na cienie pod oczami, ale i tak oceniam kuleczkę pozytywnie. Wczoraj kupiłam braciszka z kozim mlekiem, rozjaśniającego cienie pod oczami i wygładzającego pierwsze zmarszczki - we'll see :)

9. Isana, Lippen Pflege, Intensiv, Pomadka do ust
Bardzo przyzwoita pomadka ochronna w niskiej cenie. neutralny zapach i smak. Robi swoje.

10. AA, Care kiss, Pomadka ochronna
Podobnie jak pomadka z Isany - tani i przyzwoity sztyft do ust. Zdała egzamin i w siarczysty mróz i w słoneczne lato, nie roztapiając się w torebce.

11. ZSK, Olej z pestek malin
Uzupełnienie letniej pielęgnacji twarzy - do spółki z żelem arnikowym i mgiełkami (wspomnianą wyżej różaną i domową mgiełką wiesiołkową). Lekki olej szybko się wchłania i pozostawia skórę nawilżona ale nie oblepioną. Sprawdził się też w roli ochrony skóry przed słońcem - przez całe lato nie miałam podrażnionej słońcem skóry na twarzy!

W następnym odcinku moja skromna kolekcja kolorówki.

Miłego dnia :)
Czarownicująca

niedziela, 14 października 2012

Październikowa maseczka nr 2 - chusteczkowa

Kolejna październikowa maseczka na twarz.

Aż ciężko wierzyć, że minął już tydzień od poprzedniej!


W tym tygodniu z racji inauguracji sezonu grzewczego, moja skóra jest sucha na wiór, ściągnięta i aż szorstka w dotyku. Z braku gotowych maseczek w domowej kolekcji ponownie sięgnęłam do lodówki :)

W filiżance zmieszałam:
  • łyżkę oleju lnianego
  • łyżeczkę mleka sojowego (nie lubię zapachu nabiału, ale mleko krowie vel jogurt też powinny fajnie zadziałać, może nawet lepiej)
  • kroplę soku z cytryny
W mieszance zanurzyłam kawałki chusteczki pociętej na paski i takie nałożyłam na twarz, żeby przykryć zwłaszcza wysuszone policzki i okolicę ust. Maseczkę trzymałam około 10 minut, następnie zmyłam wacikiem zwilżonym hydrolatem różanym.



Efekty: nareszcie ulga :)

Dzięki chusteczce mogłam nałożyć na twarz płynne składniki i zmusić je do zostania w miejscu :)

~ ~ ~

W ciągu mijającego tygodnia wielokrotnie miałam w rękach gotowe maseczki - i zawsze odkładałam je na półkę myśląc, że zrobię sobie taką sama, z półproduktów.
A w domu brak weny. Czy Wy, mieszające, też tak macie? :)

Pozdrawiam
Czarownicująca

sobota, 13 października 2012

Przegląd żeli aloesowych


Z racji kompletnego braku czasu wyciągam z lamusa wpisy, które od dawna czekają na publikację :)
Zapraszam!

Jednym z lubianych przeze mnie kosmetyków wielofunkcyjnych jest żel aloesowy.
Dobry nadaje się i do ciała, i do twarzy, i do układania włosów.
Będzie się sprawdzał jako pierwsza pomoc po opalaniu i po depilacji, przyniesie ulgę i przyspieszy gojenie się podrażnień.
Nie będzie szkodził skórze z wypryskami (o ile nie mamy na aloes uczulenia lub nadwrażliwości).

Trzeba tylko znaleźć odpowiedni.
Na półkach sklepowych i aptecznych znajdziemy spory wybór żeli z wesołym aloesem na opakowaniu. Jak spośród nich wybrać taki, który faktycznie będzie dla nas dobry?


Składniki podstawowe:
  • żel aloesowy / ekstrakt z aloesu -  jemu zawdzięczamy kojące i nawilżające działanie tych żeli, aloes to świetny humektant ALE może uczulać! Poza tym silnym humektantom powinny towarzyszyć składniki zapobiegające odparowaniu wody.
  • glikol propylenowy - bardzo skuteczny humektant pochodzenia naftowego ALE może podrażniać
  • gliceryna - świetny humektant, wg niektórych źródeł ma nawet działanie przeciwzapalne - ale w większych stężeniach potrafi powodować zaskórniki i niektóre włosy jej nie lubią
  • pantenol, duuużo pantenolu!
  • mile widziane ekstrakty roślinne i woda uzdrowiskowa (chociaż niekoniecznie sprawdzą się na włosach)

Żel aloesowy nie powinien zawierać:
  • alkoholu
  • "brzydkich konserwantów"
  • środków zapachowych czy barwników, zwłaszcza w dużej ilości

Żel aloesowy to silny "humektant" i nie będziemy zadowolone, jeśli używając go na włosy nie uwzględnimy pogody i wilgotności powietrza.
Na dłuższą metę nie powinien być używany jako jedyny kosmetyk - powinna pojawić się emulsja lub dodatek oleju.
Co nieco na temat stosowania humektantów zależnie od pogody mogłyście przeczytać już tutaj:

PRZEGLĄD ŻELI ALOESOWYCH

(Lista w ciągłym rozwoju - czekam na Wasze propozycje!)
Klucz oznaczeń składników: po prostu dobre, takie OK, nie do końca pozytywne lub potrzebujące dodatkowych okoliczności, dyskusyjne, niezbyt dobre, niemile widziane przeze mnie

  • Cien Med, Żel aloesowy
Składu niestety nie mam i nie mogę podać :(
Był moim pierwszym żelem i pierwszym kosmetykiem wielofunkcyjnym.
Niestety obecnie niedostępny, ale może jeszcze kiedyś pojawi się w Lidlu jako seria limitowana.
Peany na jego cześć możecie przeczytać tutaj: Sto jeden zastosowań - żel aloesowy

  • Gorvita, Aloe Vera, żel bioaktywny KLIK
Skład: Aqua (modyfikowany roztwór leczniczej wody: wodorowęglanowo - chlorkowo - sodowej, bromkowo - jodowo - borowej z Uzdrowiska Rabka S.A.), Aloe Vera (Aloe Barbadensis) Extract, Propylene Glycol, Gliceryne, D-Panthenol, Carbomer, Triethanolamine, Allantoin, Polisorbate - 20, Methylparaben.
www.doz.pl
Dość gęsty żel. Prawie bez koloru i zapachu. Skład nie jest nieskazitelny, ale powinien dać ukojenie również wrażliwej skórze.
Jest używany również do stylizacji włosów przez zakręcone wizażanki, chociaż nie każde włosy polubią się z woda mineralną (moje zareagowały dziwną matowością).

  • Gorvita, Panthenol żel, z aloesem i alantoiną KLIK
Skład: Aqua, D – Panthenol, Mentol, Aloe Vera Extract, Propylene Glycol, Glycerin, Triethanoloamine, Allantoin, Polisorbate – 20, Methylparaben.
www.doz.pl
Kolejny żel Gorvity - Podobnie ładny skład powinien dobrze sprawdzić się na suchej skórze. Jako mega wrażliwiec obawiałabym się mentolu, który miewa działanie lekko wysuszające - tu zrównoważone humektantami, ale to nie zawsze wystarczy.


  • Żel aloesowy, (Farm-Vix) KLIK
Skład: Aqua purificata, Glycerin, Panthenol, Carbomer, Aloe barbadensis, Sodium Hydroxide, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Benzyl Alcohol, Parfum (Benzyl Salicylate, Methyl Ionone, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone), CI19140, CI42090
www.doz.pl

Dość przyjemny żel, o zielonym kolorze i delikatnym, świeżym zapachu.
U mnie głównie przynosił ulgę skórze wystawionej na słońce podczas wakacyjnego wyjazdu. Zostawia na skórze przyjemną powłoczkę, jakby "zamyka" nawilżenie. Najlepiej działa w połączeniu z tłustym balsamem do ciała.
Niestety nie nadaje się do mieszania z moimi odżywkami do włosów - ścinają się.
Używany do stylizacji włosów przez zakręcone wizażanki.


  • Aloesowy żel nawilżający, do ciała KLIK
Skład: Aqua, Aloe Vera Extract, Propylene Glycol, Peg-40 Hydrogenated Casotr Oil, Panthenol, Alcohol Denat, Parfum, Acrylates / C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Allantoin, Dmdm Hyndatoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Sodium Hydroxide, Menthol, Disodium Edta, Cl 19140, Cl 42090, Limonen, Linalol, Aldehyd Hydroksymetylopentylo-3-Cyklohekseno Karboksylowy, Cytronellol.
www.doz.pl

Przykład mniej fajnego żelu - ze względu na alkohol i brzydki konserwant jako wrażliwiec boję się po niego sięgnąć.

Żel można też zrobić samemu:
  • Kojący żel aloesowy - przepis ze strony ZSK

Beztłuszczowy żel do skóry podrażnionej, suchej, zwiotczałej i źle nawilżonej. Do pielęgnacji całego ciała, twarzy, rąk a także skóry pod oczami. Zawiera prowitaminę B5 (D-pantenol) oraz wyciąg z aloesu. Żel działa nawilżająco, odżywczo, łagodzi podrażnienia, poprawia ukrwienie skóry, poprawia koloryt, sprawia, że skóra jest bardziej elastyczna i gładka.

50 ml żelu otrzymamy z następujących składników:

10% wyciąg z aloesu - 5 ml
5% D-pantenol 75% - 50 kropli
83-84% wody - ok. 42.0 ml1-2% guma ksantanowa

Koncentrat z aloesu, pantenol i wodę wymieszać. Do mieszaniny dodawać małymi porcjami gumę ksantanową do uzyskania odpowiadającej nam konsystencji.

Trwałość w lodówce przynajmniej 2-3 tygodnie.
Żel wg tego przepisu może być używany zarówno do skóry jak i na włosy.
Muszę się przyznać, że jeszcze go nie zrobiłam ;)

  • Emo-Farm - Aloepanten (krem-żel do pielęgnacji skóry) KLIK
Skład: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Propylene Glycol, Canola Oil, Glycerin, Isopropyl Myristate, Paraffinum Liquidum, Panthenol, Allantoin, Sodium Acrylate (and) Acryloyldimethyl Taurate Copolymer (and) Isohexadecane (and) Polysorbate 80, Acrylates C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Phenoxyethanol (and) Methylparaben (and) Ethylparaben (and) Butylparaben (and) Propylparaben (and) Isobutylparaben, Sodium Hydroxide
 

W przeciwieństwie do pozostałych żeli jest emulsją - czyli z jednej strony nie wymaga już od nas użycia kremu - z drugiej niekoniecznie sprawdzi się na skórze skłonnej do zaskórników (parafina).
Uwaga na parabeny - mojej skórze obojętne, ale mogą szkodzić.



  • Flos-Lek, Żel aloesowy KLIK
Skład: Aqua, Propylene Glycol, Aloe Arborescens Leaf Extract, Panthenol, Triethanolamine, Carbomer, Methylchloroisothiasolinone, Methylisothiasolinone.
www.floslek.pl
Żel o prostym i krótki składzie. Niekoniecznie idealnym - w odróżnieniu od pozostałych żeli ma mniej ekstraktu z aloesu niż nośnika i zawiera dyskusyjny składnik TEA. Na plus - nie ma środków zapachowych ani barwników.



Ostatnia uwaga:
*Aloes może wywołać silne uczulenie - jeśli masz skłonność do alergii i podrażnień, przed użyciem kosmetyku zawierającego sok, żel lub wyciąg z aloesu wykonaj na skórze test uczuleniowy*

~ ~ ~
Żel aloesowy jest zdecydowanie moim "must have" w kosmetyczce - ale po pożegnaniu żelu Cien Med nie znalazłam jeszcze godnego następcy.

Jakie są Wasze doświadczenia z żelem aloesowym? Macie swojego ulubieńca?

Pozdrawiam
Czarownicująca