Wiedzma bloguje: Planeta Organica, Shea shower gel

czwartek, 25 kwietnia 2013

Planeta Organica, Shea shower gel

Właśnie dobija dna mój żel pod prysznic - hit ostatnich miesięcy.

Niniejszym Planeta Organica zrobiła na mnie dobre wrażenie tym oto produktem! :)
W tym całym boomie na kosmetyki naturalne, pełne ekstraktów roślinnych o olejków, pachnących łąką i lasem - smutne jest to, że taki alergik jak ja może sobie co najwyżej powąchać i z bólem serca odstawić na półkę...
Aż do teraz :)

Ten żel przykuł moją uwagę na półce w Zielarni Lawenda - i czem prędzej znalazł się w moim koszyku.


Opis producenta

Olej z kenijskiego drzewa Shea posiada doskonałe działanie zmiękczające, regenerujące i nawilżające, przywraca skórze sprężystość i elastyczność. Substancje zawarte w maśle Shea chronią i wzmacniają cement komórkowy warstwy rogowej skóry przez co poprawia się jej elastyczność. Masło Shea jest naturalnym filtrem słonecznym, chroniącym przed niekorzystnym działaniem promieniowania UVA/UVB.

Żel pod prysznic nasyca skórę wartościowymi olejami i witaminami, pomaga wyeliminować napięcie i stres. Żel pobudza rezerwowe siły organizmu do działania. 



Sposób użycia: Niewielką ilość żelu nanieść na mokre ciało, wmasować do uzyskania piany, następnie spłukać ciepłą wodą.

Cena: ok. 18zł / 360ml 


[źródło]

Skład INCI: Aqua, Butyrospermum Parkii, Lauryl Glucoside, TEA-Cocoyl Glutamate, Cocamidopropyl Betaine, Melissa Officinalis Extract , Salvia Officinalis Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cellulose Gum, Parfum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid

Moja opinia

O składzie
Mamy myjadło o dość krótkim i konkretnym składzie. Tytułowego masła shea jest sporo, myślę, że może nawet 20% - co obiecuje niezłe natłuszczenie skóry i łagodność. Dalej - trzy detergenty, dwa łagodne i jeden średni - obiecują przyzwoite zmywanie codziennego brudu. Następnie ekstrakty - z melisy i szałwii o działaniu oczyszczającym, odświeżającym i łagodzącym. Tuż przed zapachem, czyli w małej ilości dodano gumy, które zagęszczają mieszankę oraz działają na skórę trochę jak silikony, powlekająco (ich zmywalność jest dyskusyjna, być może wymagają SLS). Konserwanty z tych bezpiecznych, nie psują kompozycji i czynią kosmetyk, jak to ujmę - ładnym i bezpiecznym.

Producent korzysta ze składników certyfikowanych przez ECOCERT i ICEA, niestety nie mam informacji, które to i czy występują w tym kosmetyku. Pewnie nie, bo raczej informacja znalazłaby się na opakowaniu - albo jest tam w języku rosyjskim :)


Na opakowaniu była etykietka w języku polskim ale nie przetrwała do sesji zdjęciowej.

Skład krótki, konkretny i na tyle bezpieczny, że sięgnęłam po ten żel, gdy moje zimowe AZS, czyli przesuszenie, nadwrażliwość i stany alergiczne skóry były w apogeum.

Opakowanie
Typowe dla tej linii kosmetyków. Wąska i zgrabna butelka z grubego, nieprzejrzystego plastiku w kolorze karmelu ukrywa aż 360ml produktu. Estetyczna czarna etykieta i solidna czarna pompka sprawiają, że kosmetyk dobrze prezentuje się na półce. Etykietka zniosła próbę czasu, po prawie trzech miesiącach stania w łazience nadal wygląda dobrze.
Solidna czarna pompka dozuje odpowiednią ilość żelu.
W razie poważnej potrzeby ilość kosmetyku można podpatrzeć pod światło.

Konsystencja i rozprowadzanie
Żel jest gęsty. Pieni się słabo, raczej przeistacza się w kremową emulsję, która dobrze rozprowadza się po skórze i wygodnie rozmasowuje. Łatwo się spłukuje.



Zapach
Być może to wpływ Maski Drożdżowej Babuszki Agafii - ale również kojarzy mi się z ciasteczkami. Jest słodki - ale bez przesady. Nie utrzymuje się na skórze po myciu.

Wydajność
Bardzo dobra :) Na całe ciało wystarczą trzy pompnięcia, na dłonie czy twarz jedno to aż nadto.

Działanie
W kilku krótkich słowach - ten żel tak bardzo mi się spodobał, że używałabym go nawet, jeśli w składzie miałby paskudztwo na paskudztwie. A nie ma, co czyni go jeszcze lepszym.
Co można powiedzieć o myjadełku dla alergika? Myje, nie uczula, nie podrażnia wrażliwej skóry i nie wysusza, chociaż w sezonie kaloryferowym natłuszczenie ciała po kąpieli jest u mnie obowiązkowe. Teraz, kiedy kaloryfery nie suszą już powietrza -  nie muszę się oliwić po myciu tym żelem.

Świetne do mycia wysuszonych dłoni!

Zdarza mi się też myć żelem PO twarz. Zabieg jest przyjemny, pozostawia miłe uczucie oczyszczenia bez masakry (za podobne uczucie lubię OCM) - ale troszkę wysusza. Nic, z czym nie poradziłby sobie krem. Nie spowodował wysypu zaskórników, do których mam pewną tendencję.
Nie polecam tego żelu do mycia twarzy osobom z dużą tendencją do zaskórników! Masło shea i gumy mogą nasilić problem.

Nie próbowałam jeszcze myć nim włosów. Mimo wszystko obawiam się podrażnienia Cocamidopropyl Betaine i ekstraktami ziołowymi oraz oblepienia gumami, które zmusi mnie do użycia szamponu z SLS...
No i jest tak dobry do ciała, że szkoda marnować go na włosy ;)

Dopisek: Jednak odważyłam się umyć nim włosy - efekt bardzo mi się podoba :) Odrobinę plącze włosy, ale gdy wyschną są świeże i sypkie. Moje włosy lubią się z masłem shea, więc jego dodatek w składzie też powinien się sprawdzić i tak okazało się i tym razem.
Przy włosach cieńszych może obciążać.

Podsumowując
Kupię :)
Stosunek ceny do jakości jest jak najbardziej korzystny, opakowanie jest duże choć nie wygląda.
Chętnie wypróbuję inne wersje żelu, kusi mnie i Rokitnik, i Oliwka.

Żel pod prysznic Planeta Organica, Shea Shower Gel testuję dzięki Zielarni Lawenda.

Pozdrawiam :)

23 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. mi zapach kojarzy sie z cukierkami tymi karmelkami białymi - pamietasz je?:)

      Usuń
  2. kurczę, ja mam jakiś podwyższony próg czucia 'słodkości'. ta drożdżowa maska ma dla mnie ziołowy zapach i nie mogę doszukać się w niej tych maślanych ciasteczek:( tak samo upiekłam ostatnio ciasteczka, które miałyby być 'podwójnie czekoladowe' - mój chłopak powiedział mi, że następnym razem mam dać mniej cukru, a ja musiałam je 'zagryzać' lodami w celu zabicia gorzkiego smaku;)

    a co do recenzji żelu, to po Twoim opisie mam ochotę go kupić, mimo iż żeli nie używam w ogóle:) pewnie sprezentuję w przyszłości komuś z rodziny, bo opakowania bardzo ładne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak ja mam skoszone odczucie konsystencji i smarowności? :)
      Cieszę się, że się sprawdził :D

      Usuń
  3. Ciekawy produkt, nie znam tej firmy ale planuję poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. przydałby mi się, mam bardzo wysuszone dłonie :(

    OdpowiedzUsuń
  5. ale mi chęci narobiłaś^^
    ja niestety postanowiłam zużyć włosowe zapasy i niezbyt pasujące szampony zużywam jako żele do ciała... i jeszcze mi to trochę zajmie;))

    OdpowiedzUsuń
  6. zachęcająca recenzja i cena przystępna

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja nigdy nawet o nim nie słyszałam. Zachęcająca recenzja, wiesz, że nas tu kusisz? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o bo dobre, więc czemu miałabym nie kusić :)

      Usuń
  8. Zaskakująca recenzja. ja sama nie posiadam i chyba się skuszę;)

    Zapraszam serdecznie do mnie :3
    http://pomyslowy-kaktus.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. chętnie sama bym go kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oczywiście, że już dopisuję do mojej listy marzeń. Przysięgam, że kiedyś zbankrutuję;) Ale skład i wydajność naprawdę mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja z kolei pokochalam te firme za odzywke z rokitnikiem, chyba najlepsza jaka mialam. Wiec chetnie wyprobuje inne kosmetyki planeta organica, zwlaszcza po takiej recenzji :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja z kolei pokochalam te firme za odzywke z rokitnikiem, chyba najlepsza jaka mialam. Wiec chetnie wyprobuje inne kosmetyki planeta organica, zwlaszcza po takiej recenzji :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. http://krzynka.blogspot.com/2013/01/kosmetyczne-przykazania-wrazliwca.html
    Widziałaś (a może raczej wiEdziałaś)? ;)
    Czyżby kradzież?

    OdpowiedzUsuń
  14. Kuszący! Ostatnio kusi mnie tyle tych rosyjskich cudów, że już sama nie wiem, co wybrać na początek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem - gdybym nie była ziołowym alergikiem brałabym na bogato - natura siberica, bo mają piękne opakowania (składy też, ale czemu nie patrzeć na image :) ) albo Babuszki z propolisem ;)

      Usuń
  15. Ooo coś czuję, że to żel dla takiego leniucha jak ja, co balsam po kąpieli/prysznicu nakłada raz na ruski rok ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Z tej samej serii jest jeszcze ładniejszy żel kakaowy- no po prostu czyste kakao, mam przy nim chwile słabości^^

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!