Wiedzma bloguje: *MILIJON* ...Naturalnie u Wiedźmy :)

czwartek, 30 maja 2013

*MILIJON* ...Naturalnie u Wiedźmy :)

Nadejszła oto wiekopomna chwila!! Narodu!!

Widzicie liczniczek odwiedzin? ^^

Jeśli czytacie tę notkę, to oznacza, że licznik odsłon na blogu przekroczył MILION!!

Nie umiem opisać, jak bardzo jest to dla mnie radosne wydarzenie :D
Zakładając bloga jakieś dwa lata temu nie spodziewałam się tak zacnego grona czytelniczek i czytelników :) I jest Was ~1400! WOW!

Najlepiej przeżywać szczęśliwe chwile do spółki z kimś, więc dzisiaj z tej pięknej okazji uśmiechnie się szeroko jeszcze jedna osoba :)

Ogłaszam pierwszy konkurs na blogu Wiedźmi Kociołek :)



KONKURS *MILIJON* 
...NATURALNIE U WIEDŹMY!!

Nagrody
*BON na kwotę 50zł ufundowany przez Zielarnię Lawenda, do wykorzystania w sklepie internetowym lub stacjonarnym Zielarni Lawenda*
*wyjątkowa "usługa" shopping assistant Wiedźmy na spożytkowanie Bonu, czyli indywidualne szczegółowe porady, pomoc w doborze kosmetyków i ziół do indywidualnych potrzeb*




Zadanie konkursowe
Opisz swój ulubiony i sprawdzony domowy zabieg pielęgnacyjny na skórę twarzy / ciała / dłonie / na włosy / paznokcie - spośród babcinych receptur i tradycyjnych rytuałów z różnych stron świata! 

Zgłoszenia przyjmuję tylko w komentarzu pod tym postem.
Czekam do 9.06.13 (niedziela) do północy.

Wzór zgłoszenia
Obserwuję jako: nick bloggerowy (ew. bloglovin'owy)
"Lubię" jako: imię i dwie pierwsze litery nazwiska
Odpowiedź: Ciekawa odpowiedź :)


Regulamin konkursu
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Wiedźmi Kociołek.
2. Warunkami koniecznymi są:
Jeden użytkownik może zgłosić się do konkursu tylko raz.
3. Udział w konkursie mogą brać osoby pełnoletnie, a niepełnoletnie powinny uzyskać zgodę opiekuna.
4. Nagroda w postaci bonu zakupowego na kwotę 50zł na zakup dowolnych produktów wraz z wysyłką kurierem Siódemka została ufundowana przez sklep zielarsko-medyczny Zielarnia Lawenda. Porad udziela autorka bloga Wiedźmi Kociołek, aka Czarownicująca. Porada będzie udzielona drogą mailową, bez oględzin cery i włosów. Jako osoba bez wykształcenia kosmetologicznego czy dermatologicznego nie biorę odpowiedzialności za ewentualne szkody wyrządzone przez źle dobrany lub nieprawidłowo stosowany kosmetyk.
5. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest prawidłowe i kompletne wypełnienie zgłoszenia konkursowego. Biorąc udział w konkursie akceptujesz regulamin.
6. Zgłoszenia można składać od monentu ukazania się tego wpisu do dnia 9.06.13 do północy.
7. Zwycięzca zostanie wyłoniony w ciągu 7 dni, czyli do 16.06.13, wyłoni go autorka bloga. Nazwa zwycięzcy zostanie opublikowana na blogu i blogowym profilu na FB. Zwycięzca winien zgłosić się w ciągu 3 dni na mój adres mailowy (czarownicujaca.m@gmail.com), w innym przypadku zostanie wytypowany i ogłoszony kolejny zwycięzca.
8. Wysyłka nagród tylko na terenie Polski, w ciągu 7 dni roboczych od zakończenia porad-konsultacji, które odbędą się drogą mailową.
9. Dane osobowe nie będą ujawniane ani przekazywane innym podmiotom.



Zapraszam do udziału, nagroda jest warta wysiłku i zaklinania losu i odczyniania uroków :) Oferta Zielarni jest olbrzymia: kosmetyki, suplementy diety, zioła, zdrowa żywność, coś dla młodszych i starszych :) Zresztą stałe czytelniczki wiedzą: ja tam po prostu robię moje zakupy :)

Ale fajnie, nie? :D

I jakby co to ten... proszę o wyrozumiałość, to mój pierwszy konkurs :)


post signature

52 komentarze:

  1. Znowu konkurs dla posiadaczy facebooka - to jawna dyskryminacja:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) To pomału staje się plagą, fb jest wszędzie i wszyscy naciskają na jego posiadanie ale ja się nie ugnę:)
      No i oczywiście gratuluję miliona! :D

      Usuń
    2. Ja tez się nie ugnę :D
      Wiedźmo, gratki prosto z serduszka! Uwielbiam Twojego bloga :D

      Usuń
  2. gratuluję świetnego wyniku.
    Życzę dalszych sukcesów :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Obserwuję jako: Magdalena N.
    "Lubię" jako: 30plus Beauty blog
    Odpowiedź: Jak byłam małą dziewczynką chodziłam z babcia do lasu lub na łąkę i zbierałyśmy razem zioła i inne rośliny zielne. Powstawały potem różne napary, herbatki a resztę suszyłyśmy. Teraz oprócz ich picia i robienia najróżniejszych wywarów to właśnie kąpiele z dodatkiem ziół stały się moim ulubionym , zdrowym i tanim zabiegiem dbania o całe ciało. Moja ulubiona kąpiel to kąpiel nagietkowa, która jest idealna dla cery suchej i szorstkiej . Przepis prosty, garść suszonego kwiatu nagietka zalewam wrzątkiem, a po 20 min po przefiltrowaniu dodaję 3 łyżki miodu, Wszystko wlewam do kąpieli. Kąpiel jest bardzo przyjemna jak również efekty są bardzo fajne. Czasami zamiast nagietka skupiam się na suszonej mięcie która pięknie oczyszcza pory. Zamiast kąpieli można z tych ziół po prostu robić sobie tzw. parówki twarzy lub płukanki na włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze ale piękna liczba!! Gratulacje! Życzę kolejnych milionów! :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję :) Na pewno się zgłoszę tylko muszę się zastanowić o czym napisać :D Mam takie pytanie odnośnie silikonów. Kupiłam parę dni temu odżywkę regenerującą w sprayu z Herbal Care i widzę, że w składzie jest Silicone Quaternium-22 i zastanawiam się jest to łatwo zmywalny silikon czy nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      sq-22 jest "slightly soluble to soluble in water" czyli coś w okolicyn silikonów cyklicznych: wiekszość odparuje (czyli zm. wodą), resztka będzie potrzebować czegoś silniejszegi.
      Ładunek (kationowy) sugerowałby, żeby to silniejsze było siarczanem / siarczanem z amfoterycznym, czyli typowy zdzierak SLS+CB co jakis czas wystarczy
      http://www.saael.com/en/saa/?type=detail&id=1839

      Usuń
  6. gratuluję tak pokaźnego wyniku :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Aż musiałam stronę "przemeblować" bo mi się licznik nie mieścił :)

      Usuń
  7. Obserwuję jako: Yyyyy nie mam żadnego bloga.
    Lubię jako: Agata St.
    Odpowiedź:

    Dawnemi czasy zatrudnialiśmy do sprzątania panią z Ukrainy (teraz też, ale inną). Kiedy usłyszała o moich problemach z wypadającymi włosami, poleciła mi taki oto "staryj ukrainskij" sposób. Otóż należy zetrzeć na tarce cebulę i... Obficie ją posolić. Całość nałożyć na skalp, owinąć folią i zostawić. Po jakimś czasie umyć głowę.

    Metoda ta okazała się nawet skuteczna, ma jednak dwie zasadnicze i ogromne wady:

    1. tarcie cebuli - płacze się tak rzewnymi łzami, jak gdyby ktoś w okolicy mordował szczeniaczki.

    2. CAPI. Tak. Zapach cebuli przetrwa mycie. Jest to więc metoda aspołeczna, którą najlepiej przeprowadzić, jeśli następnego dnia nie planujemy spotkań towarzyskich, bo ten zapach może przetrwać pierwsze mycie.

    Czy polecam? Cóż, jeśli pamiętam, metoda okazała się nawet skuteczna, jednak istnieje mnóstwo innych skutecznych metod, które nie wydzielają aż tak wyraźnej woni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz mieć bloga :) obserwujesz jako pani Ponura ;P

      Usuń
  8. Obserwuję jako: agata (bloglovin - agatanastulak)
    "Lubię" jako: Agata Na
    Odpowiedź: Domowe farbowanie włosów na miedziany :) uwaga uwaga - wywarem z łupek cebuli, z odrobiną soku z cytryny. Mieszanka ładnie rozjaśnia włosy, przy regularnym stosowaniu nadaje refleksów, a cytrynka domyka łuski włosów. Zabieg oczywiście stosuję po umyciu włosów, kilka razy je przepłukuję taką mieszanką :)
    To sposób mojej babci, przekazywany z pokolenia na pokolenie i znany pewnie połowie blogosfery, ale najlepszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Obserwuję jako: Weronika (bloglovin)
    Lubię jako: Paulina Kę
    Odpowiedź: Moją ulubioną maseczką domową na włosy jest maska drożdżowo-oliwno-miodowo-jogurtowo-cytrynowa. Jest niezastąpiona, jeśli chodzi o nawilżenie i zmiękczenie moich drucianych kłaczków, kiedy wysuszą je na wiór np. witaminy. Ponadto jest bardzo tania, szybka i łatwa w przygotowaniu i trudna w nałożeniu- ciapie wszędze ze względu na lejąca konsystencję. Ale jest bezkonkurencyjna i niewiele jej drogeryjnych koleżanek jest w stanie z nią stanąć do walki. I tak by przegrały, bo sa tylko "napakowane"(niczym faceci w siłowni) substancjami chemicznymi, co im samym szkodzą, bo nikt ich nie chce. Jest to przepis znany co prawda wtajemniczonym, ale ja go "ulepszyłam"- wtajemniczeni źle byli poinformowani o tragicznym stanie moich włosów :) Dodaję więc czasami do tej mikstury jeszcze mąkę ziemniaczaną i z tak pachnącym plackiem specyfikiem chodze po mieszkaniu, nie zważając, że drożdże się rozrastają(żarcik). A potem wkładam włosy do piekarnika i kroję na porcje. Et voila- po umyciu i spłukaniu kłaczków mam pachnące drożdżowym specjałem kulinarnym, nieziemsko nawilżone i wygładzone włosy. Ideał, czyż nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Obserwuję jako: michasia mini
    "Lubię" jako: Michalina S.
    Odpowiedź: Często zdarzają nam się różnego rodzaju skaleczenia, pęknięcia i suchość skóry w problematycznych miejscach np. piętach.
    Pewnego wieczora oglądałam ze swoją babcią program, gdzie wypowiadał się naukowiec, który był o krok od opatentowania swojego sposobu na szybkie gojenie się ran oraz blizn. Jego metoda była bardziej rozbudowana, ale skupiała się na wszystkim chyba znanym oleju lnianym. Zaciekawiło nas to i postanowiłyśmy wypróbować.
    Ja użyłam okładu z oleju na ranę w której niestety rozwijał się stan zapalny, a babcia na pęknięcie skóry.
    Kolejnego dnia obie rany zmieniły się o 180 stopni. Moje zaczerwienienie zniknęło, a skóra widocznie szybciej się regenerowała.
    U babci było widać również znaczną poprawę. Rana szybko się zasklepiała i po kilku dniach nie było już po niej śladu.

    Z całego serca mogę Ci polecić ten sposób. Olej lniany świetnie zmiękcza i pielęgnuje skórę. Poza tym można go stosować do polewania warzyw (codziennie zjadam taką porcję witamin) oraz olejowania włosów.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to sobie na pewno zapamiętam! Bardzo przydatne :)

      Usuń
  11. Gratulacje!!!

    W konkursie daję szansę innym, ale imponujące masz statystyki. No i nie dziwne to jest, bo dobrze się czyta Twój blog i masz na nim wiele wartościowych informacji.

    OdpowiedzUsuń
  12. gratuluję;) Niestety nie mam face:(

    OdpowiedzUsuń
  13. Obserwuję jako: Madie
    Lubię" jako: Madie Br.
    Moim ulubionym domowym zabiegiem jest wykonywanie samorobionego cukrowo-cynamonowego peelingu do ciała. Do szklanki cukru wystarczy wlać ulubiony olejek, dodać pachnący cynamon i gotowe!
    zamiast cukru można użyć gruboziarnistej soli morskiej lub maku. Skóra po takim peelingu jest gładziutka i mięciutka jak u dziecka, dzięki olejkowi jest też odpowiednio nawilżona, a sam zabieg jest mega tani. Plusem jest także to, że resztki pozostałe w prysznicu po użyciu peelingu można łatwo usunąć samą wodą, bo przecież cukier się rozpuszcza. To najlepszy sposób na usunięcie martwego naskórka przed depilacją, użyciem samoopalacza czy po prostu do wygładzenia ciała przed wyjściem na plażę, polecam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurczę, a ten obserwator na Bloglovin' jest konieczny? Nie korzystam z tej usługi, facebook wystarcza mi w zupełności :(

    Mam przy okazji pytanie z innej beczki - jest gdzieś do znalezienia lista copolymerów? Quaternia i polyquaternia rozpoznać w składzie łatwo, silikonów też się jakoś nauczyłam, a te copolymery mi nic nie mówią... A że jestem falowana, to chcę zacząć zwracać na nie uwagę :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obserwator na Bloglovin' jest alternatywny jesli ktoś nie ma na Bloggerze.

      Nie znam się na copolymerach, nie używam stylizatorów.

      Usuń
    2. Faktycznie, jest jak wół napisane. Wybacz :<

      Czyli mam rozumieć, że te copolymery są wyłącznie w stylizatorach? No to wybornie, bo też takowych nie używam - taka jedna wiedźma zaraziła mnie miłością do żelu lnianego... ;)

      Usuń
    3. Głównie w stytlizatorach, zdarzaja sie tez w odżywkach, zwlaszcza b/s ale tylko niektorych firm

      Usuń
    4. Żel lniany jest najlepszy :)))

      Usuń

  15. Obserwuję jako: fightthedull
    "Lubię" jako: Dorota St.
    Odpowiedź:

    Nie wiem, czy moje odpowiedź zakwalifikuje się do konkursu, bo nie dotyczy pielęgnacji ciała ani włosów, tylko naturalnego wybielania zębów :) Sposób jest bezpieczny i skuteczny, w granicach rozsądku, oczywiście - zęby się nie zrobią aż niebieskie ;).

    Kiedy zdarza mi się uczestniczyć w imprezie skupionej wokół ogniska, jest ono rozpalone tylko i wyłącznie z nieprzetworzonego drewna (bez śmieci, mebli, parafinowej czy innej rozpałki itp). W związku z tym rano z popiołów można wyjąć bardzo czysty węgiel drzewny. Zbieram sobie niewielką ilość i tłukę na proszek w moździerzu (jeżeli jest bardzo twardy można się wspomóc młynkiem). Proszek zbieram do pudełka. Wystarczy go niedużo, ilość porównywalna z pudrem do twarzy albo i mniej. I takim proszkiem przez 2 tygodnie myję zęby. Wystarczająco dużo przyczepi się do namoczonej szczoteczki, żeby 2-3 minuty szczotkować nim zęby. Uczucie jest nieco dziwne, bo proszek się absolutnie nie pieni (minus) i nie ma smaku (plus). Za to odświeża oddech, a zęby po umyciu są po prostu czyste. 2 tygodnie wystarczą, żeby było widać różnicę w odcieniu. Wracam później do pasty, bo mimo wszystko lubię mieć w paszczy pianę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, to jest dopiero trik. Szkoda, że tak rzadko mam dostęp do takich węgielków... Trzeba będzie chyba poprosić jakiegoś znajomego :)

      Usuń
    2. Można kupić węgiel drzewny (na przykład taki do grilla, paczkowany), tylko pytanie czy nie zawiera jakichś podejrzanych dodatków.

      Usuń
    3. Bezpieczniejszy będzie węgiel na problemy żołądkowe, Carbo medicinalis z apteki :) Nawet jeśli ma dodatki to jest w 100% bezpieczny spożywczo :)

      Usuń
  16. Obserwuję jako: Gesperil
    "Lubię" jako: Anna Ba
    Odpowiedź: Podzielę się moim patentem na rzęsy i brwi :) Torebkę herbaty z pokrzywy zaparzamy w niewielkiej ilości wody, powiedzmy - niecałe pół szklanki. Potem mieszamy łyżeczkę takiego naparu i łączymy ją z łyżeczką olejku rycynowego. Taką miksturą nasączamy dwa płatki kosmetyczne i kładziemy je sobie na okolice oczu :) Wrażliwą/suchą skórę warto zabezpieczyć wtedy wazeliną.

    Z takimi okładami leżymy jakiś kwadrans, ja potem przecieram okolice oczu hydrolatem. A resztę pokrzywowego naparu rozcieńczam ciepłą wodą i potem wypijam, bo jak wiadomo - dobrze wpływa na włosy, cerę i paznokcie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Obserwuję jako: Kasia
    "Lubię" jako: Kasia. Py

    Odpowiedź: Jako rasowa dopieszczaczka swoich fal ;) muszę opisać mój odkryty w zeszłym roku hit dla włosów, zwłaszcza falowanych - maseczka z malin.

    Uwielbiam jeść maliny, toteż wzięłam kilka dużych, dorodnych sztuk z działki moich rodziców i bardzo dokładnie rozgniotłam widelcem. Malinową, słodką i pięknie pachnącą masę wymieszałam z kopiastą łyżką maski bingo z masłem shea i algami, wymieszałam, dodałam 10 kropel oleju z pestek malin (wyszła śliczna różowa papka z pestkami) i nałożyłam na umyte włosy. Założyłam reklamówkę zamiast czepka ;) Owinęłam ręcznikiem, przygrzałam suszarką i tak trzymałam godzinę. Bałam się trochę, że trochę za dużo dobroci i włosy będą obciążone, ale otrzymałam PIĘKNIE błyszczące, skręcone fale, bardzo nawilżone i pełne życia, jak chyba nigdy.
    Maseczka nie obciążyła włosów, mimo bogatszego składu i na pewno w tym sezonie będę powtarzać malinową aromaterapię na włosy, a i brzuszek się nie pogniewa :)

    (pestki bez problemu się u mnie wypłukały po zmyciu maseczki, więc nie powinno być problemu)

    OdpowiedzUsuń
  18. Obserwuję jako: Nattalie
    "Lubię" jako: Natalia Sm
    Odpowiedź: Mój patent na gładką i nawilżoną skórę zarówno twarzy jak i reszty ciała to - pasta cukrowa w różnych kombinacjach. Sposób na jej przygotowanie poznałam na jednej ze stron poświęconych kosmetyce arabskiej. Otóż, pastę cukrową przygotowuje się z: cukru, soku z cytryny i odrobiny wody (proporcje to: 1 szklanka cukru, 1/2 szklanki soku z cytryny i 1/4 szklanki wody). Wsypuję cukier do rondelka i zalewam sokiem oraz wodą. Całość gotuję około 20 min na małym ogniu do czasu aż mikstura przyjmie kolor słomkowy (gdy jest brązowy...jest źle;D). Tak przygotowaną pastę jeszcze ciepłą i lejącą wlewam do małego słoiczka i pozostawiam do ostygnięcia (wychodzi konsystencja karmelu). Gotową pastę stosuje w wielu celach. Pierwszym z nich jest depilacja nóg, bikini a nawet pach, dzięki temu nie borykam się z podrażnieniami jakie miały miejsce po depilatorach czy zwykłych maszynkach. Dodatkowo pastę wykorzystuję w tworzeniu peelingu cukrowego. Do pasty daję trochę cukru i np. oliwy z oliwek albo oleju lnianego), tak uzyskanym peelingiem nacieram całe ciało, a zwłaszcza plecy - blizny potrądzikowe już znikają ;) Dodam jeszcze na końcu, że moja skóra łuszczyka bardzo lubi ten sposób pielęgnacji, więc dziewczyny ze skórą wrażliwą mogą go wypróbować.

    Gratuluję miliona!! ;)
    PS. Również robię zakupy w Zielarni Lawenda, jest świetnie zaopatrzona, no i to jedyny stacjonarny sklep jaki znam, w którym mogę kupić henne Khadi :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Obserwuję jako: agnieszkapl3
    Lubię jako: Agniesza Ku.
    Odpowiedź: Od zawsze mam problem z wypadaniem włosów. Jedyny sposób, który jest w stanie zaradzić na tę przypadłość to sok z czarnej rzepy. Rzepę ścieram na tarce, następnie przeciskam przez gazę. Sok wcieram w skalp oraz we włosy na długości. Nakładam czepek, ręcznik i siedzę tak min pół godz. Włosy są mocniejsze, bardziej lśniące i szybciej rosną.

    Gratuluję popularności:)

    OdpowiedzUsuń
  20. obserwuję jako: Pastelowa Pracownia Artystyczna
    lubię jako: Kasia Żu.... ;)

    mój patent jest mega prosty, ale bardzo pomaga mi przy nawrotach zapalenia mieszków włosowych i zimowo-pozimowym rogowaceniu okołomieszkowym - peeling cukrowy z kawą.
    Zaparzone fusy z kawy łączę z cukrem (lub solą morską) i dodaję ok. łyżki żelu pod prysznic i czasem kilka kropel olejku. Nacieram się tym cała, szczególnie uda, łydki i ramiona, bo wiadomo - wrastające włoski i powyżej wspomniane problemy tam lubią się umiejscawiać. Czasem nawet pozwalam tej mieszance trochę na mnie poleżeć, bo mam wrażenie, że kofeinka lepiej wtedy wygładza skórę. Całość spłukuję, myję się normalnie i mocno nawilżam balsamem albo olejkiem. Skóra jest cudowna, miękka, gładka, napięta i pełna energii :)
    Samymi fusami kawowymi traktuję czasem twarz i też cudownie wygładza i pomaga mi pozbyć się zaskórników :)


    No, a teraz gratulacje! :) i kolejnych milijonów życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gratulacje!:)

    Obserwuję jako: Naturalnie Zakręcona
    "Lubię" jako: Joanna Ja.

    Odpowiedź: Ostatnio odkryłam szalenie relaksujący i o wspaniałych właściwości przepis na aromatyczne (i smakowite) chwile dla siebie. Miałam akurat ochotę na dużą dawkę czekolady, a że akurat nie miałam żadnej tabliczki pod ręką...
    W takiej sytuacji sięgnęłam, po zamiennik kakao w celu upojenia się jego smakiem. Jednak,żeby nie siedzieć z nosem w torebce, wsypałam 2 łyżeczki karobu (lub kakao jesli macie) do filiżanki, dodałam łyżkę miodu naturalnego, sok z aloesu, trochę spiruliny. Jednak konsystencja była mocno lejąca, dlatego dodałam jeszcze kilka pompek odżywki do włosów z Natury Siberiki (akurat taką ziołową miałam pod ręką).
    Gdy po wymieszaniu wyszła kremowa konsystencja, nałożyłam tego maziaja na twarz i dekolt. Potrzymałam jakieś 40min. i zmyłam. Polubiłam tą maseczkę ze względu na nawilżenie i relaksację spowodowaną aromatem:)
    Polecam każdemu kto uwielbia smak i zapach czekolady, tylko musicie uważać, żeby nie oblizywać się po twarzy;)

    OdpowiedzUsuń
  22. obserwuję jako: aga
    lubię jako: Agnieszka Ma
    Odpowiedź:
    Każda pora roku. Najlepiej błoga cisza. Wieczór. Wanna pełna bardzo ciepłej wody. W pobliżu zapalone świecie, koniecznie waniliowe. Zanurzam się w wodzie i za chwilę wlewam naszykowany wcześniej zestaw....mleko (tłuste), ja wlewam 2 litry wymieszane z budyniem waniliowym (4 paczkami). Gdy ta mleczna dolewka otuli już ciało, dolewam spożywczy olejek waniliowy. I leżę, słucham ciszy, wdycham mój ulubiony zapach wanilii i po prostu się odprężam, a przy okazji skóra potem jest cudownie miękka, nawilżona i jak pachnie....zresztą nie tylko skóra, w całej łazience zapach utrzymuje się jeszcze przez następny dzień...

    OdpowiedzUsuń
  23. obserwuję jako: rousseau
    lubię jako: Natalia Fl
    odpowiedź:
    ostatnio najbardziej relaksującym zabiegiem kosmetycznym w mojej łazience jest długa kąpiel zainspirowana tureckim rytuałem hammam. najpierw kilka minut pod strumieniem gorącej wody w celu otwarcia porów i zmiękczenia skóry, następnie nałożenie i wmasowanie w skórę czarnego mydła - savon noir o właściwościach peelingu enzymatycznego - które należy zostawić na skórze na ok. 10-15min. w międzyczasie - mycie włosów i 'konserwowanie' w masce pod czepkiem, ewentualnie peeling stóp. kolejnym etapem jest dokładny masaż rękawicą kessa, która może wydawać się niepozorna, ale w tym duecie przewyższa każdy drogeryjny zdzierak. spłukuję wodą i już-już czuję tę wymarzoną gładkość, ale to jeszcze nie koniec ;) kolejnym krokiem oczyszczenia tradycyjnie powinna być maseczka z glinki rhassoul, ja z racji jej braku korzystam z mydła aleppo 16% - sprawdza się znakomicie, skóra po umyciu aż skrzypi z czystości. zabieg wieńczę balsamowaniem lub nacieraniem skóry olejkiem - 'rozebrana' z martwego naskórka wręcz pije wszystko, co na nią nałożę ;)
    efekt? tak gładkiej skóry nie miałam pewnie nawet w strategicznych miejscach za czasów niemowlęcych ;) żaden inny peeling nie daje tak idealnego wygładzenia skóry, przy jednoczesnym jej nawilżeniu - choć niektóre próbują zwieść parafiną w składzie. to co naturalne jest jednak najlepsze ;)
    powyższy zabieg wykonuję raz w tygodniu, efekt jest długotrwały i poprawia się przy dłuższym stosowaniu. naprawdę polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  25. Obserwuję jako: nennece
    "lubię": Izabela Ko.

    Odpowiedź: Na twarz lubię stosować owocowe maseczki, najbardziej z zielonego ogórka i awokado - szczególnie, że są proste w wykonaniu :)od czasu do czasu lubię się uraczyć maseczką z kakao, jogurtem i miodem, czasem dorzucę tam jeszcze jakieś dodatki typu cynamon czy otręby pszenne. Stosuję również parówki z rumianka, szałwii i dziurawca, którymi potem obmywam włosy na zakończenie kąpieli. Na twarz, jak i włosy stosuję olej rycynowy i z pestek winogron (ocm - twarz; przy nakładaniu zyskują również paznokcie), jeśli chodzi o włosy, dorzucam czasem kurze żółtko. Żeby nic się nie zmarnowało, białko ubijam na pianę i z dodatkiem paru kropel soku z cytryny nakładam na twarz. Jeśli chodzi o ciało, przynajmniej raz na tydzień urządzam sobie mój dzień w roli głównej z aromatyczna i relaksującą kąpielą. Tu w roli głównej występuje kąpiel mleczna, którą wręcz ubóstwiam (genialnie zmiękcza, ujędrnia i odżywia skórę). Czasem stosuję jej zamienniki jak kąpiel piwna czy z solą morską (która działa wyszczuplająco i ujędrniająco ;>). Dodatkowo na ciało stosuję osławiony peeling kawowy, zawsze z dodatkiem cynamonu i oleju z pestek winogron :) Ciągle jeszcze eksperymentuję z babcinymi przepisami, więc bardzo możliwe, że za jakiś czas się zmienią. Część receptur opisałam na http://jaskolcze-ziele.blogspot.com/ , gdzie serdecznie zapraszam!
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  26. Obserwuję jako: Karolina K.
    "Lubię" jako: też Karolina K. ;)
    Odpowiedź: mój ulubiony zabieg na włosy jest połączeniem właściwie kilku babcinych wskazówek w jedno ;) Raz na 3-4 tygodnie serwuję moim kłaczkom prawdziwą bombę odżywczo-nawilżającą, po której odwdzięczają się niesamowitym blaskiem, miękkością i generalnie efektem 'wow' ;)
    Jak wygląda moje domowe, włosowe spa? Do dowolnego oleju (ostatnio Amla Jasmine lub różowy Babydream) dodaję odrobinę lekkiej odżywki czy maski - tylko tyle, by łatwiej rozprowadzało się całość, a także łyżeczkę nafty kosmetycznej, sproszkowanego imbiru oraz skrobi ziemniaczanej. Jeśli moje włosy potrzebują aktualnie więcej nawilżenia, dorzucam odrobinę naturalnego miodu, a jeśli łakną protein - spirulinę. Taką mieszankę zostawiam na głowię 45 minut do godziny, a po zmyciu cieszę się długotrwałymi efektami ;) Gładkość, połysk i ogólna lepsza kondycja włosów utrzymują się przez ładnych kilkanaście myć, a więc warto!

    OdpowiedzUsuń
  27. Obserwuję jako: .. Chyba jednak nie posiadam takiego konta ;/
    Lubię jako: Joanna Bł.

    Odpowiedź: Kąpiel z igliwia.
    Należy wsypać do garnka po garści igliwia z sosny, świerku i modrzewia. Zalać 2 litrami wody, gotować 10 minut. Następnie odcedzić i wlać do wody w wannie. Podobno działa to odchudzająco, jeśliby stosować 2 razy w tygodniu ;) Ja lubię po prostu od czasu do czasu "skąpać się w lesie".

    OdpowiedzUsuń
  28. Obserwuję jako: ZajacKicak
    Lubię jako: Kasia D.

    Odpowiedź: zagotowaną wodą zalewamy mlecze i odstawiamy na 24 godziny do lodówki, potem płuczemy włosy. A one odwdzięczą się blaskiem i nie będą wypadać :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Obserwuję jako: kosodrzewina79
    "Lubię" jako: Jolanta Sa
    Odpowiedź: uwielbiam maskę na skalp - w sokowirówce wyciskam sok z cebuli, czosnku i natki pietruszki, taką miksturę wcieram w skalp przed myciem, tak na 2h, czasami dodaję do wyciśniętego soku glinkę białą, czasami łyżkę dobrej naturalnej maski, ma mieszanka działa cuda :)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!