Wiedzma bloguje: Casia vs... Senes!

piątek, 21 czerwca 2013

Casia vs... Senes!

Witam,

Dawno nie było eksperymentu! Czyli czas najwyższy na jakiś :) Najlepiej włosowy, tani i skuteczny :)

Dawno, dawno temu... czytelniczka przysłała mi ciekawostkę. Otóż - jeszcze dawniej, przed wiekami, Wielkie Wiedźmy z forum laboratorium urody znalazły i ulubiły sobie niepozorne zioło, które miało im zastąpić hinduskie złoto (cassię).

http://www.21food.com

To zioło to... senes. Znany z działania przeczyszczającego i z takim przeznaczeniem znajdziecie go w aptekach.

Senes, podobnie jak Cassia (inaczej Senna) należy do rodzaju Senna lub Cassia, zależnie od klasyfikacji - czyli są ze sobą blisko spokrewnione.

Pionierki z LU przyrządziły senes tak samo jak Cassię, nałożyły na włosię i otrzymały bardzo podobne jak przy cassii efekty: połysk i gładkość włosów, wygładzenie lub podkreślenie skrętu zależnie od predyspozycji włosa oraz miodowy blask.

Nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała :)
Postaram się od razu porównać do siebie senes i sennę, której używałam rok temu.

Na początek jeszcze proponuję zapoznać się z tymi wpisami:

Senes vs Senna (Cassia)

Gdzie kupić?

Senes: w aptece i sklepach zielarskich (3zł / 50g)
Cassia: W sklepach z kosmetykami naturalnymi, zielarniach, przez internet (30zł / 100g)

Postać

S: pokruszone liście, wymagają zmielenia na pył, najlepiej w młynku do kawy
C: pył gotowy do użytku

Zapach

Wydaje mi się, że podobny: w obu przypadkach ziołowo-herbaciany (ale nie ufajcie mi w tym względzie, mam dziwny gust do zapachów :) )

Kolor

Suchy proszek - zieleń suchej trawy.

Przygotowanie

Sposób przygotowania mieszanki opisałam dokładniej w tym wpisie (KLIK).
Jeśli zależy nam na ciepłych refleksach na włosach - używamy nierozcieńczonego soku z cytryny, trzymamy mieszankę w cieple przez kilka godzin, aby uwolnił się barwnik podobny do lawsonu w hennie (ale niełączący się trwale ze strukturą włosa).
Jeśli nie chcemy ciepłych tonów - rozrabiamy proszek z letnią wodą i nakładamy od razu.

Jako dodatek polecam żel lniany! Wypróbowany przy Hennie Khadi (KLIK) - nie ma wpływu na trwałość koloru a niesamowicie ułatwia nakładanie mieszanki i pozostawia włosy nawilżone.

Nakładanie

Jako, że w zeszłym roku nie znałam patentu z żelem lnianym - Cassię nakładało mi się tragicznie. Senes, podobnie jak wspomnianą hennę nakładałam już z żelem, komfort porównywalny, czyli Cassia z żelem prawdopodobnie też nakładałaby się lepiej.


Czas trzymania

Jeśli zależy nam na efekcie kolorystycznym - 30-120 minut.
Efekt odżywczy powinien już być po 30  minutach.
U mnie po 60 minutach wyraźnie widać odżywienie włosów.

Efekt kolorystyczny

W zeszłym roku z Cassii nie byłam do końca zadowolona - końce chwyciło mi na rudo, górę na popielato - dlatego przy Senesie postarałam się o brak efektów kolorystycznych.
Po Senesie moje włosy są tylko odrobinę ciemniejsze niż przed kuracją, orzechowo brązowe. Kolor nie jest trwały - i taki był mój zamiar!

Efekt odżywczy

Cassia: blask i podkreślenie skrętu oraz suchość włosów, która minęła po kuracji głęboko nawilżającej (KLIK)
Senes: blask i podkreślenie skrętu, bez suchości (dzięki żelowi lnianemu w mieszance)

Trwałość

Cassia: zajęło mi dobry miesiąc, żeby pozbyć się niechcianych rudości.
Senes: orzechowy odcień blednie z mycia na mycie. Nie spodziewam się widocznych odrostów. Efekt pielęgnacyjny, czyli blask i sprężyste fale - są nadal, ale zależy do produktów zaaplikowanych podczas mycia głowy. Mija dwa tygodnie od senesowania, efekty jeszcze widać, ale są o wiele mniej widoczne niż w pierwszych dniach.

Podsumowanie

Ciekawe doświadczenie za cudownie małe pieniądze :D

Moja skóra zniosła zabieg całkiem dzielnie, nie pojawiło się podrażnienie, podobnie jak to miało miejsce przy cassii. Była trochę sucha, ale z tym muszę się liczyć sięgając po zioła.

Cassia firmy Khadi to o wiele większa wygoda - proszek dostajemy zmielony, szczelnie zapakowany. Sam produkt daje na tyle dobre efekty, że warto się na niego skusić nawet za normalną cenę, tzn 30zł / 100g (które mi starczy na dwa użycia, zwłaszcza z żelem lnianym lub dodatkiem innych ziół).

Myślę, że mogę polecić Senes tym dziewczynom, które nie mają dostępu do markowych produktów typu henna lub nie są pewne, czego się spodziewać - efekt odżywiania senesem jest zbliżony do efektu po cassii i hennie, a niechciana sztywność czy zły odcień po czasie znikną.

UWAGA!
Rzadko, ale jednak zdarzają się przypadki poważnego wysuszenia włosów przez Cassię. Jeśli włosy są delikatne i już przesuszone, łamliwe, kruche - lepiej zachować ostrożność, a najlepiej odłóż zabieg do czasu poprawy stanu włosów i intensywnie je nawilżaj (czyli stosuj oleje i humektanty)!

* * *

Szybkie info - w tym miesiącu produkty do testów ze sklepu Blisko Natury dotarły do mnie z pewnym opóźnieniem :) Oto one - sprzyjają zarówno skórze suchej, alergicznej i podrażnionej - jak i tłustej, błyszczącej i z wypryskami!


Olej perilla
Olej z wiesiołka
Wiesiołek - nasiona


Znacie Senes od tej strony? ^^
Kto się odważy wypróbować na sobie? :D


post signature

44 komentarze:

  1. sama nie wiem, kuszące trochę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wpis! Może kiedyś się skuszę. Musiałabym się uśmiechnąć do kogoś z młynkiem:) Na razie myślę intensywnie o połączeniu pół na pół cassia z jasnym brązem khadi. Chociaż wczoraj jak trafiłam na moje fotki 10lat wstecz, z pięknym blondem jasnym, to aż łezka mi się zakręciła. Niestety jako typ urodowy lato mój ciemny blond zmierza w kierunku jasnego brązu, unikanie słońca też robi swoje, a chemicznym farbom mówię zdecydowanie Niet!
    Ps. Mi po samej cassi nic a nic się nie zmieniło.żadnych ciepłych refleksów, przesuszu itp...ale możliwe,że miałam wtedy jakieś silikony na głowie, bo to był czas mojej totalnej nieświadomości:)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie no... teraz to muszę spróbować... wakacje mam więc dużó wolnego czasu... no to mogę szaleć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma jak poranek z Wiedźmą - zawsze się człek dowie czegoś ciekawego ;)
    Na chwilę obecną strzeliłam focha na Cassie, bo przyciemniła mi włosy... a kupiłam ją właśnie z myślą o rozświetleniu, rozjaśnieniu mojego mysiego blondu, więc tej tańszej alternatywy na razie nie wypróbuje. Ale może kiedyś...kto mnie tam wie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja droga, cóż za błędne oczekiwania!
      jedyne zielsko, jakie potrafi rozjaśnić włosy to rabarbar!

      Usuń
    2. Kupiłam sobie cassie bo chciałam wyprobowac hennowanie na własnych włosach i zaczać od czegos malo inwazyjnego. Mam jeszcze resztki chemicznej farby - gdzies pofarbowalo sie lepiej gdzies gorzej, gdzies bardziej zeszlo w innym miejscu mniej. i Po cassi na moich ciemnych włosach mam 2 złote pasma:D rozjaśniła tylko jasniejsze miejsce. Czemu? nie wiem ale teraz bede szaleć z neem (podobno brak efektów kolorystycznych)

      Usuń
    3. Nie jedyne- rumianek jeszcze :)

      Usuń
    4. i liście gruszy! :D

      Usuń
    5. A czym rozjaśniają? :) Bo rabarbar ma kwas szczawiowy! Miód jeszcze coś tam utlenia / wspomaga proces utleniania

      Usuń
    6. Bawiłam się już w rozjaśnianie włosów rabarbarem czy jak kto woli rzewieniem i cóż, efekty były znikome. I na dodatek ten zapach musztardy na włosach...to nie dla mnie.

      Usuń
  5. Ale mikstura, jak widać Twoim włosom służy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapach jak najbardziej zgnito-ziołowo-herbaciany!

    Świetny pomysł, właśnie rozważałam zamówienie Cassi, a tu taka niespodzianka :D Problem w tym, że farmaceutki w okolicznej aptece już nie chcą mi sprzedawać środków na przeczyszczenie :D Wpadałam tam a to po syrop (dla dziadka), a to po olej rycynowy, a to po ziółka. I w końcu syropu nie chciano mi sprzedać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Senes to znam z zupełniej drugiej strony ;) Też działa jak trzeba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj działa - my go przezywamy liść sedesu :)

      Usuń
  8. Hmm, ale to pewnie nie dla ciemnych blondynek nie? :) chciałam zastosować henne bezbarwną ona może trochę rozjaśnić włosy i zastanawiam się czy może wiecie czy są widoczne po niej odrosty? mam włosy ciemny blond, ale bardzo dużo całkiem jasnych refleksów. Dziękuję za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kuszące.
    Choć jestem naprawdę ciekawa jaki byłby efekt z dodatkiem naturalnego barwnika ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Np. cytryna, która ozłacała?
      I pamiętam, że był jakiś, który dawał rude refleksy.

      Usuń
  10. może jest jakiś odpowiednik tańszy orzechowego brązu skoro jest cassi?;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1) kora dębu i pokrzywa metodą fellogen KLIK :)
      2) nawrzucać do cassii/senesu czegoś ciemnego - naparu z kawy, herbaty?

      Usuń
  11. No jutro jestem w aptece i mam gdzieś udział w akcji przeżyj czerwiec za 50zł i absolutnego bana kosmetycznego. Muszę dostać to cudeńko, bo raz: nie miałam pojęcia że można cassię czymkolwiek zastąpić w dodatku to coś można dostać stacjonarnie, dwa: to coś jest tańsze no i trzy: efekty na Twojej głowie sa piorunujące!!! Totalnie mnie zachęciłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komplement :)
      Dla 3-6zł chyba nie musisz przekraczać budżetu :P

      Usuń
  12. A senna i cassia to nie jest przypadkiem ta sama roślina? :) W sensie są to listki senesu (albo jeszcze ładniej po polsku strączyńca), który po łacinie nazywa się Cassia senna (syn. acutifolia) lub drugiego gatunku Cassia angustifolia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekhem, moja wiedza botaniczna jest taka, że na wikipedii Senes i Cassia to dwie różne pozycje encyklopedyczne :)
      Z nazw jeszcze jakaś Senna Obovata się przewinęła. Nie chcę nikogo w błąd wprowadzać, lepiej przyjąć, że to "kuzynki"

      Usuń
  13. Planowałam właśnie przetestować cassię, ale chyba się skuszę na senes bo jest tańszy :) Gdzie go kupiłaś? Ja też mieszkam w Rzeszowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Zielarni Lawenda, jak wszystkie moje zioła

      Usuń
    2. Na ich stronie internetowej go nie znalazłam. Dziękuję :)

      Usuń
  14. na moich studiach roboczo nazywamy to zielsko "liściem sedesu" :D i każdy wie o co chodzi :D
    hmm, może się skuszę na taki eksperyment, myślałam o Casii, ale bałam się trwałej zmiany koloru.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wlasnie siedze z cassia blond na glowie (znalazlam przypadkiem w naroznym sklepiku - 90 g za 2 euro).. Rekawiczki ufarbowala na kolor smoczej zieleni, wiec ciekawe, co wyjdzie na moim czerepie :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytelniczka się cieszy :) i ma plan podesłać trochę więcej ciekawostek, ale czasu brak.
    Dla tych, które chcą rozjaśniać - dosypać do senesu amli. Mało co, ale coś tam daje i nie aż tak karmelowo.
    Ja już długo senesuję zamiast kasjować. Senes z doz-u, nieco słabiej działa niż cassia z khadii, ale różnica w cenie powala.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiedźmo kochana! :D Na dniach planuję przeprowadzić ''farbowanie'' Senes, no skusiłaś mnie:D Cóż to za ulga dla portfela -3zł miast 30!
    Mam pytanko: Czy mogę senes zostawić na głowie na całą noc, czy lepiej nie ryzykować? Planowałam spać w czapce :) Będę wdzięczna za odpowiedź ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewentualne zniszczenia chyba nie są tego warte :)

      Usuń
  18. Mądrze prawisz:) Trzymałam godzinkę i tak jest chyba optymalnie:) Zauważyłam pogrubienie, ale też niestety przesusz, pomimo dodania do mikstury glutka lnianego :\ Jednakże jest coraz lepiej, przez co do Senesu wrócę na bank za jakiś czas;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja natomiast mam włosy w tysiącach odcieni karmelu jasnego brązu oraz ciemnego blondu, a naturalne są ciemny blond typowo misi. Odrostów mam 5 cm które stają się coraz bardziej widoczne i pomyślałam o tym że Cassia mogła by je dobrze zamaskować miodowym blaskiem, ale końcówki pamiętają wszystkie odcienie tęczy więc są niezwykle przesuszone i troche bałam się łamania ich po dodatkowym wysuszeniu. Ponad to moje włosy nie tolerują protein. Po Twoim poście zdecydowałam się jednak na Senes. Do zmielonych liści dodałam dobre 4 łyżki soku cytrynowego oraz zalałam ciepłym zaparzonym earl greyem i odstawiłam na 12h na matę grzewczą. Po 12h dodałam glutka(żel lniany) i nałożyłam mieszankę na odrosty i długość włosów oprócz końcówek. Pozostałe resztki wymieszałam z jeszcze większĄ ilością glutka i dałam na końcówki. W efekcie moje włosy są błyszczące grubsze i sztywniejsze ale przesusz nie zrobił "spustoszenia" na mojej głowie :) W dodatku otrzymałam konkretnie widoczny miodowo-cytrynowy błysk na całych włosach, nie tylko na kilku pasemkach. Dodam ze trzymałam mieszankę tylko 110 minut. Polecam Senes, myślę że bez wątpienia może zastąpić Cassie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ** miodowo-cytrynowy blask to nie czysty miodowy ciepły pobłysk. określiłam go jako częściowo cytrynowy ponieważ są to takie świeże lekko zimne, lekko ciepłe refleksy :)

      Usuń
  20. Można zastąpić glutka lnianego kallosem mlecznym albo bingo keratyna? Bo nie chcę przesuszu, a siemienia nie mam na stanie, a że nie korzystam z niego to nie chciałabym też go nabywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo, obie mają proteiny i mogą dodatkowo wysuszać w tej konfiguracji.
      Już lepiej dodać łyżeczkę gliceryny.

      Usuń
  21. Wiedźmo, a czy sens ma dodanie do takiego senesu trochę (łyżki? w jakichś proporcjach, np 1 do 2?) korzenia rabarbaru? Tak sobie myślę, że w ten sposób mogłabym uzyskać odżywienie jak od samego senesu/cassi + delikatne rozjaśnienie, co byłoby fajne, bo do rabarbaru zbieram się już od dawna, ale boję się, że jego efekt będzie za mocny. Tylko nie mam pojęcia, czy można je ze sobą łączyć - jak sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie spotkałam się jeszcze z przepisem łączącym te zioła.
    W cassii zakwaszenie mieszanki (używa się soku z cytryny) aktywuje miedziany barwnik.
    Zawsze można wypróbować na pasemku?

    OdpowiedzUsuń
  23. bardzo ciekawe, nie szkodzi wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!