Wiedzma bloguje: Miały być wyniki... będzie dogrywka :) Konkurs u Wiedźmy, naturalnie!

piątek, 14 czerwca 2013

Miały być wyniki... będzie dogrywka :) Konkurs u Wiedźmy, naturalnie!

Witajcie :)

Nadejszła...
Zbliża się, powoli ale jednak się zbliża - moment ogłoszenia zwycięzcy w pierszym oficjalnym wiedźmim konkursie :D


Nagrodami są, tak dla przypomnienia: 
  • BON na kwotę 50zł ufundowany przez Zielarnię Lawenda, do wykorzystania w sklepie internetowym lub stacjonarnym Zielarni Lawenda wraz z przesyłką nagrody
  •  wyjątkowa "usługa" shopping assistant Wiedźmy na spożytkowanie Bonu, czyli indywidualne szczegółowe porady, pomoc w doborze kosmetyków i ziół do indywidualnych potrzeb
Chciałam Wam dzisiaj przedstawić wyniki, ale... nie potrafię wybrać zwycięzcy!

Nadesłałyście 21 zgłoszeń, to dużo i mało jednocześnie :) Wszystkie bardzo interesujące i ciekawie napisane (nie słodzę :) już wstępne wyłonienie finalistów było trudne!), większość z podanych przez Was receptur chętnie wypróbuję osobiście.

Moją szczególną uwagę przykuły dwa zgłoszenia - i nijak nie potrafię wybrać, która metoda podoba mi się bardziej :)
Więc zwycięzcę wybierzecie Wy, drogą głosowania w ankiecie zamieszczonej w prawym górnym rogu bloga!

Odpowiedzi finałowe:

WYBIELANIE ZĘBÓW WĘGLEM
by fightthedull

Nie wiem, czy moje odpowiedź zakwalifikuje się do konkursu, bo nie dotyczy pielęgnacji ciała ani włosów, tylko naturalnego wybielania zębów :) Sposób jest bezpieczny i skuteczny, w granicach rozsądku, oczywiście - zęby się nie zrobią aż niebieskie ;).

Kiedy zdarza mi się uczestniczyć w imprezie skupionej wokół ogniska, jest ono rozpalone tylko i wyłącznie z nieprzetworzonego drewna (bez śmieci, mebli, parafinowej czy innej rozpałki itp). W związku z tym rano z popiołów można wyjąć bardzo czysty węgiel drzewny. Zbieram sobie niewielką ilość i tłukę na proszek w moździerzu (jeżeli jest bardzo twardy można się wspomóc młynkiem). Proszek zbieram do pudełka. Wystarczy go niedużo, ilość porównywalna z pudrem do twarzy albo i mniej. I takim proszkiem przez 2 tygodnie myję zęby. Wystarczająco dużo przyczepi się do namoczonej szczoteczki, żeby 2-3 minuty szczotkować nim zęby. Uczucie jest nieco dziwne, bo proszek się absolutnie nie pieni (minus) i nie ma smaku (plus). Za to odświeża oddech, a zęby po umyciu są po prostu czyste. 2 tygodnie wystarczą, żeby było widać różnicę w odcieniu. Wracam później do pasty, bo mimo wszystko lubię mieć w paszczy pianę. :)

http://stronka-agusi.pl/
PS: Za czasów młodości mojej mamy, kiedy zabrakło pasty do zębów - myło się zęby węglem z apteki, tym na biegunkę i zatrucia. Obecnie jest do kupienia nawet węgiel w kapsułkach, a w nich mamy węgiel rozdrobniony na proszek gotowy do użytku!
Metoda ta o wiele bardziej mi się "podoba" niż mycie i wybielanie zębów z użyciem sody.

Druga, przepyszna odpowiedź:

MALINOWA AROMATERAPIA WŁOSÓW
by Kasia (jej blog)

Jako rasowa dopieszczaczka swoich fal ;) muszę opisać mój odkryty w zeszłym roku hit dla włosów, zwłaszcza falowanych - maseczka z malin.

Uwielbiam jeść maliny, toteż wzięłam kilka dużych, dorodnych sztuk z działki moich rodziców i bardzo dokładnie rozgniotłam widelcem. Malinową, słodką i pięknie pachnącą masę wymieszałam z kopiastą łyżką maski bingo z masłem shea i algami, wymieszałam, dodałam 10 kropel oleju z pestek malin (wyszła śliczna różowa papka z pestkami) i nałożyłam na umyte włosy. Założyłam reklamówkę zamiast czepka ;) Owinęłam ręcznikiem, przygrzałam suszarką i tak trzymałam godzinę. Bałam się trochę, że trochę za dużo dobroci i włosy będą obciążone, ale otrzymałam PIĘKNIE błyszczące, skręcone fale, bardzo nawilżone i pełne życia, jak chyba nigdy.
Maseczka nie obciążyła włosów, mimo bogatszego składu i na pewno w tym sezonie będę powtarzać malinową aromaterapię na włosy, a i brzuszek się nie pogniewa :)

(pestki bez problemu się u mnie wypłukały po zmyciu maseczki, więc nie powinno być problemu)

http://www.werandacountry.pl/

Głosowanie rusza już teraz, głosy możecie oddawać do niedzieli do północy (o ile dobrze ustawiłam opcje ankiety, bo przy poprzedniej udało mi się coś pokręcić :P), czyli do kiedy obiecałam Wam wyznaczyć zwycięzcę konkursu.
Jako, że w niedzielę znowu wyjeżdżam i mogę mieć różny dostęp do internetu - oficjalnie ogłoszę zwycięzcę jak tylko będę miała możliwość :)

Mysz w dłoń!
Do głosów!
Start!

http://www.zeszlami.pl/

Buziaki :)

post signature

16 komentarzy:

  1. totalnie ciężki wybór! nie dziwię się, że nie mogłaś się zdecydować...

    OdpowiedzUsuń
  2. Żal by mi było użyć malin na włosy, są przecież takie smaczne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zagłosowałam na wybielanie zębów węglem, bo sama ostatnio eksperymentuje z mydełkiem węglowym również do mycia zębów:) malinki też fajne!

    OdpowiedzUsuń
  4. ciężko sie zdecydować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wooooow, jestem w finale! :) Grzecznie nie głosuję i nie zachęcam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O cholercia, nie spodziewałam się nawet, że mogę być w finale :) Już samo dojście do tego etapu jest bardzo, bardzo miłe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja głosuję na 1, żal byłoby mi nawet tych kilku malin na wrzucenie do maski do włosów :) nie po to czekam na nie z utęsknieniem caaały rok :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi hi ;) prawda, choć mi akurat nie żal, bo i mama i teściowa non stop dostarczają świeżych malinek, sama chodzę co kilka dni i mam pełen garnek, z którym potem nie mam co zrobić ;)

      Ale maliny są cudowne, czy to na włosy, czy do brzuszka ;)

      Usuń
    2. no to rozumiem, jednak dla mnie arbuzy i maliny to największa owocowa miłość :D

      Usuń
  8. wypróbuje mycie zębów węglem

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaglosowalam na 1 bo mam zamiar to wyprobowac a owocow moje wlosy nienawidza od kad je farbuje naturalnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przymierzam się do wybielenia zębów węglem, ale takim aptecznym, kiedyś czytalam o pastach samoróbkach z oleju kokosowego, proszków do zębów, sproszkowanych przypraw i innych takich specyfików, spodobalo mi się, bo nie znoszę smaku komercyjnych past, szczególnie z/f (znalazlam wreszcie niemal idealną b/f rebi herbal, tyle że ona nie wybiela) i nie moglam uwierzyć, że podczas mycia węglem leczniczym są upaprane na czarno, a po wypukaniu czyściutkie, świeżutkie, bielutkie. Sodą moglabym sobie uszkodzić moje delikatne szkliwo, kusi mnie ta prosta i szalowa metoda z węglem, więc glosuję na węgiel.
    Adriana

    OdpowiedzUsuń
  11. No i jeszcze pulpa z truskawek myje i delikatnie rozjaśnia zęby.
    Adriana

    OdpowiedzUsuń
  12. obie kuszą, z bólem serca wybrałam jedną (gdy będe miała węgiel i maliny pod ręką- przetestuję!)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!