Wiedzma bloguje: Haul wrześniowo-październikowy

piątek, 4 października 2013

Haul wrześniowo-październikowy


Tradycyjnie co miesiąc spowiadam się Wam z moim nabytków kosmetycznych i okołokosmetycznych na przełomie miesięcy. W tym miesiącu będzie również prozdrowotnie i jesiennie-smakowicie!

ZAKUPOWO

Jesień rozpoczęłam z przeziębieniem, więc znowu, jak co roku, zwracam uwagę na podniesienie odporności.

Pierwszy wybór jest oczywisty - tran w kapsułkach. Tran jest od wieków znanym środkiem poprawiającym działanie całego organizmu, od układu nerwowego, przez układ kostny, funkcjonowanie skóry aż po ogólnie pojętą odporność. Eliksir młodości i witakności :) Tran zawiera inne rodzaje NNKT ω-3 niż oleje roślinne, czyli uzupełnia ich działanie. Jest stosunkowo bezpieczny, więc poleca się go nawet kobietom w ciąży.  Minus - nawet po kapsułkach może się odbijać rybką - póki co nie mam tego problemu :)
Kurdybanek to tradycyjna polska roślina przyprawowa, stosowana także jako kuracja wzmacniająca i regenerująca układ pokarmowy, wg tradycji ludowych wspomaga też detoksykację, a stosowany zewnętrznie przyspiesza regenerację, łagodzi zmiany trądzikowe i gasi stany zapalne. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ. Kurację będę przeprowadzać ostrożnie i stopniowo.
[Ziółko ma też +10 do statów za nazwę :) ]

UWAGA!
Ważne, żeby suplementy, preparaty witaminowe i zioła kupować w aptekach lub sklepach zielarsko-medycznych - tam sposób przechowywania i transportu podlega kontroli i mamy gwarancję, że w opakowaniu znajduje się produkt, którego oczekujemy, jakiej niestety nie mamy kupując suplementy i zioła w drogeriach czy hipermarketach.

Nowością jest wspomniana już we wrześniowym podsumowaniu pielęgnacji maska Kallos Color, u mnie w roli odżywki myjącej na miejsce mojej ukochanej przez lata maski BingoSpa z masłem shea, która po zmianie składu przestała mi służyć. Oleje zmywa całkiem dobrze, daje niezły poślizg. Pozostawia włosy gładkie i nieznacznie dociążone. Prawdopodobnie będę ją uzdatniać humektantami.



PYSZNE TESTOWANIE :)

Zielarnia Lawenda w tym miesiącu rozpieszcza moje kubki smakowe :)
Herbatka Yogi kusi odrobiną luksusowego rozgrzewania na chłodne wieczory. Herbatki Yogi otrzymały certyfikat Organic Soil Association. Skład zapowiada niezwykły smak!



Czekolada w innym wydaniu, bez dodatku sacharozy - kto nie potrzebuje odrobiny dobrej czekolada? :)
Jarzębina natomiast jest jednym ze smaków mojego dzieciństwa. Założę się, że jej smak przywoła wiele wspomnień :) Przetwory jarzębinowe nie należą do najłatwiejszych w wykonaniu i pewnie dlatego nie są popularne, więc czasem warto skusić się na gotowy produkt, zwłaszcza o tak prostym składzie:


Ostatni apetyczny produkt to masło kakaowe w kostce (bryle?) ze sklepu Blisko Natury. Właściwości pielęgnacyjne masła kakaowego są w cenie przez cały rok, i dla skóry wystawianej na słońce, i w zapobieganiu suchości kiedy za oknem chłód a w domu wysusza kaloryfer. Ostrym koniuszkiem bryły można wygodnie posmarować usta czy skórki paznokci, zanim reszta się rozpuści się w dłoni. Zapach jest obłędny! Aż chce się polizać!

Oleje z Blisko Natury:
Olej moringa to nowość o rekordowej zawartości ω-9. Jest to olej bardzo lekki, ma nawilżać i regenerować a jednocześnie oczyszczać (sic!) nawet cerę tłustą i problematyczną. Włosom też ma nadawać miękkość, nawilżenie i oczyszczenie (sic!!). Jest też odporny na działanie wysokiej temperatury, więc już znalazł się w kremie na ciepło dla mojej mamy ]:> Brzmi ciekawie, prawda?

Olej ryżowy... ktoś zauważył? Olej ryżowy już był przeze mnie testowany i opinię możecie przeczytać TU. Tym razem z olejem eksperymentować będzie moja koleżanka Dorotty. Zaprosiłam ją do wspólnego testowania, gdyż: jej cera i włosy są w pewnym uproszczeniu odwrotnością moich, więc mając jej i własne spostrzeżenia mogę wyrobić sobie o wiele dokładniejszą opinią o produkcie / technice pielęgnacji :) Myślę tez, że wiele z Was znajdzie coś wspólnego z jej pielęgnacją, bo jej charakterystyka jest bliżej gaussowskiej większości :) Oprócz tego - Dorotty ma kreatywne podejście do kosmetyków, chętnie miesza swoje mikstury a jednocześnie jest nieskażona blogowymi modami i ma świeższe spojrzenie na kosmetykotwórstwo. Nie bez znaczenia jest też fakt, że dzięki niej Wiedźma - Szalony Naukowiec ma nowego królika doświadczalnego i może wykonać wiele nowych eksperymentów :D
Mam nadzieję, że spodobają Wam się opinie Dorotty :)
http://www.poppingfun.com/

Oby październik był tak słoneczny, jak dzisiejszy dzień! Życzę słoneczka i zdrówka :)
Jak się macie u progu jesieni?

post signature

22 komentarze:

  1. mnie kilka dni temu coś zaczęło łamać to w ruch poszedł syrop z cebuli, wczoraj zupa dyniowa z imbirem i czosnkiem super mnie rozgrzała..i jeszcze jakieś witaminy + nursea na odporność..Herbata z malin, miód i całkiem nieźle już..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mnie łamie lubię jeść ciepłe posiłki kilka razy dziennie, nawet za każdym razem :)
      Trzymaj się zdrowo!

      Usuń
  2. Zamierzam kupić tego Kallosa,mam nadzieje,że się sprawdzi i u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda też na dobrą odżywkę do tuningowania :)

      Usuń
  3. Ziele bluszczyku kurdybanka to mój wielki pomocnik w walce z nieprzyjaciółmi!! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę o możliwie dużo informacji na jego temat!

      Usuń
  4. Tran nie dla mnie, ale reszta może być świetna ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja ukochana jarzębina:) Rok temu często ją kupowałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jarzębinkę w jakiej postaci kupujesz? :) Widziałam tylko te powidła (?) i syrop smakowy, z tych chemicznych.

      Usuń
    2. Uwaga na tran, zawiera dużo jodu i może szkodzić osobom z chorobą Hashimoto.

      Usuń
    3. Tzn Kaewu dziękuję za uwagę, dowiem się

      Usuń
  6. Jestem ciekawa tego Kallosika więc jak już trochę z nim poeksperymentujesz to chętnie poczytam o efektach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę już zdradzić, że kiedy użyłam jej jako odżywki myjącej (i niczego więcej) - koleżanka spytała, co robiłam z włosami bo tak lśnią :)

      Usuń
  7. i jest masło kakaowe, bardzo je polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój ulubiony Kallos to ten mleczny, o arganowym mam nieprzyjemne zdanie a inne może kiedyś doczekają się testów. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak to zmienili skład Bingacza? Zaraz zrobię fotkę mojemu staremu i biegnę do Tesco - może mają jakieś stare dostawy...
    Możesz dać znać, co zmienili, proszę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skład zmienił się już dawno, pewnie z rok temu, zanim zmienili etykiety. Dodano konserwant DMDM-Hydantoin, który u wrażliwców powoduje podrażnienie, działa z opóźnionym zapłonem, nawet po kilku miesiącach używania. Poza tym większej różnicy nie widzę, tylko moja ukochana Bingo shea przestała być ukochana :( W innych maskach raczej też wprowadzili ten konserwant.
      Maska ze starym składem musiałaby długo leżeć w magazynie / na półce, nie jestem pewna czy będzie nadal dobrej jakości.
      Notka pojawi się też w Short News

      Usuń
    2. Rozumiem.
      Miałam starocia, właśnie zdenkowałam. DMDM nie lubię.
      Nie zdecyduję się na nie-wiadomo-jak-magazynowaną starą sztukę, a pewnie i tak by nie było. Będę czekać na twoją opinię o jakim zastępniku, chyba, że znajdę kogoś do kupienia Kallosa na spółkę, przeraża mnie wielkość opakowania :)
      Niby moje włosy całkiem inne niż wiedźmie, ale to konkretne Bingo służyło mi do zmywania olei i produkowania maski głęboko nawilżającej.

      Usuń
  10. Ile cudownosci :) A czy czekolada słodzona stweią bardzo rozni się smakiem?

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie wiem. Samej stewii też nie próbowałam
    Oczywiście dam znać!

    OdpowiedzUsuń
  12. To jarzębina jest jadalna?! Spróbowałabym. I tej czekolady też :)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!