Wiedzma bloguje: Baikal Herbals, Krem Anti-Age na noc

wtorek, 3 grudnia 2013

Baikal Herbals, Krem Anti-Age na noc



Witajcie :)

Dziś spieszę do Was z recenzją (opisem? opinią??) kremu do twarzy zza wschodniej granicy.
Od razu pragnę zaznaczyć, że z kremu jestem zadowolona, a na ruszt i ostry ogień biorę niespójności w opisach i obietnicach, które rzuciły mi się w oczy... przez czystą złośliwość - wstałam lewą nogą, nie wyspałam się albo generalnie wychodzi ze mnie wredna bycz :P

O marce Baikal Herbals wspominać nie trzeba. Dotarła do nas zza Buga razem z falą wielu kosmetyków pełnych ziół i olejków z wielu zakątków świata ze szczególnym miejscem dla flory Jeziora Bajkał.
Wedle opisów kosmetyki BH wychodzą naprzeciw i potrzebie powrotu do natury, bezpiecznych i czystych składników - i wygodzie, dzięki przyjaznej nam, zabieganym współczesnym kobietom, konsystencji i formie.
Firmą-matkę jest Pervoe Reshenie - winna seriom Babuszki Agafii, Planeta Organica,  Eco Hysteria, Love 2 Mix, Lactimilki i jeszcze kilka mniej znanych linii :)

Krem Regenerujący ANTI-AGE Do Twarzy Na Noc
- Dla Skóry Dojrzałej


Razem z kremem dostajemy obietnicę regeneracji i rewitalizacji skóry z pierwszymi oznakami starzenia. Krem nadaje się do każdego typu cery i można go używać bez ograniczeń.
Składniki naturalne mają certyfikaty organiczne (nie wiemy niestety, jaki certyfikat, przynajmniej nie znalazłam tej informacji w języku cywilizowanym a moja znajomość bukwaru leży :P).

Szerszy opis znajdziecie np na stronie sklepu, z którego pochodzi mój krem KLIK

SKŁAD


W składzie znajdują się obiecane dobroci, w postaci "wody z ekstraktami z..." (którą w skrócie dla siebie nazywam "wodą z popłuczkami z..."). Mamy tutaj ekstrakty:
  • Różeńca górskiego (Rhodiola Rosea Root Extract) – zwiększa metabolizm komórek, wykazuje własności przeciwutleniające porównywalne z witaminą C. Wygładza skórę, oczyszcza ją i dezynfekuje.
  • Organiczny ekstrakt z żeń – szenia (Organic Panax Ginseng Extract) – działanie rewitalizujące, regenerujące, poprawiające ukrwienie skóry, ułatwiające odnowę skóry. Ekstrakt z żeń-szenia jest składnikiem wielu renomowanych kosmetyków anty-aging - regenerujących i odmładzających. [Spotkałam się z opinią, że stosowany zewnętrznie nic nie robi ale ładnie wygląda na etykietce :)]
  • Organiczny ekstrakt wiązówki błotnej (Organic Spiraea Ulmaria Extract) - delikatnie oczyszcza i łagodzi podrażnienia, posiada właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne, uelastycznia skórę.
Oraz oleje:
  • Olej z pestek maliny właściwej (Rubus Idaeus Oil) - doskonale nawilża, odżywia, dostarcza witamin, przywracając skórze jędrność i elastyczność. [Skądinąd jeden z moich ulubionych olejków do pielęgnacji twarzy - zerowy potencjał komedogenny, nieźle wiąże wodę i ma najwyższy wśród roślin filtr SPF :)]
  • Organiczny olej z kiełków pszenicy (Organic Triticum Vulgare Germ Oil) - pielęgnacja skóry dzięki wysokiej zawartości wartościowych kwasów tłuszczowych i witaminy E. [Znacie olej z nasion, który nie ma wysokiej zawartości kwasów tłuszczowych?]
  • Masło shea (Butyrospermum  Parkii Butter) – działa ochronnie i nawilżająco na skórę,  przywraca skórze elastyczność i sprężystość, łagodzi podrażnienia i działa przeciwzapalnie, wspomaga ochronę przed promieniami UV, podwyższa SPF filtrów UV [o 3-6 SPF, czyli wymiata... ale po co nam filtry w kremie na noc?]
Dzięki formie zapisu "woda z popłuczkami" nie ma jak zgadnąć, ile w kremie jest tych cennych składników. Dzięki masełku shea krem pozostanie na skórze na dłużej i składniki rozpuszczalne w wodzie nie wyparują od razu.
W kremie mamy też kwas hialuronowy - fantastyczny humektant i witaminki A i E w różnej postaci. Konserwanty z tych ładnych, zapożyczone z przemysłu spożywczego (w którym uznawane są za brzydkie :P). 


Cena ok. 20zł / 50ml.

Opakowanie i wygląd

Urzekła mnie estetyka opakowania kremu. Zarówno pudełko tekturowe jak i plastikowa buteleczka są ozdobione oszczędnie i z umiarem i wróżą dobrą jakość zawartości. Buteleczka typu airless to moje ulubione rozwiązanie - najbardziej higieniczne i pozwala na zmniejszenie zawartości konserwantów. Opakowanie jest bardzo solidne, zatyczka mocna.
Pompka podaje ilość kremu wystarczającą akurat na wklepanie w twarz.
Za jedyny minus uważam fakt, że żadne sztuczki nie pomogą oszacować ilości kremu, która została.

Krem
Gęsty, biały i delikatnie pachnący ziołami.
Bogata konsystencja, świetnie się rozsmarowuje nie tracąc poślizgu.
Krem nie wchłania się do końca, co ma sens jako że to krem na noc. Można go nałożyć grubszą wartswą i wtedy działa jak maseczka.
 
 
Moje wrażenia
Używam tego kremu od czerwca. Stosowałam go zarówno na dzień jak i na noc i u mnie sprawdza się w obu przypadkach, z wyjątkiem upalnych dni i podczas ruchu, kiedy czułam, jak na kremie zbierają się krople potu i było to nieprzyjemne.
Czasem krem tuż po nałożeniu powodował lekkie mrowienie, ale nigdy nie było to niemiłe.
Krem nadaje się do wklepywania w skórę wokół oczu - nie podrażnia delikatnej skóry powiek. 
Jest szalenie wydajny.
Czy spełnia obietnice? Niestety nie.
Wygładzenia pierwszych zmarszczek nie zauważyłam. Myślałam, że to niemożliwe dla kosmetyku, jednak jedno użycie maski Organic Therapy dało widoczne efekty, czyli da się.
Nie opisałabym go jako nawilżający, raczej jako zapobiegający odparowaniu wody, ale miałam potrzebę dodatkowo dostarczyć nawilżenia, aplikując krem na żel hialuronowy, serum z witaminą C, spryskać twarz mgiełką różaną.
Na wielki plus uważam fakt, że w/w krem ani razu nie spowodował podrażnienia ani uczulenia na mojej bardzo wrażliwej skórze :) Był to mój pierwszy "tak ziołowy" krem i najbardziej obawiałam się właśnie reakcji alergicznej albo monstrualnego przesuszenia.
Nie zwiększył też wysypu zaskórników ani nie spowodował większych krostek. Ave! 

Dla kogo?
Myślę, że będziecie z niego zadowolone, jeśli macie skórę trochę odwodnioną i trochę suchą, nawet przy umiarkowanej skłonności do zaskórników - oraz umiarkowane podejście do terminu Anti-age i cofania oznak upływu czasu ;] To bardzo przyjemny krem do stosowania na co dzień i co noc :)

Warto?
Za 20zł mamy bardzo ładnie podany krem z przyjemnym składem z certyfikowanymi ekstraktami, nawet jeśli są ich tylko popłuczki - uważam, że to świetna cena!
O ile ten dokładnie krem mnie nie zachwycił (nie powędruje na moją prywatną listę KWC ani nawet odkryć roku) - tak absolutnie go nie odradzam i przy okazji zakupów kremowych będę szukać również wśród kremów Baikal Herbals oraz innych dzieci marki Pervoe Reshenie :)

Krem Baikal Herbals, Krem Regenerujący ANTI-AGE Do Twarzy Na Noc - Dla Skóry Dojrzałej testowałam dzięki Zielarni Lawenda. Fakt otrzymania kremu nie miał wpływu na moją opinię.

Czy znacie kremy Baikal Herbals?
Możecie polecić mi najbardziej nawilżający krem do twarzy, jaki kiedykolwiek stosowałyście?

Buziaki!
post signature

27 komentarzy:

  1. Specjalnie założyłam sobie zeszyt na zapiski o włosach twój blog jest świetny po prostu zero uwag wiele wiedzy i czytaniny o kochanym wiedźmiątku no po prostu ubóstwiam
    Pixie

    OdpowiedzUsuń
  2. skład jest bardzo ciekawy, może dla innej cery sprawdzi sie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Używałam niedawno całkiem fajnego kremu z AA, chyba tego https://sklep.kosmetykiaa.pl/product/3480-AA-Ultra-Odzywianie-Odzywianie-Bogaty-krem-na-dzien-odzywczo-ochronny-Cera-bardzo-sucha.html albo tego https://sklep.kosmetykiaa.pl/product/3481-AA-Ultra-Odzywianie-Lekki-krem-na-dzien-odzywczo-nawilzajacy-Cera-bardzo-sucha.html, nie wiem, jakie mają składy, ale był to jedyny krem, który choć trochę niwelował uczucie ściągnięcia na mojej twarzy. Cena nie powoduje wypłynięcia gałek ocznych, więc można spróbować. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, obejrzę je sobie przy okazji :)

      Usuń
  4. Woda z popłuczynami :D Jesteś najlepsza! Na postawie swojego "ruskiego" kremu również stwierdzam, że szału to on nie robi, ale przynajmniej nie szkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Również ostatnio pisałam o tym kremie i mam identyczne odczucia!
    Pozdrawiam,
    Asia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Posiadam lekkie serum nawilżające z Baikal:) Nie robi nic:) Tylko lekko ściąga skórę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialna recenzja, uwielbiam Twoj humor ;)!
    Co do kremu nie mialam, ale jesli nie spelnia swojego zadania, to niebardzo mnie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam kilka kosmetyków z tej serii i je nawet lubię. Fakt, są lekkie. Niektórzy jednak lubią taką formułę. U mnie bogatsze specyfiki się nie sprawdzają, co więcej, potrafią zrobić kuku.
    A te wszystkie Anti-Age, niezależnie już od firmy... heh, spotkałaś taki, który działał? Bo ja nie, a trochę już tego przerobiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna maseczka mi prasuje zmarszczki na czole :) Naturalna, nie że silikonami :)
      Krem ma przyjemny skład i nie przejmuję się etykietką "anti-age" ale jeśli już coś producent obiecuje to trzeba go z tego rozliczyć :P

      Usuń
    2. A co to za cudo? Przejrzałam ofertę OT, ale żadna maseczka nie jest opisana jako "prasująca" :)
      Moje zmarszczki wygładził trochę megamocny peelnig od ziai, chyba wreszcie to co wcieram zaczęło działać, ale przydałoby się coś jeszcze :)

      Usuń
    3. Moisturising z masłem shea, która btw wcale nie obiecuje odmładzania :P

      Usuń
  9. Coś dla mnie, ja właśnie do tych kremów, zwłąszcza organicznych i do terminu anti - age podchodzę w ten sposób, że mają one zapobiegać, a nie leczyć, zobaczę jak mi się taki sposób myślenia odwdzięczy za jakieś 10lat :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z kremami do twarzy mam ten sam problem, jeszcze nie znalazłam takiego, który nawilżałby dostatecznie. Doszłam do wniosku, że to po prostu niemożliwe przy takiej skórze jak moja. Obowiązkowo poza kremem używam wody różanej, żelu aloesowego lub hialuronowego, serum do twarzy, dopiero teraz krem i jeszcze na to olej, i i tak bywa za sucho. A, na to wszystko jeszcze krem z filtrem. ;)

    Brzmi jak okropnie dużo, a mojej suchej twarzy i tak to za mało, i jeszcze muszę uważać na podrażnienia, bo wtedy jest gorzej.

    BH jeszcze nie używałam nic, ale kiedyś się pewnie skuszę, skoro dla wrażliwców się nadaje :) Trzymam mocno kciuki za udane poszukiwanie kremu idealnego. Chętnie skorzystam, jak już coś znajdziesz!

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj. Jestes dla mnie wlosowym autorytetem. W zasadzie wszystkiego czego potrzebowalam dowiedzialam sie od Ciebie. Dlatego polecam przeczytac zniewazajacego posta ktorego napisala ponoc fryzjerka http://blogblondbunny.blogspot.de/2013/10/porowatosc-wosow-czyli-bzdury-jakimi.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam ten post i w moim odczuciu autorka całkiem rzetelnie opisuje swoje doświadczenia w pracy fryzjerki.. Ale chyba brakuje jej wiedzy chemicznej, co widać w komentarzach. Pisze, że olej kokosowy jest ciężkim olejem (!), dzieli proteiny na lekkie i ciężkie (jakiś dziwny ten podział), główne kryterium oceny działania oleju według jej podziału to jego lekkość/zmywalność, a nie skład chemiczny. Nie skorzystałabym z jej porad pielęgnacyjnych :)

      Usuń
    2. Że nie wspomnę o oczywistej nieprawdzie, czyli o stwierdzeniu, że wysokoporowate włosy długo schną :D

      Usuń
    3. @Aleksandra - dziękuję za troskę, ale nie czuję się znieważona komentarzem BlondBunny. Wzięła się głównie na powtarzane za wizażem notatki wyjęte z kontekstu.
      Wiele z tych opinii podważyłam na łamach mego bloga, np naukowe uzasadnienie czemu test ze szklanką wody nie jest miarodajny.

      IMO wiele wynika z niezrozumienia lub przeinaczenia i zdania wyjęte z kontekstu.

      Secundo - po internecie krąży wiele niesprawdzonych teorii lub podaje się je jako pewniaki, np wg mnie testy na porowatość za pomocą wody czy mąki to pic na... wodę.

      Szkoda, że BB wrogo wyraża się o naszych teoriach, bo łącząc jej doświadczenie i nasze świeże spojrzenie na temat mogłybyśmy stworzyć kawał świetnego poradnika.

      Najważniejsze jest pytanie czy ktoś chce pielęgnować włosy wg teorii porowatości i czy widzi w tym sens. Ja widzę i jestem aż tak zadowolona, że polecam, ale szanuję inne opinie. Mi się fryzjersko-drogeryjna pielęgnacja nie sprawdziła, bo gdyby tak było - pewnie zostałabym przy niej i dzisiaj nie byłoby tego bloga :)

      Usuń
    4. O czasie schnięcia też pisałam. Nie będę się powtarzać.

      Ocenę porowatości sugeruje się przeprowadzić na włosach oczyszczonych szamponem z SLS najlepiej chelatującym, więc skład wody i stylizatorów nie ma tu nic do rzeczy.

      Nie wiem, jak farbuje się włosy zniszczone ("źle" to nie jest odpowiedź, bo nie zawiera informacji, na czym polega trudność - oporność w penetracji barwnika czy nierównomierne wchłanianie czy nierównomierne wypłukiwanie?) ale moje farbuje się źle, tzn nie reagują a ich stan macie czarno na białym kilka postów wcześniej, jest idealny.

      Mogłabym tak w nieskończoność. Jakieś pytania? :)

      Usuń
    5. Nie wiem, czy współpraca z tą panią byłaby możliwa. Trafiłam kiedyś na jej blog, poczytałam komentarze i naprawdę się przeraziłam. Wraz z komentatorkami obrażała wiele blogerek-włosomaniaczek, nie była to konstruktywna krytyka a zwyczajne bluzgi. Wówczas podważała też sens olejowania, rezygnowania z silikonów i farbowania. Oczywiście ma prawo do swojej opinii, ale ona każdą próbę wyrażenia zdania odmiennego od jej własnego ucinała "ja jestem fryzjerką, wiem lepiej". Uważa włosomaniaczki za sektę, choć sama tworzy wokół siebie grono fanatycznych wyznawczyń spalonego blondu... Uciekłam z jej bloga w nomen-omen podskokach, z ulgą wracając tutaj :)

      Usuń
  12. A ja mam pytanie co do składów kosmetyków rosyjskich... konkretnie chodzi mi o sposób w jaki producenci tych kosmetyków przedstawiają nam INCI. Woda z popłuczkami jak to świetnie ujęłaś:D o co chodzi w tym zapisie? Oznacza ze tych ekstraktow jest malo, lub sa średniej jakości przez co kosmetyk też nie jest taki super jak nam się wszystkim wydaje? Tylko w rosyjskich kosmetykach spotkałam się z tak dziwnym opisem składów i muszę przyznać że nieco mnie on niepokoi:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Składniki zawarte w wodzie producent opisuje jako organiczne, to są kwestie weryfikowalne i nie ma prawa nadużywać tego określenia, więc o jakość składników się nie obawiam.
      Niewiadomą niestety jest ich zawartość w tej wodzie - mogą to być ilości homeopatyczne a może to być roztwór przesycony. Miejsce w składzie odpowiada zawartości całego "rosołku" a nie poszczególnym jego częściom.
      Inni producenci też stosują ten zabieg tylko nie w tak widoczny sposób. Organicum zapisuje jako hydrosole (hydrosol = hydrolat czyli woda z infusions z destylacji). Czasem w spisie są składniki oddzielone znakiem "/" to też oznacza mix, objętość dotyczy całości.

      Z innej strony - nie ma się czym martwić. Gdyby w tym kremie były większe stężenia w/w składników, byłby mocno pachnącym tłustym smalczykiem a nie każda nowoczesna kobieta to zniesie :)

      Usuń
  13. Wiesz, a jeśli wszystkie ulegamy zbiorowej halucynacji i olejowanie nie działa? :)

    Pożyczyłam podręczniki dla fryzjerów, będę się edukować :)

    Wydaje mi się, że najwięcej wie MysiaM, bo połączyła właśnie wiedzę i doświadczenie jako fryzjerka i nowe spojrzenie włosomaniaczek :) Zresztą wystarczy popatrzeć na sprawozdania z jej działań i włosy jej samej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli chodzi o kosmetyki Anti aged, naturalnych i pochodzących z naszej wschodniej granicy to tez ostatnio używałam tego samego właśnie z www.opeskosmetykinaturalne.pl Pachnie ziołąmi i super efekt !

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeśli chodzi o kosmetyki Anti aged, naturalnych i pochodzących z naszej wschodniej granicy to tez ostatnio używałam tego samego właśnie z www.opeskosmetykinaturalne.pl Pachnie ziołąmi i super efekt !

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!