Wiedzma bloguje: maja 2013

czwartek, 30 maja 2013

*MILIJON* ...Naturalnie u Wiedźmy :)

Nadejszła oto wiekopomna chwila!! Narodu!!

Widzicie liczniczek odwiedzin? ^^

Jeśli czytacie tę notkę, to oznacza, że licznik odsłon na blogu przekroczył MILION!!

Nie umiem opisać, jak bardzo jest to dla mnie radosne wydarzenie :D
Zakładając bloga jakieś dwa lata temu nie spodziewałam się tak zacnego grona czytelniczek i czytelników :) I jest Was ~1400! WOW!

Najlepiej przeżywać szczęśliwe chwile do spółki z kimś, więc dzisiaj z tej pięknej okazji uśmiechnie się szeroko jeszcze jedna osoba :)

Ogłaszam pierwszy konkurs na blogu Wiedźmi Kociołek :)



KONKURS *MILIJON* 
...NATURALNIE U WIEDŹMY!!

Nagrody
*BON na kwotę 50zł ufundowany przez Zielarnię Lawenda, do wykorzystania w sklepie internetowym lub stacjonarnym Zielarni Lawenda*
*wyjątkowa "usługa" shopping assistant Wiedźmy na spożytkowanie Bonu, czyli indywidualne szczegółowe porady, pomoc w doborze kosmetyków i ziół do indywidualnych potrzeb*




Zadanie konkursowe
Opisz swój ulubiony i sprawdzony domowy zabieg pielęgnacyjny na skórę twarzy / ciała / dłonie / na włosy / paznokcie - spośród babcinych receptur i tradycyjnych rytuałów z różnych stron świata! 

Zgłoszenia przyjmuję tylko w komentarzu pod tym postem.
Czekam do 9.06.13 (niedziela) do północy.

Wzór zgłoszenia
Obserwuję jako: nick bloggerowy (ew. bloglovin'owy)
"Lubię" jako: imię i dwie pierwsze litery nazwiska
Odpowiedź: Ciekawa odpowiedź :)


Regulamin konkursu
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Wiedźmi Kociołek.
2. Warunkami koniecznymi są:
Jeden użytkownik może zgłosić się do konkursu tylko raz.
3. Udział w konkursie mogą brać osoby pełnoletnie, a niepełnoletnie powinny uzyskać zgodę opiekuna.
4. Nagroda w postaci bonu zakupowego na kwotę 50zł na zakup dowolnych produktów wraz z wysyłką kurierem Siódemka została ufundowana przez sklep zielarsko-medyczny Zielarnia Lawenda. Porad udziela autorka bloga Wiedźmi Kociołek, aka Czarownicująca. Porada będzie udzielona drogą mailową, bez oględzin cery i włosów. Jako osoba bez wykształcenia kosmetologicznego czy dermatologicznego nie biorę odpowiedzialności za ewentualne szkody wyrządzone przez źle dobrany lub nieprawidłowo stosowany kosmetyk.
5. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest prawidłowe i kompletne wypełnienie zgłoszenia konkursowego. Biorąc udział w konkursie akceptujesz regulamin.
6. Zgłoszenia można składać od monentu ukazania się tego wpisu do dnia 9.06.13 do północy.
7. Zwycięzca zostanie wyłoniony w ciągu 7 dni, czyli do 16.06.13, wyłoni go autorka bloga. Nazwa zwycięzcy zostanie opublikowana na blogu i blogowym profilu na FB. Zwycięzca winien zgłosić się w ciągu 3 dni na mój adres mailowy (czarownicujaca.m@gmail.com), w innym przypadku zostanie wytypowany i ogłoszony kolejny zwycięzca.
8. Wysyłka nagród tylko na terenie Polski, w ciągu 7 dni roboczych od zakończenia porad-konsultacji, które odbędą się drogą mailową.
9. Dane osobowe nie będą ujawniane ani przekazywane innym podmiotom.



Zapraszam do udziału, nagroda jest warta wysiłku i zaklinania losu i odczyniania uroków :) Oferta Zielarni jest olbrzymia: kosmetyki, suplementy diety, zioła, zdrowa żywność, coś dla młodszych i starszych :) Zresztą stałe czytelniczki wiedzą: ja tam po prostu robię moje zakupy :)

Ale fajnie, nie? :D

I jakby co to ten... proszę o wyrozumiałość, to mój pierwszy konkurs :)


post signature

poniedziałek, 27 maja 2013

Po co mi odżywki z ciężkimi silikonami?

Witam!

Przed nami kolejna lista kosmetyków włosowych na szczególne problemy.

Tym razem wyszukałam i zebrałam kosmetyki z ciężkimi silikonami.
Co to znaczy? Są to silikony zarówno gęste, czyli o ciężkiej konsystencji - jak i trudno zmywalne. Do pozbycia się ich z powierzchni włosa konieczne jest użycie szamponu z SLS/SLES lub innymi sulfates.

Mamy tylko cztery podstawowe "megasilikony" (nie interesują mnie "zwykłe")
  • simethicone 
  • trimethicone (nie mylić z phenyl trimethicone, który już jest "zwykły")
  • trimethylsilylamodimethicone 
  • trimethylsiloxysilicate

Po co nam ciężkie silikony?
Przecież cała świadoma pielęgnacja opiera się na tym, żeby takich silikonów unikać?
No... i tak, i nie :) Używanie odżywek z ciężkim silikonem na co dzień i częste szorowanie włosów szamponem z SLS kłóci się totalnie z założeniami świadomej pielęgnacji, ale czasem taki silikon ma sens.
Oporny na zmywanie nie tylko szamponami ale i słoną czy mocno chlorowaną wodą, a do tego pokrywa włos jak lakier pokrywa paznokieć, solidnie i skutecznie.

http://www.friseurmodelle.de

Kiedy i jakie wykorzystanie ciężkich silikonów ma sens (wg mnie)?
  • Na ważną okazję
Wiemy, że mamy zniszczone włosy, ale chcemy, żeby jeszcze chwilę jakoś wyglądały. Np fryzjerka przypaliła nam włosy tuż przed studniówką a my nie wyobrażam sobie tego dnia bez długich fal!
Bomba silikonowa ma szansę zamaskować kondycję włosów. Metoda raczej nie sprawdzi się przy włosach cienkich.

tumblr.com
A po przykładowej studniówce to, co zniszczone i tak trzeba będzie obciąć ;]
  • Przed wystawieniem włosów na warunki ekstremalne
Wyjeżdżamy na urlop - nad ciepłe morze, w góry albo na pustynię? Będziemy się smażyć, pływać, schnąć na silnym wietrze, a nasze włosy razem z nami? Dobre zabezpieczenie i filtry słoneczne - a poza tym nakrycie głowy zwiększają szansę naszych włosów na bezpieczne przetrwanie urlopu.

www.myself.de
  • W przypadku zniszczonych, kruchych końcówek
Biorąc jako przykład mój własny przypadek - moje włosy mają kruche końce. Nie rozdwajają się co prawda, ale od kiedy pamiętam zawsze jest co obciąć, nawet kilka dni po wizycie u fryzjera. Po części to pamiątka po zeszłorocznych eksperymentach włosowych, a zawsze mam jakieś na sumieniu - a po części taka moja uroda, jak to mówią :)
Brakuje mi nawyku zabezpieczania końców lekkim serum po każdym myciu.
Gdy zaopatrzę się w serum z ciężkim silikonem - wystarczy mi pamiętać o zabezpieczeniu końcówek raz na jakiś czas, zwłaszcza po wizycie u fryzjera. Serum spełni swoją rolę nie tylko od mycia do mycia, jak w przypadku lekkich silikonów, ale będzie działać dłużej, bo przetrwa łagodne szampony i mycie odżywką, a nawet trochę ochroni końce podczas oczyszczania szamponem z SLS.

www.idealmagazine.co.uk

Kiedy sięganie po ciężkie silikony jest bez sensu wg mnie?

W codziennej pielęgnacji włosów!
Lekkie silikony i formuły z olejkami roślinnymi powinny zadziałać nawet na zniszczonych i szorstkich włosach.

Odżywki do włosów z silikonami zmywalnymi wodą cz.1
Odżywki do włosów z silikonami zmywalnymi wodą cz.2
Odżywki do włosów z silikonami zmywalnymi wodą cz.3 - LISTA


A teraz uwaga! Rekordowo długa...

Lista odżywek / serum do włosów z ciężkimi silikonami
  • Syoss, Beauty Elixir Absolute Oil - Eliksir piękności z olejkiem absolutnym
  • Gliss Kur Hair Repair, Serum - Eliksir do włosów z drogocennymi pielęgnującymi olejkami
pokazany skład to produkt Syoss, jednak skład produktu GK jest identyczny :)
Koniec :)

Sporadycznie ciężkie silikony znajdują się w małych ilościach w odżywkach do włosów zniszczonych - jednak te zawierają też mnóstwo innych składników, protein, humektantów - i ich wpływ na włosy nie jest do końca przewidywalny, zwłaszcza tak wybrednych jak moje.
Dlatego wolę kosmetyk o konkretnej formule - tu: silikon + oleje i nic więcej :)

Usuwanie ciężkich silikonów

Studniówka minęła, urlop się skończył, a my chcemy powrócić do bezsilikonowej pielęgnacji włosów? To proste - musimy umyć włosy oczyszczającym szamponem z SLS/SLES i tym podobnymi siarczanami.
Czasem jednokrotne mycie nie wystarczy - będzie to widać zwłaszcza na włosach cienkich, mogą nie odzyskać od razu swojej objętości.
Kolejne mycie, ewentualnie wzmocnienie oczyszczania dodatkiem glinki lub w ostateczności! sody powinny rozwiązać ten problem :)


JAK STARSZY BRAT - PARAFINA

Żeby wpis nie był pusty - dodam, że podobne właściwości jak ciężkie silikony ma PARAFINA!
Podobnie jak ciężkie silikony - przyjmuje się, że jest zmywalna tylko siarczanami. Podobnie skutecznie wygładza i chroni włosy.
Może powodować puch u włosów o wyższej porowatości.
Niestety o wiele łatwiej je obciąża, więc bezpieczniej będzie "przemycać" parafinę przed myciem np w postaci olejków - lub w odżywkach, w których parafiny jest ledwie dodatek, czy to sklepowych, czy to naszej produkcji, bo parafinę za grosze dostaniecie w aptece (jako środek przeczyszczający :) ).

  • Kiedy polecam parafinę?
Kiedy nasze włosy są z natury suche, a najlepiej też grube i trudne do obciążenia.

Odżywki z parafiną sprawdzą się w trudnym dla włosów okresie, np podczas wilgotnego lata i w siarczysty mróz.

Parafina podlega tym samym zasadom, co wszystkie emolienty - żeby pielęgnacja była kompletna, musi być zachowana równowaga emolientów, protein i humektantów.
Przydatny link - dobieranie pielęgnacji do warunków atmosferycznych (KLIK).


Lista emolientowych odżywek z parafiną

Parafina w wysokim stężeniu - stosuj przed myciem
  • Nafta kosmetyczna
  • Dabur, Amla, Gold Hair Oil (Olejek do włosów jasnych z wyciągiem z owoców amla)
  • Dabur, Vatika, Naturals Night Repair Hair Cream (Odżywka na noc regenerująca włosy)
  • Dabur, Vatika, Coconut Enriched Hair Oil (Olejek do włosów wzbogacony olejem kokosowym)
  • Dabur, Vatika, Almond Enriched Hair Oil (Olejek do włosów z ekstraktem z migdałów)

Parafina jako dodatek:
  • Joanna, Naturia Mini, Odżywka do włosów z truskawką (i inne z tek serii)
  • Joanna, Naturia, Maseczka pielęgnująca do włosów farbowanych `Mak i bawełna` (i inne z tek serii)
  • Joanna, Jedwab, Odżywka wygładzająca
  • Joanna, Jedwab, Maska wygładzająca
  • Schwarzkopf, Schauma, Odbudowa i Pielęgnacja, Odżywka Masło shea & ekstrakt z kokosa
  • Schwarzkopf, Schauma, Balsam ziołowy
  • Schwarzkopf, Schauma, Odbudowa i Pielęgnacja, Maseczka szybka regeneracja 'Masło shea & ekstrakt z kokosa'
  • Sther, Lorys, Jaborandi, Hair Cream (Odżywka do włosów słabych i łamliwych)
  • Sther, Lorys, Ceramides (Odżywka do włosów zniszczonych i matowych)
  • Sther, Lorys, Shea Butter (Odżywka do włosów kręconych i suchych)
  • Sther, Lorys, Snake Oil (Odżywka do włosów zniszczonych i farbowanych z olejkiem z węża)
  • Sther, Lorys, Bamboo and Keratin, Hair Cream (Krem nawilżający do włosów `Bambus i keratyna`)
  • Sther, Lorys, Garlic Hair Cream (Wzmacniająca odżywka do włosów o słabych cebulkach)

Taniutkie i łatwo dostępne odżywki i maski Ziaja zawierają jako emolienty parafinę i dimetikon (średnio uparty silikon), oprócz tego maja raczej bogate składy - proteiny i humektanty, ceramidy, troszkę ekstraktów.
W całej rodzinie odżywek Ziai tylko odżywka z ceramidami jest dość jednoznacznie emolientowa. Maskowy odpowiednik już ma pq, które może powodować puch (jeśli ktoś toleruje pq to polecam, pq-10 należy do bardzo łatwo zmywalnych) ale już nie ma parafiny, czyli słabiej chroni - a wersja w sprayu ma w ogóle gluten (?). W ogóle nie jestem fanką odżywek do włosów w sprayu - zawierają tak dużo wody, że składniki odżywcze nie będą już działać tak dobrze, jak w odżywkach w kremie. Za to są lżejsze. Coś za coś :)
Nie zamieszczam produktów Ziajaw powyższym zestawieniu.

Różnorodność składników nie gwarantuje włosom pogodoodporności i ochrony.

* * *

Zbliża się powoli moje ukochane wilgotne lato - co oznacza mniejszą suchość skóry (hurra!!) i wilgotnego mopa na głowie :)
Poszukiwania skutecznego antypuszaka są teraz na pierwszym miejscu moich kosmetycznych włosowych poszukiwań. Szampony idealne już mam, a głównie one są moim oczkiem w głowie.


Jakie są Wasze sprawdzone sposoby zabezpieczania włosów przed puchem?

sobota, 25 maja 2013

W sumie też o włosach... Wiedźma i depilacja

Robi się ciepło :) Odsłaniamy więcej ciała, zakładamy zwiewne sukienki, rozpuszczamy włosy...
Ale nie wszystkimi chcemy się chwalić :>

http://weheartit.com

W tym wpisie chciałam się z Wami podzielić moimi ulubionymi (jeśli można tak powiedzieć...) metodami i produktami do usuwania zbędnego owłosienia.

~WSTĘP NAPISANY POST FACTUM~

Jestem wrażliwcem i alergikiem, co ma znaczenie również w tym temacie. Produkty do usuwania owłosienia mogą być tak samo naszpikowane alergenami, podrażniaczami, aromatami i barwnikami jak każdy inny kosmetyk.
Moja skóra jest delikatna i jednocześnie zgrubiała i zrogowaciała, tak bardzo sucha i odwodniona (i dlatego tak bardzo lubi dobrze podany mocznik w kosmetykach).
Szczecinę bozia mi dała sprawiedliwie, jako i na głowie: grubą, gęstą i ... zdrową. Jeśli do tego jest lśniąca to eh! bogowie muszą mnie kochać ;)
Jaśniepaństwo jest wybredne. Dopiero lata (długie!!!) pozwoliły mi wypraktykować system, który a) daje efekty, b) nie uczula, c) skutki uboczne są zminimalizowane. System łączy kombinację metod, zróżnicowanie względem obszarów, kolejność. Kombinacja alpejska :) Może nie będę zdradzać szczegółowego harmonogramu, rozpoczęcie mody na Miesięczne podsumowania nie jest moim celem :P

~KONIEC WSTĘPU~

Jeśli podobnie jak ja masz wybredną i wrażliwa skórę - zapraszam do lektury!

Na szybko...

Sprawa nie jest prosta :) Nie chwycę w dłoń maszynki jednorazowej - bo nawet mikroskopijne zacięcia przeradzają się w paskudne stany zapalne, a pianki do golenia mogą uczulać. Nawet paski nawilżające (?) na maszynkach potrafią uczulać!! A takim hardcorem, żeby chwytać za mydło i brzytwę - nie jestem.

W warunkach awaryjnych dobrze sprawdza się za to elektryczna maszynka do golenia na sucho. Jeśli poświęcić zabiegowi odpowiednio dużo uwagi - efektem będzie prawdziwie gładka skóra.
Metoda jest szybka i bezpieczna, dzięki siateczce zabezpieczającej tnie się tylko włosy, nie skórę, więc nie powstają ranki, z nich nie ma stanów zapalnych ani krostek. Nie ma potrzeby stosowania pianek ani żeli, więc odpada kolejny możliwy uczulacz i podrażniacz.
Minusem korzystania z maszynki może być to, że w maszynkę trzeba zainwestować te 100zł, trzeba ją regularnie czyścić, wymieniać baterie / ładować akumulatorki. Za to dobrze traktowana będzie służyć lata!
Trwałość efektu jest identyczna jak w przypadku zwykłej maszynki - dzień lub dwa, odrastające włoski są ostre.
Mój wybór to podstawowy model bez bajerów, znanej i cenionej firmy Braun - Lady Braun Style.

Efekt na kilka dni można uzyskać za pomocą kremów do depilacji.
Mój wybór od lat to niebieski krem Veet. Już radzi sobie z włoskami, jeszcze nie podrażnia. Odrastające włoski są miękkie.


Ostatnio coraz rzadziej sięgam po metody krótkotrwałe, wolę zacisnąć zęby i pozbyć się niechcianych gości na dłużej...

Na dłużej...

Kiedyś wolałam pójść do kosmetyczki i potem jako tako podtrzymywać efekty w domu aż do następnej wizyty. Jednak w pewnym momencie potrzeba wymusiła naukę wykonywania rytuałów samodzielnie.

Znowu wygrywa... Veet! I to w dwóch kategoriach - plastry z woskiem i wosk w postaci żelu do depilacji na ciepło.
Plastry Veet są dość drogie, ale często bywają w promocji 2za1 - wtedy robię zapasy. Ich użycie jest szybkie i wygodne, skuteczność poprawna (trzeba zapuścić włoski odpowiedniej długości). Przy dobrej wprawie jednym plasterkiem można upiększyć całą łydkę.

Wosk w żelu kupiłam, kiedy pojawił się jako nowość. Przydaje się, kiedy mam do wykonania generalne porządki - przygotowanie i sprzątanie po zabiegu zajmuje troszkę czasu, nie kalkuluje się rozgrzewać wosku na mały skrawek skóry. Bardzo dobrze sprawdza się w zakamarkach i zagłębieniach, bo można precyzyjnie nakładać małą ilość żelu i ciąć paski na mniejsze kawałki.
Wosk podgrzewa się wygodnie w mikrofalówce,w firmowym słoiczku. Do zestawu dołączona jest plastikowa szpatułka z termometrem (żeby się nie poparzyć gorącym żelem) i kilka pasków do wielokrotnego użytku. Ja wolałam kupić za kilka zł paczkę 100 pasków i korzystać z nich jednorazowo.

Produkty Veet są niezastąpione na "pierwsze karczowanie", np po zimie, po przerwie, kiedy odważę się na nowy obszar. Jako kontynuacja wystarczają plastry Isana, jednak dla lepszej skuteczności zamiast rozgrzewać je rozcierając w rękach - ogrzewam je przez chwilę nadmuchem suszarki.

Jako ostatnie narzędzie oczywiście jest depilator elektryczny. Jest niezawodny do szybkich poprawek lub gdy włoski są króciutkie. Mój kilkuletni Braun Silk Epil Super Soft Plus to model podstawowy, z bajerów ma aż regulację prędkości. Jak kiedyś będę kupować nowy - może skuszę się na bajerek poprawiający precyzję masakracji, ale póki co jest dobrze, jak jest.

Dzięki regularnemu karczowaniu zauważyłam znaczną zmianę gęstości "zalesienia".
Jeśli zaprzestanę na miesiąc-dwa - las wraca do stanu dziewiczej puszczy ;]

Epilacja IPL + RF zupełnie się u mnie nie sprawdziła :(

Marzy mi si porządny laser, ale u mnie na wiosce jeszcze jest z tym kłopot. Zabieg oferuje tylko kilka salonów a ceny w nich są bardzo wysokie.

* * *

Jakie z Was fajne babki :D
Okazałyście wiele ciepła pod moim niedawnym marudnym wpisem :)
Nie zapomnijcie o przesłaniu - właśnie TERAZ jest czas, by czuć się świetnie w swojej skórze!!

Wzięłam się i za zawartość głowy - zapisałam się na kilka kursów, w tym parę związanych z zawodem. Z dnia na dzień mogę zniknąć :)

* * *

Zanim zniknę - mam do Was prośbę...
Dostaję od Was trochę maili z prośbami o poradę, głównie włosową.
Na te króciutkie często odpowiadam od razu. Te długie czekają na odpowiedni moment czasem kilka miesięcy. Niektóre mają kilka stron litego tekstu!! Do tego bywają bardzo pogmatwane, pisane w chaotyczny sposób...
Prośba brzmi: piszcie krótko i zwięźle, łatwiej mi będzie odpowiedzieć. Nie mam nic przeciwko wymieniania problemów i cech w punktach :)
Autorki tych długich, które czekają na odpowiedź proszę o cierpliwość.


A jak Wy dbacie o siebie w tym aspekcie? :)

post signature

czwartek, 23 maja 2013

Zostań własnym stylistą

Witajcie, słoneczka!

Co kilka miesięcy / lat przeprowadzam akcję większej zmiany wizerunku - tzw akcję "Poczuj się jak milion dolców". Akcja obejmuje: przegląd zawartości szafy, wizytę u fryzjera i w sklepie, małe przymiarki do nowych technik makijażu...

Zmiany muszą być spontaniczne i w zgodzie z tym, co nam oko podpowiada. Nie można jednak działać całkiem na oślep. Żeby zmiany działały na korzyść - warto trochę poczytać, pomierzyć, poświęcić trochę czasu - aby nie wyrzucać kasy w błoto.

Od wielu, wielu lat interesuje mnie zagadnienie ogólnie pojętego wizażu - rozpoznania typu sylwetki, doboru fasonów ubrań, doboru kolorów - zarówno szmatek, jak i farby do włosów i odcieni w makijażu.

Wyszukałam i przedstawiam Wam artykuły, dzięki którym wiele się dowiedziałam kilka lat temu i całkiem niedawno.

http://www.nexus-wallpaper.com

Dobór fryzury

Zmiana fryzury to chyba najszybszy sposób na zmianę samopoczucia i wizerunku.

Jako posiadaczka włosów trudnych (właściwie - czyje takie nie są?) - nauczyłam się szybko kilku zasad:
  • Nic na siłę. Jeśli włosy są cienkie - nagle nie zgrubną, jeśli są niesforne - nie zaczną się słuchać. Proste się nie zakręcą, kręcone nie wyprostują same z siebie. Jeśli nie lubisz stylizacji i upinania - nie decyduj się na cięcie wymagające takiej fryzury. Jeśli lubisz się schować za włosami - nie dla Ciebie są krótkie fryzurki.
  • Każda fryzura da się nagiąć do wersji odpowiedniej dla danego typu sylwetki, włosów, kształtu twarzy, typu urody - tak jak każdą odmianę da się dobrać źle. Spośród kilku wariantów ukośnej grzywki znajdzie się i idealna dla nas, i taka niekorzystna. Jeden rodzaj strzępienia podkreśli falowane włosy, inne tylko podkreśli puszenie.
  • Nawet jeśli poradniki twierdzą inaczej - jeśli we fryzurze czujesz się dobrze - to znaczy, że jest dobrze :)
http://myexperiencehairstyle.blogspot.com

Polki.pl, Dopasuj się do swoich włosów - dobór fryzury do rodzaju włosów; kiedyś ten artykuł zawierał jeszcze bardzo trafne ilustracje, teraz niestety już zostały usunięte :( Wielka szkoda - całość w połączeniu z drugim artykułem o klasycznych fryzurach - była dla mnie jak biblia przed każdą zmianą wizerunku, znałam je prawie na pamięć!

Stylistka.pl, Jak dobrać fryzurę: Korekta rysów twarzy, Maskowanie mankamentów urody, Na wzór gwiazd

Jak rozmawiać z fryzjerem. Metoda krok po kroku

Pewien lekko zaimpregnowany pan skomplementował mnie kiedyś, że wyglądam jak młoda Melanie Griffith. Jakkolwiek gorące komplementy koneserów deptakowych mnie nie ruszają, tak pan akurat całkiem nieźle trafił - podobny kształt twarzy, proporcje, zarys kości policzkowych. Mogę się na niej wzrorować w razie potrzeby.


Rozpoznanie typu sylwetki

Posiadaczki prawidłowych proporcji i długich nóg mają większą szansę we wszystkim wyglądać świetnie. Osobiście nie znam ani jednej dziewczyny o idealnych proporcjach, każda ma małe coś, na co powinna zwracać uwagę :)
Znamy podstawowe typy sylwetki - jabłko, gruszka, klepsydra, szczypior :) Od kilku lat można znaleźć dokładniejszy podział, tj. karambola, jabłko, gruszka, papryka, ogórek, pieczarka, pietruszka.
Podział - jak zwykle - jest bardzo ogólny, ale chodzi o odnalezienie się w proporcjach.

http://msdianekennedy.files.wordpress.com/

Moje zasady:
  • Wybieraj ubrania o klasycznym kroju i fasonie, poszaleć można w kolorach i dodatkach.
  • Zawsze (wyjątki to naprawdę wyjątki) wybieraj ciuchy w odpowiednim rozmiarze, a dopiero w ramach tego rozmiaru fason luźniejszy lub bardziej dopasowany.
  • Jeśli masz cokolwiek do ukrycia - wybieraj fasony blisko ciała, ale nie obcisłe. Sztywniejsze materiały lepiej ukrywają to i owo.
  • Im mniej zbędnego materiału tym lepiej dla sylwetki.
  • Odpowiedni fason ma znaczenie (przykład własny: mam słabo zaznaczoną talię i wąskie biodra, jeśli sukienka ma talię i biodra - to razem mamy talię i biodra; jeśli sukienka nie ma zaznaczonej talii i bioder - razem wyglądamy jak kabanos; jeśli sukienkę bez talii ścisnę paskiem - razem wyglądamy jak szynka ze sznurkiem).
  • Jeśli w danej stylizacji czujesz się świetnie - bez względu na wskazówki poradnikowe - go for it!

Stylistka.pl, Typy kobiecej figury

Skany z magazynu HOT - Poradnik [plik pdf do pobrania]

Kobieta.wp.pl, Jaki masz typ figury? - podrzucony przez czytelniczkę

Nie znalazłam typu, który dokładnie opisywałby moją sylwetkę. Troszkę z jabłka, troszkę z pietruszki. Zdecydowanie należę do grupy, która zakłada sukienki przez nogi, nie od góry :)
Ubolewam, bo bardzo podobają mi się fasony dla gruszeczek ;)

*Ciekawostka - ta sama aktorka na różnych portalach może być podana jako inny typ :) Zależy to od tego, jak wyszło zdjęcie... i jak bardzo spieszył się redaktor.


Rozpoznanie typu kolorystycznego

Nie ma chyba osoby, która nie spotkała się jeszcze z typami urody wg pór roku?
Tradycyjny podział na 4 pory roku został wzbogacony o podtypy - razem dając 12 kolorystycznych typów urody.
Strzelam, że większość z Was ma taki typowo polski typ urody - trochę myszowaty, trochę popielaty, trochę brązowy. Jesteśmy jesieniami i latami. Jesienie są ciepłe - ale niekoniecznie gorące, mogą mieć chłodne, popielate tony - a lata są chłodne, ale nie zimne, mogą mieć ciepłe tony karmelu.

ciekawostka - typy urody Azjatek, 
źródło: http://urugwajska-kontrolerka-parkometrow.blogspot.com

Moje zasady:
  • Nie trzymam się sztywno zasad dla mojego typu urody :)
  • Jeśli mam możliwość - w sklepie mierzę ten sam ciuch w różnych kolorach i wybieram ten, w którym się najlepiej czuję.
  • Najważniejsze jest to, co dzieje się wokół twarzy. Jeśli kolor bluzki nie jest do końca trafiony - można go złamać odpowiednią biżuterią (nie lubię się w białej koszuli, ale o wiele lepiej wyglądam, jeśli dodam do niej kolorowy naszyjnik).
  • Znajdź gwiazdę filmową / celebrytkę o typie kolorystycznym zbliżonym do Twojego i ją naśladuj
Mój typ to Soft Summer, takie myszowate, trochę ciemniejsze lato. Jako przykład znalazłam sobie modelkę Natalię Vodianovą (dokładnie ten typ miałam jako kilkulatka!). Pasują mi też kolory typu True/Cool/Pure Summer (księżna Kate, Olivia Wilde) ale muszę się choć troszkę podmalować, podkreślić oprawę oka, podczas gdy przy barwach własnego typu nie muszę. Za grzyba nie pasują mi pastele, wskazane dla Light Summer. 
Dobrze czuję się też w barwach podstawowych poziomu średniego - czysty zielony, niebieski, czerwony, które znajdziemy też w paletach Wiosen.

PrettyYourWorld, Quiz - za pomocą tego quizu można w przybliżeniu ustalić swój typ urody w 12-stopniowej skali
Druga analiza
Cały portal PrettyYourWorld jest dobrym źródłem informacji o typach kolorystycznych.

Tablice kolorystyczne - ubrania i dodatki dobrane wg podanego klucza kolorystycznego powinny 1) podkreślać naszą urodę, 2) pasować do siebie


Truth is Beauty - kolejna ciekawie zrobiona strona o typach urody, podane jest tam wiele przykładów gwiazd o danym typie urody (nie ze wszystkimi się zgadzam :P)


*Ciekawostka - podobnie jak w przypadku typów sylwetki: ta sama aktorka na różnych portalach może być podana jako inny typ :)


https://msluffa.files.wordpress.com/

Jeśli trafię na inne ciekawe linki - zamieszczę je w tym wpisie :)


Próbowałyście już swoich sił jako personalny wizażysta? :>
Bawicie się w ocenę sylwetki? Znacie swój typ kolorystyczny?


post signature

wtorek, 21 maja 2013

Jestem w impasie - więc sobie pomarudzę ;)

Śmieszny okres mam ostatnio :)
Szykowałam dla Was wpis - bombę :) Nie ważne o czym - okazało się, że źle zrozumiałam tekst, na którym opierała się cała ta bomba - i mam zaczęty wpis o niczym ważnym i brak nowego wpisu ;] Eh, wiedźma gapo :)

Popleplam zatem sobie!

Zauważyłam u siebie coś niedobrego i zarazem ważnego. Spadek pewności siebie w dziwnej, nieoczywistej formie...
Zaczęłam odkładać na później czucie się świetnie w swojej skórze. Jak osiągnę coś nowego w życiu zawodowym - będę świetna. Jak wrócę do starej wagi czyli schudnę 4kg - będę świetna. Dostanę się na kurs, na który się zapisałam i od tej pory decyzja już nie należy do mnie. Włosy mi urosną / zjaśnieją / ściemnieją / zgrubną. Minie mi uczulenie na coś tam... Znajdę chłopaka... Poprawią mi się wyniki badań... I wiele innych... I wtedy będę tak faktycznie zayebista, bo teraz to nie jestem, ciągle czegoś mi brakuje ;]
Brzmi znajomo? Jeśli nie - to szczerze gratuluję :)

serial How I met your mother :)
(tak, oglądam :) )

Zauważyłyście coś wspólnego z tymi kwestiami? Bo jest i to bardzo - to rzeczy, na które nie mam wpływu*. Są wygodną wymówką, żeby nie brać byka za rogi.
W ogóle mam uczucie, że jestem teraz na ogromnym życiowym zakręcie. Ba - na skrzyżowaniu jak Węzeł Sośnicki. Bo nie umiem sobie wyobrazić mojej przyszłości za tydzień, miesiąc, pół roku. Fakt - część decyzji, które nadadzą kształt tej przyszłości dzieje się poza mną. Ale to ode mnie zależy, jak je przyjmę - czy z głową wtuloną w ramiona, czy na klatę :) I przede wszystkim - czy pozwolę im decydować o moim życiu, czy też będą tylko dodatkiem do całej fantastycznej i satysfakcjonującej reszty, którą poukładam wg mojego scenariusza.

*Od razu wyjaśnienie. Nie mam całkowitego wpływu na moja masę ciała. Jako kobieta dorosła powinnam mieć nieco tłuszczyku i to jest uwarunkowane hormonalnie. Zabawne jest tylko, że mój organizm nadrabia zmiany skokowo. To nie pierwszy ani nie ostatni skok masy w moim życiu.

Zatem wdrożyłam akcję "Poczuj się jak milion dolców".
Poprzez zadbanie... wait for it... o zewnętrze. Oczywiście nie naprawia to problemu, ale o ileż łatwiej brać życie na klatę czując się jak milion dolców :)
Przyznaję, że akcja działa :) To tak jak z uśmiechem i dobrym samopoczuciem - działa w obie strony. Czujesz się dobrze - układ nerwowy sygnalizuje to uśmiechem na twarzy. Jeśli czując się źle spróbujesz szczerze się uśmiechnąć - poprawi Ci się samopoczucie.

Korzystając z super-promocji w C&A zaopatrzyłam się w kilka podstawowych elementów garderoby w moim nowym, lepszym rozmiarze, zamiast kurczowo trzymać się starego (który nie jest już wygodny ani nie wygląda dobrze).
Po miesiącach narzekania na włosy - zrobiłam trwałą. Mam teraz skręt jak Shakira i czuję się faktycznie jak milion dolarów :)

Przestałam ćwiczyć dla schudnięcia tu i ówdzie. Ćwiczę nadal, ale dla masochistycznej przyjemności, endorfin i elastyczności.

Diet zaniechałam. Wszystkiemu winne i tak jak zwykle hormony, więc nie mam na nie dużego wpływu :)
Przygoda z odżywianiem wg Pięciu Przemian była ciekawym doświadczeniem, jednak na dłuższą metę zboża w dużej ilości przestały mi służyć. Przerobiłam unikanie cukru, tłuszczu, klasyczną MŻ... A teraz dałam sobie spokój, jem kolorowo i aromatycznie i na co mam ochotę - i jakoś wcale nie tyję dalej.

Kończę czytać grubą książkę. Nie pracę naukową, nie coś na bloga - powieść. Grę o tron, jakby ktoś pytał. Fajnie przeczytać coś dla czystej przyjemności.

Jeszcze mam trochę do zrobienia na tym polu, ale dobry i początek :) Tzn - biorę się i za wnętrze. I to, co w głowie - i to co w ciele.

www.tumblr.com
(uśmiałam się :D )

Zdradzicie mi, jakie są Wasze sposoby na sezonowy spadek pewności siebie?

post signature

piątek, 17 maja 2013

Paczuszka L'Occitane - recenzja

Witam :)

Nadszedł czas na zbiorową recenzję produktów, które otrzymałam do testów od firmy L'Occitane w marcu, chwaliłam się już nimi w TYM wpisie (z niego pochodzą zdjęcia).


Temat współpracy firmy był już wielokrotnie poruszany na blogach, więc tylko przekażę Wam moją opinię o produktach, w miarę możliwości.

Śliczny koszyk, w którym zapakowano testowe produkty zauroczył mnie. Zaskoczył mnie pozytywnie.
Mieszka teraz na biurku i pomaga zorganizować drobiazgi.


OCZEKIWANIA vs OPINIE

Markę L'Occitane rozpoznaję od dawna. Kojarzy mi się z bogactwem natury podanym w luksusowych kosmetykach.

Zaiste, kosmetyki te zawierają wiele ekstraktów i olejków roślinnych, nie spełniłyby jednak wymogów stawianych kosmetykom naturalnym i certyfikowanym. Przynajmniej wiemy, że marka nie korzysta z mody na ECO, gdyż taką filozofię ma od kiedy pamiętam.

Brak składu INCI na opakowaniu kremu Immortelle zmusił mnie do poszukiwań na łamach internetu i smutnego wniosku - w Polsce wciąż nie ma zwyczaju podawania składów na oficjalnych stronach, nawet jeśli jest on podany na analogicznej stronie za granicą. Jakim cudem konsument ma się uświadamiać?

Forma i estetyka opakowań jest bardzo dopracowana. Kosmetyki mają bardzo dobrą konsystencję (dzięki nienaturalnym dodatkom ;] ), a ich cena jest na pewno luksusowa...
Czy działanie również?

Niektórych kosmetyków nie jestem w stanie zrecenzować, gdyż uczuliły mnie lub zaszkodziły mi w inny sposób.

KOSMETYKI

Drogocenny krem na noc

Ponoć kultowy krem do twarzy dla skóry z oznakami starzenia, pierwszymi zmarszczkami i utratą jędrności.

Krem pachnie świeżo, ziołowo. Jest gęsty i bardzo przyjemnie się go rozsmarowuje.
Skład jest bardzo bogaty, jak w rosyjskich kosmetykach (a raczej w rosyjskich jest tak bogaty jak we francuskich :) ).

Niestety nie było mi dane przekonać się o działaniu kremu, gdyż mnie uczulił od razu na początku testowania :(

Cena: ok. 200zł / 50ml (moja próbka ma 15ml)


Nawilżające mydło shea - mleko

Bardzo przyjemne mydełko w kostce. Jako że nie przepadam za myciem ciała takimi mydłami - służy do mycia rąk i w tej roli jest rewelacyjne! Tworzy lekką pianę, dobrze myje i jednocześnie nie wysusza skóry. Zapach ma bardzo przyjemny, delikatny, słodkawo - mleczny, odpowiada zarówno mi jak i panom.
Nie podrażnia, nie uczula, nie wysusza i do tego przyjemnie pachnie - dokładnie tego oczekuję od mydła :)

Czy kupię je dla siebie?
Na co dzień nie sięgam po produkty luksusowe, znam tańsze mydła, które równie dobrze radzą sobie z myciem suchych dłoni.
Natomiast uważam, iż jak najbardziej nadaje się na prezent (niekoniecznie dla naturomaniaczki).

Cena: 17zł / 100g (moja próbka ma 50g)


Krem do rąk masło shea

Kolejny bestseller marki - ochronny krem do rąk do skóry suchej z masłem shea.

Bardzo sprawdził mi się końcem zimy, kiedy szalały mrozy. Treściwy a jednocześnie nieźle się wchłania.
Pachnie kremowo-świeżo, w bliżej nieokreślony sposób.
Krem nie podrażnił mnie ani nie uczulił.

Totalnie nie sprawdza się teraz, kiedy jest ciepło.

Opakowanie jest maleńkie, więc używam go sporadycznie i nie potrafię ocenić jego działania na dłuższą metę.
Dobry krem, jeśli się lubi tłuściochy.
Acz znam lepsze w dużo niższej cenie, choćby wycofany już krem do rąk BeBeauty z Biedronki, którego mam jeszcze zapasik :)

Cena: 30zł / 30ml (moje opakowanie ma 10ml)


Woda toaletowa Pivoine Flora

Po pierwsze - śliczna buteleczka z różowego szkła - jednocześnie dziewczęca i wdzęcznie prosta.
Wodę otrzymałam we flakonie z zakrętką.

Oto, jak nuty zapachowe opisuje producent:
Kategoria: kwiatowa
Nuty zapachowe:
nuta głowy: bergamotka, grejpfrut
nuta serca: peonia, róża
nuta bazy: drzewo sandałowe, białe piżmo


A jak je opisuję ja?
Rozpylone w powietrzu przywodzą na myśl ogród w pelni wiosny. Zapach jest kwiatowy, słodki, ze świeżymi nutkami.
Na mojej skórze niestety zmienia się w ciężki duszny zapach, który bardzo mi się nie podoba, powoduje ból głowy i chęć pozbycia się go, niestety jest bardzo trwały w tej postaci.

Nie jestem perfumowym stworzeniem ;] Zdecydowanie wolę zapach bukietu bzu albo po prostu powietrza przesyconego tym, co właśnie dzieje się w przyrodzie.

Cena: 210zł / 50ml (moje maleństwo ma 5ml)


Żel pod prysznic Cytrusowa Werbena


Zapach żelu jest świetny, i w opakowaniu i podczas użycia, jak również ta nuta, która pozostaje na skórze - gorzkie cytrusy.
Należę do osób, które zjadają grapefruita bez cukru - zapach tego żelu oddaje smak takiego grapefruita w kwestii wyrazistości i braku słodkich nut.

Pod względem działania jest niestety totalnie nie dla mnie - bardzo wysuszył mi skórę już podczas jednego użycia.

Cena: 60zł / 250ml (moje opakowanie zawiera 50ml i prawie nienaruszone znajdzie nowy dom ;] ).

* * *

To chyba koniec mojej przygody z marką L'Occitane. Kosmetyczny żywot alergika jest ciężki, co zrobić :)
Część kosmetyków znajdzie nowy dom - moim koleżankom już dawno ślinka cieknie czy to na kremik Immortelle, czy na żel Werbena; mydełko i krem do rąk z shea wykorzystam i dodaję do listy jako potencjalny prezent, a wodę perfumowaną będę sobie wąchać jak narkoman, bo zapach tak bardzo mi się podoba - tylko nie na mnie ;]

A jakie są Wasze opinie o kosmetykach L'Occitane?

post signature

środa, 15 maja 2013

Oko w oko z włosem

Witajcie!

Kilka dni temu jedna z czytelniczek przysłała mi... zdjęcia swojego włosa pod mikroskopem :)

Pierwszy raz miałam możliwość zobaczyć faktycznego żywego włosa a nie jakieś tam obrazki z internetu :))

zdjęcie włosa czytelniczki (kliknij by powiększyć)

(kliknij by powiększyć)

Pytanie dołączone do zdjęć brzmiało - czy potrafię ocenić porowatość włosa na podstawie zdjęcia mikroskopowego?

Otóż nie, niestety nie potrafię ;] Ale mogę pogdybać :)

Zdjęcie porównawcze

Odniosę się do zdjęcia, które dobrze pokazuje różnicę między powierzchnią włosa o bardzo wysokiej i bardzo niskiej porowatości. Dodatkowo włosy te mają różną budowę - mimo różnej skali widać, że we włosie o niskiej porowatości łuski są upakowane bardzo gęsto, są zwarte i gładko przylegają, bo de facto nie mają innego wyjścia. We włosie o wysokiej porowatości są rozmieszczone rzadziej, przez to wiotkie, częściowo odchylone i poszarpane.

http://nowheregirlshopaholic.blogspot.com
Trochę więcej teoretyzowania na temat łuski zamieściłam we wpisie Budowa włosa i podatność.

Diagnoza włosowa

Wysnuta diagnoza na podstawie porównania zdjęć włosa czytelniczki i przykładów zamieszczonych w internecie brzmi, jako następuje!

Powierzchnia wygląda na gładką, nie widać piórkowatych odstających łusek - nie umiem ocenić, czy ich tam nie ma, czy też nie są widoczne ze względu na powiększenie mikroskopu.
Układ łusek jest wyraźny, widoczny, podobny jak na zdjęciu porównawczym w przypadku włosa zniszczonego / porowatego. Sama gęstość upakowania łusek też ma wpływ na porowatość - w tym przypadku tzw "wrodzoną"
Sugerowałabym porowatość średnią w stronę wysokiej, włosy mogą być w dobrej kondycji.

Ciekawe doświadczenie :)

A jakie są Wasze typy? Średnia? Wysoka?

post signature

poniedziałek, 13 maja 2013

Zmywalność składników - czy potrzebuję szamponu z SLS?

Witajcie,
Myślę, że to dobra okazja, aby napisać słów kilka o zmywalności składników z powierzchni włosa.
Niewtajemniczonym polecam na początek ten wpis:

Sam temat szamponów i detergentów był już poruszany na moim blogu:
Słowo o szamponach i składnikach
Szampony cz.3 - o fazie [tłuszczowej]

Zapraszam jeszcze do lektury tego wpisu, w którym ładnie wyjaśniam, jak odróżnić obciążenie włosa przez nadmiar nawilżania od oblepienia przez składniki odżywcze:
Do you speak "Haircare" - przetłuszczanie, obciążenie i oblepienie

www.schwarzkopf.com.au/

Istnieją takie składniki, jak m.in. niektóre silikony, które da się usunąć z powierzchni włosa tylko silniejszym, anionowym detergentem (np "SLSy"). Z jednej strony - nieusuwana warstwa nadbudowuje się i włosy stają się ciężkie i nieświeże - z drugiej strony szampony z silniejszymi detergentami odzierają włosy i skórę z warstwy lipidowej, co może nie być dobre.
Gdyby ktoś nie wiedział - to głównie z powodu tych silnych detergentów przechodzimy na bezsilikonową pielęgnację, nie ze względu na silikony - opowieści o zatykaniu włosa przez silikonową powłoczkę możemy włożyć między bajki, tak szczelnie okrywające włos silikony już nie istnieją, albo znaleźć je bardzo trudno (niejako właśnie poszukuję, żeby zabezpieczyc się przed letnim puszakiem - i bida!).
Niechęć do silikonów ma uzasadnienie w przypadku włosów cienkich, bo silikony zbierając się - warstwa po warstwie obciążają włos - i przetłuszczających się, bo niewątpliwie silikony to emolienty, i to całkiem skuteczne.

Włosy i skóra ogólnie nie lubią odzierania do nagości, pewna warstwa ochronna dobrze im robi - ale my lubimy, jak nasze włosy są lekkie i świeże. Troszkę wprawy i da się zadowolić obie strony :)

SUBSTANCJE NADBUDOWUJĄCE SIĘ NA WŁOSACH

Nadbudowywanie to taka sytuacja, kiedy składniki zawarte w kosmetykach pielęgnacyjnych do włosów przyklejają się do jego powierzchni w sposób trwały i nie usuwane zbierają się w kolejne warstwy, sprawiając, że włosy mimo mycia pozostają nieświeże albo szybciej się takie stają, są oklapnięte, brak im blasku, są bez życia.
Zjawisko to występuje również na skórze, ale dopóki nie przesadzamy z ilością dóbr - nie ma wielkiego znaczenia, gdyż skóra się złuszcza, pozbywając się wraz z martwym naskórkiem resztek nadbudowanego dobra.
O ile w przypadku skóry, korzystając ze zjawiska złuszczania - jest możliwe oczyszczanie jedynie olejem / mleczkiem / płynem micelarnym na bazie emulgatora, tak w przypadku włosów do pełnego oczyszczenia potrzebne są silne detergenty.

Smutna prawda jest taka: na włosach może nadbudowywać się dosłownie wszystko:
  • silikony i polimery
  • oleje i masła roślinne
  • parafiny i woski syntetyczne
  • proteiny
  • ekstrakty roślinne
  • osad z twardej wody
Jako niskoporowata wiem o tym niestety aż zbyt dobrze! Stwierdzenie, że moje włosy oblepia nawet woda nie brzmi już tak dziwnie :P
Siła przylegania tych składników do włosa jest bardzo różna. Niektóre są zmywalne wodą, inne potrzebują emulgacji, inne rozpuszczają się w olejach - jeszcze inne wymagają użycia detergentu o różnej sile.

Dziś na tapecie składniki wymagające silnych detergentów do usunięcia.

http://zdjecie.pixmac.pl
NAJSILNIEJSZE DETERGENTY - TYLKO NA NAJBARDZIEJ UPARTEGO WROGA


siarczany anionowe: SLS, SLES, ALS, ALES

Używamy ich, kiedy zajdzie potrzeba gruntownego oczyszczania.

Będą nam niezbędne, żeby pozbyć się:
  • silikonów trudnozmywalnych - to silikony starego typu, są wiele cięższe niż dostępne teraz silikony, np cykliczne, modyfikowane PEG:
    • simethicone
    • trimethicone
    • trimethylsilylamodimethicone
    • trimethylsiloxysilicate
  • parafiny i pochodnych nafty - świetne, skuteczne emolienty. Raczej dla włosów grubych i suchych, gdyż cienkie mogą niepotrzebnie obciążać. Spotkamy je w hinduskich olejach ziołowych do pielęgnacji włosów, w nafcie kosmetycznej oraz wielu kosmetykach.
    • paraffinum liquidum
    • mineral oil
    • isoparaffin
  • quaternium i polyquaternium - kondycjonerów jonowych; niektóre pq mają lepszą zmywalność, np. pq-44 i pq-10 są zaliczane do zmywalnych wodą! - ale większość jest oporna i ulegnie tylko SLS
  • polimerów stylizujących:
    • PVP
    • copolymery
  • nadbudowanych protein, olei i ekstraktów roślinnych - większość protein zawartych w kosmetykach oraz w domowych kuracjach nie tworzy wiązań ze strukturą włosa, ale ich zmywanie trwa dłużej niż jeden cykl mycia
  • osad z twardej wody (siarczany to warunek konieczny, ale niewystarczający do usunięcia z włosa osadu, cierpliwości :P)
Ciekawostka!
Powyższe składniki niejako przyklejają się do powierzchni włosa, jak za pomocą dość silnego kleju. Wyjątek stanowią quaternia (q i pq), które oprócz przyklejenia - przyciągają się jak magnes do zniszczonych partii włosów, więc oprócz "kleju" mamy jeszcze oddziaływania elektrostatyczne.

W niektórych przypadkach duża zawartość q i pq w kosmetyku może powodować puszenie się włosów spowodowane ładunkiem elektrostatycznym. Kilka zdań w tym temacie znajdziecie we wpisie Puszek okruszek - przyczyny puchu na włosach.

Miałam kilka odżywek z dużą zawartością pq i moje włosy były po nich... dziwne w trudny do opisania sposób, m. in. nie chciały trzymać się w grupach, były "osobno" trochę jak naelektryzowane ale mimo wilgoci. Odżywka szybko znalazła nowy dom ;] Kto wie, może chodziło właśnie o ładunek?

JAK CZĘSTO?


Fakt korzystania z kosmetyków z w/w składnikami lub mimowolnego kontaktu z nimi (np z osadem z twardej wody) nie oznacza konieczności korzystania z szamponów z SLES co mycie. Częstotliwość może być najróżniejsza i zależy od indywidualnej tolerancji, "pojemności" włosów na składniki danego typu.

ILE RAZY?

Wiele różnych opinii można znaleźć na temat, ile razy powinno się myć głowę szamponem w trakcie jednego seansu.

Czasem wystarczy raz.

A czasem nie, i co wtedy?

Jedna z opcji mówi - przy problematycznej skórze głowy myj dwa razy: najpierw same włosy, by usunąć z nich największy brud, a za drugim razem sam skalp. Dzięki temu nie wcieramy w skórę brudu z włosów.

Trudno się nie zgodzić z takim podejściem w pewnym sensie - to trochę jak demakijaż i oczyszczanie twarzy: najpierw zmywamy z twarzy makijaż, kurzy i brud, a potem oczyszczamy skórę jako taką. Niby można to zrobić jednocześnie, np w metodzie OCM - ale na większy brud jednak lepsze dwa etapy, np mydełko i mleczko.

Jeśli pasuje nam taka opcja, ze względu np na bardzo pobrudzone włosy (np z powodu pracy w trudnych warunkach czy po podróży) lub preferencje skalpu - może warto podczas dwóch myć zastosować różne szampony, jeden z SLES a drugi delikatny?

Druga szkoła - myj raz, ale pozostaw pianę na głowie na dłuższą chwilę.
Szampon z SLS jest tak skonstruowany chemicznie, żeby poradzić sobie z brudem i nadbudowanymi składnikami.
Minus tej opcji jest taki, że - oczywistość - włosy dłużej są wystawione na działanie detergentu, podczas gdy myjąc dwa razy jesteśmy w stanie ten czas skrócić.
Plus - nie trzemy :) I możemy zająć ręce czymś innym, np peelingiem ciała.

De facto najlepiej obserwować i wybrać samemu :)

* * *
 
Żeby nie było niejasności - nie biorę udziału w nagonce na SLSy. W moim przypadku powinnam unikać kosmetyków z siarczanami ze względu na suchą i wrażliwą skórę, więc układanie pielęgnacji w ten sposób, by zmniejszyć potrzebę sięgania po silniejszy detergent jest wręcz wskazane.
O ile moja skóra głowy nie przepada za szamponami, tak włosy po solidnym oczyszczaniu odzyskują wigor i sprężystość i przez krótki czas wystarczy płukanka lniana, by wyglądały pięknie. Co nie wyklucza się z olejowaniem, które ma pozytywne działanie długofalowe.
Oczywiście nie zrezygnuję z eksperymentów, bo za bardzo je lubię :)
 
A jak to jest u Was?


Źródlo:
www.wizaz.pl/forum/showpost.php?p=22500909&postcount=4
www.wizaz.pl/forum/showthread.php?t=387147

post signature

sobota, 11 maja 2013

Majowe Novum :)

Przyszedł maj, a z nim sporo nowości :)

Zacznę od nowości kosmetycznych - trochę współpracowych, trochę własnych :)

nowości :)

Wygląda zacnie, nie? :>

A teraz bardziej szczegółowo - co my tu mamy?

zakupowe
Moje własne prywatne zakupy.
Dwa hity szamponowe, których zapas uzupełniłam:
  • silnie oczyszczający szampon AA z bisabololem (recenzja)
  • łagodny Anthyllis (recenzja)
Oraz:
  • olejowa odżywka do włosów OilMedica
Kusiła, kusiła aż skusiła. Po pierwszych użyciach olej ten: primo - nie podrażnił mi skóry, co zdarzało się już przy olejach z dodatkiem ziół, secundo - podoba mi się fakt, że dał się zmyć odżywką. Na efekt zapewne trzeba będzie chwile poczekać, choć już zauważyłam, że w dzień po myciu włosy są pięknie nawilżone, niestety na drugi już są suche jak zawsze.
Jeśli jeszcze nie znacie tego oleju - zapraszam do recenzji u Anwen (KLIK). Z oleju raczej nie będą zadowolone włosy, które nie lubią oleju kokosowego, co dotyczy większości (choć nie wszystkich) wysokoporowatych.

wymiankowe odlewki
Tu widzicie odlewki popularnych kosmetyków, wynik wymianki z koleżanką wizażanką. Dzięki niej mam możliwość przetestować te produkty. Mam dość mocne obawy, że mnie uczulą albo podrażnią mi skórę, ale jak nie spróbuję to sie nie dowiem :)
No i latwiej mi będzie pisać o kosmetykach, które wypróbowałam, a nie tylko znam z opowieści.
  • Garnier, Ultra Doux, Awokado i Karite - odżywka
  • Joanna, Naturia, Miód i cytryna - odżywka b/s, nadająca się również do mycia włosów
  • Mrs. Potter's, Balsam z aloesem - odżywka b/s, nadająca się również do mycia włosów 
Oraz:
  • maści lanolinowe Babydream fur Mama
Maści lanolinowe to mój ulubiony tłuścioch do pielęgnacji ust, suchych partii, np pięt, a nawet podrażnionych powiek, pisałam już o nim TUTAJ. Produkt został wycofany ze sprzedaży, koleżanka zdążyła je kupić w Cenie na do widzenia.

zoom na oczy
Jak może część z Was pamięta - ciągle mam problem ze znalezieniem kosmetyków kolorowych do stosowania w okolicy oczu. Wszystko mnie uczula lub podrażnia, na oczach to jest nie do zniesienia.
Jako rasowa słowiańska ciemna-myszowata-blondynka - bez makijażu oczu wyglądam jak wypłosz.
Na szczęście da się coś zrobić, żeby na co dzień też wyglądać piękniej :)

Moje hity w temacie długotrwałego upiększania oka:
  • zalotka Inglot - pierwsza, dzięki której mam rzęsy jak laleczka!! Miałam już kilka zalotek, nawet termiczną, i ich efekt był ledwo zauważalny. Tu jest WOW!! Za jedyne 20zł, a człowiek tyle lat się męczył z niewidzialnymi rzęsami :)
  • Verona, Henna cream - "henna" do brwi i rzęs w kremie. Po kilku podejściach aplikacja nie jest trudna, krem nie spływa do oka i nie podrażnia. Trzeba uważać, żeby nie wpakować sobie kremu do oka czy na powieki, bo to jednak jest chemia, składowo wygląda jak farba do włosów. Efekt średnio trwały, około 2 tygodnie, ale i tak warto się pomęczyć, bo oko wygląda jak pomalowane bez malowania :)
W marcu zrobiłam trwałą na rzęsach (mój wymarzony zabieg upiększający, który śni mi się po nocach od lat; TAG Muszę to mieć!), sam efekt zabiegu jest niemal niewidoczny, ale dzięki niemu kształt nadany zalotką trzyma się nawet cały dzień, bez użycia tuszu czy odżywki!!

z Biedronki - oczywiście na włosy :>
Z Biedronki:
  • skrobia ziemniaczana, używana w celu zagęszczania maseczek do włosów przez Anwen. Wypróbuję i ja!
niekosmetycznie
Również z Biedronki - dwie herbatki owocowo-ziołowe o podwyższonej zawartości kofeiny, energetyczna dzięki mate (51%), odchudzająca dzięki mate (10%) i guaranie (2%). Składy obiektywnie niezłe, odchudzająca nie jest sztucznie aromatyzowane, energetyczna nie ma silnego chemicznego aromatu. Smak jest mi obojętny, na pewno przyjemniejszy niż samej mate, choć nie tak dobry jak owocowe.
Oczywiście nie wierzę w odchudzające działanie herbaty :) Sięgnęłam po nie w ramach odwyku kawowego, z którą poważnie przesadzam ostatnimi czasy :) Kosztują w tej chwili około 3zł, znajdziecie je wśród produktów z minionych ofert :)

współpracowe

Tu proszę poznać bliżej produkty, które bedę testować w maju w ramach współprac:
  • Olej ryżowy ze sklepu Blisko Natury - lekki olej do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów, zawiera naturalne filtry UV, rozjaśnia przebarwienia.
  • Kwas hialuronowy supermałocząsteczkowy i wielkocząsteczkowy ze sklepu Blisko Natury - najpierw je "zrobię" ze składników (proszek i woda destylowana) - a przebieg i instrukcję zamieszczę na blogu, potem będę je testować i porównywać. Kwasy mają określoną masę cząsteczkową. Jestem bardzo ciekawa ich działania na włosach w zależności od rozmiaru cząsteczki właśnie - czy będzie analogiczne jak w przypadku protein? (Proteiny w liczbach).
  • Zioła i Trawy Agafii, Białe Mydło - cudo z Zielarni Lawenda. Mydełko w postaci białej pasty, pełnej ekstraktów kwiatowych i olejów roślinnych. Jestem nim oczarowana - działanie, zapach! - recenzji możecie się spodziewać szybko :)
* * *

I jeszcze niekosmetycznie :)

Zachęcam Was do polubienia Wiedźmiego profilu na Facebooku!
Zamieszczam tam odnośniki do ciekawostek, na które natrafiłam w sieci - jest mi o wiele łatwiej i wygodniej, niż tworzenie dla nich osobnego wpisu na blogu. Zachęcam :)
Dzisiaj (w piątek, kiedy pisałam ten post) na przykład znalazłam wyniki badań, ile oleju kokosowego może wchłonąć włos.
Jeśli interesują Was bardziej osobiste fakty o mnie - co powiecie na muzykę, której obecnie słucham?



Polecam Wam konto na Bloglovin' - dzięki serwisowi obserwujemy blogi tak jak w Bloggerze, ale jest więcej opcji i obsługa moim zdaniem jest bardziej czytelna. Widać, czy czytało się już dany wpis, czy nie.
To bardzo ułatwia nadrabianie zaległości blogowych po wyjeździe :)
I jak już założycie sobie konto na Bloglovin' - nie zapomnijcie "zaobserwować" Wiedźmiego Kociołka :)


* * *

Odblokowałam możliwość komentowania
użytkownikom anonimowym.

Może spam znalazł sobie inną ofiarę?

* * *

Tymczasem zmykam na JUWENALIA!!
Kiedy przeczytacie ten wpis - będą już tylko miłym wspomnieniem :)

post signature

czwartek, 9 maja 2013

Podsumowanie kwietniowej pielęgnacji włosów

O matko z córką! Kiedy ten kwiecień zdążył minąć??

Poniższe podsumowanie nie będzie długie, bo... na dobrą sprawę nie pamiętam, co robiłam z włosami w tym miesiącu. Myłam tym co zwykle, wcierałam byle co, spinałam byle czym - i też pozwoliłam włosom wyglądać byle jak... To się więcej nie powtórzy!

Trochę eksperymentów zajęła misja poszukiwania szamponu idealnego na miejsce Anthyllis - MISSION FAILED! Wolę po prostu zamówić nową butelkę (nawet pomimo ceny) i mieć pewniaka pod ręką :)

Zgraja kosmetyków, których używałam w kwietniu:


SZAMPONY i MYJADŁA

Częstotliwość mycia włosów - co ok. 2-3 dni.

Zastępniki moich ulubionych szamponów niestety pokazały pazurki i zaczęły powodować problemy, więc niniejszym przywracam moich ulubieńców (Anthyllis, Odżywczy szampon z lnem i malwą (o szamponie); AA Oceanic, Szampon do włosów z bisabololem (o szamponie) ). Obydwa już kupiłam - szampon AA w aptece DOZ, szampon Anthyllis w sklepie internetowym ItalBioEco.

Na czarną listę niestety zawędrował w tym miesiącu szampon z SLS Barwa Naturalna, Szampon do włosów suchych i łamliwych Len & Witaminy - pod koniec butelki zaczął powodować łupież.
Łagodne szampony produkcji własnej (KLIK) lub naturalne oczyszczanie np wywarem z mydlnicy nie sprawdziło się, mimo łagodnego detergentu przesuszają mi skalp.

Z odżywek myjących - bez zmian, BingoSpa, Maska do włosów Masło shea i pięć alg (o masce).
Czasem szła w ruch odżywka Allwaves lniana - ciągle nie mam o niej opinii, z jednej strony swietnie zmywa oleje, prawie jak Hegron - z drugiej: coś jest nie tak.

ODŻYWKI D/S
Po staremu:
  • BingoSpa, Maska do włosów z masłem shea i algami (o masce) - albo jako szybki wariant, albo z całym ceremoniałem maski głęboko nawilżającej z żelem lnianym, lecytyną i olejami. O tej wersji przypomniałam sobie dopiero niedawno, odkryłam ją około roku temu. Bardzo dobrze wpisuje się we wiosenne potrzeby moich włosów i skalpu.
  • L'Biotica, Biovax, Intensywnie regenerujaca maseczka do włosów słabych ze skłonnością do wypadania (kilka słów o Waxach) - maska nadal bardzo dobrze spisuje się na skalpie, zmieszana z żelem lnianym i nałożona pod czepek na kwadrans robi cuda z włosami, niestety po połowie opakowania zaczęła trochę obciążać włosy.

ODŻYWKI B/S

W kwietniu często nakładałam na całe włosy serum wygładzające
Green Pharmacy, Jedwab w płynie.
Czasem Timotei Organic Delight służył za odżywkę b/s. 

PŁUKANKI

Mój błąd, wielki błąd! Zapominam ugotować sobie żel na płukankę lnianą. Jest jedyna i najlepsza!


Szybsza wersja - czyli napar nastawiony w szklance na kilka godzin ma podobne działanie jak żel rozpuszczony w większej ilości wody. Jest to wersja mniej oszczędna, bo z tej samej ilości ziarenek można ugotować duuużo więcej żelu - ale jest wygodnie :)
 
KOLORYSTYCZNIE

Zrobiłam drugie podejście do rozjaśniania korzenia rzewienia (rabarbaru).
Opis metody i pierwszy efekt możecie zobaczyć TUTAJ.
Staram się już nie kłaść papek ziołowych na włosy, bo fatalnie mi się je wypłukuje - więc z rzewienia zrobiłam płukankę, trzymałam ją na włosach 25 minut i umyłam włosy jak zwykle, z maseczką głęboko nawilżającą pod czepek na dobry kwadrans. Różnicy już nie widzę, chociaż czasem do słoneczka wydają mi się bardziej złote. Obawiam się, że moje włosy nie pozwolą się już rozjaśnić inaczej niż mocną chemią :)

FOTO
Jedno - za to jakie :)


Tymczasem maj już przywitałam z nowościami włosowymi, ale to osobna historia.

A co u Was włosowego działo się w kwietniu?


post signature

wtorek, 7 maja 2013

Ogórkowe mydło Yogini, Wild Earth

Witam majowo :)

Dzisiaj zaprezentuję Wam mydełko, które towarzyszyło mi przez ostatnie dwa miesiące.
Unikatowe, ręcznie robione, ajurwedyjskie mydło inspirowane jogą.


YOGINI, CUCUMBER SOAP



Opis producenta - ze strony sklepu Blisko Natury
[KLIK]


Jogini w starożytnych Indiach zwykli mieszkać w dzikich lasach i dżunglach, kąpiąc się w strumieniach i wodospadach. Błoto, zboża, mąka i popiół były często używane do złuszczenia i oczyszczenia skóry. Mydła Yogi i Yogini są bogate w ajurwedyjskie zioła tradycyjnie używane przez joginów. Dzięki temu przy okazji każdej kąpieli inspirują do przemyśleń i zadumy w trakcie podróży do głębi samego siebie.

Mydło zawiera egzotyczne zioło Ashwagandha* oraz shatavari**.
 

* Ashwagandha - Ashwagandha (Withania somnifera) to jedna z najważniejszych roślin w Ayurvedzie – tradycyjnej medycynie hinduskiej, będąca jednocześnie przedmiotem stale rosnącego zainteresowania współczesnej nauki. Roślina o łacińskiej nazwie Withania somnifera w Indiach wymieniana jest jako Ashvagandha, Hayahvaya, Vajigandha (sanskryt), Asgandh (hindu). W języku angielskim Withania somnifera nosi nazwę Winter Cherry.
Withania somnifera jest rośliną krajów subtropikalnych. Roślina ta występuje we wschodniej Afryce, w Iranie, Iraku, Afganistanie, Indiach, Izraelu, Etiopii. Uprawiana na szerszą skalę jest w środkowych Indiach, dlatego często nazywa się ją indyjskim żeńszeniem. W języku polskim najczęściej używa się nazwy witania.  


** Shatavari to dziko rosnący szparag używany od wieków aby wspomagać zdrowie kobiet. Nazwa w dosłownym tłumaczeniu oznacza: „Ta, która posiada stu mężów”. Uważa się, że ze względu na właściwości tonizujące i odmładzające żeńskie organy rozrodcze roślina ta umożliwia posiadanie stu mężów.

Shatavari to główny ajurwedyjski środek odmładzający dla kobiet. Wykazuje łagodzące działanie w wypadku wysuszenia i stanów zapalnych błon śluzowych, płuc, żołądka, nerek i narządów płciowych, dlatego też jest wskazany w przypadku wrzodów.

Zwiększa ilość mleka i nasienia oraz odżywia błony śluzowe. Odżywia i oczyszcza krew oraz żeńskie organy rozrodcze. Jest wskazany w przypadku menopauzy lub u kobiet po histerektomii, ponieważ dostarcza wielu hormonów żeńskich. Odżywia komórki jajowe i zwiększa płodność. Ma cechy sattwiczne, wzmaga miłość i oddanie, jest afrodyzjakiem.[źródło]

Wyprodukowano w Nepalu


Dowiedz się więcej o mydłach Wild Earth i procesie wytwarzania mydła - kliknij.

Cena: 21,90zł / 80g

SKŁAD

olej palmowy, masło kokosowe, olej słonecznikowy, oliwa z oliwek, olejek [eteryczny] ogórkowy, ashwagandha, shatavari

Moim zdaniem


Skład
Skład mydła jest ciekawy i godny uwagi - maksimum dobroci przy minimum składników. Wszystkie składniki mają działanie pielęgnacyjne na skórę: zmydlone oleje roślinne, olejek ogórkowy (wg źródeł ma właściwości odświeżające i nawilżające, nadaje się do pielęgnacji każdego rodzaju skóry), zioła, których działanie opisane jest powyżej. Powiedziałabym - to bardzo "babskie" mydełko :)

Brakuje informacji, czym zmydlone są oleje - po konsystencji oceniając będzie to popularniejszy wodorotlenek sodu. Na naturalnych mydłach często nie jest zaznaczony rodzaj wodorotlenku, ale warto wiedzieć, że on się tam znajduje, inaczej mydło nie byłoby mydłem :)
Nie ma tu zbędnych zagęstników, konserwantów, zapachów - podoba mi się to :)

Wstępnie
Raczej nie używam mydeł w kostkach, więc podeszłam do testów z dużą ciekawością.
Dodatkowo - do tej pory miałam niewielka styczność z kosmetykami ajurwedyjskimi, po pierwsze, ze względu na ich trudną dostępność - a po drugie ze względu na alergię obawiam się produktów z dużą ilością wyciągów ziołowych o intensywnym zapachu, a kosmetyki ajurwedyjskie zdecydowanie do takich należą!
Pani Ewelina ze sklepu Blisko Natury zapewniła mnie, że to mydełko będzie bezpieczne nawet dla takiego alergika jak ja, więc nieśmiało przystąpiłam do testów :)




Opakowanie i wygląd mydełka

Mydełko otrzymujemy estetycznie zapakowane w folię i kartonik-etykietkę - estetyczną i prostą, z rysunkiem czeszącej się pani ;) a prócz tego skład i kilka słów opisu.


Samo mydło ma prostą formę prostopadłościanu o podstawie kwadratu, kolor beżowy i widoczne drobinki roślin. Jest dość twarde.
Łatwo otrzymujemy gęstą, kremową pianę, którą można łatwo namydlić większy fragment ciała. Piana jest na tyle gęsta, że może nadać się do golenia (nie próbowałam, od dawna nie golę się, wolę inne metody depilacji).


Mydło pachnie świeżo i ziołowo, jakby słonawo - miła odmiana od wszędobylskich mydeł o słodkich zapachach. Nie wyczuwam zapachu ogórka, ale da się zauważyć świeżą nutę. Zapach czuję wyraźnie podczas mycia, później pozostaje on na skórze, ale jest bardzo delikatny.

Kostka dobrze leży w dłoni, można nią wykonać masaż podczas mycia, chociaż nie robiłam tego zbyt często, bo wydaje mi się, że tak używane zużyje się w rekordowym tempie. Drobinki zatopione w mydle bardziej masują niż peelingują.

W pielęgnacji ciała

Mydło nieźle poradziło sobie z twardą wodą, jaka mam w kranie, nie pozostawia na skórze nieprzyjemnej warstwy osadu, jaką czuje po wielu innych mydłach w kostce.
Oczyszcza skutecznie i jednocześnie łagodnie. Nie pozostawia skóry przesuszonej, jednak przy mojej suchej skórze wolę sięgać po olejek. Podoba mi się świeży ziołowy zapach, który zostaje na skórze po myciu.
Ani razu mydełko nie spowodowało u mnie uczulenia ani podrażnienia. Zaznaczam - nie używałam go podczas marcowego nasilenia AZS, gdyż wiem, że moja skóra toleruje wtedy tylko produkty bardzo łagodne i mocno natłuszczające.
Mydełko nie pomogło mi w walce z niespodziankami skórnymi, ale nie musi, bo nie jest mydłem leczniczym.


W pielęgnacji rąk
O, moje dłonie bardzo doceniają to mydełko na co dzień! Ma idealną równowagę między skutecznym oczyszczaniem a delikatnością.

W pielęgnacji twarzy
Kiedy potrzebuję dokładnego, porządnego domycia skóry twarzy - to mydełko spisuje się nieźle. Gęsta i kremowa konsystencja pozwala wymasować skórę podczas mycia, piana nie ścieka do oczu.
Skóra po myciu tym mydłem jest trochę wysuszona, więc nie nadaje się dla mnie do codziennego oczyszczania, ale przy potrzebie czegoś silniejszego - zdecydowanie tak!

Mydłem można też myć skórę głowy (włosy - raczej te mocniejsze i w dobrej kondycji). Może mieć dobry wpływ na skórę zarówno suchą, jak i przetłuszczającą się.

Ze względu na moją wrażliwą skórę - nie przewiduję prób mycia głowy mydłem w najbliższym czasie.

Przechowywanie
Mydełka naturalne należy przechowywać tak, by nie stały w wodzie, tzn w mydelniczce z odpływem, z dala od strumienia prysznica.

Wydajność
Nie umiem dokładnie ocenić, gdyż nie używałam mydełka codziennie. Przechowywane odpowiednio może mieć wydajność podobną do sklepowych mydeł, czyli dobrą.

Reasumując
Przykład tego mydła pokazał mi, że nie wszystkie mydła w kostce są takie same.
Naturalny skład i ręczne wykonanie nie musi oznaczać gorszej konsystencji i trudniejszego użytkowania, wręcz przeciwnie!
Cena mydła nie jest wysoka, jeśli weźmie się pod uwagę wysoką jakość, ręczne wykonanie i wyjątkowość.

Czy kupię?
Nie mówię nie. Nie widzę mydeł w kostce w codziennej pielęgnacji ciała - mimo wszystko wolę żele i olejki pod prysznic. Natomiast jeśli najdzie mnie ochota na ziołowe mydełko do rąk i twarzy - to nadaje się idealnie!

Myślę, że mydełko może być świetnym prezentem dla miłośnika egzotyki. Jest ciekawe, świetnej jakości i wyjątkowe.

Czy znacie już mydła Yogi i Yogini?
Jakie są Wasze ulubione naturalne mydełka?


post signature