Wiedzma bloguje: 2013 rokiem eksperymentów żywieniowych

niedziela, 12 stycznia 2014

2013 rokiem eksperymentów żywieniowych

http://www.hivehealthmedia.com

Rok 2013 upłynął mi również pod znakiem zmian w diecie.

Nigdy nie odżywiałam się bardzo źle i ubogo. W moim domu rodzinnym gotuje się dobrze, zawsze jest ciepły obiad, przygotowany z produktów dobrej jakości, używa się ziół i dba o różnorodność i taki model diety mam wpojony.
Na wszelkie diety patrzyło się zawsze z przymrużeniem oka - "zdziwianie". Zdrowy rozsądek i składniki dobrej jakości wystarczą.
Okazało się, że niekoniecznie. Jak w każdym przypadku, to co służy większości - niekoniecznie służy każdemu. Okazałam się wyjątkiem, marginesem w rozkładzie gaussowskim - i rozpoczęłam poszukiwania :)
Rok temu podeszłam do pierwszej większej zmiany w diecie:

Odżywianie "po chińsku" czyli wg Pięciu Przemian

http://pic.baike.soso.com

Dostałam kilka książek dotyczących odżywiania się wg medycyny chińskiej.

Jako człowiekowi o umyśle ścisłym i technicznym - ciężko było mi przebrnąć przez rozdziały opisujące obieg energii chi w ciele człowieka, ale opisane w kilku prostych zasadach zalecenia zrobiły na mnie na tyle duże wrażenie, że postanowiłam spróbować. I nawet opisałam je na blogu :)

Wiedźmy trzy słowa o odżywianiu według Pięciu Przemian cz.1
Wiedźmy trzy słowa o odżywianiu według Pięciu Przemian cz.2
Wiedźmy trzy słowa o odżywianiu według Pięciu Przemian cz.3

Z małej fascynacji dietą PP po roku zostało mi:
  • zamiłowanie do ciepłych śniadań, najchętniej zupy, ale jaglanka z bananem (albo ryżanka - KLIK) na ciepło też mile widziana :)
  • luźniejsze podejście do typu posiłków (3x dziennie obiad, czasem 3x dziennie deser :>)
  • branie pod uwagę natury energetycznej potrawy, zwłaszcza, jeśli łapie mnie przeziębienie lub potrzebują pobudzenia (herbata z imbirem, lukrecja, cynamon)

Wtedy, będąc na PP nie byłam do końca zadowolona. Mimo zapierania się - zależało mi na schudnięciu, a to się nie stało. Często byłam głodna i zła, bo nie umiałam oprzeć się pokusom. BTW myślę, że winne skokom wagi i nastrojowi były hormony.

Teraz, z perspektywy czasu, oceniam doświadczenie jako ciekawe i potrzebne. Inaczej spojrzałam na łączenie smaków i składników. Sięgnęłam po nowe przyprawy i doceniłam stare i swojskie. Odzwyczaiłam się od schematycznego podejścia do formy posiłków - i już nie potrzebuję pretekstu, żeby zjeść porcję ulubionej zupy nawet 5x dziennie, jeśli akurat mam na to ochotę :P

Komu polecam? Przede wszystkim poszukiwaczom nowych smaków!

Dieta "bezowa" - bez glutenu i laktozy

http://www.integranaturopathics.com

Laktozę ograniczam już 2 lata. Bez glutenu stuknęło mi właśnie 3 miesiące, przy czym ograniczyłam pszenicę już około roku temu - i jest nam bardzo dobrze osobno! Stosunkowo szybko przyzwyczaiłam się do tych zmian w diecie, zwłaszcza, że korzyści są ogromne! Po prostu dobrze się czuję - codziennie, prawie cały czas :)
Teraz, po 3 miesiącach, jest jeszcze lepiej :)

Ciekawa obserwacja - zjadam teraz sporo tłuszczu i nie dość, że nie przytyłam, to wręcz schudłam 3kg w pierwszym miesiącu a potem waga się zatrzymała. Polubiłam np czarną kawę z przyprawami, miodem i masłem (pół łyżeczki na szklankę), kasze i ryż z masłem, zdarzyła się nawet zupa z masłem.
Utrzymuje się stan płaskiego i miękkiego brzuszka (chyba, że coś zeżarłam zakazanego) co bardzo mnie cieszy :)

Organizacja posiłków nie stanowi już dla mnie problemu. Wymaga tylko dobrego planowania. W wielkim skrócie i uproszczeniu kontynuuję system jedzenia obiadu kilka razy dziennie. Na wynos często zabieram kaszę z owocami lub ukleconą na szybko sałatkę z resztek obiadu :)

Kilka przepisów:
Uniwersalne ciasto bezglutenowe
Ryżanka z bananami
Twarożek bez twarożku i mleko bez mleka

Odrobina danych dla zainteresowanych życiem bez nabiału:
Zawartość laktozy w produktach spożywczych
Alternatywne źródła wapnia

Komu polecam? Nie chcę uczestniczyć w tzw "nagonce na gluten", bo widziałam już takie sformułowania w mediach, ale u mnie samej i u osób z mojego otoczenia, które dzięki mnie lub zupełnie bez mojego udziału ograniczyły spożycie glutenu / pszenicy / zbóż - efekty są tak pozytywne, że ze szczerego serca polecam każdemu :)

Dopisek
Otóż zapomniałam wspomnieć o dość ważnym punkcie, jakim było dla mnie trafienie na teorię odżywiania paleo, zwłaszcza w opisach zawartych na blogu Tłuste Życie. To właśnie tam znalazłam inspirację (czyt. dość długą listę powodów) do zmierzenia się z glutenem i przyjrzeniu się reakcji mojego organizmu na różne grupy żywności. Moja dieta powoli zmierza w kierunku paleo, choć nie wiem, czy tam dotrze.


Uwaga!
Moje eksperymenty nie zostały skonsultowane z lekarzem ani dietetykiem.
Nie stanowią porad ani zaleceń żywieniowych.

Jakie były Wasze ciekaw eksperymenty żywieniowe ostatnimi czasy?
A może macie ochotę podzielić się ciekawym przepisem?


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...

A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

post signature

35 komentarzy:

  1. U mnie właśnie mija rok od przejścia z wegetarianizmu na weganizm. Akurat nie jest to eksperyment ale bardziej wybór życiowy, ale dobrze się z tym czuję. :)
    Ciągle nie mogę się jakoś zdobyć na eksperyment bezglutenowy a podejrzewam, że dałby ciekawe efekty. Głównie powstrzymuje mnie mój wszystkożerny TŻ :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie mam z ostatnim zdaniem ;) Ja czasem chętnie zjadłabym tylko warzywa na parze na obiad, ale mojemu narzeczonemu mało... ;)

      Usuń
    2. Gratuluję wytrwałości i trzymam kciuki :)

      Usuń
  2. Ja staram się być na diecie bezglutenowej. Nie choruję! :D A chociaż raz na tydzień musiała mnie boleć głowa czy brzuch.... a wszystko dzięki Tobie :D :*

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie przełomem było całkowite odstawienie nabiału w styczniu 2013, gdy okazało się, że zaognia on mój trądzik i nie pozwala goić się ranom. Mleko i białe pieczywo odstawiłam już wcześniej, ale w czerwcu udało mi się pożegnać gluten i z tego jestem bardzo zadowolona. Moja sylwetka nie przejawia skłonności do płaskiego brzucha, ale udaje się go bez szczególnych wysiłków utrzymać dzięki temu. W sumie od czerwca straciłam 4 kg, ale też trzeba brać pod uwagę, ze trenuję siłowo i ten wynik może być zaburzony przez plusy w mięśniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie... gratulacje? Dla nie rezygnacja z pieczywa była najtrudniejsza, z mlekiem jakoś samo poszło (albo tak mi się wydaje post factum :>).

      Usuń
  4. Ja ostatnio zaczęłam liczyć kalorie. Załamałam się jak zobaczyłam jak mało jem, a już nie wspomnę o tym, jak mało jadłam białka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przez kilka dni próbowałam zapisywać co jem, nawet bez liczenia kalorii. Wyszło zaskakująco mało i ubogo. Ciekaw doświadczenie!

      Usuń
  5. Ja jestem weganką i jest mi z tym bardzo dobrze. ;) Jak była wegetarianką jadłam bardzo dużo nabiału i wiem, że dużo osób ma z tym problem, zamiast jeść owoce i warzywa, ludzie rzucają się na ser żółty czy mleko w każdej postaci.
    Nie mam w planach rezygnacji z glutenu, ale pewne ograniczenie pewnie byłoby na plus. Póki co chcę wprowadzić więcej surowych posiłków, czytałam o witarianizmie i to dopiero jest zdrowe odżywianie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie życie bez glutenu przeraża łagodnie ujmując- zmuszono mnie do tego gdzieś około 3-4 klasy podstawówki, powiedziano, że to koniec z normalnym jedzeniem, ze słodyczami i ze wszystkim więc pierwszego dnia po prostu ryczałam jak bóbr. Podobno w tym okresie schudłam ale totalnie mnie to nie interesowało bo psychicznie nie dawałam rady. Teraz po latam zastanawiam się czy nie spróbować, jednym z moim postanowień jest chociaż przez tydzień obejść się bez glutenu ale najpierw muszę się psychicznie przygotować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w zasadzie na kombinacji diet: SCD, paleo i FODMAPS. To spore restrykcje, na początku byłam przerażona i zastanawiałam się, co ja do cholery mam jeść? Z jednej strony nadal czasem jestem wściekła, że wszyscy wokoło żreją sobie zapiekanki, a ja nie mogę, ale z drugiej - jest masa przepysznych przepisów bezglutenowych. Teraz przeszkadza mi tylko to, że ciężko na mieście zjeść coś zgodnego z moją dietą :/ Dlatego bywa, że jak mnie głód dopadnie, to z braku opcji wcinam banany, czy migdały (których i tak za dużo nie mogę). Bywa, że wlekę za sobą trochę oleju kokosowego, żeby w razie czego nie umrzeć z głodu (z racji choroby unikam poszczenia).
      W chwilach pokus przypominam sobie o ile lepiej się czuję na tej diecie. I to przekonuje ;) Spróbuj na miesiąc, takie wyzwanie i sama się przekonasz czy warto. Miesiąc to niewiele. Myślę, że fajna metoda weryfikacji ;)

      Usuń
    2. @BlingleyAlley - musiało to być dla Ciebie bardzo trudne!
      Wydaje mi się, że dorosły łatwiej znosi takie zmiany. Zwłaszcza, że jeśli nie masz ważnych powodów zdrowotnych, nie musisz przestrzegać zaleceń w 100% żeby zobaczyć różnicę... no i ja ją zauważyłam już po kilku dniach - nie w samopoczuciu bez, tylko w samopoczuciu po małej porcji w ramach "dyspensy"

      Usuń
  7. Cieszę się strasznie Wiedźmo, że czujesz się świetnie :)
    U mnie przede wszystkim zmiany w psychice i takich główkowych rzeczach - brak czarnych myśli, brak migren (nawet na zmianę pogody czy halny, a to było straszne), większy dystans do siebie i innych rzeczy, rano mam siłę i energię wstać - ba, wstaję z radością, a nie smęcę się i marudzę pod nosem ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O, też uwielbiam taką kawę. Ja piję z olejem kokosowym i masłem, do tego dodaję cynamon i trochę miodu. Mniam :)
    Ja na diecie paleo z dużą ilością tłuszczu przytyłam (niewiele, ale jednak), mimo to nie żałuję, gdyż czuję się po prostu lepiej. Mam więcej energii, nie czuję się codziennie jak zwłoka i nie jestem wiecznie głodna. To daje mi kolosalny komfort. Polecam każdemu chociaż 30 dni paleo, jeśli tylko nie ma się oporów przed jedzeniem mięsa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawa z olejem kokosowym pięknie pachnie :D Acz nie przyzwyczaiłam się jeszcze do tego, że olej wcale nie rozprasza się w kawie, masło jednak nie tworzy aż tak oddzielonej warstwy :)

      Usuń
    2. Kup spieniacz do mleka - kwesie groszowe, a będziesz mieć kawę z pianką (albo przynajmniej jednolicie tłustą). Mój właśnie odmówił posłuszeństwa i męczę się z uczuciem tłustych ust..przynajmniej nie potrzebuję pomadki xD

      Usuń
    3. Na to nie wpadłam, dzięki :)
      Mam spieniacz, ale używam go do kręcenia kosmetyków

      Usuń
  9. tak jak normalnie nie lubię jak blogerki kosmetyczne, lifestylowe, rozwojowe, modowe piszą o jedzeniu, dietach i odżywianiu (zboczenie zawodowe :P często po prostu przekazują społeczeństwu mity, bo nie znają podstaw naukowych czy nowych badań), tak Ciebie mogłabym czytać bez końca :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Od niedawna staram się ograniczyć gluten, o efektach na razie jeszcze nie mogę się wypowiedzieć, ale mam spore oczekiwania nie powiem ;-)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwięcej mówi próba powrotu po kilku dniach przerwy :)

      Usuń
  11. Ja wyrzuciłam z szafek wszystko co złe i przetworzone. Nie kupuję gotowego jedzenia, które wystarczy podgrzać i jest gotowe. Ale nie przeszłam na żadną specjalną dietę. Zaczęłam pić oleje i jeść o wiele więcej warzyw i ziaren.
    Od tego roku staram się ograniczyć cukier.

    OdpowiedzUsuń
  12. W tym roku też zaczęliśmy zdrowo się odżywiać, choć nasza dieta jest trochę inna, to również głównie stawiamy na naturę, zdrowe eko , niemodyfikowane, produkty bez chemii :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Koleżanka z prac katuje mnie rozgrzewającymi herbatkami, ale przyznaję - coś w tym jest. Nie dość że świetnie rozgrzewają to chyba w pewien sposób poprawiły mi odporność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra koleżanka z niej :) Możesz podać przykłady??

      Usuń
  14. Gratuluję :) Ja co jakiś czas przechodzę na dietę nie jadłam nawet słodyczy przez długi czas co było moim sukcesem, ale święta zrobily swoje.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z okazji świąt można przymknąć oko na niektóre zalecenia :) A potem można wrócić do nich z nową energią :)

      Usuń
  15. Witam, od razu przepraszam, że takie pytanie zostanie umieszczone pod tym postem, ale liczę na odpowiedź i małą pomoc :). Mam pytanie odnośnie wielkości cząstek w olejach bo kompletenie tego nie rozumiem. Mam włosy wysokoporowate. Czytałam, że taki typ włosów lubią raczej duże cząsteczki, nie rozumiem tylko jak określić, który olej jakie ma cząsteczki. Wiem tylko, że duże cząsteczki posiadają oleje wnikające, a co z półwnikającymi i niewnikającymi? Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podsunęłaś mi pomysł na wpis. Poczekasz? :)

      Wysokoporowate będą wolały średnie, czyli oleje z NNKT omega 3, 6 i 9.
      Lista 1 i 2 z tego wpisu:
      Szczegóły wnikania wg zawartości kwasów tłuszczowych

      Usuń
  16. dziękuję za podpowiedź, od ponad roku nie używam mleka tylko jego roślinnego zamiennika - do kawy, ale właśnie zatęskniłam do tłuszczu w kawie... tak myślałam o maśle, ale jak to masło??? a jednak! spróbowałam i jest super! plus miodzik:)
    dzięki!

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!