Wiedzma bloguje: Kolejna porcja nowości z Blisko Natury

czwartek, 9 stycznia 2014

Kolejna porcja nowości z Blisko Natury


Witajcie!

W grudniu miałam okazję przyjrzeć się kilku nowościom ze sklepu Blisko Natury. Nie były to właściwe testy, czasu niewiele a produktów sporo - ale zapraszam na pierwsze wrażenia!
Zachęcam do czytania opisów produktów na stronie sklepu!
Opis na stronie sklepu obiecuje olej, który zrodził się z trudnym klimacie Afryki i odpowiada potrzebom skóry wystawionej na tak ekstremalnie trudne warunki. Olej ma być konkurencją dla znanego już oleju arganowego. I wg mnie - zdecydowanie jest :)
Olej ma lekką konsystencję i łagodny, orzechowy zapach. Wmasowany wchłania się bardzo dobrze, pozostawiając tylko aksamitną warstwę na skórze. Po posmarowaniu skóry rąk bardzo szybko można dotykać klawiatury komputera.
Próby oleju przypadły akurat na okres przedświątecznych porządków. Każdy kontakt z detergentem, każde mycie naczyń bez rękawiczek kończy się u mnie wysuszeniem, podrażnieniem, a ostatnio nawet popękaniem skóry rąk. Olej ten poradził sobie z problemem bardzo szybko i bardzo skutecznie a jednocześnie wygodnie. Olej wchłania się momentalnie i pozwala zajmować się życiem ;> a skóra robi się miękka i wyjątkowo miła w dotyku - co u mnie jest rzadkością.
Olej mogę trzymać pod ręką, na biurku, co jest wielką zaletą :)
Cena oleju to ok. 20zł / 50ml

Tego oleju chyba nie trzeba Wam przedstawiać? Olej z pestek malin jest wg mnie jednym z najbardziej uniwersalnych olejów do pielęgnacji twarzy i mogę go polecić każdemu, kto zaczyna przygodę z olejowaniem skóry: nawilży suche partie, nie zapcha problematycznych, wchłania się przyzwoicie i do tego filtr UV faktycznie da się poczuć.
Olej malinowy z BN jest gęsty i treściwy, pachnie jak krzew malin, czyli typowo dla olejów z pestek malin.
Cena oleju to ok. 15zł / 20ml.

Mniej znany olej, o właściwościach podobnych do oleju z pestek malin. Podobnie jak w/w dobrze sprawdził się na różnych partiach mojej wybrednej skóry, i tych suchych i tych ze skłonnością do zaskórników. Testy przypadły na miesiące zimowe, więc nie odczułam braku wysokich filtrów UV, za jakie lubię olej z pestek malin.
Olej truskawkowy ma ciekawy, intensywny, ciemnozielony kolor. Nie barwi skóry na zielono.

olej z nasion truskawki tuningujący krem - bogate dopieszczanie na noc!
Ciekawą cechą tego oleju jest zapach - dla każdego inny. Znajomi zapytani o opinię wyczuwali nutkę ziół, orzechów - a ja i jeszcze kilka osób czujemy słodki, orzeźwiający zapach owocowego kompotu! Jestem absolutnie zachwycona tym zapachem!! Olej jest przyjemniutki, ale zapach FENOMENALNY!
Cena oleju to ok. 20zł / 20ml

Masło ma kolor kawy z mlekiem i stałą, niezbyt zbitą konsystencję. W temperaturze pokojowej przypomina gęsty krem. Umożliwia dłuższy masaż i nie wchłania się całkowicie, pozostawiając zmiękczającą warstewkę. Przyjemnie rozgrzewa zmęczone mięśnie.
Cechą szczególną tego masełka jest intensywny zapach świeżo parzonej kawy. Aromat jest na tyle intensywny i pobudzający, że po posmarowaniu się masłem wieczorem miałam kłopot z zaśnięciem!
Ze względu na aromat i konsystencję masełko jest interesującym, energetyzującym balsamem do ust i w tej postaci zrobił furorę wśród moich znajomych.
Cena masła to ok. 28zł / 50g

Masło to jest kolejną alternatywą dla znanego masła shea lub kakaowego. Roślina, z której pochodzi, jest spokrewniona z kakaowcem. Masło jest jasne, prawie białe i ma delikatny korzenny zapach. W konsystencji jest zbliżone do masła shea ale o wiele szybciej rozprowadza się na skórze i tworzy cieńszą warstwę oraz jest idealnie gładkie, bez grudek.
Nadale się świetnie na balsam do ust.
Jestem ciekawa, jak się sprawdzi w mieszankach, podobno świetnie stabilizuje (można nim zastąpić woski emulgujące typu Cetyl Alcohol).
Cena masła to ok. 14zł / 20ml
Oto bardzo ciekawe masło, o którym nie słyszałam nigdy wcześniej. Jest ciemnobrązowe, pachnie trochę benzyną (ale nie jest to zapach nieprzyjemny), w konsystencji jest częściowo lejące a częściowo grudkowate. Zdecydowanie zostawia czekoladowy odcień na skórze (sugeruje się, żeby stosować masło jako naturalny bronzer do ciała). 


Masło łagodnie rozgrzewa skórę, przez co świetnie sprawdza się do masażu i rozgrzania zmęczonych i spiętych mięśni (np karku i pleców po długim siedzeniu na niewygodnym krześle oraz nóg zmęczonych po dużej dawce ruchu). W przeciwieństwie do masła kawowego nie utrudnia mi zasypiania.
Musiałam sprawdzić również działanie przeciwgrzybicze i przeciwłupieżowe, gdyż  doskwiera mi mała inwazja drożdżaków na skórze głowy, objawiająca się głównie męczącym pieczeniem. Już odrobina masła wtarta w skalp uspokaja skórę i koi. Nie miałam problemu z domyciem skóry głowy odżywką.
Ciekawi mnie na dłuższą metę działanie kwasu mirystynowego, który w dużym stężeniu jest rzadko spotykany.
Cena masła to ok. 15zł / 20g


Czy znacie już opisane przeze mnie nowości?
Co o nich sądzicie?

Buziaki! 

PS: Dziękuję za pomoc w sprawie wyszukiwarki blogowej! Szczegóły znajdziecie tutaj.


Pokochaj z Bloglovin

post signature

21 komentarzy:

  1. Szukaja zrobiłam wg tego przepisu https://www.facebook.com/ArsenicMakeup/posts/693687723988644?stream_ref=10 i śmiga pięknie. :)

    Zainteresowała mnie szczególnie truskawka i cupuacu. Malina mi niestety śmierdzi przy dłuższym używaniu, a to drugie przydałoby się do kręcenia smarowidła (przymierzam się).

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam żadnego w tych produktów, ale na olej malinowy na pewno się skuszę latem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię olejki, ale żadnego z tych nie miałam. Jeszcze ;) Blogerką jestem początkującą i niestety nie mogę nic polecić. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiło mnie to masło lekko brazujace:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też się chętnie dowiem coś o innych wyszukiwarkach. Myślałam, że tylko moja nie działa... :) Można by było pewnie zrobić taką szukającą przez bloga w google za pomocą frazy site. Uwielbiam olej truskawkowy ze ZSK, to jeden z moich ulubionych olei :) Co prawda ten ze ZSK ma bardziej brązowy kolor, ale też pachnie przepięknie właśnie truskawkowym kompotem i trochę orzechowo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio pokochałam olejki, na twarz zamiast kremów stosuję na zmianę arganowy i macerat z nagietka, są świetne! Zainteresował mnie ten olejek z nasion baobabu, muszę spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zachorowałam przez Ciebie na masło kawowe, kocham kawę i wszystko co z nią związane :)

    OdpowiedzUsuń
  8. czytałam bardzo przydatny post, który powinnaś przeczytać http://www.onelittlesmile.pl/2014/01/jak-miec-adnego-bloga-6-przykazan.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zasugeruję się tymi uwagami podczas porządków na blogu :)

      Usuń
  9. Nie znam tych produktów, wszystkie są ciekawe z opisu. Moje biedne ręce muszą sprzątać w rękawiczkach inaczej źle z nimi. Skalp też mam wrażliwy, po większości szamponów swędzenie, łuszczenie, ranki. O dziwo po ostatniej hennie mam spokój, stosowałam czystą rozrabianą sokiem z cytryny pierwszy raz. Głowa mnie piekła aż się lekko przestraszyłam, co mi się stanie tym razem, a tu niespodzianka - skalp czysty jak łza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też po hennie miałam spokój na głowie :) Wielka szkoda, że baaaardzo nie pasują mi hennowe kolory, bo dla samego spokoju warto :)

      Usuń
  10. Nie znam tych produktów ale olej z pestek malin będzie zakupiony :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Olej z malin i truskawek jest już na mojej chciejliście ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. olej z pestek malin i truskawki juz miałam. Truskawkowy jest genialny i swietnie uspokaje cerę trądzikową. Buzia jest jaśniejsza, ukojona, gładzitka i nawilżona. Generalnie byłam zadowolona ale jest jeszcze tyle do testowania...:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam nadzieję, że uda mi się zaopatrzyć w najbliższym czasie w ten olej truskawkowy i z malin bo wyglądają na idealne do mojej skóry.

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne masła! szczerze mówiąc, nie stosowałam ich jeszcze. Na razie od kilku lat nie rozstaję się z shea i kokosowym, ale muszę wypróbować innych :) na pewno są rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja testowałam olej z moringi całkiem niedawno, bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Do tego stopnia, że chętnie zrobię zamówienie na równie ciekawe olejki. Masełka również chętnie bym sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  16. koniecznie muszę wypróbować ten Olej z baobabu, bo to jest to czego mi trzeba! nie lubię uczucia tłustych rąk po nałożeniu olejku, ale widzę ogromną pozytywną zmianę przy regularnym użytkowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnio właśnie zauważyłam te nowości w sklepie blisko natury :) aż ślinka cieknie aby kupić wszystkie!

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!