Wiedzma bloguje: Odrobina Afryki w środku zimy - konkurs urodzinowy

czwartek, 30 stycznia 2014

Odrobina Afryki w środku zimy - konkurs urodzinowy


Dziś są moje urodziny! :)
Stuknął kolejny roczek, ale zupełnie tego nie czuję... Czuję się za to dość mocno przeziębiona i już mam dość polskiej zimy, mimo, że na dobre się nie zaczęła! Lubię śnieg i mróz, ale przeziębienie już mniej :P

Jako lek na chłody i śnieg - mam dla Was prezent - konkurs, a przy okazji konkursu możliwość egzotycznej podróży w wyobraźni :)

KONKURS!!! ODROBINA AFRYKI W ŚRODKU ZIMY :)

Seria Afryka firmy Planeta Organica jest nowością na polskim rynku. To kuszący powiew lata w środku zimy :)
Dostępna jest dopiero w kilku sklepach internetowych, w tym w mojej ulubionej, znanej Wam dobrze Zielarni Lawenda.
Biorąc udział w konkursie macie szansę wypróbować kosmetyki Afryka już teraz! Kosmetyki mają typowe dla firmy PO bardzo przyjazne składy pełne naturalnych składników roślinnych, bez zbędnej chemii. Mają też piękne, ciepłe zapachy - jeśli uwierzycie mi na słowo :)

http://www.1reshenie.ru
Nagrody są niesamowite, bo nagradzamy aż 3 osoby i zwycięzcy mają wybór spośród nagród :)

NAGRODY
I miejsce
szampon + żel pod prysznic + krem do rąk + krem do stóp + peeling do rąk + peeling do stóp z wybranej linii Afryka

II miejsce
szampon + żel pod prysznic + krem do stóp + peeling do stóp z wybranej linii Afryka

III miejsce
szampon + krem do rąk + peeling do rąk z wybranej linii Afryka
 
 
Asortyment biorący udział w konkursie dostępny jest TUTAJ.
ZADANIE KONKURSOWE
Wymyśl i opisz ciekawy zabieg kosmetyczny, kojarzący się z Afryką - jak prawdziwa urodomaniaczka na Czarnym Lądzie :)

Ale niech nie będzie to kolejny pean na cześć rytuałów Hammam... Ruszcie głową :) Mile widziane zarówno szamańskie obrzędy, literackie inspiracje, jak i humorystyczne opisy.

Moja propozycja jako przykład:
Peeling z piaskiem Sahary:Piasek z wielkich pustyń jest bardzo drobny i wyszlifowany, na skórze zadziała jak mikrodermabrazja i bezlitośnie a jednak delikatnie złuszczy wszystkie suche skórki. Po takim peelingu skórę warto posmarować bogatym olejem, np arganowym.

Zasady udziału w konkursie
Warunkiem udziału w konkursie jest kompletne zgłoszenie, zamieszczone w komentarzu pod tym postem.
Nie żądamy od Was polubienia profili na FB, by nie zamykać drogi do udziału w konkursie tym, którzy zrezygnowali z tego zjadacza czasu, będzie nam jednak bardzo miło, jeśli "lajkniecie" profil Zielarni Lawenda i profil Kociołka  oraz "zaobserwujecie" mój blog.
Na Wasze zgłoszenia czekam do 9.02.2014r.

Wzór zgłoszenia:
Odpowiedź: Ciekawa odpowiedź - zadanie konkursowe :)
Kontakt: adres@mailowy.pl
Obserwuję jako: ksyweczka (zaznacz, jeśli przez Bloglovin) 
Lajk dla Zielarni: nie / tak (imię i pierwsza litera nazwiska)
Lajk dla Kociołka: nie / tak (imię i pierwsza litera nazwiska)

Zapraszam :)

* * *

W ramach inspiracji proponuję zaparzyć kubek herbaty Rooibos, puścić ścieżkę dźwiękową z "Króla Lwa", wpisać w google "africa nature" i ciesząc oczy pięknymi zdjęciami otworzyć się na inspiracje :)

http://files.myopera.com
Czas start!
http://eco-broc.org


Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jest autorka tego bloga.
2. Sponsorem nagród jest sklep zielarsko-medyczny Zielarnia Lawenda z Rzeszowa.
3. Jeden użytkownik może zgłosić się do konkursu tylko raz.
4. Udział w konkursie mogą brać osoby pełnoletnie, a niepełnoletnie powinny uzyskać zgodę opiekuna.
5. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest prawidłowe i kompletne wypełnienie zgłoszenia konkursowego. Biorąc udział w konkursie akceptujesz regulamin.  
6. Zgłoszenia można składać od momentu ukazania się tego wpisu do dnia 9.02.14 (niedziela) do północy.
7. Zwycięzcy zostaną wyłonieni w ciągu 7 dni, czyli do 16.02.14, nagrody przyznaje autorka bloga w porozumieniu z Zielarnią. Nazwy zwycięzców zostaną opublikowana na blogu i blogowym profilu na FB. Zwycięzca winien zgłosić się w ciągu 3 dni na mój adres mailowy (czarownicujaca.m@gmail.com), w innym przypadku zostanie wytypowany i ogłoszony kolejny zwycięzca.
8. Wysyłka nagród tylko na terenie Polski, w ciągu 7 dni roboczych od zakończenia ustaleń
9. Dane osobowe nie będą ujawniane ani przekazywane innym podmiotom.  
10. Zastrzegam możliwości zmian w regulaminie.


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...

A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

post signature

46 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgiń, przepadnij :D zaczynam ją już wszędzie widzieć...

      Usuń
  2. Odpowiedź:
    Mój przepis na zostanie najpiękniejszą buszmenką plemienia:
    Przygodę z pięknem warto zacząć od dobrej diety - to już masz z głowy, bo Kalahari serwuje tylko niskotłuszczowe posiłki w formie suchych korzonków.
    Jako że buszmeńskie kobiety są równoprawnymi mieszkańcami wioski i twój mąż sam może sobie ugotować obiad, możesz spokojnie uprawiać dżoging do najbliższej studni, wystrugać własnoręcznie hantelki z drzewa i zadbać o figurę. Wystarczy, że poprosisz jakąś turystkę o pożyczenie nowej książki Chodakowskiej - chyba nie chcesz skończyć ze steatopygią jak twoja matka?!
    Po ostrym wycisku pora na wycieczkę do pobliskiego spa - rzeka Okawango i jej bagniste brzegi aż się proszą, by się w nich wytaplać. Po błotnej terapii skóra jest gładka, odżywiona i zregenerowana. Możesz się też rozejrzeć za jakąś rybką na kolację, faceci z twojej wioski to istni partacze jeśli chodzi o polowania...
    Niegdyś każde buszmeńskie dziecko było kształcone w dziedzinie zielarstwa. Dziś cywilizacja zmusza plemię San do kupna klapek Kuboty, koszul i papierosów. Po tajemną wiedzę w dziedzinie pielęgnacji skóry twarzy musisz zgłosić się do starowinki. Wciąż pamięta zastosowanie i właściwości dwustu pustynnych roślin, które zmielone na gęstą papkę i roztarte na twarzy odmłodzą o dziesięć lat w ciągu jednej nocy!
    Lud San może się teraz poszczycić najpiękniejszą afrykanką na rozległej sawannie. Jeśli nauczysz się jeszcze dawnego tańca wywołującego deszcz, to bez wątpienia zostaniesz przewodniczącą wioski.
    Kontakt: bodzia161@wp.pl
    Obserwuję jako: bognyprogram
    Lajk dla Zielarni: Bogny Program
    Lajk dla Kociołka: Bogny Program

    Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przewleklego zdrowia, udanych interakcji, ciepłych uczuć i spełnienia wszystkich obietnic :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedź:
    Afrykańskie słońce mocno daje w kość,
    mimo wszystko zjawiłabym się tam, jako gość.
    Wyruszam na poszukiwania pielęgnujących roślinek,
    na pewno nie znajdę tutaj malinek.
    Rośnie tutaj urocza akacja,
    ma właściwości nawilżające i przeciwzapalne - no racja!
    Znajdę jakąś balię moje krągłe kształty mieszczącą,
    urządzę sobie kąpiel bardzo odprężającą!
    Dodam do tego owoc kakaowca,
    kąpiel będzie pielęgnująca i bardzo pachnąca.
    Taka oto dbająca o moją skórę kąpiel z natury darami,
    mogę się już piękna uganiać za zebrami! ;)

    Kontakt: iwona_s_991@wp.pl
    Obserwuję jako: wonka080
    Lajk dla Zielarni: nie (brak facebook'a)
    Lajk dla Kociołka: nie (brak facebook'a)

    OdpowiedzUsuń
  5. wszystkiego najlepszego Kochana! :*:*:* dużo włosów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha najlepsze życzenia dla Włosomaaniaczki :D to ja też się przyłączam! najlepszego i niech we włosach będzie moc :D

      Usuń
  6. Wszystkiego najlepszego!! :))) Ja mam urodziny dzisiaj, więc bardzo mi miło ^__^ (nad konkursem jeszcze się zastanowię ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i nawzajem dzisiaj :)
      Myśl intensywnie :>

      Usuń
  7. Sto lat i duuuuuużo zdrowia każdego dnia :)
    Przeziębienie sio!

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedź:

    Jesteśmy w Polsce - trzeba poczekać aż wyjdzie słońce. Jest! 12:00 godzina, siadamy w fotelu na wprost okna wychodzącego na południe. Wcześniej podkręcamy kaloryfer na piątkę, zakładamy wełniane kapcie, polarowe spodnie, sweter, owijamy się w koc. Jest ciepło jak w Afryce. Do tego bierzemy duży kubek gorącej czekolady. Tuczy - bardzo dobrze, w Afryce dorodna kobieta = atrakcyjna kobieta! W tle muzyka - najlepiej Khadja Nin.

    Trwać tak 30 minut.

    Powtarzać rytuał regularnie.

    Zrelaksowana kobieta pięknieje :)


    Kontakt: drunkenbutterfly@o2.pl

    Lajk dla Zielarni: tak Anna K
    Lajk dla Kociołka: tak Anna K

    OdpowiedzUsuń
  9. fajny pomysł na konkurs, podobają mi się nagrody :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedź:

    Wykupiłam wycieczkę do Afryki,
    aby odpocząć od ciękiej pracy.
    Byłam ciekawa jakie nawyki
    mają tamtejsi rodacy.
    Gdzieś w głębi dżungli mieszkało plemienie,
    co się odnową biologiczną zajmuje.
    Pomyślłam: Świetne doświadczenie!
    Tego z chęcią wypróbuję.
    Na miejscu masaże w olejkach pachnących,
    przekąski - nie dietetyczne.
    Pod nos postawiali setki potraw kuszących,
    desery - bomby kaloryczne.
    Maseczki na ciało z owoców i ziół,
    co słodki aromat miały.
    We włosach miód prosto od pszczół,
    zabiegi oszałamiały.
    I w końcu gorące kąpiele w beczce
    po brzegi różami wypełnione.
    Lecz pomyślałam o ucieczce,
    gdy zobaczyłam twarze zrumienione.
    Mój masażysta wyszczerzył się śmiało.
    oblizał łakomie wargi.
    A ja wiedziałam,że jemu jest mało,
    choć nie mówił słowa skargi.
    Zjeść mnie? Żartujesz? Z beczki uciekłam
    i biegnę przez dżunglę sama.
    To ci odnowa - mocno się wściekłam,
    jestem prawdziwa Dama.
    W samolot wsiadłam, trzęsąc się nadal,
    ale miałam wakacje.
    Zmiast odnowy swój żywot zakończyłabym
    podana na kolację.

    Kontakt: gold_butterfly@o2.pl
    Obserwuję jako: gold_butterfly
    Lajk dla Zielarni: tak Agnieszka B
    Lajk dla Kociołka: tak Agnieszka B

    OdpowiedzUsuń
  12. Przede wszystkim Sto lat! Spełnienia marzeń :*

    Mnie na samą myśl o zabiegach kosmetycznych w Afryce przychodzi do głowy od razu kąpiel błotna! :) Leżeć i moczyć tyłeczek w wieelkiej kałuży błotka. Oczywiście taka kąpiel ogrzeje całe ciało, uwolni toksyny, wygładzi i ujędrni skórę. A w około siebie i tej kałuży widzę masę tubylców wpatrujących się we mnie jak w kretynkę, która cieszy się jakby pierwszy raz błoto widziała :D Do tego pełno pięknych i wolnych zwierząt, które żyją sobie spokojnie i nie interesuje ich wariatka leżąca w błocie :D Tylko na luzie i bez nerwów wsuwają sobie trawkę :)

    Obserwuję jako Misislipy
    Nie obserwuję na facebooku.

    OdpowiedzUsuń
  13. Sto lat:):):) i wszystkiego najlepszego:D
    a nad odpowiedzią to ja się muszę zastanowić:p

    OdpowiedzUsuń
  14. Hm zabieg kojarzący się z Afryką ?:D
    Wydaje mi się, że w tym temacie za bardzo nie pofikam :D
    Spróbuję się pogłowić bo nagrody są bombowe ! ;)
    "Czarny ląd" jest znany ze swych dóbr,
    dlatego nie bylby konieczny nawilżający, polski miód.
    Skorzystałabym z mleczka kokosu,
    Bo wiem, że słońce może dawać po włosku.
    Obcowałabym z rybkami bo robią świetny manicure swoimi ząbkami,
    Opalałabym się na piasku by skórze dodać blasku.
    Zrobiłabym peeling z Afrykańskiej kawy, bo wiem że są tam jej uprawy,
    Pożerałabym wiele owoców by z urodą od środka nie mieć kłopotów
    Zaprzyjaźniłabym się z Afrykańskimi kobietami, myślę, że pomogłyby mi z tymi rytuałami

    Wciągnęłyby mnie w świat Safari bo chciałabym mieć włosy jak u misia koali.
    Lwia grzywa to moja inspiracja, a delikatność Afrykańskiej bawełny to czysta fantazja.
    Z liści i owoców afrykańskiej oliwki moja skóra miałaby dużo pożywki .
    Owoce maruli przywiozłabym do Polski bo mój chłopak kocha z nich przekąski!
    Wieczorem czas spędziłabym na łóżku z sandałowego drzewa, bo nawet w Afryce sen to zdrowie, każdy z plemiania Ci to powie! :D
    Tak wyglądałby dzień zabiegów w Afryce mimo to wolałabym zostać u siebie lub w Madrycie :D
    E-mail: yoo-94@tlen.pl
    Obserwuję jako: Monikaa
    Lajk dla Zielarni jako; Mateusz K
    Lajk dla Kociołka jako: Mateusz K.

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpowiedź: Dzień w moim African Spa wyglądał by następująco: Przy dźwiękach bębnów i afrykańskich grzechotek kobiety wchodzą do naszych salonów. Pierwsze doznania są wzrokowe, wnętrze wystrojone jest w ciepłe, afrykańskie barwy, brązy jak ziemia naszego lądu. Pokoje zdobią także ciemnozielone, piękne afrykańskie rośliny, w każdym kącie pali się aromatyczna świeca, wypełniająca pomieszczenia zapachami korzennymi, energetyzującymi, jak zachód Słońca nad Serengeti. Pierwsze zabiegi to uspakajający masaż. Olejki, które stosujemy są bardzo eteryczne, odprężają, rozgrzewają mięśnie, pozwalają się zrelaksować. Są przygotowane ze specjalnej mieszanki ziół i roślin jak np nasiona baobabu, czy kwiaty z lasów deszczowych. Następnie każda z Was dostanie piękną suknię tworzoną przez tutejsze kobiety. Mają wibrujące kolory, są ozdobione koralikami, które tworzą na nich malownicze wzory. W takich strojach czeka Was kolejna przyjemność. Maseczki błotne. Wieloletnie obserwacje hipopotamów i innych zwierząt Afryki pozwoliły nam odkryć cudowne właściwości tutejszego błotka. Odmładza, odżywia i dodaje blasku, jakim lśni każde ziarenko naszych pustyni. Następnie udajemy się na obiad. Pyszna kuchnia, pełna aromatycznych przypraw, kolorów i niespotykanych smaków dodaje nam siły na dalszą część dnia! A na deser - ciasto w kształcie Kilimandżaro! Mniam :) Po obiedzie pora na nową fryzurę - na głowach zapleciemy Wam miliony warkoczyków w kształcie i ułożeniu jaki sobie wybierzecie. Tutejsze mieszkanki są specjalistkami w tej dziedzinie :) Kolejna atrakcja - to przejażdżka na słoniu! Udowodniono naukowo, że bujanie, które czujemy podczas takiej lokomocji redukuje cellulit i zbędny tłuszczyk. Czego chcieć więcej? Na zakończenie dnia - manicure i pedicure , Wasze paznokcie będą tak mocne jak u lwów :)
    Kontakt: i.am.a.she.wolf@gmail.com
    Obserwuję jako: Klaudia She-wolf /bloglovin She-wolf
    Lajk dla Zielarni: tak Klaudia T
    Lajk dla Kociołka: tak : Klaudia T

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedź: Każda urodomaniaczka marzy o nienagannej cerze, zatem udając się na Czarny Ląd warto poświęcić chwilę na zabieg, o którym napiszę :)
    Afrofaces, jak nazwa podpowiada to zabieg wykonywany dla naszej twarzy. Na czym miałby polegać? Kiedy nastanie pełnia udajemy się na pustynie i zbieramy garść najmniejszych ziaren piasku Sahary. Koniecznie należy przestrzegać warunku z pełnią inaczej maseczka nie zadziała ! Następnie piasek należy wymieszać z wodą pobraną z doliny Nilu. Do naszej mieszanki potrzebny nam będzie jeszcze pył wulkaniczny, który dogłębnie oczyści nam pory. Obowiązkowo dodajemy ziarna kakaowca, które mają cudowne właściwości nawilżające oraz pobudzają skórę do regeneracji. Na koniec starte liście baobabu, które sprawią że nasza cera będzie niezniszczalna jak to drzewo, a mijające lata nie będą jej straszne! Ważne jest aby liście zetrzeć na najbliższym kamieniu, który napotkamy na północ od wioski. Wszystkie składniki należy dokładnie wymieszać patykiem, inne materiały zabiją drogocenne właściwości naszej mikstury ! Ta tajemnicza receptura jest przekazywana z dziada pradziada więc proszę o dyskrecję. To gwarancja młodej, promiennej i nieskazitelnej cery na długie lata ! Na co komu botoks i igły ! ;)
    Kontakt: alizalz293@interia.pl
    Obserwuję jako: alizall z.
    Lajk dla Zielarni: tak Iza Z.
    Lajk dla Kociołka: tak Iza Z.

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedź: Urodomaniaczka na Czarnym Lądzie? Och będę czuła się tam jak w domu! ;D Oczywistym jest, że najlepsze urodowe zabiegi oraz składniki pochodzą z Afryki. Jest tyle wspaniałości: peelingi, glinki, wody kwiatowe, oleje…hmm… co by tu wybrać? Najlepiej wszystko i stworzyć dla siebie jedyny i niepowtarzalny rytuał.
    Na początek kąpiel w gorących źródłach i peeling. Trzeba wygładzić skórę po podróży. Do tego świetnie posłużą nam zmielone nasiona kawy. Brzmi znajomo? ;) Tak, to dobrze nam znany peeling kawowy, jednak tutaj trzeba będzie się natrudzić przy jego przygotowaniu - nie ma słoiczka z gotową, drobno zmieloną kawą.
    Kolejnym krokiem na zakończenie kąpieli będzie, polanie skóry świeżą wodą różaną - najlepiej z jeszcze pływającymi w naczyniu płatkami róży.
    Następnie, na jeszcze wilgotną nałożyć glinkę wulkaniczną - ghasoul, która pomoże nam pozbyć się bakterii i toksyn ze skóry oraz w połączeniu z wodą różaną cudownie nawilży.
    Na zakończenie najtrudniejszy wybór - olejku, który zatrzyma nawilżenie i ujędrni nasze ciało. Może będzie to złoto Maroka - olejek arganowy, olej jojoba, a może bardziej treściwe masło karite?
    Masz to na co dzień? Potrzebujesz czegoś bardziej odkrywczego?
    Może depilacja? Nie, nie taka zwykła!
    Północnoafrykańskie kobiety, zwłaszcza arabki uważają, że włosy są nieczyste, wiedzą najlepiej jak sprawić aby skóra była przez długi czas gładka. Sporządzają one pastę cukrową tzn. camsakizi za pomocą której w szybki sposób pozbywają się zbędnego owłosienia.
    Będziemy potrzebować cukru, cytryny oraz trochę wody. Po wymieszaniu w odpowiednich proporcjach i gotowaniu na małym ogniu należy pastę ostudzić, tak więc po kilku godzinach powinna być gotowa do użytku.
    Wydzielając małą porcję, należy palcami nałożyć pastę pod włos i zerwać ją energicznym ruchem z włosem.
    Zalety? Depilacja jest mniej bolesna, szybsza, można wyrwać już naprawdę małe włoski - nie trzeba czekać na 0,5cm kłaki wystające z pod pachy czy…. innych miejsc. Ponadto ryzyko podrażnień, jest naprawdę małe, gdyż naturalne składniki nie przyczynią się do wysypu małych krostek.
    Kontakt: nat45@vp.pl
    Obserwuję jako: Nattalie
    Lajk dla Zielarni: tak (Natalia S.)
    Lajk dla Kociołka: tak (Natalia S.)

    OdpowiedzUsuń

  18. Sposób na zostanie Miss Afryki? Banalnie prosty, a jednocześnie totalnie efektowny!
    Wykojamy maskę, która odżywi nasze ciało, rozpieści zmysły i przeniesie nas prosto
    w wir upalnego afkrykańskiego klimatu!


    Składniki: *garść proszku wulkanicznego (do zdobycia u stóp Kilimandżaro, 15zł za 100g)
    *150ml wody z Nilu (tylko w wybranych drogeriach HakunaMatata, ok. 10zł za 1l)
    *trzy liście baobabu (Świat Przypraw, 2,5zł za 100g)

    Wykonanie: Proszek wulkaniczny wymieszać z wodą w miseczce, przelać do garnka i gotować nad ogniem 10 minut. Zdjąć z ognia. Liście baobabu rozkruszyć w moździerzy mówiąc przy tym:


    "Ja, pani Afryki, zrobię dzisiaj riki tiki!
    Ja, królowa wulkanu, żeby być piękna nie muszę pić tranu!"


    Następnie mieszamy wszystko razem i nakładamy na całe ciało, wykonując koliste ruchy. Owijamy się folią i zakładamy grube dresy, aby nasze ciało zaczęło się pocić. Musimy poczuć prawdziwy klimat Afryki. Po pół godziny ściągamy folię i spłukujemy maskę z naszego ciała.


    Efekt? MUROWANY!!!

    Będziemy pachnące niczym guziec, olśniewające jak Złoty Kot, kuszące i piękne jak Flaming a przede wszystkim, jak każda kobieta, kiedy wkurzą ją facet, pozostaniemy sobą- Żmiją Sykliwą.

    :))

    kontakt: anna.mardausz@wp.pl
    Lajk dla Zielarni: tak Anna M
    Lajk dla Kociołka: tak Anna M

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedź:

    Moja propozycja afrykańskiego zabiegu zwiększającego objętość włosów:

    Składniki: szczypta piasku, dwa gramy szeptu sawanny, pięć wstążek ciepłego wiatru, gałązka baobabu, blask rogu nosorożca, nieco lwiej grzywy, zapach rozgrzanej ziemi, garść hebanowej czerni, połowa ryku lwa, łyżeczka wody z jeziora Tanganika, zwinność geparda, liść palmowy, skorupa kokosowa

    Sposób wykonania: W skorupie kokosowej połączyć ze sobą: nieco lwiej grzywy, dwa gramy szeptu sawanny, zapach rozgrzanej ziemi, garść hebanowej czerni i łyżeczkę wody z jeziora Tanganika. Delikatnie wymieszać liściem palmowym, dwa razy w prawo i siedem w lewo, mrucząc jednocześnie dowolne formuły magiczne. Przyprawić zwinnością geparda, połową ryku lwa i blaskiem rogu nosorożca. Całość posypać szczyptą piasku. W przygotowanej paście obtaczać po kolei wstążki ciepłego wiatru. Tak przygotowane wstążki wplatać we włosy, uważając, aby ich nie rozerwać. Na koniec opleść gałązką baobabu, żeby nie odfrunęły.

    Kontakt: talka.w.gorach@gmail.com
    Obserwuję jako: talka.w.gorach
    Lajk dla Zielarni: tak- Natalia M
    Lajk dla Kociołka: tak- Natalia M

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo spóźnione, ale wszystkiego dobrego! Dla Ciebie, dla bloga i dla włosów! :)

    Odpowiedź:

    Wieczór, lądujemy na pięknym afrykańskim lotnisku. Promienie zachodzącego słońca rozświetlają nasze zmęczone podrożą twarze, zimna noc miesza się z odchodzącym dniem, wita nas przepiękna kobieta.
    - Zapraszam serdecznie na kolacje. Wszystko jest już gotowe! - ekscytacja rośnie,
    Trafiamy na bal pod gołym niebem. Otaczają nas tradycyjne motywy, czerwone świece na eleganckich stolach, wytrawne potrawy, rozgwieżdżone niebo. Przystojni mężczyźni zapraszają do tańca, wręczają drinka - alkohol prosto z Afryki, czemu by nie spróbować? Przebieramy się w kąpielowe stroje, biegniemy do basenu i...

    Budzimy się w samym środku sawanny, z potarganymi włosami, przesuszona skora, rozmytym makijażem i ogromnym bólem głowy, potęgowanym przez słonce i wszechobecną jasność. Siedzimy w suchej trawie, wzrokiem poszukujemy choćby odrobiny cienia. Dostrzegamy baobab, daleko. Wstajemy, ale gdzie są nasze buty?
    - Nie czas na zastanowienie, chodźmy, bo umieram!
    Gorący piasek pali nas w stopy, a słonce rozgrzewa nas tak, ze szczypie nas skora, jakby przybliżyło się do ziemi, żeby nam dokuczyć!

    Jest! Mamy cień, w końcu! Tylko jak ochronić się przed promieniami? Odgarniamy wielkie nasiona spod pnia, siadamy...
    - Przecież możemy zrobić olej z tych nasionek!
    Przygotowujemy prowizoryczny moździerz z dziurawej gałęzi i kamienia i zabieramy się do pracy. Olej osadza się na gałęzi, staramy się go zebrać i rozsmarować po włosach i skórze. Chodzenie w oleju na słońcu nie jest najlepszym pomysłem, ale zrobimy wszystko, żeby znaleźć choćby odrobinę nawilżenia!
    Wstajemy, mamy zamiar pójść tam, skąd przyszłyśmy. Może ktoś tam na nas czeka?
    Po przejściu kilku metrów słyszymy głośny ryk! Odwracamy się i dostrzegamy ogromnego lwa! Przerażone zaczynamy biec, przewracamy się, jesteśmy cale w piaskowo-olejowym błocie i trawie, a lew nawet na chwile nie zwalnia! W oddali dostrzegamy zieleń. Ratunek? Resztkami sil przyspieszamy, mamy nadzieje, ze będą tam ludzie. Ledwo przebieramy nogami, ale jesteśmy coraz bliżej. Lew ryczy, jakby bawił się z nami, jesteśmy przerażone. Zieleń staje się coraz wyraźniejsza, przybiera kształty. Zauważamy drzewa i wodę! Piękną, błyszczącą taflę! Biegniemy, chociaż coraz częściej się przewracamy. Zaczynami przypominać bagienne potwory, od piasku pieką nas oczy, jesteśmy wyczerpane. Przyspieszamy, jeszcze tylko chwila! Wpadamy do wody i...

    Budzimy się. Jesteśmy w hotelu, w ogromnym łożu, w jedwabnej pościeli, na przeciwko nas wisi ogromne lustro. Przy łóżku czeka na nas śniadanie. Głód daje o sobie znać, wszystko znika z talerzy. Wstajemy - szok! Jakie my jesteśmy piękne! Gładka skóra, brązowa opalenizna, włosy lepsze, niż kiedykolwiek, nogi jakieś takie szczuplejsze, talia bardziej zarysowana… jakbyśmy nagle odmłodniały o kilka lat!
    Pukanie do drzwi, wchodzi kobieta, która odebrała nas z lotniska.
    - I jak wam się podobał dzień w SPA?
    Jaki dzień w SPA? Przecież wczoraj wieczorem przyleciałyśmy...


    Kontakt: punkzilla@wp.pl
    Obserwuję jako: Adriana Z
    Lajk dla Zielarni - nie
    Lajk dla Kociołka - nie

    OdpowiedzUsuń
  21. Odpowiedź: Zamiast jednego zabiegu najlepiej byłoby przeprowadzić całe afrykańskie spa :)
    Rozpoczęłoby się ono od chwili relaksu na leżaku, w ciepłym, oświetlonym pomieszczaniu, w rytmie kojących, afrykańskich rytmów.
    Na pustyni wodę można wydobyć kopiąc dołek w piasku, aż dojdzie się do wilgoci. Taka woda jest już przefiltrowana i czysta. Idealnie nadaje się do przemycia twarzy i usunięcia resztek makijażu.
    W pozbyciu się martwego naskórka pomogą przepyszne afrykańskie owoce – ananas i papaja. Zawierają one enzymy, które idealnie, stanowczo ale zarazem delikatnie złuszczają naskórek i oczyszczają cerę. W dodatku ten apetyczny zapach… W trakcie zabiegu wskazane podjadanie z miseczki cząstek soczystych owoców!
    Dobrze byłoby też oczyścić ciało. Peeling z soli morskiej znad wybrzeży Afryki, pomieszany z diamentowym pyłem(w końcu Czarny Ląd słynie z tych pięknych klejnotów) i odżywczym olejkiem z afrykańskich migdałów oczyści ciało, przygotowując je na kolejne pieszczoty i nawilżając jednocześnie. Diamentowy luksus o zniewalającym aromacie…
    Teraz czas na maseczki i okłady. Ciało i twarz przygotowane są na kolejne porcje odżywienia.
    Buzia z pewnością ucieszy się z odżywczej maseczki z awokado w optymistycznym, zielonym kolorze. Awokado doskonale nawilży skórę, sprawiając, że będzie jedwabista w dotyku. Ciało zaś posmarujmy afrykańskim błotem, owińmy folią i poleżmy chwilę czując, jak skóra ujędrnia się z każdą minutą. Zwłaszcza błoto położone na ciepło będzie wyjątkowo przyjemnym zabiegiem.
    Nie zapominajmy też o innych częściach ciała! Stopy i dłonie podziękują nam za piaskowy peeling z dodatkiem odżywczego masła czy oleju – na przykład makadamie. Na włosy natomiast można nałożyć maseczkę z dojrzałych, słodkich bananów i mleczka kokosowego.
    Efekt będzie jeszcze lepszy, gdy dodamy do owocowej mieszanki kilka kropel oleju arganowego. Nasze włosy to pokochają!
    Na zakończenie naszego spa czas na ostatnią dawkę relaksu.
    Twarz warto przemyć wielbłądzim mlekiem. Tłuste, bogate w dużą dawkę witaminy C cudownie ukoi i zrelaksuje cerę. We włosy wetrzyjmy kilka kropli olejku arganowego i połóż się… Czas na masaż.
    Odżywczy i rewitalizujący olejek marula i gorące, nagrzane w afrykańskim słońcu kamienie.
    Do tego sok wyciśnięty ze świeżych owoców, daktyle i suszone figi do pogryzania i ta muzyka…
    Kontakt: skye.leintz@gmail.com
    Obserwuję jako: Skye
    Lajk dla Zielarni: nie
    Lajk dla Kociołka: tak(Agata J)

    OdpowiedzUsuń
  22. czemu moj komentarz został usuniety?:( Anna M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, niestety system uznał Twoją wiadomość za spam, na szczęście odnalazłam ją, już jest z powrotem!

      Usuń
    2. Dziękuję! :)

      Usuń
  23. Odpowiedź:
    Poczuj się jak Królowa Nilu Kleopatra!
    Jak każda królowa możesz oddać swoje piękne ciało tylko w ręce sprawdzonych, zaufanych ludzi z największą wiedzą. Ludzi, którzy sprawią, że poczujesz się zrelaksowana, wypoczęta, nowonarodzona a Twoja nieskazitelna cera będzie tego najlepszym przykładem…
    Dla prawdziwej królowej jeden zabieg to zdecydowanie za mało. Potrzebna jest kompleksowa odnowa całego ciała – od stóp po czubek głowy.
    Zadbane stopy dodają pewności siebie każdej kobiecie – dlatego dla stóp przygotowaliśmy bardzo wymagający i bogaty w substancje aktywne zabieg. Na początku serwujemy stopom kąpiel oliwkową z odrobiną cynamonu i goździków. Następnie przygotowaliśmy afrykański peeling do stóp składający się z suchego piasku Sahary pamiętającego wszystkich faraonów Afryki , jedynego w swoim rodzaju piasku wulkanicznego z wulkanu Kamerun oraz bambusowe drobinki peelingujące. Chwilę później Twoje stopy poddane są najlepszemu na Czarnym Lądzie masażu stóp z wykorzystaniem masła Shea wytwarzanego z nasion tutejszego drzewa masłowego bogatego w kwasy olejowe. Ten fascynujący zabieg dla Twoich stóp kończymy kremem z mocznikiem, masłem Shea, imbirem i ekstraktem z oliwek.
    Czy już czujesz się jak Kleopatra? A co powiesz na całą serię afrykańskiego spa śladami królowej Nilu dla której niejeden mężczyzna tracił głowę…

    Kontakt: ulus7777@wp.pl
    Obserwuję jako : ulus
    Lajk dla Zielarni: nie
    lajk dla Kociołka: nie

    OdpowiedzUsuń
  24. Odpowiedź:

    Wybierzmy się na długi spacer po sawannie. Wokół nas rosną baobaby i akacje. Mijamy słonie, antylopy, zebry i żyrafy. Zrelaksujmy się i odpocznijmy. Rozpuśćmy włosy, dotknijmy ich. A może by tak pielęgnować włosy, korzystając z dobrodziejstw afrykańskich?

    Najpierw musimy znaleźć dorodny baobab i wycisnąć z jego owoców olej. Olej zbieramy do własnoręcznie zrobionej miseczki. Teraz czas na nałożenie tego pięknie pachnącego oleju na włosy – pasmo po paśmie, upajajmy się orzechowym zapachem.
    Po kilku godzinach, delikatnie myjemy włosy.
    Co powiecie na odżywczą płukankę z mlekiem, zdobytym od żyrafy? :) Wymieszajmy porcję żyrafiego mleka z wodą, a następnie otrzymaną mieszanką polejmy włosy. Będą odżywione, błyszczące i zdrowe.

    No – teraz możemy się cieszyć pięknymi włosami, korzystając z afrykańskich darów natury.

    Kontakt: szarek_kasia@interia.pl
    Obserwuję jako: Kasia
    Lajk dla Zielarni: tak Kasia P.
    Lajk dla Kociołka: tak Kasia P.

    OdpowiedzUsuń
  25. Odpowiedź: Ciężko było mi zdecydować się na jeden zabieg, bo miejsce takie jak Afryka inspiruje niesamowicie. Moim zdaniem idealnie byłoby odbyć podróż po całym kontynencie - choćby z południa na północ, zobaczyć choć kilka różnych kultur. Z RPA, w którego herbie znajdziemy między innymi kłosy pszenicy przywiozłabym sobie pszeniczny olej. Z Namibii - złocisty piasek pustyni. W Angoli zaopatrzyłabym się w ich najważniejszy towar eksportowy, czyli kawę. W Demokratycznej Republice Konga z narażeniem życia zapuściłabym się wgłąb amazońskiej puszczy by... wróć! Na to nigdy nie starczyłoby mi odwagi! Zadowoliłabym się więc wodą z rzeki Kongo. Za to z rolniczego Sudanu wyjechałabym obładowana batatami i tapioką. Zaś cały rytuał przeprowadziłabym w Egipcie, bo skoro jego klimat służył królowej Kleopatrze, to może i mnie by się udzielił? ... By dopomóc szczęściu namaściłabym włosy olejem z pszenicy, a następnie wykonałabym sumienny peeling: wodę z Konga i delikatny żel zmieszałabym z kawą, by jej mielonymi ziarnami idealnie oczyścić twarz. Piasek Namibu wygładziłby moje ciało przygotowując je na ciąg dalszy afrykańskiego spa. Na twarzy wylądowałaby maseczka z tartych batatów, ewentualnie zagęszczona nieco tapioką. Tak przygotowana, w turbanie godnym każdej Afrykanki zanurzyłabym się w wannie wypełnionej po brzegi wodą i mlekiem... Nie przepadam za muzyką świata, więc w tle płynęłaby pewnie ścieżka dźwiękowa z "W pustyni i w puszczy", by urodziany zabieg był wspomagany także relaksem umysłu. I jeśli taki rytuał nie sprawiłby bym wyglądała jak milion... funtów egipskich to już nie wiem co mogłoby mi pomóc ;)

    Kontakt: finallywoken@wp.pl
    Obserwuję jako: Ly-anna
    Lajk dla Zielarni: nie / tak (Anna B...)
    Lajk dla Kociołka: tak (Anna B...)

    OdpowiedzUsuń
  26. Odpowiedź:
    Z czym kojarzy mi się Afryka?
    Przeprowadziłam wewnętrzną burzę mózgu i pomyślałam o lwach, zebrach, safari, piramidach, piratach, pustyniach. I... kopalniach!
    Kopalnie króla Salomona! Jestem pewna, że pamiętacie ten film - przystojny Richard Chamberlain, urocza Sharon Stone na parę lat przed Nagim instynktem, afrykańska przygoda i kocioł pełen pysznej zupy na warzywach i ludziach:)
    I - piersi Saby! Piersi królowej Saby, które skrywają wielki afrykański skarb.
    Biust wydal mi się idealny, bo mam wrażenie, że to pomijana w pielęgnacji część ciała. Zatem - jak zrobić afrykańskie spa dla biustu?
    Po pierwsze, ruch to podstawa. Nie tylko dla biustu, lecz dla całego ciała. Biust oczywiscie też skorzysta :) Jaki ruch? Basen jest idealny - a jeśli wrzucisz do niego kilka gumowych rybek, poczujesz się niczym w Morzu Śródziemnym!
    Po drugie, ujędrniaj! Prysznic z zimnej i ciepłej wody działa idealnie. Zimnej niczym szczyty Gór Smoczych i ciepłej jak rozgrzany piasek na Saharze.
    Po trzecie, smaruj. Krem nawilżający będzie dobry, ale olej arganowy - złoto Maroka - uczyni prawdziwe cuda.


    Jesteś piękna - powie to nawet Allan Quatermain! :)



    Kontakt: aniela.michalak@gmail.com
    Obserwuję jako: aniela michalak
    Lajk dla Zielarni: Aniela M.
    Lajk dla Kociołka: Aniela M.

    OdpowiedzUsuń
  27. Urodomaniaczka na Czarnym Lądzie swój rytuał spa zaczyna od kąpieli błotnej z drogocennymi minerałami od matki ziemi i dźwiękami natury w tle. Czas obmycia się przychodzi wraz z równikowym deszczem tropikalnym a po nimm okłady z liści i masaż z olejkami drogocennych roślin. Pełny relaks i prawdziwe zatrzymanie czasu, chwil dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urodomaniaczka na Czarnym Lądzie swój rytuał spa zaczyna od kąpieli błotnej z drogocennymi minerałami od matki ziemi i dźwiękami natury w tle. Czas obmycia się przychodzi wraz z równikowym deszczem tropikalnym a po nimm okłady z liści i masaż z olejkami drogocennych roślin. Pełny relaks i prawdziwe zatrzymanie czasu, chwil dla siebie.

      Kontakt: marta6m@gmail.com
      Obserwuję jako: marta6m
      Lajk dla Zielarni: tak Das I
      Lajk dla Kociołka: tak Das I

      Usuń
  28. Odpowiedź:
    „POWITANIE Z AFRYKĄ”
    Pierwszy etap zabiegu to peeling skalpu glinką czerwoną zmieszaną z odrobiną wody z oceanu. Możemy to zrobić sami, ale gdy udamy się do SPA, peeling wykona nam nie kto inny, jak sam król zwierzą, czyli lew. Wykonując ruchy okrężne miękkimi poduszkami, pobudzi krążenie krwi, a cebulki zostaną lepiej odżywione.
    Całość spłukujemy. Możemy po prostu wziąć kąpiel w oceanie lub zdać się na pomoc słonia, który odpowiednio pokieruje wodą z trąby tak, by na głowie nie zostało ani jedno ziarenko glinki.
    Będąc na plaży, dalej korzystamy z jej dobrodziejstw. Pełno tu leżących kokosów. Jeden z nich kroimy na pół i do śnieżnobiałego mleczka kokosowego dodajemy ziarenka z jednej laski wanilii, przybyłej prosto z Madagaskaru, którą kupujemy od okolicznych sprzedawców. Całość delikatnie wcieramy we włosy.
    Gdybyśmy byli w SPA maseczkę na włosy, nałożyłby nam swoim skrzydłami i dziobami papugi, dbając by mleczko kokosowe znalazło się na każdym paśmie włosów.
    Jeśli zabieg wykonujemy na plaży, udajemy się w głąb lądu w poszukiwaniu źródła wody, w którym możemy spłukać maseczkę z włosów. W tym czasie słońce i temperatura wokół powoduje, że składniki z mleczka kokosowego wnikają we włosy, a wanilia sprawi, że po spłukaniu maseczki, włosy będę pięknie pachnieć.
    W SPA mamy źródełko, dobrze ukryte przed okiem ciekawskich, do którego zaprowadzą nas zebry. Możemy wejść do wody, by wśród śpiewu ptaków i zapachu lilii wodnych zażyć kąpieli, przy okazji spłukując maseczkę w z włosów.
    Po zabiegu nasze włosy są nawilżone i pięknie pachną.

    Kontakt: zielone.d1@gmail.com
    Obserwuję jako: nie
    Lajk dla Zielarni: nie
    Lajk dla Kociołka: nie

    Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  29. Odpowiedź:
    "Ntakwu nke laguunu" (tłum. z języka Igbo "Szept laguny"):
    Pod palącym słońcem Czarnego Lądu niełatwo jest zachować skórę zdrową i gładką jak jedwab. "Szept laguny" to zbiór mądrości czarnych jak heban kobiet Afryki, które od wieków przekazują sobie wiedzę, według legend przekazaną im przez piękną boginię Asase Ya. Ta tajemna wiedza czerpie przede wszystkim z natury, co pozwala im łatwo sięgać po dobroczynne składniki i lśnić co dnia oraz zachwycać nas swoim urokiem.
    "Ntakwu nke laguunu" rozpoczyna się kąpielą w słonej wodzie szlachetnej laguny Wybrzeża Kości Słoniowej - Ebrié. Gruboziarnista sól morska i piasek wybrzeża delikatnie złuszczają skórę, a tamtejsze algi cudownie ją oczyszczają i nawilżają. Po odżywczej kąpieli następuje czas na masaż mieszaniną olejów z awokado, daktyli i masła karite. Ta wspaniała mieszanka nadaje skórze blasku, miękkości i sprężystości oraz sprawia, że ani palące słońce, ani ostry wiatr znad Sahary nie są jej straszne. To właśnie dzięki tym olejom, mimo tak trudnego klimatu, stopy czarnowłosych bogiń nigdy nie są spękane, a ich dłonie wysuszone. Po masażu całego ciała należy zająć się twarzą i włosami. Mądrość "Szeptu laguny" mówi, że twarz trzeba przemyć wodą z wyciągiem z aloesu i Rhipsalis baccifera (Kaktusa jemiołowego) - tak przygotowana cera jest gotowa, aby przyjąć na siebie maseczkę ze złota, osunu (afrykańskiego drzewa sandałowego) i miodu, które rozświetlą twarz blaskiem i pozwolą dłużej utrzymać młodość. W tym samym czasie na włosy należy nałożyć maskę z banana, oleju makadamia i glinki ghassoul. Teraz należy odprężyć się i pozwolić naturze działać. Po upływie kilkunastu minut, aby nie pogniewać bóstw swą zachłannością, trzeba zmyć z siebie obie maski. Włosom należy pozwolić wyschnąć na słońcu, a własne uroki podkreślić delikatnie malując oczy Kohlem.
    Te mądrości od wieków uszlachetniały urodę afrykańskich kobiet. Należy jednak pamiętać, by zabiegu nie powtarzać zbyt często, gdyż jego dobroczynny wpływ zostanie umniejszony przez zazdrosne o nasze piękno bóstwa!

    Kontakt: kukruszek@gmail.com
    Obserwuję jako: Flamingo
    Lajk dla Zielarni: tak - Natalia O.
    Lajk dla Kociołka: tak - Natalia O.

    Pozdrawiam,
    Flamingo

    OdpowiedzUsuń
  30. Afrykański zabieg wyszczuplający z orzechów cola :D

    Orzeszki cola blendujemy na jednolitą masę. Nakładamy na problematyczne miejsca na ciele. Trzymamy kilkadziesiąt minut, zmywamy, Dzieki zabiegowi pozbędziemy się toksyn z organizmu, rozkład naszych komórek tłuszczowych nabierze szybkiego tempa, mikrokrążenie zostanie również przyśpieszone. Kofeina zawarta w orzeszkach wspomoże wyszczuplenie i spalanie tłuszczyku. Czego chcieć więcej :D

    Kontakt: dobiezka@o2.pl
    Obserwuję jako: dobiezka
    Lajk dla Zielarni:tak Marta Dob.
    Lajk dla Kociołka:tak Marta Dob.

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!