Wiedzma bloguje: Denka i wyrzutki #5

czwartek, 18 września 2014

Denka i wyrzutki #5

Witajcie!
Oj wessało mnie, ale już jestem i na dobry początek po powrocie - denko :)


MYJADŁA

Anthyllis, Szampon odżywczy z lnem i malwą - recenzja KLIK. Szampon był moim hitem i niezbędnikiem w roku 2012, niestety od zeszłego roku już nie zaspokajał moich potrzeb, finalnie skończył jako żel pod prysznic (w tej roli nie powalił). Pod koniec terminu ważności szampon zaczął dziwnie pachnieć. Kosztuje około 20zł/200ml. Nie wiem, czy kupię ponownie.
PS: Doszły mnie wieści, że producent zmienił skład... z nowym na pewno nie kupię ;]

Barwa Naturalna, Szampon do włosów suchych i łamliwych "Len & Vitamin Complex" - kolejny już w moich zbiorach taniutki szampon "rypacz". Kosztuje kilka złotych za butelkę, starcza na wiele miesięcy (acz używam "rypaczy" rzadko), włosy oczyszcza, nie męczy skalpu aż tak strasznie, żeby nie dało się wytrzymać. Już kupiłam kolejną butelkę :)

Dermedic, Emolient Linum szampon - recenzja KLIK. Szampon ddykowany wrazliwcom, alergikom i "sucharom". Nie sprawdził się u mnie na głowie - ale rewelacyjnie spisał się jako żel pod prysznic :) Myje delikatnie ale skutecznie, nie wysusza i pozostawia na skórze ochronną ale nietłustą warstewkę. Kosztuje ok 25zł / 200ml. Nie wiem, czy kupię.

Planeta Organica, Cocoa shower gel - recenzja KLIK. Produkt, który wykończyłam z przyjemnością i mam ochotę na więcej! (Niech tylko wyczyszczę część zapasów...). Bardzo delikatny dla skóry produkt, który łagodnie myje i jednocześnie lekko natłuszcza. Kosztuje niecałe 20zł / 360ml. Kupię ponownie - ten albo którąś z innych wersji z tej linii, o ile nowy skład jest równie przyjazny.



DO TWARZY

Bebeauty, Płyn micelarny - znany chyba wszystkim hit dostępny w sieci Biedronka. Produkowany przez Tołpę. Bardzo dobry - skutecznie zmywa lekki makijaż, odświeża skórę, nie szczypie w oczy, nie podrażnia. I śmiesznie tani - 4,50zł/200ml. W tym przypadku denko jest jednocześnie wyrzutkiem i to podwójnym - kiedy rozeszła się wieść, że micel będzie wycofany zrobiłam zapasy - i te zapasy właśnie przeterminowały się nietknięte w składziku. Może macie pomysł, jak wykorzystać pół litra płynu micelarnego w ciągu kilku tygodni? Kupię ponownie, ale jak wykończę zapasy :P

Oceanic, Long 4 lashes, Serum przyspieszające wzrost rzęs - serum wygrałam w konkursie na blogu Alter Ego. Stosowałam przez 2 miesiące prawie co wieczór, następnie z powodu niegojącej się wysypki w okolicy oczu musiałam zrezygnować z większości kosmetyków. Serum nie było jej przyczyną, ale powodowało mocne zaczerwienienie powiek, co raczej nie sprzyja rekonwalescencji. Tymczasem efekty - SUPER!! Różnica mimo krótkiej kuracji jest widoczna (choć nie chce się uwiecznić na zdjęciu), dwa miesiące od zakończenia kuracji efekty nadal są widoczne i wcale nie pojawił się efekt wyskubanego kurczaka, jak ze zgrozą przeczytać można w niektórych opiniach. Serum to większy wydatek, w promocji ceny zaczynają się od ok. 60zł 40zł. Nie wiem, czy kupię ponownie, być może wypróbuję sera innych firm w nadziei, że nie zbiegną się z wysypką ani nie podrażnią okolic oczu. Tymczasem tym chętniej szukam dobrego serum na porost brwi!

Ewa Schmitt Boutique, Gąbka do demakijażu Konjac - ciekawy gadżet do oczyszczania twarzy. Chwalony za skuteczne oczyszczanie bez użycia środków myjących, łagodzenie zmian skórnych, delikatne złuszczanie, relaksujący masaż twarzy. Przez wiele miesięcy sięgałam po gąbeczkę sporadycznie, gdyż nie zauważyłam żadnego działania poza przyjemnym masaże. Pod koniec kariery zrobiła się twarda i nie chciała pęcznieć w całości. Cały czas miałam obawy, czy w gąbce nie rozwija się życie wewnętrzne - minus wszelkich akcesoriów wielorazowego użytku. Ciekawy eksperyment, wart tych kilku złotych (była na wyprzedaży) ale chyba więcej nie powtórzę.

Ziaja Med, AZS, Krem regenerujący natłuszczający - stałe czytelniczki wiedzą, a nowe się zaraz dowiedzą - bardzo lubię produkty ziajowe medowe :) Zaspokajają wszelkie skrajne potrzeby mojej skóry - tylko trzeba umieć je nazwać, żeby dobrze dobrać produkt. Ten krem był wybawieniem, kiedy skóra była skrajnie odwodniona ubiegłego lata (wiem, dziwne :P), jednocześnie nie zaklejał jej na amen jak niektóre tłuściochy, nie zapychał. Kosztuje kilkanaście złotych - za taką skuteczność to bardzo mało. Nie będzie Wam się podobał, jeśli nie potrzebujecie tak silnego nawodnienia i ochrony, jest dość ciężki. Pod koniec opakowania nabrał dziwnego zapaszku - zauważyłam to w wielu produktach ZM. Rozwiązanie - nie robić dużych zapasów i zużywać sprawniej ;] Jeśli mnie przyciśnie potrzeba, bez mrugnięcia kupię ponownie :)




KATEGORIA RANDOM

Kallos, Color, Maska do włosów farbowanych - po wielu miesiącach zużyłam litrowy słój tej maski. Zacznę od negatywów: solo jest słaba i nijaka. Kupiłam ją z myślą o odżywkowym myciu włosów i tu się średnio spisała, tzn myć - myje, nieźle emulguje oleje - ale mój skalp nie jest do końca zachwycony, jeśli jest jedyna pozycją danego mycia. Świetna baza pod mieszanki, dobrze się miesza i z olejami, i z mąką ziemniaczaną (KLIK), i nawet z balsamem do ciała (KLIK). Używam jej przede wszystkim do emulgowania olejów i pod mieszanki. Zależnie od sklepu kosztuje 10-25zł / 1000ml. Już kupiłam następną :)
Uwaga - podobno maska w tym samym opakowaniu ma dwa różne składy, jeden z silikonami!

Oilmedica, Maska i odżywka do włosów - któż o niej nie słyszał? Pierwsza polska mieszanka olejowa do włosów i godna konkurencja dla hinduskich olejów! Musiałam kupić :) Kilka pierwszych użyć nawet nieźle rokowało, ale ten związek nie przeżył - duża zawartość ekstraktów to dla większości głów zaleta, a dla mnie niezmiennie wada. Nic to, że piękny skład. Nic to, że bogactwo olejów - i to MOICH olejów. Nic to. Skalp nie chce - nie będzie używania. Po jakimś czasie zauważyła, że olej nie dopiera się z materiałów i zaczyna śmierdzieć zjełczałym tłuszczem, więc dodatkowo odpadło olejowanie na noc. W dalszym ciągu zachęcam Was do testowania tego oleju, bo moje gusta kosmetyczne zazwyczaj są niszowe. Olej kosztuje 10-20zł / 200ml. Niestety nie kupię ponownie :(
PS: Podczas aplikacji oleju na ciepło odkryłam, że fantastycznie działa na paznokcie i skórę dłoni :))

Ol'Vita, Olej z pestek malin - recenzja KLIK. Ostatnio używam oleju bardziej szczodrze bo minął jego termin ważności (oczywiście nie nakładam go już na niespodzianki skórne czy podrażnienia i uważniej oglądam i obwąchuję przed użyciem). Olej z pestek malin jest jednym z moich ulubionych w codziennej pielęgnacji skóry twarzy i szyi. Dobrze spisał się na wyjeździe - zamiast kremu na noc, do masaży zmęczonych nóg i lekkiej kuracji na podsuszone dłonie :) (Kiedy tylko uszczuplę kolekcję olejów :>) chętnie kupię ponownie.

Alterra, Natural Spirit - perfumy (a może woda toaletowa?) opierające się na cytrusowych nutach. Jedyny sklepowy zapach, który podoba mi się i z butelki i na mnie :) Świeży, rześki. Niestety - a może stety: ulotny. Nie męczy, nie powoduje bólu głowy. Nie pachnie kostką do toalet a przynajmniej mi się tak nie kojarzy. Kosztuje 15-20zł/buteleczkę. Kupię ponownie!

* * *

Znacie powyższe produkty? Co o nich sądzicie?

Buziaki!

Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

25 komentarzy:

  1. Haha mam identyczny problem z tym micelem, kupilam 5 butelek wtedy i zostaly mi dwie wazne do pazdziernika. Dolałam do jednej z nich polprodukty (keratyna, kwas mlekowy) i mieszam z szamponem w proporcji 3xmicel:1xszampon, mysle ze mozna jeszcze mniej szamponu bo micel zawiera juz cos co "czysci". Bardzo dobrze sie sprawdza taka mikstura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezłe podejście - "łagodzisz" szampon :>
      Wypróbowałam na skalp, zobaczymy jak wyschnę :>

      Usuń
  2. Obfite to denko! Kiedy u mnie na blogu pisałam o alternatywnych metodach zuzywania kosmetyków ktoś wspomniał, że płynem micelarnym można myć włosy.:D nie próbowałam, acz pomysł ciekawy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. o niektórych produktach słyszałam, ale osobiście nie znam żadnego

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja kupiłam już dwukrotnie long for lashes za ok 40 zł, w superpharmie, da się, tylko trzeba polować ;-) do brwi to long for lashes w wersji do brwi:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. W końcu jesteś :)

    Chętnie bym spróbowała tego oleju OilMedica, kokos to olej mój-najmojszy. A co do micela z biedry - nie pieką Cię oczy po nim? Pewnego razu była promocja i kupiłyśmy z kumpelą dużą wersję do cery suchej chyba (taką różową) i piecze niemiłosiernie. Ostatnio psiapsióła wrzasku narobiła, bo się u mnie odmejkapowała, myśląc, że to micel Dermedic. Przykry fail :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jestem, ale nie zawsze piszę :P
      Nie pieką mnie oczy po tym micelu :> Nie próbowałam innych wersji, tylko "standard". Nie jestem pewna ale chyba mi się składy nie podobały w pozostałych.

      Usuń
    2. Zielony (do cery tłustej i mieszanej) też piecze strasznie jak wlezie do oka :(

      Usuń
    3. Miałam niezliczoną ilość małych opakowań (błękitnych) - zero podrażnień. A jednak każde spotkanie z tym w dużym opakowaniu kończy się u mnie paskudnym uczuleniem. Wróciłam do płynu z małego opakowania i... jak ręką odjął! Więc to może być kwestia jakiejś gorszej partii, którą rozlano akurat do tych wielkich butli :(

      Usuń
  6. Miałam tę gąbeczkę dawno dawno temu zanim w ogóle dowiedziałam się, co to blog. Ba, kupiłam nawet dwie sztuki ! Chwilę potem zniknęła z Rossmanów, totalnie nie wiem dlaczego. Sprawdzała się znakomicie, ale faktycznie po jakimś czasie zmieniała kolor i ..konsystencję. W sumie nie pomyślałam, że może w swych zakamarkach gromadzić jakieś żyjątka...

    OdpowiedzUsuń
  7. też mam to serum do rzęs, stosuję chyba trzeci tydzień i już efekty są - jestem bardzo zachwycona ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można się nie zgodzić - TO DZIAŁA! :)

      Usuń
  8. micele do mycia pędzli są super :D a tu inne alternatywne sposoby zużycia http://kokardka-mysi.blogspot.com/2013/09/pyn-micelarny-od-loreal-paris-kosmetyk.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten olej (a właściwie mieszankę olei) muszę w końcu wypróbować, ale najpierw muszę zużyć swoje zapasy olejowe.

    OdpowiedzUsuń
  10. long4lashes mi się chce, ale nie mogę się po niego wybrać :|

    OdpowiedzUsuń
  11. Możesz spróbować myć micelem włosy, kiedyś tam czytałam u Anwen albo BHC, że ktoś o wrażliwej skórze głowy próbował i był bardzo zadowolony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w sumie poszłam i umyłam, sam skalp. A nóż przypasuje :>

      Usuń
  12. Bardzo bardzo lubię tego kallosa color. Ale nie mogę go za często używać bo mi się włosy przyzwyczajają szybko do niego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Kallos Color hitem hitów, ale tak jak u Ciebie nie mogę używać cały czas ;)

      Usuń
  13. I jak Wiedźmo po umyciu micelem skalp się czuje, bo bardzo mnie to ciekawi :)
    Kallos color - lubię, acz jednak wolę wersję keratynową bardziej, teraz testuję czekoladowego ;)
    Oilmedica kiedyś troszeczkę mnie kusiła, ale jednak to nie rzecz dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż - najpierw warunki początkowe ;] Skusiłam się na nowy szampon, mocny rypacz, niestety od razu widzę że nie dla mnie, podrażnił mi skórę do tego stopnia że wyprodukowała dziwne sebum, takie śmierdzące - łojotokowcy mają podobne. Więc toto przelałam micelem zamiast mycia. O ile włosy są odświeżone i miękkie (aż spuszone) tak skalp miał się tylko trochę lepiej, bo nie zmyło do końca tego "złego" sebum. Jak to stwierdziła Łojotokowa Głowa - niektórzy potrzebują detergentu, żeby bakteriom i grzybom "przerwać biesiadę". Jeszcze spróbuję przy mniej marudnej skórze, o ile to nastąpi ;]

      Usuń
  14. A ja jeszcze nie miałam żadnych olejów Alterry ciekawe jak się by u mnie spisały :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Długo nie mogłam się dogadać z tym olejem.Wcześniej stosowałam nierafinowany kokosowy i był boski, ale krótki termin przydatności do użycia mnie zraził. Oilmedica jest cięższy, nie nadaje do smarowania końcówek na sucho (w przeciwieństwie do kokosa), trudniej się zmywał, czasem fundował oklap a gdy trzymałam go za długo (czyli powyżej... 4 godz.) w ogóle nie chciał się domyć inaczej niż "rypaczem", co mijało się z celem. Ostatnio zaczęłam go mieszać z jakąś lekką odżywką - i to jest to. Łatwiej się zmywa, włosy są nawilżone ale nie obciążone, gładkie jak tafla (nawet zniszczone pasma na karku wyglądają ok).
    Też jestem fanką ziajowych tłuściochów. Lano-krem ratował mnie przy kwasach, świetny był też tani jak barszcz krem z olejem z awokado. Niestety zawiera parafinę... Po zużyciu dwóch wielkich próbek nic mi niby nie wyskoczyło, ale wolałam nie ryzykować ;)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!