Wiedzma bloguje: 2015

piątek, 25 grudnia 2015

Kochany pamiętniczku... Wiedźma szuka powołania


Kochane moje i kochani!

Chyba przyszła pora napisać to, do czego zbierałam się ostatnio ale trochę mi nie wyszło :)
Wybaczcie, że wpis nie jest świąteczny, ale jak wynurzenia, to wynurzenia!

Piszę, bo myślę, że część z Was była w podobnej sytuacji i podpowiecie mi, co robić.

Jestem bezrobotna. Znowu.
Ostatnia praca wyssała ze mnie wiele energii i z perspektywy widzę też, że kosztowała trochę zdrowia i nerwów, chociaż robiłam dobrą minę nawet przed sobą i skupiałam się na pozytywach. Jestem jak króliczek bez Duracella.

Stanowisko było mniej więcej związane z moim zawodem wyuczonym (jestem po budownictwie), troszkę mniej niż poprzednie, które było całkowicie zgodne z "jedyną słuszną" ścieżką kariery. Po tych kilku latach pracy widzę, że nie widzę się w tej branży na dłuższą metę, przynajmniej nie w ten sposób co do tej pory. Nie skreślam branży, bo istnieją zajęcia powiązane, ale nie widzę się w tej chwili jako projektanta ani tym bardziej na budowie.

I nie wiem, co robić dalej. Siadam przed Wordem otwartym na CV, które chcę zaktualizować - i nie wiem jak, bo CV powinno być pisane pod kątem konkretnego stanowiska.

Mam różne umiejętności z wielu, hm - branż? - ale żadnej na poziomie specjalisty. W CV wygląda to marnie, takie dużo niczego.
Znam dwa języki obce na poziomie zaawansowanym (ale nie biegłym). 
Lubię się uczyć nowych rzeczy ("top 10 najgorszych wyznań na rozmowie kwalifikacyjnej" :P). Widzicie to na tym blogu na każdym kroku. Poza tym mam całą szafkę skryptów z różnych szkoleń, które zrobiłam z własnej inicjatywy. Bez doświadczenia oczywiście, a kursy bez doświadczenia są niewiele warte.
Sytuacja absolwenta, tylko pesel nie ten. Trójka z przodu u samicy to kolejna rzecz, która nie wygląda najlepiej w CV...

Właściwie to wydaje mi się, że nie jestem wybredna. W minionych latach podejmowałam się przeróżnych zajęć dorywczych i każde uważam za cenne doświadczenie. Nawet z przekładania owoców można wyciągnąć nowe umiejętności i wnioski (nie mówiąc o bicach).

A jednak utknęłam.

Będę wdzięczna za każdą radę, która pomoże mi wyplątać się z tego supełka, kawałek po kawałku. Artykuły, poradniki, couching?

Byliście w podobnej sytuacji? Jak ją rozwiązaliście?

wtorek, 22 grudnia 2015

Przedświąteczne OT


Witajcie :)

Mam ochotę rozpocząć ten post od słów "kochany pamiętniczku". Dzisiaj się przed Wami troszkę powyzewnętrzniam, ale nie wiem, dokąd ten wpis popłynie :)

Jestem przeziębiona i siedzę w domu. Krok po kroczku próbuję nadgonić z porządkami, ale i tak nie ukryję faktu, że zostawiłam sobie to na ostatnią chwilę :p Niestety należę do osób, które zbyt łatwo odkładają działanie na później, a potem wpadają w błędne koło niedokończonych spraw. Nawet poleżeć przeziębiona nie umiem porządnie (bo przecież porządki, prezenty, obiad) :)

~NA BLOGU I W INTERNETACH~

Ostatnio trochę nie po drodze mi ze słowem pisanym, rozgościłam się za to na fejsbuku i instagramie, bo tam jednym ruchem mogę się podzielić moim nastrojem czy ciekawą myślą. Po prawej stronie zobaczycie widgety kierujące do tych portali lub z podglądem postów (będą się zmieniać, szukam coraz lepszych). Podgląd Insta jest marudny i nie zawsze się wyświetla, u Was jest?



Zaczęłam też szperać w szablonie bloga. Wreszcie wiem, jaki chcę i myślę, że będę się w nim dobrze czuć :) Zmiany będę wprowadzać stopniowo. Jeśli traficie na moment grzebania i coś nie będzie działać jak należy, to wybaczcie :)

~LUŹNE MYŚLI PORANNE: KULINARNIE~

Mam poranki dla siebie. Popijam kawkę i grzeję się pod kołderką zamiast pędzić w rytm przygotowań przedświątecznych. Nadrabiam lata bez tv porannym maratonikiem z TVN Style. Magda Gessler ratuje kolejną knajpę a wcześniej kolejna niezbyt-super niania zmusiła dzieci do odmawiania paciorka. 

Wyobrażam sobie Kuchenne Rewolucje w bezglutenowej restauracji - to byłby program! Ciekawe, jaką konwencję obrałaby pani Magda.

Osobiście w gotowaniu wybrałam taką, że jeśli nie umiem czegoś naśladować - powinnam zrobić to zupełnie inaczej, wymyślić od nowa :) Gdyby ktoś nie wiedział jeszcze - Wiedźma jest na diecie bezglutenowei i bezmlecznej od około dwóch lat.

Przykłady?

Od ponad roku szukam zamiennika sera na pizzę. Istnieje gotowa mozarella sojowa, ale nie dostanę jej stacjonarnie a wysyłka kosztuje krocie. Odkrycie? Pizza może być po prostu bez sera. "Skarpetowy" posmak i intensywny zapach zapewnia np salami (tu bardzo dobrze sprawdziło się salami pleśniowe Dulano z Lidla) a wilgotność - spora porcja koncentratu pomidorowego. Pizza nie była w żaden sposób gorsza od "normalnej". Do tego chyba miała mniej kalorii, a na pewno była lżej strawna.
Następnym razem na tapetę pójdzie "ciasto" z purree ziemniaczanego (how cool is that? :D ).
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @wiedzma_bloguje
Kłopotliwe jest też zrobienie kotletów mielonych w wydaniu bezglutenowym. Znowu - istnieje gotowa bezglutenowa bułka tarta. Składy są przeróżne, często niezbyt piękne (dodatkowo ciągle trafiam na takie z mlekiem w proszku, po kiego grzyba się pytam?). A wystarczy poszukać - gdzieś w Polsce robi się kotlety z ziemniakami zamiast buły. Spróbowałam, w wydaniu z łososiem zamiast mięsa. Naprawdę ciekawe, warto spróbować!
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @wiedzma_bloguje
A może omlet? Skończyła mi się mąka, więc omlet składał się z jajek, bananów i zmielonych pestek słonecznika. Mniam :) [zdjęć brak :P]
Jeśli tylko pokonam przeziębienie to czeka mnie więcej takich eksperymentów na święta :)

~KAUFLAND - CO DOBREGO?~

Tu mam pytanie do Was. Niedawno otworzyli mi Kauflanda w okolicy. Co dobrego stamtąd polecicie? Z każdego asortymentu, kosmetycznego i spożywki tez :)

Sklep jest ogromny i przyznaję, że jeszcze całego nie zwiedziłam. Na razie urzekł mnie kosz wyprzedażowy z warzywami (obniżka jest ogromna a można trafić na perełki, czasem dosłownie za grosze!) oraz szeroki asortyment bezglutenowych produktów. O ile na co dzień ich nie potrzebuję, to naprawdę miło było zjeść chrupiącą bułeczkę (można kupić mrożone, gotowe do odpieczenia) po dwóch latach bez pieczywa :D


Jak się macie przed świętami? Wszystko gotowe czy prawie nie zaczęłyście, tak jak ja?
Życzę zdrówka!

Wiedźma

czwartek, 10 grudnia 2015

Pomysł na... prezent dla brodacza

źródło

Witajcie :)

Chociaż Mikołajki już minęły, chciałam Wam pokazać prezent, jaki przygotowałam dla mojego chłopaka. Może być dla Was inspiracją przed Gwiazdką :)

Co takiego może ofiarować każdemu świadoma naturomaniaczka? Dobry olej i półprodukty oczywiście, bo to najlepsze i najbardziej wszechstronne produkty, jakie znamy :) Jako zaznajomione z tematem możemy dobrać je pod kątem obdarowanego, dzięki temu pozna nasz kosmetyczny światek od razu od dobrej strony.

Tworzenie tego prezentu sprawiło mi wiele frajdy! :) Zarówno poszukiwania odpowiednich produktów jak i szykowanie opisu :) Myślę, że z chęcią stworzyłabym podobne zestawy dla mamy, babci, zapracowanej siostry, która chciałaby spróbować ale nie wie jak zacząć, starszych panów, małych piratów i małych księżniczek.



WYWIAD

Przeprowadziłam wywiad :) Moja ofiara ma cerę normalną, bez większych problemów. Lubi lekkie konsystencje ale nie marudzi posmarowany masłem shea (ciężkie życie nadwornego testera Wiedźmy :P). Włosy są wyłączone z pielęgnacji, ma boskie długie dredy. Daje popalić skórze rąk, jak to facet. Hoduje brodę, ale dla mnie goli wąs.

Odnośnie brody - dowiedziałam się od znajomego brodacza, że razem z modą na brodę pojawiły się całe linie kosmetyków i przyrządów do pielęgnacji skóry twarzy i zarostu. Olejki, balsamy, pomady do stylizacji, grzebienie, specjalne szampony. Mają proste i funkcjonalne opakowania i etykiety trafiające w męskie gusta. Btw - zobaczcie, ile daje marketing, dobra nazwa i ciekawa etykieta :)
Przyjrzyjcie się składom :) KLIK, KLIK - wyglądają... znajomo :D
Pomysły są prześwietne, gdybym miała zacięcie artystyczne (a nie antytalent) - pobawiłabym się jeszcze we własne etykietki, nazwę i logo :D

KOSMETYKI

Co do samych kosmetyków, wybrałam:
  • hydrolat miętowy - ma działanie kojące (np po goleniu) i odświeżające. Dodałam kilka kropli konserwantu, by dłużej służył. Zapach nie utrzyma się długo, ale myślę, że będzie odpowiadać. Nie pachnie super-męsko, ale nie kojarzy się też z babcią, kościołem czy mazidłem na ból stawów :P
  • olejek ze słodkich migdałów - jest jednym z olejów neutralnych i uniwersalnych - o lekkiej konsystencji i delikatnym zapachu, nałożony w małej ilości a zwłaszcza na wilgotną skórę szybko się wchłania, ale da radę ukoić spierzchniętą skórę rąk w zimie. Polecany do masażu, z czego i ja skorzystam :)  Regularne olejowanie zarostu sprawia, że włoski są gładsze i mniej szorstkie (też nie będę narzekać :P ) a skóra pod spodem mniej swędzi. Olej Etja jest w butelce z ciemnego szkła i ma ładną i solidną pompkę, wróżę jej długie życie. I kilka kolejnych ;p
  • pomada DIY - czyli masełko w woskiem pszczelim, masłem shea, olejem rycynowym i z baobabu, czyli moje stare dobre masełko na wszystko. W pierwszej kolejności może służyć jako pomada do uładzenia brody, ale równie dobrze może być pomadką na usta, plastrem na suche skórki i spierzchnięte dłonie, ochronną maścią na mróz i wiatr, a jeśli zapomnę swoich mazideł to i odżywką do paznokci dla mnie :) Składniki są odporne i trwałe, masełko może służyć wiele szczęśliwych miesięcy. 
Oczywiście możliwości jest wiele. Można doprawić olej i masełko olejkami eterycznymi, pomieszać kilka olejów ( to może innym razem), umieszać peeling, dobrać szampon do mycia brody.


Wszystkie produkty są użytkownikoodporne, tzn trwałe, nie wymagają specjalnego przechowywania albo dziwnego stosowania, acz warto zwrócić uwagę ofierze, że jak to naturalsy - mogą się kiedyś zepsuć, więc warto zwrócić uwagę, czy nie zmienia się zapach albo nie rośnie futerko.

OPISY I ETYKIETKI

Koniecznie - dołączyłam opis produktów i przykładowe zastosowanie. Tu można pokazać poczucie humoru i pobawić się nazwami. Wiecie, fanka drogeryjnych produktów nie będzie wiedzieć, co to hydrolat i olej, ale zrozumie tonik i serum. Dziewczynka ucieszy się z magicznej mikstury piękności, babcia z kojącej maści.

OZDOBY I DEKORACJE

Na antytalent artystyczny pomagają gotowe gadżety do ozdabiania, na przykład dziurkacz ze wzorkami gwiazdek, śnieżynek, serduszek, misiów itp. Śnieżynki spryskałam zimowym zapachem i dołączyłam do paczki, by podkreśliły zimowy nastrój. Teraz pałętają się wszędzie :P

Dopisek: Udało mi się znaleźć przykładowe zestawy dziurkaczy w archiwalnych gazetkach Lidla KLIK. Już kilka razy pojawiały się w ofercie, są różne wzory i rozmiary. I tyle możliwości wykorzystania, również w zabawie z dzieciakami :)

Oto moje etykietki, zszyte w książeczkę. Jako, że moja ofiara ma poczucie humoru, nie żałowałam sobie :) Po pierwsze sam kolor - jakże męski róż!







Ofiara uśmiała się podczas czytania książeczki :) 
Mam nadzieję, że będzie zadowolony z kosmetyków.

Jest zachwycony Wazeliną Deluks. Uważa, że powinnam rozpocząć masową produkcję masełek - jak sądzicie?

Co sądzicie o prezentach tego typu?


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

wtorek, 24 listopada 2015

Short News #14 - Bambusowy zawrót głowy by Biovax



Dzień-do-bry!
Zazieleniło się na sklepowych półkach :) Nie mam tu na myśli fali sztucznych choinek i świątecznych ozdób, a nowe zielone Biovaxy :)


Opakowanie zieloniutkie, mieni  się i skrzy. A co może być w środku?

Cała seria opisana jest jako odpowiedź na praktycznie wszystkie potrzeby włosów, zniszczonych, matowych, słabych, wypadających. Wszystkich nie zadowoli, ale jest szansa, że będą to dobre kosmetyki :) W skład serii wchodzi szampon (skład średni, nie zachwycił mnie), maska, odżywka BB, odżywka w sprayu i serum silikonowe.
Głównymi składnikami serii jest olej awokado i cuda z bambusa.
Olej z awokado jest olejem nieschnącym, gęstym i powlekającym. Zawiera wiele witamin oraz - czym się nie chwalą - lecytynę, jeden z moich ulubionych półproduktów. Olej sprawdzi się wszędzie tam, gdzie jest potrzeba solidna i szybka regeneracja, zmiękczenie i łagodzenie (z doświadczeń własnych).
Bambus nie jest popularnym surowcem kosmetycznym, choć słyszy się o nim od wielu lat. Wedle opisów jest lekiem na całe zło, aloesem XXI wieku. Zawiera wiele witamin, antyoksydantów i krzemionkę. A co potrafi - dowiemy się, kiedy pojawią się pojedyncze ekstrakty bambusowe w sklepach z półproduktami i sprawdzimy, jak faktycznie działa solo :P



Najciekawiej zapowiada się maska - treściwa, emolientowo-proteinowa (wg moich obserwacji ekstrakty roślinne najlepiej rozważać jak proteiny; z wyjątkiem tych z roślin produkujących śluz, które są raczej humektantowe; oczywiście to duże uproszczenie). Bardzo mało humektantów - może być dobra na zimę :) Ze względu na dużą zawartość ekstraktów może nadawać się również do włosów cienkich i delikatnych i nie obciążyć ich. Brawo za ustawienie tytułowych składników tak wysoko w składzie!


Odżywkę BB oceniłabym jako emolientowo-humektantową. Głównym składnikiem aktywnym jest gliceryna i olej rycynowy, więc można przypuszczać, że odżywka będzie działać zupełnie inaczej niż maska :) Skład poza tym zacny, dużo dobroci i substancji aktywnych :)


Serum silikonowo-olejowe składowo prezentuje się jak niżej. Bazą jest mieszanka silikonów o średniej zmywalności i odparowującego. Następnie bambusowe dobroci i mieszanka olejów i witamin rozpuszczalnych w tłuszczach. Ze względu na ekstrakty serum określiłabym jako emolientowo-proteinowe.


Co do odżywki w sprayu - z założenia nie wierzę w ich działanie pielęgnacyjne. Dla mnie zdecydowana większość to pachnąca woda, która powoduje co najwyżej puch. Ale to tylko moje zdanie ;)
Szampon bazuje na silnych detergentach (SLES lub pokrewne, niestety nie zdążyłam zrobić zdjęcia a składy nie są jeszcze dostępne w internecie), co jest dziwne dla Biovaxa. A fe ;)

Na razie widziałam zielone nowości w Hebe, również w promocyjnych zestawach świątecznych KLIK.
Jestem ciekawa działania tych nowości w praktyce. Jako posiadaczka włosów zdrowych raczej nie skuszę się na pełne opakowanie, ale nie pogardziłabym saszetką, a nuż bambus to moja bajka? A sam ekstrakt z bambusa mógłby zagościć w mojej kolekcji :D

Dorwałyście już bambuska?


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

środa, 11 listopada 2015

Bubel roku - buty do stepu Ryan O'Donnell

źródło

Witajcie!
Temat niecodzienny i niekosmetyczny, ale od dawna czuję potrzebę podzielenia się swoją opinią.

Tańczę taniec irlandzki. Czasem skrobnę zdanie lub dwa albo wrzucę na fejsiku nagranie, ale rzadko piszę... bo nie wiem co :) Ostatnio wspomniałam o moim hobby we wpisie o marzeniach - zajrzyjcie!

Tematem dzisiejszym będą buty do stepu irlandzkiego :)

Jak w każdej formie tanecznej i tu potrzebne są buty. W tańcu irlandzkim będą to wiązane skórzane baletki i stepy.
Tańczę już prawie 10 lat i moje obecne buty nie są pierwszymi. Jak to często się dzieje - razem ze stażem i poziomem zaawansowania rosną też cyferki na metkach, więc zakupy nowych butów stają się większą decyzją. Muszą być wykonane z odpowiednich materiałów, dobrze wykończone i funkcjonalne, trwałe, w stepowaniu liczy się też dźwięk.

W Polsce wiele osób zaczyna tańczyć w liceum lub na studiach, podobnie zaczynałam i ja :) Na pierwszy ogień zazwyczaj idą tańsze buty, używane lub jak to było u mnie - od polskiego producenta - Akces. Miałam zarówno baletki jak i stepy tej firmy i nie żałuję, acz moim zdaniem są one dobre dla początkujących tancerzy - a ja już do początkujących nie należę :)
Dla zaawansowanych kolejnym wyborem są buty zagranicznych producentów, które albo zamawia się on-line albo kupuje podczas zawodów, gdzie często jest stoisko z akcesoriami tanecznymi i buty można przymierzyć.
Moje drugie stepy, które służyły mi dzielnie przez ponad 5 lat musiałam niestety pożegnać i w zeszłym roku skusiłam się na inne. Przekonała mnie cena i forma jej pokazania - tzn wielka obniżka o 50%!! w sklepie Ryan O'Donnell.

źródło

Buty są skórzane, z czarną zamszową podeszwą. Zmieściłam się jeszcze w rozmiar dziecięcy ale dorosłe są identyczne.

PLUSY
  • bardzo ładnie wykonane, starannie wykończone
  • miękkie wykończenie przy pięcie, które zazwyczaj przysparza łez na początku
  • wyściółka dobrze przygotowana i but nie obgryza stopy
  • są dość wąskie w podbiciu, co będzie plusem dla wąskostopych
  • klocki nie rysują się szybko, dźwięk jest donośny i przyjemny
  • cena - obniżka na 55£ jest zachęcająca

MINUSY
  • klocki pod palcami sięgają głęboko pod stopę, więc na nieodpowiedniej nawierzchni można się ślizgać jak na lodzie; kilka razy zaliczyłam orła z tego powodu
  • wykładka rozciąga się słabiej, niż but - czuję jej krawędź pod palcami
  • bardzo wąskie, szpiczaste czubki niemiłosiernie gniotą palce
  • przód buta jest źle skrojony, noski zadarte; zarówno u mnie jak i u koleżanki, która ma ten sam model, niemożliwe jest stanięcie na czubkach palców czy nawet ładne obciągnięcie stopy, mimo że obie mamy buty od ponad roku i próbowałyśmy je rozciągnąć na wiele różnych sposobów, a w innych butach nie miałyśmy tego problemu

źródło
kroki na palcach (toe standing) pojawiają się na poziomie zaawansowanym (intermediate)

OPINIA

Jestem potwornie zawiedziona tym zakupem. Mimo wielu prób rozbicia ich dalej uniemożliwiają wykonanie niektórych kroków poprawnie i bezpiecznie. Wspomniana koleżanka jest podobnie niezadowolona ze swojej pary. Roztańczymy je, bo wymiana w jakiejkolwiek formie oznaczałaby kolejne wydatki i przerwę w treningach. Kto wie, może po wszystkim będę mieć satysfakcję, że "pokonałam" je. Ale nie o to chodziło.

Odradzam :(

Większości z Was zapewne wpis ten się nie przyda, ale może komuś pomoże podjąć decyzję - czy uzbierać jeszcze parę złotych i kupić butki sprawdzonej marki?

Stepy Akces wspominam dobrze a Pacelli szczerze polecam!

A może macie sposób, żeby je rozbić?

Jaki jest Wasz niekosmetyczny zawód roku?

źródło

EDIT

Po kilku miesiącach butki pokazały następne wady...

Puszczają szwy. Na tym zdjęciu też dobrze widać, jak wybijają kostki palców.


I drugie jeszcze lepsze. Starła się powierzchnia obcasa. Puste przestrzenie są potrzebne, żeby buty wydawały dźwięk i nie ważyły tony, ale nie zdarzyło mi się to w poprzednich butach ani wśród znajomych więc warstwa fleka była zbyt cienka lub zbyt miękka. Buty również bardzo rysują parkiet, widać wyraźne czarne krechy, czego nie miałam w poprzednich.


Pozdrawiam ponownie :)

Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...

poniedziałek, 26 października 2015

Olejowe odżywki do paznokci - porównanie Regenerum, Evree i BeBeauty


Witajcie!
Dzisiaj przychodzę do Was z porównaniem olejowych odżywek do paznokci.

Biorąc pod uwagę, ile uwagi poświęcam pazurkom i dłoniom, chyba powinnam nazwać się paznokciomaniaczką ale jakoś mi to nie pasuje :P Niemniej jednak - chyba tak jest :) W moich zbiorach najwięcej jest produktów do włosów, potem do rąk właśnie, a takiej kolorówki nie mam prawie wcale. Nie ma się co dziwić więc, że wszelkim paznokciowym nowościom przyglądam się z zainteresowaniem.

Testowałam już wiele odżywek do paznokci i sprawdziła się jedna zasada - najlepiej działają te używane regularnie :)
Dla mnie najlepsza to taka, którą aplikuje się szybko i bezproblemowo, zawartość nie rozpływa się albo ekspresowo wchłania i nie ciapie się wszystkiego naokoło (a jeśli można od razu siąść do komputera to już ideał!). I ma działać - nawilżać skórki i wzmacniać paznokcie, a do tego nie kosztować za dużo :)
Jak widać - nie ma tu miejsca na tzw "odżywki" lakierowe - śmierdzą, muszą zastygnąć, źle wpływają na kondycję skórek a zmywanie dodatkowo niszczy paznokcie. Używam ich w ostateczności.

Jakiś czas temu obiecałam porównanie kilku produktów w formie, która zdobywa teraz dużą popularność - olejowych odżywek do paznokci, zwłaszcza w tubce lub pisaku. Zarówno forma, jak i zawartość i działanie, które za tym idą uważam za trafne i niech ten trend rozwija się!

Olejek do paznokci stał się moim muszmieciem. Dołączył do pomadki i kremu do rąk, bez których nie ruszę się z domu, a w pracy mieszka mały zestaw na wszelki wypadek.


Pora na porównanie!

Regenerum, Regeneracyjne serum do paznokci  [KWC]

Skład: Macadamia Integrifolia Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil/Tocopherol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Silica, Citrus Limon Peel Extract/Helianthus Annuus Seed Oil, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Caprylyl Glycol/ Glyceryl Caprylate/Ethylhexylglycerin/Parfum

Krótko i treściwie - zacne olejki i witaminy.
Ponad rok temu, kiedy serum było jeszcze nowością, napisałam jego pełną recenzję. Jest pełna zachwytów, acz widzę, moje zdanie na jej temat się nie zmieniło (choć potrzeby mam trochę inne :P).
Zacytuję:
Olejek składa się głównie z mieszaniny olejów: makadamia, z pestek winogron, ze słodkich migdałów, z pestek słonecznika, do tego witaminy A i E, ekstraktu z cytryny i odrobiny emolientów.
Primo - bardzo dobrze wróży to, że cenny i nie najtańszy olej makadamia stanowi bazę olejku. Secundo - cenne kosmetycznie witaminy to jedyne konserwanty!
Wykorzystane oleje dają mieszankę omega-6 i omega-9, które są kwasami tłuszczowymi lubianymi przez skórę suchą i jej wytwory, dobrze uzupełniają płaszcz lipidowy. Witaminy będą mieć świetne działanie pielęgnacyjne - znowu: E i A są doskonale przyswajalne przez skórę.
Ciekawym składnikiem jest krzemionka. Zgaduję, że jej rola tutaj może być jako wypełniacza ubytków i nierówności, gdzie być może zatrzymuje trochę olejku, poprawiając elastyczność paznokcia i skórek.

Polubiłyśmy się na tyle, że mam kolejną jej tubkę. Kosztuje 10-20zł za 5ml. Olejek jest gęsty i nie spływa (computer friendly :) ), a wmasowany potrzebuje kilku minut, by się wchłonąć. Paznokcie i skórki mają się wyraźnie lepiej, poprawia się nie tylko ich wygląd ale i elastyczność i odporność na czynniki zewnętrzne. Nie radzi sobie z większymi problemami, jak głębokie zadziory i nie cofa uszkodzeń i niedoróbek płytki, ale co potrafi ;]
Dla kogo? Nadal uważam, że będzie cudowna na paznokcie wysuszone, np z powodu suchej skóry, zmywania bez rękawiczek i tym podobnych. Pomoże też paznokciom zniszczonym, np po zdjęciu żelu, ale lepsza byłaby taka z dodatkiem protein czy polimerów, wosków i innych powlekająco-wypełniających składników.

BeBeauty, Odżywka do paznokci i skórek 5w1

Nigdzie nie znalazłam składu odżywki BeBeauty, ale opakowanie jest identyczne jak odżywki Czterech Pór Roku KLIK i na ile pamiętam - skład jest taki sam albo bardzo podobny

Cztery Pory Roku, Odżywka do paznokci i skórek 5w1 [KWC]

Skład: Paraffinum Liquidum, Olea Europaea Fruit Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Silica, Zea Mays Oil, Rosa Moschata Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Helianthus Annuus Seed Oil, Citrus Aurantifolia Oil

O ile skład wygląda pięknie, tak pamiętać należy, że pierwszy składnik na liście może stanowić zdecydowaną większość objętości produktu :) Z drugiej strony - jeśli chodzi o dłonie i stopy, parafina jest niepotrzebnie demonizowana; to bardzo dobry składnik okluzyjny o niskim potencjale alergizującym, a odpowiednio podana działa cuda. Poza tym smakowite oleje, witaminy i olejek rozmarynowy jako konserwant i środek przeciwgrzybiczy - przyzwoicie! :)

"Pisak" BeBeauty nabyłam z czystej ciekawości tudzież w ramach zakupów kompulsywnych (8zł / 2ml (sic!)). Olejek jest najbardziej gęsty spośród porównywanych, nie ścieka ale też nie wchłania się do końca nawet wmasowany - zapewne zasługa parafiny. U mnie daje najlepszy efekt wizualny na krótką metę, ale praktycznie żaden na dłuższą. Dobrze poradził sobie z głęboko popękanymi skórkami; zwykła wazelina pewnie poradziłaby sobie równie dobrze, ale ileż wygodniejsza aplikacja!
Pisak jako jedyny został wyposażony w gumkę do odsuwania skórek. Taka se, ale jest!
Dla kogo? Ponownie dla sucharków! Spodziewam się po niej najlepszych właściwości ochronnych z opisywanej trójki. Regenerujące też mogą być całkiem niezłe dzięki parafinie.

Evree, MaxRepair, Regenerujące serum do paznokci [KWC]

Skład: Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Coco Caprylate/Caprate, Macadamia oil, Silybum Marianum Seed Oil, Avocado (Persea Gratissima ) Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Terpinen-4-ol, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid

Skład opisałabym jako podobny do Regenerum, podobnie oleje i witaminy. Pojawiają się tutaj również tłuszcze nasycone krótko- i długołańcuchowe, więc działanie nawilżające i wypełniające będzie pełniejsze. Znowu prym wiedzie dobry olej - oliwa z oliwek :)

Po Evree sięgnęłam z ciekawości :) Kosztuje 15zł a w promocji nawet 10zł (wtedy mieści się w kwocie przewidzianej na zakupy kompulsywne :P). Ma najwięcej produktu - 8ml - i nieco twardszy pędzelek i tym samym najbardziej precyzyjnie się aplikuje. Sama oliwka ma najlżejszą konsystencję i najszybciej się wchłania, ładnie wykańcza po manicure... i u mnie niestety niewiele więcej. Nie radzi sobie z suchymi skórkami, nie poprawia elastyczności paznokcia... Ale bierzecie pod uwagę, że jestem paznokciowym ciężkim przypadkiem :)
Dla kogo? Już wiemy - nie dla ciężkich przypadków :P Ale dla pośrednich jak najbardziej, bo jest tak wygodna w użyciu, że chętnie się jej używa często, a z takim składem musi pomóc :)
Serum Evree jest teraz w promocji w SuperPharm za 11,99 (KLIK)


Ku memu zdziwieniu - nigdzie nie pojawia się tak ceniony w pielęgnacji paznokci olejek rycynowy ani powlekający jak marzenie wosk pszczeli - why?




I uwaga, nowość:


Dostępne w Biedronce serum Vevey Swiss o całkiem niezłym składzie za jedyne 8,99zł :) Według wyszukiwarki kodów - producentem jest Skinea, mamusia marki Evree. Cała linia Vevey wygląda interesująco, jeśli chodzi o stosunek ceny do składu, a pozostałe produkty VS były pokazane w TEJ gazetce i w wielu Biedrach powinny być jeszcze dostępne.
Nie planuję zakupu tego serum, bo mam - jak widać - niezłą kolekcję do zużycia :) ale myślę, że za tę cenę warto się zaopatrzyć. Działanie powinno być pośrednie między serum Evree a pisakiem BeBeauty.


Nic jednak nie pobije działania oleju z baobabu i rycynowego, tylko ile z nimi paprania :)


A Wy jak dbacie o skórki i pazurki obecnie?




Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

poniedziałek, 19 października 2015

Włosowe notatki #32


Cześć i czołem :)
Ostatnio dochodzę do wniosku, że mniej znaczy lepiej i chciałam pokazać przykład udanej minimalistycznej włosowej "niedzieli".

Zestaw dnia:
Hipp, Żel do mycia ciała i włosów (wypożyczony od siostrzeńca do testów; oddaję bez żalu, bo dawno nie trafiłam na myjadło o tak czerstwej konsystencji) wzbogacony szczyptą mocznika (w niskich stężeniach nawilża i reguluje złuszczanie naskórka; wymarzony do marudzącej skóry) i witaminy B3 (łagodzi podrażnienia, reguluje wydzielanie sebum; uniwersalna witamina w pielęgnacji skóry i włosów)
Marion, Ampułka 7 efektów - niu!



Skład nie pozostawia złudzeń, że jest to silikonowo-emolientowa bomba. Efekty będą tymczasowe i powierzchowne - czyli to, co w okresie mgły i deszczu puszące się loki lubią najbardziej :) Bardzo mało jest humektantów (jeszcze lepsza pogodoodporność!) i nie ma protein (nie lubimy się). Ampułki są obecnie dostępne w Biedronkach w ramach kosmetycznej promocji - KLIK! Mogą okazać się diablo wydajne - zużyłam mniej niż ćwiartkę porcji!

Efekt po pierwszym użyciu - sprężyste, zdefiniowane locze!



Bardzo cieszy mnie ten efekt, bo ostatnio nie dałam lokom się pokręcić i mogą się zbuntować i zaniknąć :P

Zgodzicie się ze mną - kosmetyczne tygodnie w Biedronkach są wielkim wyzwaniem dla kosmetykoholiczki na wiecznym odwyku :) Szczęście w nieszczęściu - moja Biedronka jest z tych gorzej zaopatrzonych i pokus jest trochę mniej... eh :P
Dajcie znać, jak te nowe szampony i odżywki Joanny wyglądają składowo, mogą być ciekawe,

Ostatnio dla eksperymentu dałam sobie zrobić dreda - nie wytrzymaliśmy ze sobą doby.
(Tu wrzuciłabym ramkę z insta ale internety mnie pokonały, będzie link i zdjęcie :) Nie obrażę się za instruktaż w komentarzu ;) )

(zdjęcie magicznie przenosi na instagram :>)


Jak się mają Wasze głowy? Jesień przyniosła przyklap i szopę czy wręcz przeciwnie? :)

Ściskam!


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

niedziela, 18 października 2015

Ach śpij, kochanie... moje triki ułatwiające zasypianie


Czołem, robaczki! :)
Długo zastanawiałam się, czy ten wpis powinien powstawać - zobaczmy :)

Kilka truizmów:
Sen jest najlepszym kosmetykiem!
Sen jest najlepszym środkiem antydepresyjnym!
Parafrazując poetę - sen to nie wszystko ale wszystko bez snu to chvj!

Miałam niewątpliwą przyjemność zakosztować bezsenności. Ręcami i nogami potwierdzam ważność powyższych stwierdzeń - niewyspana nie nadaję się do niczego, nie myślę, tracę poczucie humoru, wyglądam jak worek ziemniaków i czuję się jak takowy. Nawet bad hair day gwarantowany, bo dlaczego by nie (nie, żeby wiercenie się całą noc pomagało...).

Chciałam podzielić się kilkoma technikami, która mi pomogła. kiedy wieczór przestał być wytęsknionym romansem z poduszką a stał się kolejnym źródłem stresu...

Wyciszenie - bez przeszkadzajek
Wiele się teraz słyszy o złym wpływie elektronicznych rozpraszaczy na rytm dobowy. Niebieskie światło emitowane przez monitory sugeruje naszemu mózgowi, że wciąż jest dzień - a wtedy trudniej się wyciszyć i zasnąć, a sen jest płytszy i mniej efektywny.
Na godzinę przed snem warto wyłączyć komputer i telewizor i odsunąć telefon, włączyć małą lampkę i przeczytać kilka stron książki albo gazety.
Przy okazji odchudzam wielki stos gazet, który uzbierał mi się przez kilka lat, nawet rossmannowy Skarb czeka miesiącami na swoją kolej ;p

Ciemność
Dzisiaj trudno o prawdziwą, absolutną ciemność... Światła latarni za oknem, w mieszkaniu diody na każdym sprzęcie i komórka świecąca z każdym nowym powiadomieniem. Można założyć ciężkie zasłony na okna i wyłączać elektronikę... a można przywdziać opaskę na oczy :)
Moją opaskę kupiłam w Rossmannie i jestem z niej zadowolona :)

www.fotkoblog.pl
Przy okazji - łatwiej się oprzeć bawieniu się telefonem przed snem, patrz punkt pierwszy :)

Muzyka relaksacyjna
Jako dziecko nauczyłam się słuchać przed snem bajek i piosenek i do tej pory lubię otaczać się wieczorem swoimi dźwiękami - mniej mnie interesują wtedy odgłosy życia z mieszkania i ulicy.
Ostatnio puszczam sobie filmiki z muzyką ułatwiającą zasypianie - relaksujące, spokojne, czasem zawierają magiczne częstotliwości delta, które na pewno działają przez drewniany głośnik w telefonie. Działają bez pudła, śpię jak niemowlę zanim 30 minut muzyczki minie.
Hasło: sleep music :)



Mam wielką nadzieję, że ten wpis nie będzie dla nikogo przydatny!!

Ale może znacie techniki ułatwiające zasypianie? Albo macie wieczorne rytuały, które chcecie polecić?

Zmykam, do bra noc!!



Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

niedziela, 27 września 2015

Włosowe notatki #31 - podsumowanie września



Hej ho :)
Wrzesień się już kończy i zaraz zaczną się sypać podsumowania. Oto moje :)

Jak się zdążyłam pochwalić - we wrześniu wygrała miłość do loków i ponownie zrobiłam nie wiem którą już trwałą. [Szczegóły techniczne: płyn nowej generacji "mniej zasadowy", moc średnia, dłuższy czas, tzn około 25 minut, wałki średnicy 1cm].
Wydaje mi się, że skręt będzie trwały (tzn płyn wreszcie dotarł wgłąb a nie został na powierzchni jak przy poprzednich), bo loki są sprężyste i podatne na reanimację :)
Włosy o wiele dłużej są świeże - podniesienie porowatości z ujemnej jest fajne :)

Sytuacja skórna - podejrzanie dobra :) Jeszcze się rozbestwię i przejdę na kosmetyki drogeryjne? Just kidding, gdzie w tym byłaby zabawa :)

Przykład: dzisiaj, dzień trzeci. Zestaw: Isana Med, Urea Dusche (żel pod prysznic) + maska Ziaja z olejem rycynowym + kilka kropli mleczna pszczelego (aminokwasy, cząsteczki mniejsze niż keratyna). Być może serum Marion (sam silikon). Pogoda: deszczowo i wilgotno, wietrznie. Zabieg reanimacyjny: spryskaj wodą i zapomnij :)


Po myciu jest mniej więcej tak :)


A czasem tak, bo zdarza mi się pójść spać w wilgotnych włosach (czego nie polecam, bo może się skończyć przeziębieniem lub postrzyknięciem) i rano prezentują się jak niżej ;) Generalnie nieźle, nieprawdaż? :)


Ulubieńcy września

Największym ulubieńcem września jest... wait for it... trwała !!!

Po ostatnich wielkich porządkach w zbiorach po wiele produktów sięgam po raz pierwszy lub jeden z pierwszych albo wróciłam do starych ulubieńców po długiej przerwie. Ciągle nie mam o nich zdania, ale postaram się opisać pierwsze wrażenia poniżej :)


Na plus:
  • Olej babassu Calaya - sprawdził się do olejowania. Włoski były bardzo mięsiste i mało spuszone. Zmył się pięknie samą odżywką :D
  • Marion, Hairline, płyn do włosów kręconych - przydatny do reanimacji. Co prawda tworzy na włosach skorupkę, ale jeśli zbił rozczesane loki z powrotem w pukle to pasi mi to :]
  • Apteka Agafii, Szampon z dziegciem (a tak na prawdę z ichtiolem) - potencjał leczniczy jest a nie zostawił na włosach szczotki i nie śmierdzi :D
  • Garnier, Ultra Doux, Awokado i karite - niespodzianka roku. Kiedyś ta odżywka potwornie mnie uczuliła, teraz wydaje się być dobrze i włosy się z nią lubią :) Ciekawe, jak romans się rozwinie :)
Na minus:
  • Olej lniany nie spisał się za dobrze - skóra się z nim nie polubiła (kilka lat temu był ulubieńcem), na włosach nic szczególnego nie uczynił.
  • Vitanove, Krem do włosów kręconych - niby w porządku ale trochę za słabo zabezpiecza / wygładza i trochę matowi. Dam mu jeszcze kilka szans z nowymi olejkami, serum Marion itp.
Plany na październik:
  • szukać stylizatora idealnego
  • wypróbować ponownie żel lniany, kiedyś ulubieniec :D
  • z nowych półproduktów uklecić szampony i olejki hydrofilne
  • dalsze testy i czystki w zapasach :)

Jeśli ktoś jeszcze tam nie zawędrował - zapraszam na instragram :) @wiedzma_bloguje
Wrzucam zdjęcia o różnej tematyce, więc może macie ochotę poznać mnie od innej strony?


A jak Wam mija październik wrzesień, włosowo i nie tylko?

czwartek, 17 września 2015

Nowe oleje - ściągawka z kwasów tłuszczowych


Cześć i czołem!

Niedawno stałam się właścicielką niezłego stadka olejków - i to olejków egzotycznych, nietypowych i rzadko występujących.
Na własne potrzeby zrobiłam zestawienie kwasów tłuszczowych dominujących w tych olejach i również Wam je udostępniam, bo jeszcze te informacje nie są łatwo dostępne (inaczej nie robiłabym zestawienia :P).

Ze względu na ogólny niedobór danych tego typu nie prowadziłam porównań między źródłami. Korzystałam z googlowej biblioteki artykułów naukowych, bądź z Wiki.

Legenda:
n3 - kwasy tłuszczowe omega-3, alfa-linolenowy (łańcuch 18-węglowy)
n6 - kwasy tłuszczowe omega-6, linolowy (łańcuch 18-węglowy)
n9 - kwasy tłuszczowe omega-9, oleinowy (łańcuch 18-węglowy)

Oleje schnące - suma n3 i n6 ponad 50%, bezpieczne nawet dla cer tłustych i trądzikowych.
Oleje półschnące - suma n3 i n6 20-50%, zalecane dla skóry normalnej i mieszanej z niską skłonnością do zapychania
Oleje nieschnące - w/w kwasy to mniej niż 20%, polecane do skóry suchej i dojrzałej, bez niespodzianek
Osobiście zwróciłabym jeszcze uwagę na zawartość kwasu oleinowego - u mnie najbardziej aknegenny.



Olej z baobabu (Adansonia digitata)
Kwasy nasycone:
mirystynowy - 38%
palmitynowy - 20%
stearynowy - 3%
Kwasy nienasycone:
oleinowy (n9) - 22%
linolowy (n6) - 16%
Olej nieschnący

Olej z chia (szałwia hiszpańska; Salvia hispanica)
Kwasy nasycone:
ogółem 10%
Kwasy nienasycone:
a-linolenowy (n3) 55%
linolowy (n6) 18%
oleinowy (n9) 6%
Olej schnący

Olej z amarantusa (Amaranthus paniculatus)
Kwasy nasycone:
palmitynowy 20%
Kwasy nienasycone:
oleinowy (n9) 32%
linolowy (n6) 38%
Olej półschnący

Olej papaya (Carica papaya)
Kwasy nasycone:
palmitynowy 13%
stearynowy 5%
Kwasy nienasycone:
oleinowy (n9) 75%
linolowy (n3) 3%
Bardzo nieschnący ;]
Bogaty w witaminy i enzymy (papaina)

Olej z wiśni ptasiej (czereśni) (Prunus avium)
Kwasy nasycone:
palmitynowy 8%
Kwasy nienasycone:
oleinowy (n9) 30%
linolowy (n6) 45%
a-eleostearynowy (C18:3, n9)
Olej półschnący, zawiera rzadko spotykany kwas tłuszczowy

Olej z pomidora (Solanum lycopersicum)
Kwasy nasycone:
stearynowy 20%
Kwasy nienasycone:
linolowy (n6) 50%
oleinowy (n9) 25%
Olej schnący

Olej z ostropestu plamistego (Silybum marianum)
Kwasy nasycone:
palmitynowy 10%
stearynowy 7%
Kwasy nienasycone:
linolowy (n6) 53%
oleinowy (n9) 21%
Olej schnący


Przydatne linki
Szczegóły wnikania olejów według kwasów tłuszczowych
Kwasy tłuszczowe w olejach roślinnych - wstęp
Kwasy tłuszczowe 18-węglowe


Olej ostropestu kupiłam w sklepie e-naturalne. Pozostałe oleje dostałam w upominku od pani Eweliny ze sklepu Blisko Natury.


Znacie może te oleje? Co o nich sądzicie? Jaki dziwny olej chciałybyście wypróbować?


Ściskam i wracam do mojego NIEOGARU :)

Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

poniedziałek, 14 września 2015

Włosowe notatki #30 - antyniedziela

Witam :)
Przepraszam za kwadratowe formatowanie ale znowu albo napiszę posta na kalkulatorze albo wcale.

Jeśli facebook nie zjadł Wam posta to już wiecie. Pokręciło mnie :) Odezwała się tęsknota za lokiem i nie ma zmiłuj :p

Po pierwszym odżywko-myciu wygląda na to, że trwała ładnie złapała i może będzie się długo trzymać!

Przydatne linki:
Żeby trwała była trwała - kilka  słów o trwałej ondulacji włosów z perspektywy weteranki
O myciu włosów odżywką
Słowo o szamponach i składnikach

Tymczasem niewtajemniczeni mogą wyszukać wpis o trwałej, myciu odżywką i detergentach.
Zgodnie z zaleceniami fryzjerów, po trwałej lepiej wstrzymać się z myciem ze dwa dni. Na szczęście nie dotyczy to mycia odżywką (antystatyki anionowe to też detergenty ale delikatne), a nawet jeśli skóra domaga się mocniejszego oczyszczenia, można to zapewnić ziołami, nawet w formie wcierki.
Mój skalp na szczęście jest obecnie zadowolony, więc mogę łagodnie i pieszczotliwie :>

W niedzielę nadszedł czas rozpieszania!

BingoSpa, Maska z masłem shea i algami
Vitanove, Krem do pielęgnacji włosów kręconych

Nacieszam się efektem :) Sprężyny!

Wiedźma ma być kręcona!

Za namową Balbiny założyłam konto na Instagramie - wiedzma_bloguje - zapraszam.

Ściskam!

czwartek, 27 sierpnia 2015

Wakacje dla włosów :)

Witajcie :)
Znowu korzystam z aplikacji bloggerowej, bo piszę do was z urlopu.
Bieszczadoterapia trwa w najlepsze! Ja się mam dobrze, mój brzuszek ma się dobrze. I nawet o dziwo włosy mają się dobrze :) O dziwo - gdyż moja pielęgnacja tutaj jest właściwie ujemna, a dawno nie wyglądały tak dobrze i nie były tak miękkie i miłe w dotyku!

Jak wygląda moja pielęgnacja na urlopie?
Szampon Barwa lniany z kilkoma kroplami balsamu copaiba (błąd, szampon zupełnie stracił konsystencję, jest wodnisty)
Silikonowe serum Marion
I tyle.
Na spacery i w góry włosy chowam pod czapką, choć nie ze względu na nie a możliwość przegrzania głowy. Dużo chodzę w kucyku, gdyż od ostatniego strzyżenia tzw. grzywka ciągle leci mo do oczu. Nie podoba mi się też, jak się układają, ale powinna temu zaradzić jakaś stylizacja albo półupięcie.

Tymczasem ściskam mocno i wracam się urlopować ;) Zapewne na hamak, w sam raz po długim i męczącym dniu :)
Na komentarze odpiszę po powrocie.

Bieszczadzka Wiedźma