Wiedzma bloguje: Włosowe notatki #21 - mycie O-O :)

niedziela, 15 marca 2015

Włosowe notatki #21 - mycie O-O :)


Witajcie wiosennie!

Nie sądziłam nigdy, że w blogowaniu przeszkodzi mi zmiana telefonu na "mądrzejszy" i wyprowadzka domowników... Wrzucałabym więcej wpisów włosowych ale nie ma kto zrobić mi zdjęcia a z tej cegły sama nie umiem :))

Tym razem efekt jest wart zapamiętania, więc proszę wybaczyć tragiczne zdjęcia. Tu chodzi o notatkę! :>

Miniony tydzień to był zdecydowanie Tydzień Kiepskich Włosów - niesprzyjająca pogoda (duża wilgotność i wiatr), nietrafiony kosmetyk (nowy szampon, który miał zrobić dobrze a wyszło jak zwykle). Tym samym jeszcze bardziej cieszy udany włosowy eksperymentalny powrót do przeszłości :)

Jako, że w ostatnich dniach często sięgałam po szampon z SLS - tym razem było bardzo delikatnie: sięgnęłam po metodę O-O, czyli odżywka-odżywka. Zdecydowanie nie nadaje się do włosów obciążonych, ale do suchych, splątanych i spuszonych jak najbardziej. Jedna z odżywek "dokarmia" i dociąża włosy, druga wygładza i rozplątuje, a od kolejności użycia zależy przewaga w efekcie końcowym. Ja zdecydowałam się na zmycie maski odżywką myjącą, czyli na lekkie dociążenie i solidne wygładzenie.
Inne warianty OMO opisałam kiedyś tutaj KLIK.

W menu:
Biovax, Maska do włosów słabych - na zwilżone włosy na ponad 15 minut
Hegron, Creme Spoeling - do mycia odżywkowego
płukanka z glutka lnianego
odciśnięcie z nadmiaru wody i turbanowanie ręcznikiem z mikrofibry (wspomnianym np tu KLIK)

Efekt - gładkie, zdefiniowane i wyraźne grube fale! Włosy miękkie i przyjemne w dotyku. Podczas ruchu sprężyście podskakują. To lubię :)

dzień pierwszy - zdjęcie absolutnie nie oddaje stanu włosów :) można powiększyć

Na drugi dzień włosy wyglądają nadal świetnie chociaż skręt się rozluźnił a skalp ma się bardzo dobrze jak na brak substancji odkażających (wspominana często nawracająca infekcja, którą pomogła mi okiełznać - ale niestety nie pokonać - porada trychologa KLIK).

dzień drugi, można powiększyć

A wpadka tygodnia to...

Isana Med, Urea Dusche


Żel kupiłam w roli szamponu-rypacza. O żelu i szamponie z tej serii pisałam kiedyś w Szortach - ich składy są dość podobne, acz z powodu różnic żel wydaje mi się bardziej odpowiedni dla mnie.
Miało być pięknie: oczyszczenie włosów silniejsze niż szamponem Barwy, peeling skóry głowy dzięki mocznikowi. Niestety szampon jednocześnie wysusza i oblepia mi włosy, mocznik uczynił je jeszcze bardziej podatnymi na wilgotność, skóra wróciła do pewnego poziomu wrażliwości. Nie zorientowałam się od razu, bo popełniłam stary jak świat błąd i użyłam dwóch nowości naraz i za kiepski efekt obwiniłam maskę. Cóż...

Czymże byłoby życie włosomaniaczki bez nieudanych eksperymentów :)

Widzę, że słońce nieśmiało wygląda zza chmur. Oby wiosna nadeszła już odważniej, przecież trzeba włosy wyprowadzić na spacer, nareszcie oswobodzone z czapek i beretów!

Eksperymentowałyście ostatnio? Udało się czy nie? :)

Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

18 komentarzy:

  1. Kupiłam ten szampon również z wielką nadzieją, zwłaszcza że zawiera mocznik no i wszyscy go tak chwalą. Jedyne co otrzymałam swędzący skalp i łupież...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłam ten szampon również z wielką nadzieją, zwłaszcza że zawiera mocznik no i wszyscy go tak chwalą. Jedyne co otrzymałam swędzący skalp i łupież...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten biovax był moim pierwszym i fajnie pomaga na wypadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo współczuję nieprzyjemnych przejść, nie miałam do czynienia z tym szamponem, ale brzmi to dość okropnie :( Dobrze, że metoda O-O tak fajnie się sprawdziła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety, nie było tak strasznie :) Ale nieprzyjemnie.

      Usuń
  5. Ja też poeksperymentowałam i przenawilżyłam włosy :P A w ogóle, to miałam szampon z tej linii Isany i byłam z niego bardzo zadowolona! Był to jedyny "rypacz", który nie wysuszał mi skalpu i włosów na wiór. Teraz zrezygnowałam z niego, bo używam na co dzień szamponu z SLeS (Natur Vital) i nie czuję potrzeby posiadania "rypacza", ale jeśli nie zmienią mu składu, to jeszcze na pewno do niego wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  6. włoski śliczne a Waxa musze w koncu zakupic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Waxy mają wyjątkowo dobre składy i pewnie każdy znajdzie coś dla siebie :) Saszetki w Biedronkach to genialna sprawa do testów - tanio, ilość na dwa użycia bądź więcej.

      Usuń
  7. Ja ostatnio miałam bardzo udany eksperyment z szamponem Petal Fresh mandarynka z aloesem.Tak pięknych włosów już dawno nie miałam,są nawilżone,zdyscyplinowane,no w ogóle cudo.I nie swędzi mnie skóra głowy i dłużej są świeże.Teraz kupiłam drugi szampon z tej serii z sokiem winogronowym zobaczymy jak się spisze (czeka w kolejce).

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno wyprobuje mycie OO :D Plukane z siemienia lnianego kocham, dobrze ze mi o niej przypomnialas, bo juz z pare miesiecy bedzie jak ostatni raz robilam...

    OdpowiedzUsuń
  9. ja ostatnio też poeksperymentowałam i niestety efekty nie wyszły za dobre, jeden eksperyment był taki, że pierwszy raz przeestowałam mycie samą odżywką, które się totalnie nie sprawdziło - ale ciekawość była zbyt wielka, musiałam sprawdzić :) a ostatnio, moja niedziela włosowa także nie wyszła do końca po mojej myśli .. no cóż, nie ma co się dąsać, trzeba dalej działaś, z głową :D
    ps zaobserwowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłaś wybrać nieodpowiednią odżywkę :P
      Na szczęście te wpadki są raczej odwracalne!

      Usuń
  10. Ja po szamponie z olejem cedrowym nabawiłam się łupieżu i totalnie nie nam pojęcia jak się go pozbyć. Wcześniej używałam Alterry i było super.. :(

    OdpowiedzUsuń
  11. 2 dni myję nią i na razie poprawy nie widać, ale zobaczę za jakiś tydzień może :)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!