Wiedzma bloguje: Włosowe notatki #24 - wersja hardkor plus spowiedź zakupoholiczki po rossmannowych obniżkach

niedziela, 10 maja 2015

Włosowe notatki #24 - wersja hardkor plus spowiedź zakupoholiczki po rossmannowych obniżkach


Nie mogę uwierzyć, jak ten czas szybko leci. Już maj!

Tak jak wspominałam w ostatnich Włosowych Notatkach (KLIK) - włosy na każdym kroku szykują mi niespodzianki i dość nieporadnie próbuję im dogodzić.

Do tego przyszedł maj - a z nim wysoka wilgotność powietrza (w %) i punkt rosy wychylający się ponad 10C - co dla falowanych i kręconych głów oznacza sezon puchu (więcej na ten temat tu: Rozkminiamy pogodę).

Niska porowatość włosów moich pozostała bez zmian niziutka - ciągle mam wrażenie, że oblepia je prawie wszystko, łącznie z wodą. Zdecydowałam się więc na porządne oczyszczanie. Zwłaszcza, że ŁZS-owa łuska pojawiająca się na skórze postanowiła zostać ze mną na dłużej.
Uwaga! Dla delikatnych włosów i wrażliwej skóry taka mieszanka oczyszczająca to włosowa śmierć na miejscu, radzę stosować takie kuracje bardziej ostrożnie i w większym rozcieńczeniu.


Mycie: super-hiper-mega rypacz (tzn szampon Barwa Lniana + soda kuchenna (1/3 łyżeczki) + mocznik (1/3) łyżeczki
Maska: kompres z maski Ziaja z olejem rycynowym

Szampon a właściwie pastę oczyszczającą nałożyłam na włosy i dokładnie wmasowałam skalp i pozostawiłam na kilka minut.
Uwaga! Absolutnie nie wolno trzeć włosów przy takiej kuracji, mieszanka jest mocno zasadowa i włosy przez ten czas są bardzo uwrażliwione, można je zniszczyć. Po dokładnym i ostrożnym spłukaniu koniecznie trzeba nałożyć maskę, która stworzy na włosach barierę ochronną (u mnie będą to emolienty, u większości powinien się spisać miks emolientowo-humektantowo-proteinowy, byle bez przewagi protein), nie zaszkodzi też zakwaszenie (lekkie).
Po zmyciu pasty szamponowej włosy były bardzo szorstkie, istniało ryzyko, że je zniszczyłam. Mój błąd - nie sprawdziłam pH mieszanki i nie próbowałam go zneutralizować (zarówno mocznik jak i soda są zasadowe).
Maskę ziajową wybrałam ze względu na brak ekstaktów i olejów roślinnych (z wyjątkiem rycynowego, który nie jest typowym olejem - szczegóły tu: KLIK), brak potencjalnych oblepiaczy poza lekkim silikonem, który u mnie nie powoduje przyklapu, dodatkowo olej rycynowy dobrze dogaduje się z łojotokową skórą.

Włosy wysuszyłam suszarką kierując nawiew ku końcówkom, co je wygładza i trochę prostuje. Ostatnio przestały mi się kręcić, więc niech chociaż jakoś wyglądają jako "proste".

Efekt: niezły! Skalp oczyszczony z łuski dzięki sodzie i mocznikowi, włosy dobrze oczyszczone wypiły maskę bez efektu oblepienia, po wysuszeniu są gładkie i sypkie, ale miękkie w dotyku. Kolor oczywiście przekłamany - nie są tak orzechowe.


I na koniec spowiedź z zakupów podczas wielkiej obniżki na kosmetyki kolorowe w drogeriach Rossmann (KLIK) - o której nie ma szans, żebyście nie słyszały.


Idąc od prawej:
Sally Hansen, żel do usuwania skórek - nasłuchałam się peanów na jego cześć, stan moich skórek pozostawia wiele do życzenia, właśnie kończy mi się żel z Eveline - więc wpadł do mojego koszyka
Bell Hypoallergenic, czarna kredka do oczu - ponieważ nie mam takowej i od lat szukam. Po większości kredek puchną mi powieki, po tej na razie (odpukać) nic się nie dzieje.
Wibo, Deep black eyeliner - bo trzeba poćwiczyć kreski
Isana, Woda brzozowa - również w promocji ale z gazetki (KLIK) - 1) bo skalp czasem doprowadza mnie do szału, 2) bo woda brzozowa to dobra wcierka na porost i w ogóle "robi dobrze" na skalp 3) bo przez milion lat nie mogłam nakładać alkoholu na skórę a teraz mogę :P

Nie popełniłam więcej kolorówki, gdyż się prawie nie maluję, bo jestem wystarczająco piękna (i tej wersji będę się trzymać) a paznokcie chwilowo skrywam pod hybrydowym manicure.

Tymczasem wracam na odwyk zakupowy.

Teraz pytania do Was:
Jak się mają Wasze włosy w maju?
Co upolowałyście w Rossmannach? Może warto jeszcze dzisiaj  (ostatni dzień, 10.05) wyskoczyć na polowanie?


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

27 komentarzy:

  1. Też kupiłam eyeliner z Wibo ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już myślałam że coś zrobiłam włosom że tak zgłupiały a to może wilgotność powietrza. Myślałam że mnie nie dotyczy, dobrze że wspomniałaś o tym, poczytam na ten temat :D A rossmanna omijałam jak tylko mogłam, nie mogę już więcej kupować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wilgotność powietrza (PR i % !!) ma wielki wpływ na włosy. I tylko my - wtajemniczeni o tym wiemy ;)
      Gratulacje!

      Usuń
  3. Tylko ja się modliłam o PR koło 10?
    Pierwsza zima z CG była dramatem, w pewnym momencie zaczęłam się silikonem w postaci Orofluido ratować - próbką, na którą fuknęłam z politowaniem, jak mi ją dali w hurtowni fryzjerskiej w gratisie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skład zaczyna się jak we wszystkich serach silikonowo-olejowych. Czym się różni?

      Heh, a podobno PR 0-15 to ideał.

      Usuń
    2. Tym, że leżał w domu i nie trzeba było kupować green pharmacy czy czegoś tam ;). Bajecznie pachnie.
      Nawet włosy układałam na krem z Vitalitys...fatalna zima. 15< to wymarzony PR dla mnie.

      Usuń
  4. Moje włosy w maju plączą się :-) Pierwszy raz od wielu lat są dłuższe i codziennie mi przypominają że nie ma lekko. A obawiam się że jak obetnę , będzie to samo , tylko wyżej.
    Ja w ostatnim czasie pozwoliłam sobie na 3 rzeczy, obie w okolicach 3 zł - róż Lovely i eyeliner glossy oraz korektor, w różowym pisaku. Raczej chyba skromnie. Przygotowuję notkę o tym, jakby ktoś chciał zerknąć w szczegóły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na plątanie - skrobia do maski albo silikonowe serum na końce? I zwrócić uwagę na humektanty.
      Zakupy - bardzo rozsądnie :)

      Usuń
  5. Faktycznie prościutkie się robią :) Moje ostatnio też bardziej falowane, niż falo-kręcone :P

    Nie kupiłam nic w rossmanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O czyli nie tylko mnie prostuje na tę wiosnę. Ale Twoje gładkie i lśniące a moje przytłuszcz i przyklap :/

      Gratulacje :)

      Usuń
  6. Ja (niestety!) mam proste i moje włosy po kilku miesiącach masakry dopiero teraz się ogarniają ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się Twoja fryzura, miewałam niegdyś podobną :) jak sprawdzisz ten żel do skórek, to daj znać, bo moje skórki to też rzeźnia, ale przeoczyłam rossmannowską promocję i nie poszłam po niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze użycie - bdb! Na początku myślałam, że nic nie zrobił poza nawilżeniem (?) ale skórki znikały stopniowo, jeszcze na drugi dzień się zmniejszyły. Zobaczymy, jak następne użycia.
      Rossmann co chwilę robi promocje z SH, miło z ich strony :) Trochę żałuję, że nie kupiłam lakieru hybrydowego z SH. Z drugiej strony - nie umiem malować paznokci, po co mi kolejny lakier, którego nie będę używać :P

      Usuń
  8. Moje włosy też wariują i nie potrafię ich dopieścić, naolejuję źle, nie naolejuję jeszcze gorzej. W dodatku non stop pada :(
    Wybieram się na zakupy do Niemiec, więc wstrzemięźliwość zakupowa wskazana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniłabym olej w związku z tym, bo olejowanie zawsze jest dobre, w każdych warunkach ever!
      Zazdroszczę niemieckich zakupów, zostawiłabym pół pensji w DMie gdybym miała okazję :D

      Usuń
    2. W niemieckim Rossie też :) I w pierwszym lepszym supermarkecie pewnie też :D

      Usuń
    3. Zmieniłam już dwa razy i nadal nic. Próbowałam inne metody olejowania, podcięłam końcówki. Sama nie wiem, mam gorszy miesiąc :P

      Zaczęłam robić listę. Na szczęście Po.Mąż ostudził moje zapędy i zapowiedział, że dostanę tylko 50€ kieszonkowego. :D

      Usuń
  9. Zużyłam jakieś dziesięć opakowań tego eyelinera z Wibo - bardzo go lubię! A ten żel do skórek baaardzo mnie kusił, bo niby jakiś mam - ale denny :( Mimo to miałam inne, ważniejsze zakupy do zrobienia i z żelu w końcu zrezygnowałam, będę męczyć ten swój. Daj koniecznie znać jak ta kredka z Bell się sprawuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście hardkor. ;-)

    Moje włosy właśnie osiągają apogeum puchu przy takim powietrzu. Aż mi się nie chce nic z nimi robić, bo co nie zrobię, to i tak szaleją...

    OdpowiedzUsuń
  11. Też mam tą wodę brzozową, ale mój skalp chyba jej za bardzo nie lubi ;/ Mam wrażenie, że po jej użyciu pojawia mi się więcej łuski (łuszczyca) ;( A szkoda, bo bardzo podoba mi się jej zapach, poza tym niby w składzie ma alkohol a włosy są po niej bardziej nawilżone.

    OdpowiedzUsuń
  12. Moje włosy to też puch a przy wilgotnym powietrzu nawet prostownica nie pomaga puch wraca. Może wypróbuję tę metodę co mi szkodzi. Pozdrawiam i zapraszam do mnie na bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, a ja dziś miałam najładniejsze włosy tej wiosny, piękne fale.
      Myślałam, że powyżej 15 PR jest problem. :(

      Usuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!