Wiedzma bloguje: Włosowe notatki #26 - eksperyment-katastrofa

sobota, 20 czerwca 2015

Włosowe notatki #26 - eksperyment-katastrofa


Witajcie!
Chciałam napisać Wam o wszystkim razem z pointą, jak historia się skończy - ale ciągle jeszcze nie wiem.

W ostatni poniedziałek zafundowałam sobie włosową katastrofę.

Katastrofa była dokładnie przygotowana i przemyślana, produkty upolowane i tylko wyznaczyć datę.

W związku z tym, że moja skóra (głównie głowy) jednak krystalizuje się w swoim ŁZS - zaczynam poznawać kolejne produkty do pielęgnacji skóry z tym właśnie schorzeniem.

triny.pl
Dodałam do tego trochę rodzinnych sekretów - mama, po której odziedziczyłam podobne włosy i marudną (choć inaczej) skórę - w razie problemów skalpowych myje głowę szarym mydłem i zakwasza płukanką z octu.
Delikatne włosy mogłyby źle znieść mycie szarym mydłem ale moje do takich raczej nie należą.
Zestaw szare mydło + płukanka octowa było jedynym sposobem pielęgnacji włosów za czasów młodości mojej mamy - i zapewne i babci.

Zaopatrzyłam się w mydło dziegciowe. Skład ma podobny do szarego mydła - podobnie prosty i również zawiera zmydlony łój [sodium tallowate] plus dziegieć brzozowy. Ocet do płukanki zamieniłam na bardziej "włosomaniaczy" - jabłkowy.

Kuracja dziegciowa
W mokre włosy wtarłam nieco mydlanej piany i zostawiłam ją na kilka minut. Bardzo dokładnie spłukałam i potraktowałam włosy płukanką z octu jabłkowego. I wtedy pojawiło się ON. Niepokojący i coraz silniejszy.

Efekt
Owszem, mam na sumieniu nieudane eksperymenty.
Owszem, miewałam już tak szorstkie włosy.
Owszem, zdarzały mi się tak splątane.
Ale NIGDY nie zafundowałam sobie tak potwornego SMRODU. Sam dziegieć - ujdzie. Sam ocet - ujdzie i zazwyczaj się ulatnia. Ale razem...

https://lindaswritingblog.files.wordpress.com/2014/08/bad-hair_cypressandoak-blogspot-com_.jpg

Misja ratownicza nr 1
Nauczona doświadczeniem wiem, że moje włosy bardzo chłoną zapachy. Na przykład po rozjaśnianiu / zdejmowaniu henny rzewieniem przez ponad tydzień wlókł się za mną zapach musztardy.
Zdjąć zapach z moich włosów potrafi tylko glinka. Glinka ma też pewną wadę, ale o tym za chwilę.
Łyżkę glinki ghassoul zmieszałam z odżywką Hegron (odżywka myjąca) i taką breję nałożyłam na włosy na kilka minut. Bardzo dokładnie spłukałam.

Efekt
Udało się pokonać zapach.
Nie udało się pokonać glinki ;] Glinki z moich włosów bardzo źle się spłukują. Nawet glinka ghassoul, która tradycyjnie jest używana jako jedyny produkt myjący. Więc wyszło prawie tak:

http://image.shutterstock.com/

Misja ratownicza nr 2
Zazwyczaj muszę wysuszyć włosy i umyć je ponownie, by pozbyć się pozostałości glinki. Tak też uczyniłam :)
Mimo, że wcześniej wypłukałam włosy dokładnie - znowu spłynęło z nich trochę "piasku".

Efekt
Glinka w większości pokonana!
Włosy tak szorstkie, że nie obyło się bez tony silikonu.

http://funny-pics-fun.com/wp-content/uploads/Funny-Wigs-Fake-Hair-For-A-Perfect-Face-3.jpg

Dziś mamy sobotę. Od nieudanego eksperymentu myłam włosy dwukrotnie. Skalp jest marudny a końcówki włosów nie wyglądają najlepiej. Oby to było przejściowe.

Obecnie nie mam złotego zestawu ratunkowego, więc szukam po omacku :)
Na świąd i pieczenie trochę pomogła mgiełka eukaliptusowa (pomysłu Łojotokowej Głowy KLIK).
Na suchość i ściągnięcie skóry - balsam Isana z Mocznikiem 5,5%.
Na miotłę na głowie - gumka i kucyk ;]

Ale to nie o to chodzi żeby ciągle źle trafiać i ratować sytuację, nie?

Misia ratownicza trwa.

Zdjęć nie mam bo w panice zapomniałam pstryknąć ;] A może to i lepiej? Strach byłoby patrzeć...

Jakie były Wasze największe włosowe katastrofy?

Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

34 komentarze:

  1. O jejku, mi też zdarzały się niestety takie wręcz 'samobójstwa' dla włosków, brrr, aż mnie ciary przechodzą. Mam nadzieję, że sobie poradzisz D:
    ✞ jestebatmane ➳

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kiedyś zrobiłam sobie maseczkę z jajka (z białkiem...) Przy spłukiwaniu poleciała trochę za ciepła woda i męczyłam się z wyczesywaniem jajka z włosów.

    Pamiętam też jak kiedyś chciałam nałożyć olejek na włosy. Był nowiutki, jeszcze nie używany:) Postanowiłam od razy nalać go trochę na włosy. Ściskam i ściska a tu nic nie leci...w końcu jak ścisnęłam to mi pół butelki wyleciało na głowę . Drugie pół na toaletkę. Nawet kot dostał. Kilka dni nie mogłam tego odmyć. Tak, kota też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dłuższą metę bez ofiar, tzn nie licząc psychiki kota?

      Usuń
  3. Ja na szczęście nie miałam jakiś katastrof ,no chyba że to jak okrągła szczotka wciągła mi włosy i od dwóch miesięcy 1/5 moich włosów sięga do ramion ..

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli chodzi o akcje zapachowe to najgorzej wspominam nałożenie na włosy maski z dodatkiem surowego jajka. Nie miałam pojęcia, że moja ulubiona rzecz do jedzenia może być w stanie wywołać u mnie odruch wymiotny... pojawiający się ilekroć poruszę włosami... przez dwa dni :/ L-cysteina i szampony z dziegciem to przy tym pikuś. Ciekawa jestem gdzie uplasowałabym Twoje mydło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zestaw mydło-ocet mówiąc bardziej precyzyjnie.
      Dla mnie jajko to cieńki Bolo przy tym :P

      Usuń
    2. Hm hm, a jak przygotowałaś tę płukankę octową, tak z ciekawości? :)

      Usuń
    3. 2 łyżeczki octu + kubek wody
      W kubku ledwo było czuć ocet :]

      Usuń
    4. Ja robię raczej sporo mniej stężoną, bo daję łyżkę na litr wody i tego problemu raczej nie ma... chyba, że to właśnie kwestia takiego aromatycznego połączenia :D

      Usuń
  5. "Ale NIGDY nie zafundowałam sobie tak potwornego SMRODU" spróbuj l-cysteiny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam. I nadal ten wygrywa :]

      Usuń
    2. L-cysteina wcale jakoś strasznie nie pachnie xD

      Usuń
    3. Kascysko - zależy, jak się ułoży :) Czasem się zapach przyklei a czasem prawie go nie czuć

      Usuń
  6. Swietne zdjecie profilowe, jak Chewbacca z gwiezdnych wojen

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehe współczuje Ci ale nie moge sie powstrzymac od usmiechu ! Tak to wesolo napsalas ze mnie rozbawilas :-D

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja z kolei słyszałam, że mycie włosów w szarym mydle i następnie potraktowanie ich płukanką octową bardzo dobrze wpływa na zwiększenie ich gęstości. I podobno szorstość spowodowaną przez umycie włosów szarym mydłem idzie w bardzo łatwy sposób (poprzez płukankę) zlikwidować.
    Jednak nie mam swojego zdania w tej sprawie, bo nie próbowałam. Nie wiem nic więcej w temacie ; )
    Zapisuję sobie jednak patent z glinką. Może kiedyś, przy nieudanym eksperymencie będzie wybawieniem? Kto wie.
    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno szorstkość po mydle redukuje płukanka i tak zakłada plan. Efekt gęstości raczej nie jest dobrym objawem tylko napęczniałego włosa albo nastroszonej mimo wszystko łuski. Takie włosy się szybko niszczą.
      Obecnie uważamy, że poddawanie włosów skrajnym pH (tradycyjne mydło i potem rozwodniony ocet) nie jest dobrym pomysłem na dłuższą metę, chociaż raz czasem może nie zaszkodzić.

      Usuń
    2. Ooo, to dobrze wiedzieć, że to jakieś prehistoryczne fakty są ;) Nigdy jakoś tak dogłębnie nie zastanawiałam się nad tym i jak już wcześniej pisałam nie interesowałam się tematem umycia włosów w szarym mydle, bo po prostu...nie. Nie wiem jakąś psychiczną blokadę mam do tego.
      Ale dobrze wiedzieć, że jednak to co praktykowały nasze babcie, prababcie (a przynajmniej ten sposób) nie jest korzystny dla włosów ;)

      Usuń
    3. Szare mydło było jedynym środkiem higienicznym stosowanym na szeroką skalę ;] Jeśli babcie jadły prawdziwe jedzenie, chodziły spać razem zgodnie z porami dnia i - oczywistość - nie narażały włosów na to na co my teraz to nawet mycie szarym mydłem (w innej niż teraz wodzie) mogło nie szkodzić.

      Poza tym obecnie za dużo wiemy więc wydziwiamy :P I mamy wybór. Wolałabym dodawanie objętości włosom ziołami i proteinami.

      Usuń
  9. Włosowa katastrofa? Nie wiem po kiego kija kiedykolwiek farbowałam włosy. Znów mam naturalne włosy ale to zajęło mi +/- dwa lata :<

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi zdarzyła się ostatnio jak byłam u swojej kuzynki daleko daleko bo aż w Gdyni , zapomniałam zapakować swojego szamponu ( szampon babydream) na szczęście wzięłam maskę kallos banan i balsam cedrowy planeta organica . Poszłam wziąć prysznic i musiałam umyć włosy ponieważ w tym przypadku suchy szampon by nic nie zdziałał :) W tej chwili spostrzegłam , że zapomniałam szamponu a moje włosy myte odżywką wyglądają jakby były niemyte od tygodnia . Pod prysznicem stał tylko jakis drogeryjny szmpon z sls , nie pamiętam jaki to był gdy umyłam włosy tym szamponem były tak zplątane i spuszone , nie mogłam ic rozczesać , wyrwałam połowę włosow . Nie wiem co by było gdybym nie nalożyła balsamu z planeta organica , byłoby jeszcze gorzej to była tragedia. / przy okazji zapraszam na swojego nowego i pierwszego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niejednokrotnie zdarzały mi się włosowe wpadki ale jakoś z nich wybrnęłam :) Oby i Tobie się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przykro mi, że się nie udało :)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!