Wiedzma bloguje: Kosmetyczny rachunek sumienia

niedziela, 5 lipca 2015

Kosmetyczny rachunek sumienia

Nazywam się Wiedźma i jestem kosmetykoholiczką. 

I bałaganiarą i chomikiem. I nie umiem podejmować decyzji. To kiepski zestaw ;)
Robię ten wpis, bo - nie po raz pierwszy zresztą - kolekcja kosmetyków wymknęła mi się spod kontroli. Założę się, że część z Was też ma ten problem (czytacie bloga kosmetycznego, heloł :>) - pod wpisem możemy przybić sobie piąteczkę ;] A tymczasem się pokajam...
Mój pokój to graciarnia. Pomijając chaotyczne wyposażenie - urządzany był przez lata bez konkretnego zamysłu więc meble i ich ustawienie jest poniekąd przypadkowe - pełen jest tymczasowych punktów składowania: takich jak kupki i stosiki oraz mniej ale nadal tymczasowych: pudełek i koszyków. A w nich czai się zło... I na nich, i obok nich...
Buteleczki, tubki i słoiczki wypełzły dawno z szafek i bez kontroli uciekają z szuflad i półek. Są wszędzie. Chodzą ze mną spać i jedzą ze mną obiad... (No dobra, wyolbrzymiam. A może nie?).
Wypełzły też do łazienki i ogólnodomowej szafy. Tam mogą się nie liczyć jako moje tylko wspólne. Na przykład żel do higieny intymnej - bo brat na pewno z niego skorzysta :)
O ile nikogo już nie dziwią kosmetyki w lodówce - tak myślę, że rekord abstrakcji bije zestaw do codziennej pielęgnacji twarzy mieszkający w szafie z ubraniami (bo tam mam lustro).

Największą część moich zbiorów stanowią produkty do włosów i od niedawna rozrasta się pielęgnacja twarzy. Kupuję je kierując się wieloma motywami zakupoholiczek (KLIK), chociaż najczęściej wygrywa nadzieja na pokonanie problemów skórnych - łagodnej ale upierdliwej infekcji skóry głowy, plus dziwnych włosów oraz dziwnej skóry twarzy, na której od niedawna zagościły krostki i jednocześnie pierwsze zmarchy (albo wzrok mi się poprawił i dopiero teraz je widzę :P). Wszystko to pojawiło się stosunkowo niedawno i nie mam sprawdzonych sposobów - i jeśli znajdę sposób na jedno to zazwyczaj siada drugie, np włosy ładnie się ułożą: łupież zje mnie w ciągu doby. Pokonam zmarszczkę między brwiami - obudzę się kwitnąca jak nastolatka. Itp :)

To wszystko owocuje w coraz nowsze nabytki.
Fortuny zapewne na to nie straciłam ale nie chcę tak dalej.
Poniższe zdjęcia publikuję jako przypominajkę dla siebie samej. Jeśli interesuje Was moja opinia o którymś produkcie - pytajcie śmiało :)

Obecnie w moich zbiorach goszczą na przykład:

MASKI I ODŻYWKI DO WŁOSÓW


Duży słoik bez etykiety to odlewka maski Seri Argan. Mały - odlewka odżywki Balea z arganem.
Część się kończy, część jeszcze nie była używana, część jest w połowie drogi w świat - zaczęłam znakować opakowania, jeśli produkt zrobił mi kuku.

PS: Nie liczę produktów z innej kategorii, które też czasem nakładam na włosy, jak np krem do rąk, oleje spożywcze, mieszanki półproduktowe.

SZAMPONY LUB COŚ W TYM STYLU


Ponownie - część opakowań nawet nie była otwierana. Półprodukt to ekstrakt z orzechów myjących, ciągle dziewiczy. Podobnie żel Intimelle - mój pierwszy, upolowany na promocji w Naturze za śmieszne pieniążki - promocja ciągle trwa: KLIK; wiem, że jest używany jako łagodny szampon podobnie jak Facelle. Szampon Care&Go użyłam raz lub dwa. Isanowe myjadła do ciała kiedyś się sprawdzały na głowie, teraz już nie.
Plus nietrafionego szamponu jest taki, że przynajmniej można go zużyć do mycia ciała.
Minus - nadal nie ma czym łba umyć ;P Od wielu miesięcy poszukuję łagodnego szamponu i odżywki myjącej.

SERA I WCIERKI DO SKÓRY GŁOWY


Przezroczysta buteleczka z psikaczem symbolizuje wcierki i mgiełki, które co chwilę kręcę i za każdym razem jest inna. W tej chwili jest to witamina B3 i mocznik, wcześniej był olejek eteryczny z eukaliptusa.
Z gotowców - Emolium jest jeszcze z atopowych czasów, zdążyło się przeterminować i już jest w koszu. Ostatnie pamiątki po AZS... niefajne ale przynajmniej miałam na nie sposoby. Z ŁZS jeszcze się poznajemy.
O serum dziegciowym jeszcze nie mam zdania. Zoxiderm i Cerkogel mają swoje wady i zalety.
Ciągle ideału brak.

PS: Zapomniałam, że posiadam naftę kosmetyczną. Pasowałaby tu. Nie pamiętam, jak działa już, bo utonęła w koszyku z kremami do rąk kilka miesięcy temu :P

STYLIZACJA I "WYKOŃCZENIE" WŁOSÓW


Serum silikonowe Marion - bardzo dobre, często używam kiedy trzeba ratować sytuację po szamponie leczniczym/nowej odżywce/starej odżywce/zmianie pogody/zmianie wody/zmianie układu planet.
Spray podkreślający skręt - użyłam może trzy razy. Kupiłam, bo może tyle lat analizowania składów, ale skoro producent napisał, że podkreśla skręt to może ma rację? Tja :)
Potem się poddałam, bo moje włosy postanowiły się nie kręcić.

PS: Mam też najtańszy na świecie żel do włosów. Dziewiczy.

PASZCZ


Skóra twarzy to kolejna zagadka. Niby sucha, a przynajmniej odwodniona, bo bez kremu czy oleju ani rusz. Pokrywa się krostkami i kropkami po czymkolwiek. Wrażliwa i alergiczna. Przez lata myślałam, że naczynkowa, ale chyba jednak nie.
Żartuję sobie, że dorastam - z działu dziecięcego (niektóre produkty są dobre dla atopowców) przeniosłam się na nastolatkowy. Ziajową serię Manuka poszerzyłam o peeling i tonik kwasowy podczas majowych promocji w Rossmannie. Algi z Bingo to nawet poziom wyżej, bo produkt ma wypełniać zmarszczki (przedziwny, za każdym razem działa inaczej).
Z nieczytelnych opakowań - w czarnej butli to olej z czarnuszki Calaya; buteleczka z pipetką to Delia Hyaluron (aktualnie w promocji w Biedrze KLIK; jak na serum za 10zł jest niezłe; mam nadzieję wyrobić sobie odruch używania serum, bo o samoróbkach mieszkających w lodówce wiecznie zapominam).
Krem Isana z mocznikiem jest kiepski - skóra się po nim lepi. Jeśli zniosę masło shea na twarzy a nie znoszę tego kremu to coś jest nie tak.
Ziaja CC i filtr z Flosleku to echo mega-planu na filtrowanie się. Plan się nie przyjął: po filtrach chemicznych mam krostki. A skoro i tak się nie opalam bo nie lubię upału to plan na chwilę obecną padł.
Dwie butelki na dole to hydrolat różany i balsam do ciała z mocznikiem 5,5% z Isany. Drugi gagatek mógłby się znaleźć też na zdjęciu z wcierkami, bo regularnie ratuję się nim, jeśli skalp jest podrażniony. A kiedyś z rozpędu przetarłam balsamem twarz i tu też się sprawdził. Nie używam go na co dzień ale myślę, że na wakacje pojedzie ze mną jako krem do wszystkiego, w tym twarzy.

PS: Posiadam też półprodukty. Próbki kremów.  Żele i rolki pod oczy. Deodoranty i antyperspiranty. Produkty do mycia ciała, które już ostatecznie nie są szamponami. Maści pielęgnacyjne. Półprodukty. Glinki i zioła. I trochę półproduktów.

PS2: Najlepsze jest to, że do pielęgnacji twarzy wystarcza mi hydrolat i olej. Nie robi czarów ze zmarszczkami i bliznami po krostach ale bardzo przyzwoicie nawilża. Może zamiast szukać kosmetyku, który sobie z tym poradzi, lepiej znaleźć gorzej oświetlone lustro? :)

Nie jest to wpis teoretyczny, więc może wybaczycie mi chaotyczne pisanie.

Jest późno, już kleją mi się oczy - ale czeka mnie jutro wyprawa do Rossa (po szampon Babydream Med, składowo wygląda na taki, jakiego właśnie potrzebuję (tzn łagodny ale jednak myje, mało substancji drażniących, dużo nawilżający i łagodzących ale głównie witamin, nie samych ziół) i od kiedy się pojawił czekam na promocję, bo nie jest najtańszy - i właśnie jest w promocji - KLIK) i boję się, że wyjdę z kolejną odżywką. Albo pięcioma ;)

Mam więc nadzieję, że zakupoholiczna spowiedź doda mi sił w walce z nałogiem :)

Ściskam Was mocno!

A jak się macie Wy i Wasze nałogi, moje drogie zakupoholiczki?


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin

59 komentarzy:

  1. Ja ustalilam sobie zasade "Poki nie zuzyje nie kupuje", przerazil mnie tez fakt, ze wlosowe kosmetyki przestaly sie miescic w jednej dosc sporej szufladzie:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja żeby móc użyć osławionej maski Natur Vital muszę zużyć całą resztę odżywek i masek. A ta leży na półce sama i czeka :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam więcej...torba turystyczna+pół walizki (część jeszcze chowam w łóżku)...też założyłam sobie bana na jakiekolwiek zakupy kosmetyczne, ale coraz to zobaczę coś, co przecież MUSZĘ MIEĆ:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio kupiłam dwa litry Kallosów i zastanawiam się czy zdążę je wykończyć do końca roku... Poza tym moja kolekcja niedawno wypełzła z jednej sporej półki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja ostatnio poszalałam zakupami że znowu mam koszyk z czubkiem,no nic przez lato chyba będę na maksa dopieszczała włosy,twarz i ciało że może jakoś zużyje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyki twarzowe nakładaj grubo i również na szyję i cycki :)

      Usuń
  6. Oj, ja mam jeszcze więcej :( Ale nareszcie przerwałam bezustannie kupowanie nowych kosmetyków, teraz zużywam tylko to co mam. Wczoraj kupiłam sobie balsam do ciała, bo poprzedni się skończył - dawno się tak nie zdarzyło, żebym kupowała kosmetyk z prawdziwej potrzeby ;)) Chyba wychodzę z nałogu.

    OdpowiedzUsuń
  7. To mało masz powiem ci :D Ja tez lubię kupować i testować, niestety :D Jedyne co mnie usprawiedliwia to to, że zarówno moja twarz jak i włosy lubią różnorodność i nie mogłabym np przez miesiąc używać jednego szamponu i jednej maski...
    A w zakupoholizmie nie pomagają mi wcale: nowości, recenzje oraz moje przypadłość czyli uwielbienie zapachów dopasowanych do pory roku. Nie umiem np używać owocowego kremu jesienią, a czekoladowego latem :D
    Życie jest ciężkie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tonę w kosmetykach, żeli pod prysznic mam ok 60 (schodzę z ok 80), mydeł ok 70, kosmetyków do włosów też się namnożyło, jednak na szczęście mam mniej niż żeli i mydeł

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam to samo... Tylko obawiam sie ze moje zbiory sa jeszcze wieksze... Przewaznie gdy nabywam cos nowego kieruje sie promocją... Przez co mam świadomość ze zaoszczedzialam ale co z tego skoro szamponow mam juz 10 szt... I co z tego ze polowa sie u mnie nie sorawdza :-D. Ogolnie czytajac jakis czas temu jakis wpis na blogu takiego balaganiarza jak ja znalazlam kilka wskazówek ktore mi pomagaja :-). Po pierwsze spisalam na kartke wszystkie moje zbiory i posegregowalam co do czego. I teraz widze ze nie musze kupowac przez najbliższy rok ani szamponow ani masek :-D. Wystarczy ze spojrzę na liste i juz mija mi chęć zakupienia nowej rzeczy :-). Po drugie usiluje zużyć to co mam. Slabe maski tuninguje. Slabe odzywki uzywam przed olejowaniem, slabe oleje dodaje do masek, slabe szampony albo mieszam z lepszym skladowo albo dodaje do prania :-) i ten system na prawde dziala :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz :) Właśnie przeżywam fazę szoku, później jak dobrze pójdzie to zrobię podobnie jak Ty. Zamiast spisu mam zdjęcia, a planuję zrobić przestrzeń gdzie wszystko będzie widoczne, bez chowania po pudełkach. Zaczęłam też znakowac na opakowaniach, że coś było nie tak, jeśli coś uczula to nie ma co się męczyć.
      Powodzenia :)

      Usuń
    2. Dokladnie bardzo dobry pomysl :-)

      Usuń
  10. Kochaaana, to Ty mojej kolekcji nie widziałaś :) Ostatnio z ciekawości wrzuciłam wszystkie kosmetyki (tylko włosowe) do wanny (pustej). 3/4 wanny zapełnione. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Faktycznie sporo tego. Moja kolekcja rzadko przekracza po dwa produkty z danej kategorii.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć, jestem kosmetykoholiczka i jestem... kosmetykoholiczką :D
    Ja swoje kosmetyki trzymam w ryzach - co używam mam pochowane w pokoju/łazience (nie lubię kosmetyków na widoku), zapasy w kartonach (trzech :P) w szafie. Nad ilością tego wszystkiego nie płaczę i rąk nie załamuję - zużyje z przyjemnością. Tylko faktycznie mogłabym więcej już tego nie kupować :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak Ci nie przeszkadza to luzik - hobby jak każde inne :) A nawet praktyczne, bo poużywasz, nie to co takie np solniczki ozdobne ;)

      Usuń
  13. Ja staram się ograniczać, ale jakbym pewnie zebrała wszystko razem do zdjęć to pewnie i tak było by za dużo.
    Mam podobnie jak ty, cera stawia różne wymagania , włosy, skóra głowy też, dlatego na jednym kosmetyku się nie skończy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hm, nie prezentuje się to znowu aż tak tragicznie, tak sądzę. Przynajmniej włosowe grzeszki. :PP
    Jakoś w połowie lipca 2014 roku zrobiłam sobie mały rekonesans zbiorów tylko i wyłącznie włosowych i wyszło mi coś takiego (z zapisków, które znalazłam):
    *24 produkty odżywiające (maski, odżywki)
    *2 maski na skalp
    *4 odzywki b/s (z czego dwie na wykończeniu)
    *8 olejków, z czego 3 stricte na skalp (i chyba żaden nie był stricte spożywczy, z tego co pamiętam, więc można tu dopisać jeszcze z 5 egzemplarzy z kuchni!)
    *11 produktów myjących
    *2 produkty zabezpieczające (jedwabie, te sprawy)
    *1 peeling
    *1 żel do stylizacji (o tyle zabawne, że nie stylizuję włosów, więc to i tak dużo)
    *1 gówno, z którym nie wiem, co zrobię, ale jest
    *2 wcierki do skory głowy
    Jakoś pod koniec 2014 stwierdziłam, że czas na bat, ból i odwyk (:P) i dałam sobie szlaban na odżywki, który złamałam z dwa razy maksymalnie. Także sytuacja obecnie prezentuje się mniej więcej w 10-13 odżywkach, 3 produktach myjących, 1 oleju służącym tylko do włosów, jeszcze z 2 serum b/s (ale jedno już ma zapewniony nowy dom, czeka na podróż) i kilku więcej indyjskich proszków/pudrów, jakkolwiek by tego nie nazwać, ale regularnie są zużywane. A, i z 5-7 produktów na skalp, ale walczę z samozdiagnozowanym ŁZS. Uznaję to za sukces! :D A przemy do przodu i szlaban wciąż trwa.
    Trochę gorzej sytuacja ma się z produktami do twarzy, a właściwie z olejami jako takimi, których ilość pewnie waha się troszkę powyżej 10. Tylko je, na szczęście, mogę zużyć do dosłownie wszystkiego. No i problem z ilością kosmetyków do twarzy wykryłam, zdiagnozowałam dużo wcześniej i dużo wcześniej rozpoczęłam zdecydowaną a stanowczą kontrofensywę mającą zapobiegać tworzeniu aż takiego nadstanu. :P Polecam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie mam wrażenie, że strategia działa :)
      Ja sobie obiecuję, że jak znajdę produkty, które wystarczy, że są dobre to pozbędę się reszty i przestanę gromadzić - ale wszystko za szybko się zmienia :)

      Usuń
  15. :) Kochana Wiedźmo ! Ja mam więcej : 2 szafki łazienkowe , wanna dookoła obłożona ( przy ścianach w 2 piętrach ) + przezroczyste spore pojemniki - 2 szt zapchane do niemożliwości + koszyczki w sypialni :) No cóż.. domownicy się buntują, bo nie mają gdzie swoich kosmetyków położyć, a ja się śmieję - kto pierwszy ten lepszy. Jutro zamierzam jechać po Glorię i może do Hebe zajrzę :) czyli kilka kosmetyków znów przybędzie :) Mam jeszcze miejsce na szafce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarna Kotko, masz jakąś metę z Glorią poza Auchan? Oczywiście jeśli jesteś z Wwa.

      Usuń
  16. Też mam mnóstwo zapasów, ale powstrzymuję się od kupowania :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Powiem, że sama zaczęłam się zastanawiać nad swoim zbieractwem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki Ty i Twoje otoczenie nie widzicie w tym nic złego - hobby jak każde inne :P

      Usuń
  18. Na mòj galopujący ŁZS bardzo pomógł apteczny Polytar, może u Ciebie ròwnież. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem, rozważam gdzieś w następnej kolejności. Dzięki za radę :)

      Usuń
  19. Ja mam prawie 200 kosmtyków pielęgnacyjnych, tak że tego.... znam Twój ból :P Ostatnio u mnie rozrasta się kategoria włosowa - drastycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja jestem obsesyjną minimalistką, tzn. mam niemało rzeczy, ale wszystkich używam, zapasy robię jedynie z suchych produktów spożywczych i chemii gospodarczej ewentualnie :D ostatnio jednak upatrzyłam sobie takie odżywki, co na blogach się często pojawiają, znalazłam je w Auchanie za ok. 30 zł i się telepię... Ale najpierw denkowanko! A propos denka: śmieci denkowe też zbieram, od końca listopada XD zabijcie mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się śmieci chociaż pozbądź :>
      A odżywka z Oszołoma nie ucieknie przecież :>

      Usuń
    2. No niby nie ucieknie, ale tak miło byłoby mieć ją obok... :D
      Za te śmieci się w końcu muszę wziąć, może dzisiaj?

      Usuń
    3. Strzeliłaś sobie z nimi focię na pamiątkę? :)

      Usuń
  21. Mój pokój też wygląda jak jedna wielka graciarnia. Stos pudeł z kosmetykami :)

    OdpowiedzUsuń
  22. A myślałam, że to ja przesadzam z ilością rzeczy do włosów :D

    Zdrowotnieiradosnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze zajrzyj do Kascysko :) Chyba nie istnieje większa kolekcja masek i odżywek do włosów!

      Usuń
  23. To tylko aluzja, że nie wydaje się majątku na kosmetyki. Odkąd zaczęłam bawić się we włosomaniaczkę powolutku kasa odpływa. Tu odżywka 7 zł, tam 8 i w ciągu miesiąca zbiera się kwota, którą mogłabym przeznaczyć np. na zdrowsze jedzenie albo chociażby na bilet do teatru czy książkę. Niestety zawsze uświadamiam to sobie pod koniec miesiąca:P

    Jak zaczynałam interesować sie specyfikami do włosów chciałąm od razu wypróbować wszystkiego, więc starałam się bardzo pilnować (max 2 odżywki na stanie+ podstawowy zestaw). Jednak po kilku msc czuję że hamulce zaczynają puszczać- mam już 4 odżywki i ciągle mi mało. Poza tym od linka do linka zaczynam "bezwzglądnie potrzebować" nowych specyfików do twarzy i ciała:P
    Dziękuję Ci za ten wpis, a w szczególności dziękuję dziewczynom informującym w komentarzach ile mają kosmetyków. Wasze litry, kilogramy, wanny, półki, walizki, szafki i szuflady mnie przerażają i dotarło do mnie że ja tak nie chce, bo szkoda mi kasy i energii. Zużywam swoje 2 odżywki i wracam do trzymania się "basicu kosmetykowego":P

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Ja na ŁZS polecam Selsun Blue

    OdpowiedzUsuń
  24. Sporo tego,ja mam podobną kolekcję pod względem wielkości. Już miałam się chwalić,że od miesiąca niczego nie kupiłam,ale przypomniało mi się,że czekam na przesyłkę z Jantarem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam jeden Jantar to nie tak źle :) Chyba że dołożyłaś coś do paczki żeby "wysyłka taniej wyszła"

      Usuń
  25. Bardzo, ale to bardzo lubię te maseczki z biomax :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Początek pasta to tak jakbym czytała o sobie tylko zamiast "Wiedźma" powinna być "Aneta". xd

    OdpowiedzUsuń
  27. a propo łagodnego szamponu. Ja od wiek wieków walcze z wrażliwą skóra głowy. Wystarczy ze raz użyje niewłaściwego szamponu i na drugi dzień mam dziki łupież i swędzenie. Głowę muszę (musiałam do niedawna) myć codziennie bo straszliwie mi się przetłuszczała.
    Po wielu testach trafiłam na szampon Green Pharmacy "Rumianek Lekarski" (0% parabenów i SLES SLS). Używam go od paru miesięcy i smiem twierdzić że dzięki niemu mogę myć głowę co 2 dzień (po każdej zdradzie szamponowej włosy tłuściły się jak wcześniej).

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku i Czytelniczko! Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się swoją opinią i włączysz się do dyskusji.

Lawina spamu zmusiła mnie do blokady możliwości komentowania anonimom - mimo wszystko zachęcam Was gorąco i czekam na komentarze!