Wiedzma bloguje: grudnia 2015

piątek, 25 grudnia 2015

Kochany pamiętniczku... Wiedźma szuka powołania


Kochane moje i kochani!

Chyba przyszła pora napisać to, do czego zbierałam się ostatnio ale trochę mi nie wyszło :)
Wybaczcie, że wpis nie jest świąteczny, ale jak wynurzenia, to wynurzenia!

Piszę, bo myślę, że część z Was była w podobnej sytuacji i podpowiecie mi, co robić.

Jestem bezrobotna. Znowu.
Ostatnia praca wyssała ze mnie wiele energii i z perspektywy widzę też, że kosztowała trochę zdrowia i nerwów, chociaż robiłam dobrą minę nawet przed sobą i skupiałam się na pozytywach. Jestem jak króliczek bez Duracella.

Stanowisko było mniej więcej związane z moim zawodem wyuczonym (jestem po budownictwie), troszkę mniej niż poprzednie, które było całkowicie zgodne z "jedyną słuszną" ścieżką kariery. Po tych kilku latach pracy widzę, że nie widzę się w tej branży na dłuższą metę, przynajmniej nie w ten sposób co do tej pory. Nie skreślam branży, bo istnieją zajęcia powiązane, ale nie widzę się w tej chwili jako projektanta ani tym bardziej na budowie.

I nie wiem, co robić dalej. Siadam przed Wordem otwartym na CV, które chcę zaktualizować - i nie wiem jak, bo CV powinno być pisane pod kątem konkretnego stanowiska.

Mam różne umiejętności z wielu, hm - branż? - ale żadnej na poziomie specjalisty. W CV wygląda to marnie, takie dużo niczego.
Znam dwa języki obce na poziomie zaawansowanym (ale nie biegłym). 
Lubię się uczyć nowych rzeczy ("top 10 najgorszych wyznań na rozmowie kwalifikacyjnej" :P). Widzicie to na tym blogu na każdym kroku. Poza tym mam całą szafkę skryptów z różnych szkoleń, które zrobiłam z własnej inicjatywy. Bez doświadczenia oczywiście, a kursy bez doświadczenia są niewiele warte.
Sytuacja absolwenta, tylko pesel nie ten. Trójka z przodu u samicy to kolejna rzecz, która nie wygląda najlepiej w CV...

Właściwie to wydaje mi się, że nie jestem wybredna. W minionych latach podejmowałam się przeróżnych zajęć dorywczych i każde uważam za cenne doświadczenie. Nawet z przekładania owoców można wyciągnąć nowe umiejętności i wnioski (nie mówiąc o bicach).

A jednak utknęłam.

Będę wdzięczna za każdą radę, która pomoże mi wyplątać się z tego supełka, kawałek po kawałku. Artykuły, poradniki, couching?

Byliście w podobnej sytuacji? Jak ją rozwiązaliście?

wtorek, 22 grudnia 2015

Przedświąteczne OT


Witajcie :)

Mam ochotę rozpocząć ten post od słów "kochany pamiętniczku". Dzisiaj się przed Wami troszkę powyzewnętrzniam, ale nie wiem, dokąd ten wpis popłynie :)

Jestem przeziębiona i siedzę w domu. Krok po kroczku próbuję nadgonić z porządkami, ale i tak nie ukryję faktu, że zostawiłam sobie to na ostatnią chwilę :p Niestety należę do osób, które zbyt łatwo odkładają działanie na później, a potem wpadają w błędne koło niedokończonych spraw. Nawet poleżeć przeziębiona nie umiem porządnie (bo przecież porządki, prezenty, obiad) :)

~NA BLOGU I W INTERNETACH~

Ostatnio trochę nie po drodze mi ze słowem pisanym, rozgościłam się za to na fejsbuku i instagramie, bo tam jednym ruchem mogę się podzielić moim nastrojem czy ciekawą myślą. Po prawej stronie zobaczycie widgety kierujące do tych portali lub z podglądem postów (będą się zmieniać, szukam coraz lepszych). Podgląd Insta jest marudny i nie zawsze się wyświetla, u Was jest?



Zaczęłam też szperać w szablonie bloga. Wreszcie wiem, jaki chcę i myślę, że będę się w nim dobrze czuć :) Zmiany będę wprowadzać stopniowo. Jeśli traficie na moment grzebania i coś nie będzie działać jak należy, to wybaczcie :)

~LUŹNE MYŚLI PORANNE: KULINARNIE~

Mam poranki dla siebie. Popijam kawkę i grzeję się pod kołderką zamiast pędzić w rytm przygotowań przedświątecznych. Nadrabiam lata bez tv porannym maratonikiem z TVN Style. Magda Gessler ratuje kolejną knajpę a wcześniej kolejna niezbyt-super niania zmusiła dzieci do odmawiania paciorka. 

Wyobrażam sobie Kuchenne Rewolucje w bezglutenowej restauracji - to byłby program! Ciekawe, jaką konwencję obrałaby pani Magda.

Osobiście w gotowaniu wybrałam taką, że jeśli nie umiem czegoś naśladować - powinnam zrobić to zupełnie inaczej, wymyślić od nowa :) Gdyby ktoś nie wiedział jeszcze - Wiedźma jest na diecie bezglutenowei i bezmlecznej od około dwóch lat.

Przykłady?

Od ponad roku szukam zamiennika sera na pizzę. Istnieje gotowa mozarella sojowa, ale nie dostanę jej stacjonarnie a wysyłka kosztuje krocie. Odkrycie? Pizza może być po prostu bez sera. "Skarpetowy" posmak i intensywny zapach zapewnia np salami (tu bardzo dobrze sprawdziło się salami pleśniowe Dulano z Lidla) a wilgotność - spora porcja koncentratu pomidorowego. Pizza nie była w żaden sposób gorsza od "normalnej". Do tego chyba miała mniej kalorii, a na pewno była lżej strawna.
Następnym razem na tapetę pójdzie "ciasto" z purree ziemniaczanego (how cool is that? :D ).
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @wiedzma_bloguje
Kłopotliwe jest też zrobienie kotletów mielonych w wydaniu bezglutenowym. Znowu - istnieje gotowa bezglutenowa bułka tarta. Składy są przeróżne, często niezbyt piękne (dodatkowo ciągle trafiam na takie z mlekiem w proszku, po kiego grzyba się pytam?). A wystarczy poszukać - gdzieś w Polsce robi się kotlety z ziemniakami zamiast buły. Spróbowałam, w wydaniu z łososiem zamiast mięsa. Naprawdę ciekawe, warto spróbować!
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @wiedzma_bloguje
A może omlet? Skończyła mi się mąka, więc omlet składał się z jajek, bananów i zmielonych pestek słonecznika. Mniam :) [zdjęć brak :P]
Jeśli tylko pokonam przeziębienie to czeka mnie więcej takich eksperymentów na święta :)

~KAUFLAND - CO DOBREGO?~

Tu mam pytanie do Was. Niedawno otworzyli mi Kauflanda w okolicy. Co dobrego stamtąd polecicie? Z każdego asortymentu, kosmetycznego i spożywki tez :)

Sklep jest ogromny i przyznaję, że jeszcze całego nie zwiedziłam. Na razie urzekł mnie kosz wyprzedażowy z warzywami (obniżka jest ogromna a można trafić na perełki, czasem dosłownie za grosze!) oraz szeroki asortyment bezglutenowych produktów. O ile na co dzień ich nie potrzebuję, to naprawdę miło było zjeść chrupiącą bułeczkę (można kupić mrożone, gotowe do odpieczenia) po dwóch latach bez pieczywa :D


Jak się macie przed świętami? Wszystko gotowe czy prawie nie zaczęłyście, tak jak ja?
Życzę zdrówka!

Wiedźma

czwartek, 10 grudnia 2015

Pomysł na... prezent dla brodacza

źródło

Witajcie :)

Chociaż Mikołajki już minęły, chciałam Wam pokazać prezent, jaki przygotowałam dla mojego chłopaka. Może być dla Was inspiracją przed Gwiazdką :)

Co takiego może ofiarować każdemu świadoma naturomaniaczka? Dobry olej i półprodukty oczywiście, bo to najlepsze i najbardziej wszechstronne produkty, jakie znamy :) Jako zaznajomione z tematem możemy dobrać je pod kątem obdarowanego, dzięki temu pozna nasz kosmetyczny światek od razu od dobrej strony.

Tworzenie tego prezentu sprawiło mi wiele frajdy! :) Zarówno poszukiwania odpowiednich produktów jak i szykowanie opisu :) Myślę, że z chęcią stworzyłabym podobne zestawy dla mamy, babci, zapracowanej siostry, która chciałaby spróbować ale nie wie jak zacząć, starszych panów, małych piratów i małych księżniczek.



WYWIAD

Przeprowadziłam wywiad :) Moja ofiara ma cerę normalną, bez większych problemów. Lubi lekkie konsystencje ale nie marudzi posmarowany masłem shea (ciężkie życie nadwornego testera Wiedźmy :P). Włosy są wyłączone z pielęgnacji, ma boskie długie dredy. Daje popalić skórze rąk, jak to facet. Hoduje brodę, ale dla mnie goli wąs.

Odnośnie brody - dowiedziałam się od znajomego brodacza, że razem z modą na brodę pojawiły się całe linie kosmetyków i przyrządów do pielęgnacji skóry twarzy i zarostu. Olejki, balsamy, pomady do stylizacji, grzebienie, specjalne szampony. Mają proste i funkcjonalne opakowania i etykiety trafiające w męskie gusta. Btw - zobaczcie, ile daje marketing, dobra nazwa i ciekawa etykieta :)
Przyjrzyjcie się składom :) KLIK, KLIK - wyglądają... znajomo :D
Pomysły są prześwietne, gdybym miała zacięcie artystyczne (a nie antytalent) - pobawiłabym się jeszcze we własne etykietki, nazwę i logo :D

KOSMETYKI

Co do samych kosmetyków, wybrałam:
  • hydrolat miętowy - ma działanie kojące (np po goleniu) i odświeżające. Dodałam kilka kropli konserwantu, by dłużej służył. Zapach nie utrzyma się długo, ale myślę, że będzie odpowiadać. Nie pachnie super-męsko, ale nie kojarzy się też z babcią, kościołem czy mazidłem na ból stawów :P
  • olejek ze słodkich migdałów - jest jednym z olejów neutralnych i uniwersalnych - o lekkiej konsystencji i delikatnym zapachu, nałożony w małej ilości a zwłaszcza na wilgotną skórę szybko się wchłania, ale da radę ukoić spierzchniętą skórę rąk w zimie. Polecany do masażu, z czego i ja skorzystam :)  Regularne olejowanie zarostu sprawia, że włoski są gładsze i mniej szorstkie (też nie będę narzekać :P ) a skóra pod spodem mniej swędzi. Olej Etja jest w butelce z ciemnego szkła i ma ładną i solidną pompkę, wróżę jej długie życie. I kilka kolejnych ;p
  • pomada DIY - czyli masełko w woskiem pszczelim, masłem shea, olejem rycynowym i z baobabu, czyli moje stare dobre masełko na wszystko. W pierwszej kolejności może służyć jako pomada do uładzenia brody, ale równie dobrze może być pomadką na usta, plastrem na suche skórki i spierzchnięte dłonie, ochronną maścią na mróz i wiatr, a jeśli zapomnę swoich mazideł to i odżywką do paznokci dla mnie :) Składniki są odporne i trwałe, masełko może służyć wiele szczęśliwych miesięcy. 
Oczywiście możliwości jest wiele. Można doprawić olej i masełko olejkami eterycznymi, pomieszać kilka olejów ( to może innym razem), umieszać peeling, dobrać szampon do mycia brody.


Wszystkie produkty są użytkownikoodporne, tzn trwałe, nie wymagają specjalnego przechowywania albo dziwnego stosowania, acz warto zwrócić uwagę ofierze, że jak to naturalsy - mogą się kiedyś zepsuć, więc warto zwrócić uwagę, czy nie zmienia się zapach albo nie rośnie futerko.

OPISY I ETYKIETKI

Koniecznie - dołączyłam opis produktów i przykładowe zastosowanie. Tu można pokazać poczucie humoru i pobawić się nazwami. Wiecie, fanka drogeryjnych produktów nie będzie wiedzieć, co to hydrolat i olej, ale zrozumie tonik i serum. Dziewczynka ucieszy się z magicznej mikstury piękności, babcia z kojącej maści.

OZDOBY I DEKORACJE

Na antytalent artystyczny pomagają gotowe gadżety do ozdabiania, na przykład dziurkacz ze wzorkami gwiazdek, śnieżynek, serduszek, misiów itp. Śnieżynki spryskałam zimowym zapachem i dołączyłam do paczki, by podkreśliły zimowy nastrój. Teraz pałętają się wszędzie :P

Dopisek: Udało mi się znaleźć przykładowe zestawy dziurkaczy w archiwalnych gazetkach Lidla KLIK. Już kilka razy pojawiały się w ofercie, są różne wzory i rozmiary. I tyle możliwości wykorzystania, również w zabawie z dzieciakami :)

Oto moje etykietki, zszyte w książeczkę. Jako, że moja ofiara ma poczucie humoru, nie żałowałam sobie :) Po pierwsze sam kolor - jakże męski róż!







Ofiara uśmiała się podczas czytania książeczki :) 
Mam nadzieję, że będzie zadowolony z kosmetyków.

Jest zachwycony Wazeliną Deluks. Uważa, że powinnam rozpocząć masową produkcję masełek - jak sądzicie?

Co sądzicie o prezentach tego typu?


Będzie mi miło, jeśli mnie polubisz...
A nawet pokochasz...
Pokochaj z Bloglovin