Wiedzma bloguje: stycznia 2017

sobota, 14 stycznia 2017

Kosmetyczny HIT jesieni - Odżywka L'Biotica Biovax BB do włosów przetłuszczających się

źródło

Witajcie!

To jest wpis, w którym musicie uwierzyć mi na słowo ;)

Robiłam niedawno porządki w kosmetykach i radośnie wyniosłam worek opakowań na śmietnik, zapominając, że kilka obiektów zdecydowanie zasługuje na wpis. Robiłam też porządek na telefonie - i jakimś sposobem pousuwałam większość zdjęć z okresu jesienno-zimowego, zamiast je zachować w archiwum.

Tytułową odżywkę nabyłam w październiku, w ramach akcji wspomagania aptek - dopadło mnie wtedy uparte i wredne przeziębienie, którego niestety nie mogłam przechorować pod kocykiem. Do koszyka wpadła wtedy odżywka - zakup kompulsywny - dodatkowo atrakcyjna z racji sporej przeceny z powodu zbliżającej się daty ważności. Kosztowała wtedy 5,99zł a cena regularna to około 16zł 18,99 i można je znaleźć tam, gdzie jest większy wybór Biovaxów, czyli m.in. w Hebe, SuperPharm, na DOZ i oczywiście w sklepach internetowych.

Dopisek: Właśnie robiłam mały obchód i w moim SP w ogóle nie ma serii dla włosów przetłuszczających się, a na DOZ połowa odżywek BB jest w obniżonej cenie ale wyprzedana. Czyżbym znowu trafiła na HIT w momencie wycofywania go z rynku? :C

OCZEKIWANIA

Obecnie moje największe włosowe i skalpowe problemy są dość trudne do pogodzenia. Skalp z ŁZS, jednocześnie suchy i wrażliwy, włosy suche i jednocześnie z powrotem ultraniskoporowate. Szukam czegoś, co dobrze działając na włosy nie zaszkodzi skalpowi i odwrotnie.
Nie ma letko ;P


Skład: Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Ricinus Communis Seed Oil, Ceteareth-20, Urea, Sorbitol, Hydrolyzed Keratin, Sulfur, Cetrimonium Chloride, Polysorbate 80, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Citric Acid, C.I. 19140, C.I. 42090, Linalool
Nie jest to typowy skład kosmetyku dla skóry tłustej. Te zazwyczaj zawierają substancje zmniejszające wydzielanie sebum, a nawet lekko wysuszające, złuszczające itd., często przydatne również w kuracji ŁZS czy łupieżu. Co dla mnie często je skreśla, bo mój ŁZS nie lubi typowego podejścia.
Ta odżywka natomiast miała duże szanse się u mnie dobrze spisać: nie powinna wysuszać ani też za mocno oblepiać. Ma szansę się sprawdzić na wielu włosach i skalpach, z mniejszym powodzeniem w przypadku bardzo zniszczonych włosów (gliceryna) i nasilonego łojotoku (za bogata).
Olej rycynowy jest dość gęstym olejem, więc cieńsze włosy może obciążyć, ale pozytywnie wpływa na skórę problematyczną.
Wiele obietnic opiera się na działaniu siarki, która ma regulować działanie gruczołów łojowych. Skądinąd wiem, że siarka działa też bakterio- i grzybobójczo i reguluje złuszczanie.

WRAŻENIA :)

Lekko obawiałam się zapachu - kosmetyki z siarką mają zwyczaj wonieć piekielnie. Tutaj nic - zapach bardzo przyjemny, delikatny i świeży. Nie kojarzy się z niczym. Nie pokazuje wrednego oblicza po czasie.
Konsystencji też się obawiałam - odżywki do włosów przetłuszczających się lubią być zbyt lekkie a nawet lekko wysuszać! Tutaj w porządku - konsystencja kremowa, bogata ale nie za tłusta, rozprowadzanie dobre. Na włosach sprawia wrażenie, jakby od razu się wchłaniała, nie ma emolientowego poślizgu.

Używałam jej po myciu różnymi szamponami, nie omijałam skóry głowy ale też nie nakładałam specjalnie na skalp. Zmywałam dokładnie po około minucie.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika @wiedzma_bloguje


Efekt WOW pojawił się od razu - włosy gładkie, błyszczące, sprężyste, dociążone ale ani trochę nie oblepione. Skalp złagodzony, nawilżony, uspokojony - i to na wiele dni! Mogłam myć głowę nawet co 4-5 dni, co uważam za najlepszy dowód dobrego działania produktu.
Za względny minus uważam wyprost - odżywka prostuje moje falki a nawet resztki trwałej, podejrzewam o to olej rycynowy.

I tu zwłaszcza ubolewam nad usuniętymi zdjęciami, bo po raz pierwszy od dawna zachciało mi się w ogóle uwieczniać włosy.

Szczęście trwało ponad miesiąc. Wraz z upływem terminu ważności minęło też dobroczynne działanie. Wrócił łupież i ŁZS, a włosy zwinięte w kucyk czekają na wiosnę. Albo trwałą ;]

Ze względu na spore zapasy kosmetyków do włosów czekałam z ponownym zakupem, ale jednak niedługo zielona BB znowu będzie moja :) Korcą mnie też inne produkty z tej serii.


I tu moje pytanie do Was? Możecie coś powiedzieć o tej serii? Jak się u Was sprawdza?

A może inaczej radzicie sobie z ŁZS? Nie ma dwóch identycznych przypadków ale może będę mogła skorzystać z Waszych doświadczeń?

Ściskam zimowo!
M.

wtorek, 3 stycznia 2017

Wiedźma mydli czyli opowieść o mydlanym DIY



Witam gorąco (na przekór aurze :D) u progu nowego roku!

Przez internety przelewa się fala podsumowań minionego roku i planów na obecny.

Poniższy wpis niejako wpisze się w ten schemat. Kilka miesięcy temu wreszcie odważyłam się przejść na mydlaną stronę mocy i zdecydowanie jest to doświadczenie, o którym chcę Wam opowiedzieć :D

Internet pełny jest świetnie napisanych poradników, więc podlinkuję kilka z nich na końcu wpisu, a tutaj skupię się na wrażeniach :)

Po pierwsze, przed wykonaniem pierwszego mydła warto trochę poczytać. Spore trochę ;] Zmydlanie rządzi się innymi prawami niż emulgacja i każdy tłuszcz (i dodatek!) będzie zachowywał się inaczej. Można też oszczędzić sobie kłopotu i skorzystać z gotowego przepisu, których wiele jest w internecie :) Dla bardziej ambitnych są kalkulatory mydlane, które pomogą ustalić proporcje składników i orientacyjne właściwości mydła.

pierwsze mydełko w pełnej krasie! :)
zawiera olej kokosowy, rycynowy, słonecznikowy i smalec
urodzone we wrześniu
Mydlenie jest o tyle cudne, że możemy sami wybierać siłę mycia, poziom nawilżania, jakość piany itp. Niewielki wpływ mamy tylko na pH, które niestety zawsze będzie co najmniej lekko zasadowe.

Mydlenie uczy cierpliwości, bo w procesie jest kilka etapów oczekiwania. Najpierw na zmydlenie olejów, potem na dojrzewanie mydła. Świeże mydła tragiczne w użyciu, wszyscy ostrzegali ale i tak musiałam sprawdzić :)

Na początku przygody nie trzeba wydawać majątku na sprzęt i składniki. Najlepsze mydełka wychodzą z taniej oliwy pomace czy oleju rzepakowego, nie wspominając o dżemie ze świni ;) a o niepotrzebne garnki i blender można wypytać znajomych, a nawet używać tych co do jedzenia, o ile są z odpowiednich materiałów. Jako foremki można użyć... śmieci, np karton po soku albo pudełko po serku z PP.

mydełko z oliwy (pomace) - bez dodatków
jak na razie mój faworyt

Co koniecznie trzeba przeczytać i STOSOWAĆ to mydlane BHP. Bez rękawiczek i okularów nie podchodź.

Po pierwszej próbie zrobiłam kilka partii mydełek z jednego rodzaju oleju, z przetłuszczeniem około 5%. Nie każdy olej nadaje się do takich zadań, bo nie każdy kwas tłuszczowy się zmydli. W pełni zmydlają się kwasy nasycone długie i krótkie oraz oleinowy (omega-9) i rycynowy, a omega-3 i 6 nie zmydlają się wcale i pozostają jako składnik pielęgnujący. Stąd mydło 100% lniane by po prostu nie wyszło.

Mydło 100% oliwkowe daje mydełko o kremowym kolorze i łagodnym zapachu. Ma kremową piankę i jest bardzo łagodne dla skóry, acz nieźle domywa. Mój faworyt do rąk!

Mydło 100% kokosowe jest bardzo twarde (ostre krawędzie!!!), bardzo szybko dojrzewa i mocno się grzeje, daje obfitą pianę i bardzo mocno myje. Nawet przy 10% przetłuszczenia jest dla mnie za mocne ale od czego są większe przetłuszczenia :) Pachnie olejem kokosowym, co mi okazało się przeszkadzać.
Faworyt mojego mężczyzny - domyje każdy brud i "wreszcie jakaś piana" :P

Mydło 100% ze smalcu wieprzowego ma właściwości podobne do oliwkowego, jest bielsze i pachnie smalcem. Bardzo przyjemne w użyciu, zapach nie utrzymuje się długo na skórze. Bardzo długo się obijało i bez asystenta mogłabym się poddać :)

mydło "tradycyjne" 100% smalec
uwaga powiew artyzmu - gryzmoł z glinką szarą i kawą :D

Byłam niecierpliwa i część mydełek powstała metodą piekarnikową, żeby przyspieszyć etap zmydlania. Te mydła są brzydsze, jest na nich osad i bąbelki a mydło kokosowe skipiało w piekarniku (uwaga przypalony kokos śmierdzi ;] ).

Następna ciekawostka :D Ciężko ubija się ilość tłuszczu mniejszą niż 0,5kg, więc produkcja mydła jest siłą rzeczy masowa. Albo będziemy zużywać je przez długi czas (na szczęście są trwałe i niektóre wręcz lubią długie leżenie) albo będziemy regularnie uszczęśliwiać znajomych ;)



Następne mydła planuję już mieszane i powoli dojrzewam do dodatków - olejków eterycznych i naparów zamiast wody pod ług, a kiedyś w dalszej przyszłości może mydła potasowe, np savon noir? :)

MISJA: MYDEŁKO DO MYCIA WŁOSÓW
Mydło kokosowe powstało z myślą o myciu włosów, gdyż ciągle nie znalazłam szamponu, który by się u mnie sprawdził. Skorzystałam z gotowego przepisu na mydło do mycia włosów.


Kolejnej próby nie było, bo zapach mydła i octu na włosach doprowadził mnie do szału, ale efekty były i tak lepsze, niż np po mydłach ziołowych rosyjskich, polecanych do mycia włosów właśnie, po których miałam siano i skalpową bonanzę ;]

Nie ma co, mydlenie wciąga! :) Potem nic już nie jest takie samo :P

Co sądzicie o domowych mydłach?
A może w inne rejony kosmetycznego DIY zawiało Was ostatnio?
Piszcie śmiało :D



Obiecane linki:
Piana Mydlana - facebookowa grupa wsparcia dla anonimowych mydlarzy ;)
Mydło w domu - świetny poradnik z popularnym kalkulatorem w zestawie
Mydelnica - blog o mydleniu. Autorka jest na etapie, z którego nie ma odwrotu i nawet pastę do zębów mydli własną ;]
Soap-making essentials - kompendium wiedzy dla anglojęzycznych